Aliancki zrzut
Dzisiaj jest: sobota, 18 kwietnia 2026 r. (108 d.r.)
Apoloniusza, Bogusławy, Gościsławy
M.Dzień Ochrony Zabytków, Ś.Dzień Krótkofalowca
Europejski Dzień Praw Pacjenta
Jutro (jeżeli będzie!): niedziela, 19 kwietnia 2026 r.
Alfa, Leonii, Tytusa
;) Dzień Czosnku,
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   ludzie ZP   |   miejsca, obiekty itp.   |   felietony, opracowania   |   kącik twórców   |   miejscowości ZP   |   ulice Proszowic   |   pożółkłe łamy...   |   RP 1944   | 
 |   wstęp   |   aktualności   |   artykuły, opracowania   | 
 wspomnienia 
 |   ludzie RP 1944   |   filmoteka   |   kalendarium   |   RP 44 w sztuce   | 

serwis IKP / Skarby ZP / RP 1944 / wspomnienia / Aliancki zrzut



 warto pomyśleć?  
Jeśli będzie trzeba, zrobię to co będzie trzeba.
(podniesione z ulicy)

  artykuły popularne  
Proszowice styczeń 1945
Proszowice, 22-08-2025
 red.
Film Staszka Bernackiego z rekonstrukcji historycznej zorganizowanej przez Stowarzyszenie Gniazdo - Ziemia Proszowicka w dniu 10 czerwca 2012...
Wyróżniono 2. "nasze"...
22-08-2025 red.
Jelenia Góra - PAMIĘTA!
1-08-2025 Andrzej Powidzki
w krakowskim Archiwum...
13-08-2025 Marcin Szwaja
18  kwietnia   - sobota
19  kwietnia   - niedziela
20  kwietnia   - poniedziałek
21  kwietnia   - wtorek
DŁUGOTERMINOWE:

NA SKRÓTY
  • prossoviana on-line

  • Rzeczpospolita Partyzancka 1944



  • Aliancki zrzut

    (fot. ikp)

    RP 1944, 4-07-2016

    Moje wspomnienie
    (z czasów okupacji niemieckiej - maj 1944 r.)

         W dniu 29 maja 1944 r. godz. 16-ta w niedzielę byłem na przyjęciu u "Sowy" w miejscowości Włostowice. Nagle wpada goniec (pchor. "Bogdan" Molicki Henryk) i prawie krzyknął: "zabrali "Koguta"". Było to hasło na co dzień dla gońców.

         Hasło to znały tylko punkty odbioru radiowego: w Koszycach u "Lisa" Stefana Staśkiewicza, w Przemykowie u "Baranka" Juliana Trawińskiego, w Książnicach Małych u Józefa Nowaka.

         Goniec oddał mi swój rower, na którym popędziłem co sił do miejscowości Rachwałowice (moje miejsce zamieszkania), celem przygotowania plutonu do obrony "Kosza" zrzutowego.

         Pluton, którym dowodziłem, składał się z 27 ludzi, rekrutujących się z miejscowości Rachwałowice, Filipowice, Piotrowice, Kijany i Kasin. Moim z-cą był pchor. "Wilk" Jerzy Mandecki.

         O zmroku pluton rusza najkrótszą drogą, prowadzącą z Rachwałowic do Kasina. O wyborze tego miejsca na "Kosz" zrzutowy zadecydowała naturalna obronność tego terenu i głębokie obszerne zagłębienie, dobrze zasłaniające ruchy oddziału zrzutowego przed wzrokiem ludzi ciekawych.

         Godzinę później do obrony "kosza" przybyły również inne oddziały: pluton "Dominiki-Dusi" pod d-twem "Boruty" Juliana Słupika, pluton partyzancki "Skok" pod d-twem pchor. "Buńko", nazwiska nie znam [Włodzimierz Rozmus], tam i drużyna Korpusu Bezpieczeństwa pod d-twem "Igla" Klemensa Cabaja.

         Każdy z tych oddziałów otrzymał od d-cy "Kosza" zadanie: Oddział "Boruty" otrzymał zadanie zorganizowania obrony na wzgórzu Niebyła, okrakiem na drodze Koszyce-Opatowiec, pluton mój otrzymał zadanie obrony wąwozu "Hycle", tj. drogi prowadzącej od głównej drogi Koszyce-Kazimierza Wielka do folwarku Kasin, lewa granica cmentarz żydowski włącznie, prawa - folwark Kasin włącznie.

         Pluton "Skok" dozorował drogę prowadzącą z Sędziszowie do Kasina. Drużyna "Igła" zajęła stanowiska w rejonie cmentarza rachwałowickiego z zadaniem bronienia drogi Rachwałowice-Kasin z gotowością przeciwuderzenia na korzyść sąsiednich oddziałów.

         W tym samym czasie do Kasina przybyła drużyna techniczna: ppor. "Lis" Stefan Staśkiewicz, ppor. "Piętaczek" Stefan Grudzień, pchor. "Słota" Piotr Prokopowicz, pchor. "Ryś" Tadeusz Waligórski, st. sierż. "Dąb" Paweł Maj, kpr. "Wicher" Józef Podsiadło i inni, którzy zajęli się przygotowaniem "strzały" , tzn. ustawieniem dziewięciu żołnierzy w formie strzały grotem zwróconym w kierunku wiatru, każdy z nich trzymał w obu rękach po jednej latarce elektrycznej: jedna ze szkłem białym, druga ze szkłem czerwonym. Na rozkaz d-cy "Kosza" zapalono latarki i samolot był poinformowany o kierunku wiatru.

         Ppor. "Lis" zatrzymał dla siebie "migacz-wabi", lampę elektryczną, rzucający stumetrowy snop światła. Pchor. "Korzeń" latarką elektryczną ze szkłem czerwonym do sygnalizacji alfabetem Morse'a.

         Około godziny 23-ej zameldowaliśmy d-cy "Kosza" gotowość bojową naszych oddziałów, a oddział techniczny gotowość zrzutową. Czekamy z wielką niecierpliwością. Wokół zaległa cisza, przerywana parskaniem koni gryzących świeżą koniczynę. Niekiedy padały pytania, czy istotnie przylecą samoloty?

         O godzinie 1-szej usłyszeliśmy daleki warkot samolotu, z każdą sekundą głośniejszy. Samolot zbliżał się z kierunku południowego. Zapalono znicz, snop światła migocze wabi lotnika, który zauważył i wziął kurs wprost na nas, sygnalizując alfabetem Morse'a literę "D", znak rozpoznawczy samolotu, odpowiedzieliśmy literą "C" czerwonym światłem latarki elektrycznej. Następnie zapalono strzałę i z samolotu posypały się pierwsze ładunki. Samolot znów zatoczył koło, wyrzucił resztę ładunku i odleciał.

         Już dniało, partyzanci i woźnice szybko i sprawnie załadowali pojemniki na parokonne wozy. Czternaście wozów pod ochroną oddziałów bojowych skierowano do Przemykowa, gdzie na zachodnim skraju wsi stało kilka samotnych oddalonych zabudowań. W jednej z nich [sic] złożono ładunki.

         Zrzut został podjęty. Pozostało zadanie, obronić zrzut przed ewentualnym natarciem Niemców. W związku z tym d-cy oddziałów ochronnych otrzymaliśmy od d-cy "Kosza" zadanie: oddział "Skok" otrzymał zadanie zamknięcia drogi Przemyków-Rachwałowice-Koszyce.

         Moim zadaniem było rozmieścić pluton na skrzyżowaniu dróg w rejonie cmentarza przemykowskiego, celem zamknięcia drogi Przemyków-Siedliska-Koszyce. Oddział "Boruty" ulokowany w jednym z zabudowań w Przemykowie, tworzył odwód. Miejsce postoju d-cy "Kosza" i pocztu było w sąsiednim domu, obok "Boruciaków".

         Jak dotąd szczęście nam dopisywało, przez dwie godziny padał deszcz, który zatarł ślady "przestępstwa". Niemcy nie dawali znać o sobie.

         Na drugi dzień dowiedzieliśmy się, że w nocy podczas zrzutu posterunek niemiecki w Koszycach liczący 25 żandarmów i granatowej policji opustoszał, bowiem żandarmi ukryli się w schronach oraz na stromych brzegach rzeki Szreniawy.

         W dniu 31 maja 1944 r. oddziały chroniące zrzut z rozkazu d-cy "Kosza" odmaszerowały do swoich miejsc postoju. Pozostał tylko oddział "Skok", który jeszcze przez parę dni pilnował Przemykowa. Za kilka dni po zrzucie zjawił się oficer 106 DP i dokonał rozdziału broni.

    Oddziały partyzanckie wzmocnione bronią zrzutową w czerwcu i lipcu 1944 r. przystąpiły do działań zaczepnych na szeroką skalę.

    "Enrill" Bolesław Czarnecki   

    Źródło: Informator SŻAK w Krakowie, nr 112


    idź do góry powrót

     
    strona redakcyjna

    regulamin serwisu

    zespół IKP

    dziennikarstwo obywatelskie

    legitymacje prasowe

    wiadomości redakcyjne

    patronat medialny

    kontakt z redakcją

    archiwum
     
    reklama w IKP

    szczegóły

    ceny




    ogłoszenia

     
    copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2025 Internetowy Kurier Proszowicki
    Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
    Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

    w nagłówku i stopce portalu wykorzystano zdjęcia autorstwa Damiana Króla - DZIĘKUJEMY!
    w nagłówku panorama Koniuszy, natomiast w stopce głowice kolumn (wejście na teren kościoła w Proszowicach od strony rynku)

    KONTAKT Z REDAKCJĄ