Ścigany ''watażka''
Dzisiaj jest: środa, 10 czerwca 2026 r. (161 d.r.)
Bogumiła, Diany, Małgorzaty
Międzynarodowy Dzień Elektryka
Jutro (jeżeli będzie!): czwartek, 11 czerwca 2026 r.
Barnaby, Benedykta, Flory
Międzynarodowy Dzień Rysia
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   ludzie ZP   |   miejsca, obiekty itp.   |   felietony, opracowania   |   kącik twórców   |   miejscowości ZP   |   ulice Proszowic   |   pożółkłe łamy...   |   RP 1944   | 
 |   artykuły dodane ostatnio   | 
 postacie 
 |   miejsca   |   wydarzenia   |   opracowania   |   ślady ZP   | 

serwis IKP / Skarby ZP / felietony, opracowania / postacie / Ścigany ''watażka''



 warto pomyśleć?  
Jeśli będzie trzeba, zrobię to co będzie trzeba.
(podniesione z ulicy)

  artykuły popularne  
Proszowice styczeń 1945
Proszowice, 22-08-2025
 red.
Film Staszka Bernackiego z rekonstrukcji historycznej zorganizowanej przez Stowarzyszenie Gniazdo - Ziemia Proszowicka w dniu 10 czerwca 2012...
Wyróżniono 2. "nasze"...
22-08-2025 red.
Jelenia Góra - PAMIĘTA!
1-08-2025 Andrzej Powidzki
w krakowskim Archiwum...
13-08-2025 Marcin Szwaja
10  czerwca   - środa
11  czerwca   - czwartek
12  czerwca   - piątek
13  czerwca   - sobota
DŁUGOTERMINOWE:

NA SKRÓTY
  • prossoviana on-line

  • Rzeczpospolita Partyzancka 1944



  • Ścigany ''watażka''

    Józef Kocioł; repr. fot. z książki Władysława Ważniewskiego "Walki partyzanckie nad Nidą 1939-1945"  

    Proszowice, 6-09-2010

         Było jesienne niedzielne popołudnie 12 października 1947 roku. Przed restauracją przy głównej ulicy Proszowic stał zaparkowany samochód. We wnętrzu lokalu było gwarno. Nagle rozległ się huk wystrzału z pistoletu, po nim trzy kolejne. Za moment z restauracji wybiegło dwóch mężczyzn. Jeden próbował siłą zatrzymać drugiego, ale ten wyrwał się i uciekł. Pościg, jaki chwilę później rozpoczęli milicjanci z miejscowego posterunku, nie dał rezultatu. Tymczasem w restauracji, nie licząc zaskoczonych i zapewne wystraszonych świadków, pozostał jeden trup i jeden ranny.

    Koledzy z partyzantki

         Józef Kocioł miał tego dnia odczyt w Proszowicach. Nie wiemy o czym mówił, ale można się domyślać, że przekonywał ludzi do nowego ustroju. Po tym spotkaniu czekało go jeszcze zebranie w Klimontowie. Choć był osobą znaczącą, musiał podróżować na piechotę. Takie czasy. Władza ludowa jeszcze nie zdążyła wyposażyć w samochody służbowe wszystkich swoich funkcjonariuszy. Choć niektórzy mieli już takie szczęście. Tacy jak Jan Maj.

         Kocioł był krzepkim człowiekiem, ale już nie młodzieniaszkiem (dobiegał pięćdziesiątki)[ur. 2 lutego 1901 w Szczytnikach - red.]. Tymczasem Maj powinien mieć wobec niego dług wdzięczności. Znali się jeszcze z czasów działalności w lewicowej partyzantce. Po wojnie dzięki poparciu Kotła Maj został przyjęty w szeregi Polskiej Partii Robotniczej. Dlatego, gdy zobaczył stojący na ulicy samochód i dowiedział się, że przyjechał nim Maj, postanowił poprosić go o wypożyczenie wozu i podwiezienie do Klimontowa. Do środka posłał niejakiego Pasternaka, by wywołał Maja. Ponieważ ten odmówił wyjścia na zewnątrz, Kocioł wszedł do restauracji. Przy jednym ze stolików zastał siedzących pięć osób. Poza Janem Majem byli tam Bolesław Konieczny, Adolf Duda, Janina Tarko-Sepielak i Stanisław Stało. Wszyscy wrócili właśnie z zebrania Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska z Klimontowa. Według sporządzonego później aktu oskarżenia zatrzymali się w restauracji, aby zjeść obiad. Według Kotła, pili wódkę. Jedno drugiego zresztą nie wyklucza.
    akt oskarżenia przeciwko Kotłowi (fot. zbiory ikp)

    Ja cię wykończę...

         Kocioł powiedział z czym przyszedł, ale Maj miał odpowiedzieć, by z nimi usiadł. Ten odmówił, tłumacząc się brakiem czasu. Rozmowa przerodziła się w kłótnię. Choć obaj kiedyś ze sobą współpracowali, ich drogi od jakiegoś czasu zaczęły się rozchodzić. Kocioł oskarżał Maja że ten w czasie wojny współpracował z Niemcami dzięki czemu dobrze mu się powodziło. Uważał, że Maj "zamiast pomagać biedocie sprzyja kułakom". Z kolei ten ostatni miał nazwać Kotła "bandytą". Tak był zresztą postrzegany nie tylko przez niego.

         Kto pierwszy w restauracji sięgnął po broń, to zależy od punktu widzenia. W akcie oskarżenia jest mowa, że to Kocioł "...cofnąwszy się o dwa do trzech kroków w tył wyjął posiadany przez siebie pistolet TT, z którego oddał dwa strzały w kierunku ob. Maj, jeden strzał w kierunku ob. Tarko-Sepielak, a następnie widząc, że ob. Maj upadł z krzesła na podłogę oddał do niego czwarty strzał...". Z pisma jakie pozostawił Kocioł przebieg wydarzeń wyglądała nieco inaczej: "Wtedy Maj powiedział "ja cię bandyto wykończę". Chwycił za pistolet, kierując broń do mnie. Widząc niebezpieczeństwo chwyciłem również za pistolet. Wtedy padły strzały, ja również pociągnąłem za język spustowy".
    funkcjonariusze Komendy Powiatowej MO z Miechowa biorący udział w ściganiu Józefa Kotła (fot. zbiory ikp)

    Polowanie na myśliwego

         W wyniku strzelaniny Jan Maj zginął na miejscu, natomiast Adolf Duda został ranny w rękę. Kocioł tymczasem zaczął się ukrywać. Sytuacja była o tyle nietypowa, że w roli ściganego znalazł się człowiek, który do niedawna trząsł całą okolicą. Syn chłopa ze Szczytnik już w wieku 14 lat musiał zmierzyć się z dorosłością, gdy po śmierci ojca na niego spadł główny ciężar obrobienia kilku hektarów gruntu. Jako 19-latek został powołany do służby wojskowej na kresach wschodnich, gdzie spędził 5 lat. Zawsze przejawiał radykalnie lewicowe poglądy, będąc przy tym człowiekiem porywczym. To już przed wojną ściągnęło na niego kłopoty, gdy po manifestacji chłopskiej w Racławicach spędził sześć miesięcy w więzieniu.

         Podczas Kampanii Wrześniowej jego odział został rozbity, ale on wrócił do domu z bronią. Włączył się w ruch partyzancki w strukturach pepeesowskiej Gwardii Ludowej, od 1943 był dowódcą grupy dywersyjnej GL. Co ciekawe nawet Józef Guzik, który swoją okupacyjną monografię "Racławickie wezwania" pisał z pozycji lewicowych w żadnym miejscu nie wspomina o udziale oddziału Kotła "Piotrowskiego" w potyczce z Niemcami. Jest tylko wzmianka, że w październiku 1943 roku trzyosobowy oddział Kotła został otoczony w domu we Wroninie przez policjantów grantowych i komendanta posterunku z Kocmyrzowa, Niemca. Poza tym nazwisko Kotła jest wymieniane m. in. w kontekście napadu na Jana Zielińskiego, dyrektora szkoły w Szczytnikach. Armia Krajowa wydała Kotła wyrok śmierci, którego jednak nigdy nie udało się wykonać.

    Dzielił ziemię dworską

         Po zakończeniu wojny i wejściu w życie dekretu o reformie rolnej Józef Kocioł został wyznaczony do podziału ziemi dworskiej między chłopów. Zawsze zresztą był gorącym zwolennikiem takiego rozwiązania. Później, gdy darowaną chłopom ziemię chciano im zabrać i stworzyć spółdzielnię, był jednym z najgłośniej przeciwko temu protestujących. Gdy władza zorganizowała zebranie wiejskie aby przekonywać chłopów do "Kołchozów" Kocioł rozgonił całe towarzystwo.

         Z drugiej strony znów jego osoba jest kojarzona z kilkoma przypadkami zabójstw. To jego ludzi obwiniano o uprowadzenie i zamordowanie Jana Twardowskiego z Woli Gruszowskiej, członka Armii Krajowej. Łączy się jego osobę również ze śmiercią innego AK-owca, Stanisława Gasa z Jakubowic. To sam Kocioł miał - najprawdopodobniej przypadkowo - śmiertelnie postrzelić w Proszowicach dziecko, niesione na rękach przez matkę.

         Większość z tych wydarzeń tak naprawdę nie została nigdy dokładnie zbadana i wyjaśniona. W przypadku strzelaniny w proszowickiej restauracji sprawa była jednak nieco inna. Ofiarą była osoba znacząca, członek partii. Jednak Kotłowi udawało się pozostawać na wolności aż do 31 lipca 1950 roku. Został zatrzymany w momencie, gdy na własnym polu orał ściernisku pługiem zaprzężonym w dwa konie. Trzej funkcjonariusze UB z Miechowa najpierw zakradli się w jego pobliże, następnie postrzelili w nogę, a potem zakuli w kajdanki i na furmance zawieźli do domu, a potem do więzienia w Miechowie.
    grób Józefa Kotła na cmentarzu w Proszowicach (fot. Aleksander Gąciarz)

    Koniec na Montelupich

         Przeciwko Józefowi Kotłowi skierowano 5 pięć zarzutów: zabójstwo Jana Maja, próbę zabójstwa Janiny Tarko-Sepielak, zranienie Adolfa Dudy, nielegalne posiadanie broni, grożenie bronią funkcjonariuszom UB. Z aresztu na ulicy Montelupich napisał pismo do Komitetu Wojewódzkiego PZPR, przypominając swoją pracę dla Polski Ludowej i prosząc o sprawiedliwe osądzenie. Do rozprawy jednak nie doszło. 17 listopada 1951 roku Józef Kocioł powiesił się w więzieniu. Jego śmierć też okryta mgła tajemnicy. Kocioł nie był człowiekiem, którego łatwo było złamać. Jak miał potem opowiedzieć jeden ze współwięźniów, do takiego kroku pchnęły go bicie i tortury.

         Grób Józefa Kotła znajduje się na cmentarzu w Proszowicach. Jest na nim informacja, że pochowany w tym miejscu był kawalerem m. in. orderu Virtuti Militari (poza tym miał Krzyż Walecznych i Krzyż Partyzancki). Spoczywa w pobliżu mogił żołnierzy Armii Czerwonej, która przyniosła Polsce ustrój, w jaki tak bardzo wierzył. Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się grobowiec Jana Maja.

    Aleksander Gąciarz - dziennikpolski24.p   


    idź do góry powrót

     
    strona redakcyjna

    regulamin serwisu

    zespół IKP

    dziennikarstwo obywatelskie

    legitymacje prasowe

    wiadomości redakcyjne

    patronat medialny

    kontakt z redakcją

    archiwum
     
    reklama w IKP

    szczegóły

    ceny




    ogłoszenia

     
    copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2025 Internetowy Kurier Proszowicki
    Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
    Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

    w nagłówku i stopce portalu wykorzystano zdjęcia autorstwa Damiana Króla - DZIĘKUJEMY!
    w nagłówku panorama Koniuszy, natomiast w stopce głowice kolumn (wejście na teren kościoła w Proszowicach od strony rynku)

    KONTAKT Z REDAKCJĄ