facebook
Stützpunkt w Dalewicach - budowa niemieckich umocnień

    Dzisiaj jest wtorek, 19 marca 2019 r.   (78 dzień roku) ; imieniny: Aleksandryny, Józefa, Nicety    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   ludzie ZP   |   miejsca, obiekty itp.   |   felietony, opracowania   |   kącik twórców   |   miejscowości ZP   |   ulice Proszowic   |   pożółkłe łamy...   |   RP 1944   | 
 |   artykuły dodane ostatnio   |   postacie   |   miejsca   |   wydarzenia   | 
 opracowania 
 | 

serwis IKP / Skarby Ziemi Proszowskiej / felietony, opracowania / opracowania / Stützpunkt w Dalewicach - budowa niemieckich umocnień
O G Ł O S Z E N I A
patronaty IKP


Stützpunkt w Dalewicach - budowa niemieckich umocnień

fragment mapy z 1940 roku (fot. zbiory ikp)

Dalewice, 19-09-2011

     Miejscowość Dalewice, odległe od Radziemic o 2 km, w okresie II wojny światowej, należały do powiatu miechowskiego. Leżą na tzw. trasie kościuszkowskiej - w 1794 przechodził przez Dalewice Tadeusz Kościuszko by stoczyć zwycięska Bitwę pod Racławicami. Do atrakcji turystycznych należą: ruiny dworku z XVIII w. drewniany kościół z XVII w. z późnorenesansowym ołtarze, park - którego pozostałościami są rosnące gdzieniegdzie narcyzy czy konwalie, na terenie którego są dwa bagna - dawniej stawy rybne.

     We dworze, w 1944 roku znajdował się niemiecki Stützpunkt. Współwłaścicielką dworu była Aniela Starosta wraz z mężem Marianem. Do Dalewic przybyli Niemcy 6 sierpnia 1944 r. z Niegardowa, gdzie również znajdował się punkt oporu. Baumgarten idąc krokiem spacerowym z Niegardowa, wraz z kilkoma żandarmami i tłumaczem, przybył do dworu w Dalewicach w godzinach popołudniowych. Po obejrzeniu dworu, Baumgarten wydał odpowiednie polecenia, celem przygotowania części budynku mieszkalnego, od strony parku dla ponad 40 Niemców. Zajęli również część spichlerza, z oddzielnym wejściem, przeznaczając na magazyny. W ten sposób powstał w majątku dworskim w Dalewicach niemiecki silny Stützpunkt dowodzony przez komendanta, lejtnanta Baumgartena.

     Okoliczna ludność nazywała go "leutmanem". Ryszard Nuszkiewicz w pracy pt. Uparci, wspomina, że Baumgarten był komendantem żandarmerii na powiat Miechów, przebywał jednak stale w Dalewicach gdzie żelazną ręką kierował swoimi podwładnymi. W skład jego podkomendnych wchodziło kilkunastu żołnierzy z SA, nazywanych przez ludność "bażantami", dwóch ze znakami SS - esesmani oraz własowcy.

     Okoliczni mieszkańcy mówili na niego: to ten lucyper, "lojtman" z Dalewic. Takie określenia Baumgartena były prawie powszechne. Określano go również jako: kat, polakożerca, sadysta, zwyrodnialec. Żołnierzom Samodzielnego Batalionu Partyzanckiego Skała, Baumgarten nie był specjalnie znany. Ryszard Nuszkiewicz, napisał: ...Z pewnością źle się stało, że miejscowe placówki AK nie powiadomiły wcześniej ugrupowania o działalności zbira i nie zażądały jego likwidacji.

Żandarmi w Dalewicach stacjonowali w trzech miejscach:
  • we dworze mieściło się dowództwo z Wilhelmem Baumgartenem na czele i było ich około 10,
  • w szkole w Dalewicach mieszkało około 20 Niemców,
  • u gospodarza w domu - Łokasa Antoniego - około 7 żandarmów.
     Jak wspomina Aniela Starosta w pracy pt.
  • Lato i jesień 1944 r. Ostatnie lato w Dalewicach
  • , Niemcy w Dalewicach zaczynali dzień od: pobudki, śniadania, krótkiej odprawy, która odbywała się przed dworem, a następnie wyjeżdżali wyznaczonymi podwodami na tak zwaną strajfę, celem ściągnięcia ludzi do kopania okopów. Nie obeszło się bez tragedii. W pewnej miejscowości chłopiec, kiedy zobaczył Niemców, wyskoczył przez okno, uciekał - żandarmi niemieccy zastrzelili go. Żandarmem tym był Jan Chmiel. W pierwszej dekadzie sierpnia 1944 roku na teren powiatu miechowskiego, zaczęły napływać techniczne jednostki niemieckie celem przygotowania terenu do obrony. Wyznaczono linie obronne przeciwczołgowe, strzeleckie i schrony. Jedna z nich przebiegała wzdłuż szlaku nadwiślańskiego z kierunku Koszyc koło Brzeska Nowego przez Proszowice, Dalewice na Słomniki. Druga linia obronna przebiegała od Słomnik przez Miechów w kierunku Kielc. Żołnierze Wehrmachtu zajmowali pomieszczenia szkolne, prywatne budynki, lub dworskie, jak to miało miejsce w Dalewicach.

         Pod koniec wojny, kiedy już było wiadomo, że wojska niemieckie są w odwrocie, mieszkańcy Dalewic i okolicznych miejscowości zmuszeni byli przez okupacyjne władze niemieckie chodzić kopać okopy w Dalewicach. Do kopania okopów chodzili według kolejności, jaką wyznaczali sołtysi w poszczególnych miejscowościach.

         Tzw. "okopy" - były to rowy przeciw czołgowe o szerokości 6 metrów, głębokości również 6 metrów, o długości kilku kilometrów.

         Do prac ziemnych linii obrony i budowy umocnień fortyfikacyjnych żandarmeria i granatowa policja wykorzystywała ludność wiejską od 14 do 60 roku życia, którą ściągano z odległych miejscowości nawet powyżej 20 km. W ciągu tygodnia pracowano od godziny 6.00 do 17.00, to jest 11 godzin, w niedzielę do godziny 12.00. Ściągnięta pod przymusem ludność pracowała powoli. Wprowadzono roboty akordowe. Za wyznaczoną pracę dobrze wykonaną można było iść do domu wcześniej.

         Pod koniec października Niemcy kończyli pace fortyfikacyjne, w skład którego wchodził cały system obronny z okopami i bunkrami.

    Niektóre zbrodnie żandarmów stützpunktu w Dalewicach:

    Śmierć chłopca Mieczysława Sosnowskiego

    Mieczysława Sosnowskiego nazywano również Antek, Antoni. Był sierotą i mieszkał u rodziny Kaszów w Dalewicach. Pochodził z miejscowości Sudołek. Wielu świadków widziało jak żandarm Stachowiak zastrzelił tego chłopca. Mieczysław Sosnowski miał wówczas około 13-14 lat, panicznie się bał Niemców. Kiedy żandarm Stachowiak chodził po domach za ludźmi do pracy przy okopach, chłopiec ten prawdopodobnie przestraszył się go i zaczął uciekać. Stachowiak biegł za nim wyjmując równocześnie pistolet z kabury. Pobiegł za chłopcem za stodołę, gdzie oddał kilka strzałów. Zamordowany chłopiec leżał twarzą do ziemi. Stachowiak potem chwalił się; (...) udało mu się tak za pierwszym razem załatwić - wspomina Aniela Starosta, w swojej pracy.

    Morderstwo małżeństwa światków Jehowy przez Kindlera

         Zdarzył się również i inny przypadek, opisany przez Anielę Starosta, oraz inne osoby zeznające w sprawie zbrodniarza Baumgartena. Obszerne informacje na temat zastrzelenia przez Kindlera małżeństwa wyznawców Jehowy przedstawił Krzysztof Lis (1920), zamieszkały w Dalewicach. Do kopania okopów pewnego razu przywieziono małżeństwo z wyznania Światków Jehowy. Oboje odmówili kopania okopów, ponieważ ich wiara zabrania wykonywania pracy na rzecz wojny. Baumgarten wydał polecenie zamknięcia ich w wozowni do następnego dnia przykazując, że jeżeli nie usłuchają to zostaną rozstrzelani. Mieszkańcy dworu namawiali ich, aby się nie opierali bowiem nie ma w tym nic złego jeżeli trochę pokopią. Na drugi dzień przyprowadzono ich do okopów na samo górne wzniesienie. Baumgarten kazał im wziąć łopatę. Kobieta płacząc wzięła do ręki łopatę, którą jej mąż natychmiast wyrwał i odrzucił. Baumgarten wydał polecenie Kindlerowi zastrzelenia. Kindler polecenie wykonał. To wydarzenie wstrząsnęło mieszkańcami Dalewic i sąsiednich miejscowości.

         Krzysztof Lis z Dalewic, w jesieni 1944 roku pracując w polu, przy pielęgnacji tytoniu został zabrany do motocykla przez żandarma Kucharza (Kindlera). Krzysztof Lis wspomina: ...Później zabrał jeszcze Władysława Ibka. Wsiedliśmy na wóz i pojechali do sadu Nagacza bo tak nam polecił. Razem z Piotrem Malikiem w sadzie zastaliśmy zwłoki mężczyzny i kobiety. Znałem ich wcześniej, podobno nazywali się Heród. Należeli do wiary Jehowy. Zwłoki leżały twarzą do ziemi. (...)Ten "Kucharz" polecił nam zabrać ich i głęboko zakopać. Pochowaliśmy ich na tak zwanym "cholerycznym cmentarzu" w Dalewicach. Syn zastrzelonego małżeństwa wówczas pozostał we dworze. Żandarmi kazali mu pracować przy rozdrabnianiu drzewa do kuchni. W ten sposób uniknął śmierci, która nie ominęła jego rodziców....

    Zbrodnie Wilhelma Teodora Baumgartena

         Baumgarten Wilhelm, Teodor jako podoficer żandarmerii niemieckiej od września 1941 roku pełnił funkcje komendanta posterunku żandarmerii w Miechowie. Po objęciu funkcji w marcu 1944 r., komendanta posterunku żandarmerii w Wolbromiu, wkrótce awansował do stopnia oberlejtnanta.

         W roku 1944, w jesieni, przeniesiony został do Dalewicach, na komendanta tzw. Stützpunktu. 6 grudnia 1944 roku zastrzelony w Kątach, gm. Radziemice przez bojowy pluton, pod dowództwem Zygmunta Kadeckiego, ps. Mars.
    • Brał udział w pacyfikacji wsi Nasiechowice 1 lipca 1943 r., gdzie zginęło: 99 osoby, wg Norberta Michty Z lat walki 1974r. wśród nich nawet dzieci.
    • Rozstrzelanie 28 stycznia 1944 r. w Łyszkowicach 28 osób
    • Wymordowanie całej, 5 osobowej rodziny w Wierzbnie koło Proszowic: Wilków (ojciec, matka , córka Katarzyna, synowie Stanisław i Mieczysław);
    • Zamordowanie 8 partyzantów pod Pieczonogami, którzy szli na urlop w cywilnych ubraniach i bez broni;
    • Maltretowanie ludzi przy budowie okopów w Dalewicach;
    • Samowolne rekwizycje u rolników zboża i żywca.
    • W Żarnowcu 17 maja 1943 roku osobiście zastrzelił kobietę pochodzenia polskiego.
    • Z jego polecenia Kindler rozstrzelał Jana i Janinę Herod z Janowiczek, wyznawców świadków Jehowy, za odmowę pracy przy okopach.


    opracował: Zbigniew Pałetko   



    idź do góry powrót


     warto pomyśleć?  
    Raj nie jest z tego świata, ale są na nim jego fragmenty.
    (Anonim)
    marzec  19  wtorek
    [18.00]   (Kraków)
    Świat i Polska w geopolitycznej perspektywie - spotkanie w KKW
    marzec  20  środa
    [17.00]   (Proszowice - UGiM)
    program "Czyste powietrze" - spotkanie grupowe
    marzec  21  czwartek
    marzec  22  piątek
    DŁUGOTERMINOWE:


    PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego
    strona redakcyjna
    regulamin serwisu
    zespół IKP
    dziennikarstwo obywatelskie
    legitymacje prasowe
    wiadomości redakcyjne
    logotypy
    patronat medialny
    archiwum
    reklama w IKP
    hierarchia
    parametry
    miejsce prezentacji
    ceny
    przyjaciele
    copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
    Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
    Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

    KONTAKT Z REDAKCJĄ
    KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ