Żył krótko w Proszowicach...
Dzisiaj jest: środa, 22 kwietnia 2026 r. (112 d.r.)
Łukasza, Kai, Nastazji
M.Dzień Ziemi
Jutro (jeżeli będzie!): czwartek, 23 kwietnia 2026 r.
Ilony, Jerzego, Wojciecha
Ś.Dzień Książki i Praw Autorskich, Dzień Geografa
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   ludzie ZP   |   miejsca, obiekty itp.   |   felietony, opracowania   |   kącik twórców   |   miejscowości ZP   |   ulice Proszowic   |   pożółkłe łamy...   |   RP 1944   | 
 |   lista postaci   | 
 przyjaciele regionu 
 |   stąd pochodzili   |   "zwykli - niezwykli"   |   ludzie Rzeczpospolitej Partyzanckiej 1944   |   "katyńczycy"   | 

serwis IKP / Skarby ZP / ludzie ZP / przyjaciele regionu / Żył krótko w Proszowicach...



 warto pomyśleć?  
Jeśli będzie trzeba, zrobię to co będzie trzeba.
(podniesione z ulicy)

  artykuły popularne  
Proszowice styczeń 1945
Proszowice, 22-08-2025
 red.
Film Staszka Bernackiego z rekonstrukcji historycznej zorganizowanej przez Stowarzyszenie Gniazdo - Ziemia Proszowicka w dniu 10 czerwca 2012...
Wyróżniono 2. "nasze"...
22-08-2025 red.
Jelenia Góra - PAMIĘTA!
1-08-2025 Andrzej Powidzki
w krakowskim Archiwum...
13-08-2025 Marcin Szwaja
22  kwietnia   - środa
23  kwietnia   - czwartek
24  kwietnia   - piątek
25  kwietnia   - sobota
DŁUGOTERMINOWE:

NA SKRÓTY
  • prossoviana on-line

  • Rzeczpospolita Partyzancka 1944



  • Żył krótko w Proszowicach...
    Zbigniew Herbert
    (ur.: 29.10.1924 - zm.: 28.07.1998)


    |
    Żył krótko w Proszowicach...
    |
    Proszowski epizod
    |
    Gdzie Zbigniew Herbert mieszkał w Proszowicach (W.Nowiński)
    |
    Gniazdem Orląt jest tylko Lwów
    |

    Proszowski epizod

    Zbigniew Herbert; pierwsza połowa 1944 r." (fot. "Pan od poezji")

    17-02-2010

         Herbertowie, podobnie jak wiele lwowskich rodzin na wieść o zbliżających się do miasta radzieckich wojskach postanowili wyjechać do Polski. Uciekały tłumy, sami Niemcy namawiali Lwowiaków do ucieczki, podstawiali transport, ułatwiali wyjazd ostrzegali przed bolszewikami. Odżyły odwieczne antagonizmy pomiędzy Ukraińcami i Polakami. Ukraińscy nacjonaliści wprowadzali coraz większy terror. Wyglądało to jakby realizowali oni cel aby "usunąć Lachów za San".

         Zbigniew wraz z rodziną ze Lwowa wyjechał 26 marca 1944 roku. Skierowali się do Krakowa do ciotki Mili Herbertowej. Przez kilka - kilkanaście dni mieszkali u niej na ulicy Śląskiej 9a/1. Nie chcieli jednak "siedzieć na głowie" ciotki zbyt długo, ciasnota brak możliwości zdobycia pracy, duże koszty utrzymania zmusiły rodzinę Herbertów do wynajęcia domu na prowincji. W Krakowie została tylko siostra, która miała praktyki w szpitalu.

         Herbert z ojcem i matką zamieszkali w Proszowicach, niestety nie ma pewności, który to był dom. W artykule Aleksandra Gąciarza "Pan Cogito i czarne błota" czytamy: ...Co do tego, który to był dom nie mamy stuprocentowej pewności. Wszystko jednak wskazuje na to, że był to budynek należący do państwa Żywotów, stojący mniej więcej w tym miejscu, gdzie dzisiaj znajduje się Dom Kultury. Tak przynajmniej twierdzi Janusz Liguziński, powołując się przy tym na relację Jana Żywota. Problem w tym, że ten ostatni Herberta sobie nie przypomina. Z drugiej jednak strony o prawdziwości tej też świadczy też druga poszlaka. Tadeusz Żywot, syn Jana, twierdzi, że ich stary dom spłonął w czasie wojny i stał właśnie w miejscu Domu Kultury...

         Ojciec Zbyszka pracował jak pisze Joanna Siedlecka ... przy uprawie tytoniu u proszowickich gospodarzy..., pan Henryk Pomykalski uważa jednak, że bardziej prawdopodobne jest to, że tak wykształconego człowieka Związek Plantatorów Tytoniu raczej zatrudniał jako księgowego lub na podobnym stanowisku, taką politykę Związek stosował w przypadku inteligencji, którą na teren Proszowic rzucił los.

         Herbert delikatnie mówiąc nie przepadał za Proszowicami, wymykał się z nich do Krakowa przy byle okazji. W Krakowie łapał się każdej pracy, były to jednak zajęcia dorywcze, próbował handlu najprawdopodobniej z tym też były związane kontakty ze Zdzisławkiem Ruziewiczem, który został we Lwowie. ... "Usychał w Proszowicach", proszowickich błotach, przeklętej mieścinie, "miasteczku ze wszech miar nudnym i brudnym". Mimo trudności z dojazdem już w trzy dni po przyjeździe wyrywa się do Krakowa, gdzie z pięknym uśmiechem, w pięknie odświeżonym garniturze, przechadzałem się wśród prawdziwie wielkich ulic dużego miasta. Byłem na fiordach w fotoplastykonie. Potem odwiedziłem 2 panienki, głuchą babcię wysłaliśmy na nieszpory.

    W niedzielę byłem w towarzystwie siostry i dwóch eleganckich dam na koncercie, estradowe wydanie "Halki", soliści, wybrani, orkiestra bajeczna. Płacz, wiwaty, publiczność słała biało-czerwone róże, było pięknie. Na drugi dzień trzeba odjechać - obskurny dworzec, brudny wagon, ciężko cuchnąca codzienność...
    W Krakowie spotykał się ze znajomymi ze Lwowa np. Haliną Legeżyńską-Skarbińską.

         Jako niebrzydki dwudziestolatek podobał się dziewczynom i właśnie w Proszowicach jak sam pisał do swojego przyjaciela Zdzisława Róziewicza zakochał się: ... W Proszowicach kochałem się mało platonicznie, ale bardzo realnie, jedno jasne w kolorze bladej skóry wspomnienie i wiele ciemnych, ciemnych do obłąkania.

    Uwaga historyczno-obyczajowa. Krakowianki mają kosztowną, jedwabną bieliznę, zwykle koloru łososiowego.

    Dlaczego nasze dziewczątka nic nie piszą. (...) Caramba! Zakochałem się!

    Jestem dziś cokolwiek rozbity (nie rozpity, nie przekręcaj łajdaku!), chociaż wczoraj wróciłem trzymając się muru (dłuższe postoje pod latarniami, a ojciec nie uszkodził mnie fizycznie). Szanuję tylko ten gościnny dom, bo inaczej... (dalej dośpiewaj sobie). Była to sytuacja o dobrze trafionem i odczutem napięciu dramatycznym. (Syn z hulanki, ojciec w progi). Chodziło tylko o to, że wróciłem trochę późno, zresztą całkiem correct: spodnie zapięte, ten sam krawat, nie zataczałem się (przez cały czas przezornie siedziałem na krześle). Przyjacielu, szaleję!

    (...) a) ponieważ jest wiosna, b) ponieważ jestem młody, c) ponieważ nie możemy szaleć obaj, d) ponieważ pewnej nocy przez otwarte okno wpadła w moje łóżko wiosenna noc (panna w przewiewnym stroju lat 18!) na niebie tkwił nieruchomy chiński księżyc, śpiewały ptaki, pachniało bzem, który jeszcze nie zakwitł, a stado psotnych amorków skopało mi głowę, że moje wybryki, o których ty jeden wiesz, wskazują na potężne zaburzenia umysłowe...


    zajęcie Proszowic przez oddział partyzancki, Herbert najprawdopodobniej był świadkiem tych wydarzeń (fot. ziemia proszowicka)
         Mimo, że w listach do przyjaciela generalnie nie poruszał tematu wojny, jednak nie mógł uciec od tego tematu. Opisał między innymi jedno z bombardowań, które przeżył w Proszowicach ... U nas (na to u "nas" dostałem czkawki) co noc alarm, ale zdaje się bombardowania nie było. Nie wiem o tym dokładnie, ponieważ w tym czasie przeważnie sypiam. Jednakowoż trzeba schodzić do schronu, w przeciwnym razie (tak grożą) obóz. I: Mam nadzieję, że schylać tylko teraz musimy głowy, że kule będą jak dotychczas przechodzić 5 cm nad nami, przeczekamy burzę! I niedługo tęcza!...

    W lipcu swój tygodniowy pobyt w piwnicy opisywał tak: ... Spaliła się tylko kamienica, w której mieszkaliśmy. Nie moja i na czas z piwnicy wyleźliśmy, więc wszystko w porządku. Szkoda tylko kupy rzeczy, jaka nam spłonęła. (...) Przez cały czas kwitłem znakomitym humorem, nie straciłem ani razu zimnej krwi, inna rzecz, że za wesołość nie na miejscu wyrzucali mnie 3 razy pod kule...


         Mimo, że uciekał od wojny w świat kobiet i alkoholu spotykała go też trudna okupacyjna rzeczywistość. Siostra, która odwiedzała często rodzinę w Proszowicach tak mówi o niebezpiecznej sytuacji, która o mało co nie skończyła się dla Herberta tragicznie. Niemcy pognali ludzi do kopania rowów. ...Zbysio ukrył się w ogrodzie, w malinach, co Niemiec zauważył, strzelał do niego, na szczęście nie trafił, ale to jedyne wojenne o nim wspomnienie, choć z jego nogą już było lepiej...

         W okresie pobytu w Proszowicach rodzina Herbertów cierpiała biedę (przynajmniej w porównaniu z okresem lwowskim) dokuczał zwłaszcza brak własnego kąta Zbyszek tak o tym pisał ... Takiej beznadziejnej bryndzy nigdy sobie nie wyobrażałem. Brak mieszkania, nie ma co żreć (dosłownie), nie wiadomo, co będzie, diabli biorą. Święta zapowiadają się niewesoło. Decydującym i deprymującym czynnikiem jest tu brak własnego domu...

         Herbertowie wyjechali z Proszowic w styczniu 1945 roku. Czy ktoś jeszcze ich pamięta? Czy są jakieś dokumenty, które pozwoliłyby dowiedzieć się czegoś więcej o ich pobycie w naszym mieście?

    opracowanie: Andrzej Solarz   


    |
    Żył krótko w Proszowicach...
    |
    Proszowski epizod
    |
    Gdzie Zbigniew Herbert mieszkał w Proszowicach (W.Nowiński)
    |
    Gniazdem Orląt jest tylko Lwów
    |


    idź do góry powrót

     
    strona redakcyjna

    regulamin serwisu

    zespół IKP

    dziennikarstwo obywatelskie

    legitymacje prasowe

    wiadomości redakcyjne

    patronat medialny

    kontakt z redakcją

    archiwum
     
    reklama w IKP

    szczegóły

    ceny




    ogłoszenia

     
    copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2025 Internetowy Kurier Proszowicki
    Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
    Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

    w nagłówku i stopce portalu wykorzystano zdjęcia autorstwa Damiana Króla - DZIĘKUJEMY!
    w nagłówku panorama Koniuszy, natomiast w stopce głowice kolumn (wejście na teren kościoła w Proszowicach od strony rynku)

    KONTAKT Z REDAKCJĄ