Miasto, które chciało być wolne
Dzisiaj jest: sobota, 18 kwietnia 2026 r. (108 d.r.)
Apoloniusza, Bogusławy, Gościsławy
M.Dzień Ochrony Zabytków, Ś.Dzień Krótkofalowca
Europejski Dzień Praw Pacjenta
Jutro (jeżeli będzie!): niedziela, 19 kwietnia 2026 r.
Alfa, Leonii, Tytusa
;) Dzień Czosnku,
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   ludzie ZP   |   miejsca, obiekty itp.   |   felietony, opracowania   |   kącik twórców   |   miejscowości ZP   |   ulice Proszowic   |   pożółkłe łamy...   |   RP 1944   | 
 |   artykuły dodane ostatnio   |   postacie   | 
 miejsca 
 |   wydarzenia   |   opracowania   |   ślady ZP   | 

serwis IKP / Skarby ZP / felietony, opracowania / miejsca / Miasto, które chciało być wolne



 warto pomyśleć?  
Jeśli będzie trzeba, zrobię to co będzie trzeba.
(podniesione z ulicy)

  artykuły popularne  
Proszowice styczeń 1945
Proszowice, 22-08-2025
 red.
Film Staszka Bernackiego z rekonstrukcji historycznej zorganizowanej przez Stowarzyszenie Gniazdo - Ziemia Proszowicka w dniu 10 czerwca 2012...
Wyróżniono 2. "nasze"...
22-08-2025 red.
Jelenia Góra - PAMIĘTA!
1-08-2025 Andrzej Powidzki
w krakowskim Archiwum...
13-08-2025 Marcin Szwaja
18  kwietnia   - sobota
19  kwietnia   - niedziela
20  kwietnia   - poniedziałek
21  kwietnia   - wtorek
DŁUGOTERMINOWE:

NA SKRÓTY
  • prossoviana on-line

  • Rzeczpospolita Partyzancka 1944



  • Miasto, które chciało być wolne

    klasztor w Hebdowie (fot. af)

    Nowe Brzesko, 20-11-2003

         Nowe Brzesko zawdzięcza swoje powstanie klasztorowi brzeskiemu w Hebdowie, zwanym dzisiaj hebdowskim. Przez blisko siedem wieków życie mieszczan płynęło zgodnie w rytmie klasztornych dzwonów. Jednak pod koniec XVIII wieku zbuntowani nowobrzeszczanie wypowiedzieli posłuszeństwo klasztorowi.

    - O potrzebne przywileje lokacyjne i handlowe u księcia krakowskiego Bolesława Wstydliwego wystarał się jeden z kolejnych opatów brzeskich - Florian. On to zezwolił 6 października 1279 roku Gotfrydowi synowi Arnolda ze Ślesina (ob. woj. kaliskie) na lokowanie miasta Nowe Brzesko na prawie niemieckim i średzkim. Gotfryd zostaje pierwszym wójtem - czytamy w opracowaniach historycznych Włodzimierza Chorązkiego.

         Początkowo wójt i mieszczanie nowobrzescy korzystali z wielu przywilejów m.in. nie musieli odrabiać pańszczyzny na rzecz klasztoru. - Z biegiem lat przewidziane w przywileju lokacyjnym prawa wójta i mieszczan Nowego Brzeska ulegały szeregowi ograniczeń. Wzrastała rola klasztoru, a zwłaszcza miejscowej szlachty. Przez blisko siedemset lat życie tego nadwiślańskiego miasteczka i większości pobliskich wiosek płynęło w rytmie klasztornych dzwonów - pisze dalej W.Chorązki.

         Siedmiowiekowa cierpliwość nowobrzeszczan pękła jak bańka mydlana w latach osiemdziesiątych XVIII wieku. Wypadki jakie miały wówczas w Nowym Brzesku zaliczane są do pierwszych w Polsce wystąpień antyfeudalnych. Zorganizowany, czynny i masowy opór nowobrzeskich mieszczan wymierzony został przeciw właścicielowi miasta - konwentowi zakonu hebdowskiego.

    - Tego typu wystąpienia ze względu na surowe represje oczywiście nie należały do zbyt częstych - i dlatego zasługują na bliższe poznanie. Jeśli chodzi o Nowe Brzesko wspomniane wypadki przybrały tam szczególnie ostrą postać; w latach osiemdziesiątych walka tamtejszych mieszczan o swe prawa osiągnęła apogeum. Wówczas miasto odrzuca całkowicie władzę swych panów i zrywa więzy zależności feudalnej, ustanawiając na drodze "wolnej elekcji" niezależne od dziedziców organy miejskie. W ten sposób Nowe Brzesko stało się na przeciągu szeregu lat faktycznie wolnym miastem. Jest to w historii miast prywatnych tego okresu prawdziwy ewenement. Jak wiadomo, tak wysokie żądania, połączone z czynnym oporem, wystąpiły ze strony tych miast dopiero w okresie Sejmu Wielkiego, a szczególnie po uchwaleniu Konstytucji 3-go Maja. Bardzo interesujący jest również fakt, że wspomniana bezpośrednia walka mieszczan nowobrzeskich łączy się z procesem sądowym, prowadzonym w asesorii pomiędzy klasztorem hebdowskim, a miastem. Proces ten, rozpoczęty w początku lat sześdziesiątych XVIII wieku i trwający z niewielkimi przerwami co najmniej 30 lat - czytamy w opracowaniu historycznym pt. "Miasto, które chciało być wolne" - Tomasza Opasa.

         Wiadomości o zajściach w Nowym Brzesku zaczerpnięte zostały z dwóch ksiąg sądu wyższego prawa magdeburskiego na zamku krakowskim oraz odpisów z dokumentów sądowych asesorii. Szczególnie bogate źródło informacji na powyższy temat stanowią wspomniane dwie księgi sądu krakowskiego - A oto przebieg wypadków w Nowym Brzesku wg relacji wspomnianych dokumentów - Pierwsze ważniejsze wydarzenie dokładnie umiejscowione w czasie przypada na rok 1761. W owym roku zapadł wyrok sądu asesorskiego w sporze miasta i konwentu, o którego wcześniejszym przebiegu nic konkretnie nie wiemy. Znany jest tylko przedmiot sporu. Chodziło przede wszystkim o powinności i własność nieruchomości miejskich, w mniejszym zaś stopniu o sprawy związane z wyborem władz miejskich. Jak sądzić można z wielu późniejszych wzmianek, dekret asesorii był raczej bardziej pomyślny dla mieszczan niż klasztoru. Nie kończy on jednak sporu, gdyż jego postanowienia nie są w większości respektowane przez właścicieli miasta. Stopniowo coraz bardziej zaostrzało to konflikt. Rok 1782 zapoczątkował wieloletni okres najgwałtowniejszych postanowień mieszczan nowobrzeskich. Nieoczekiwanie wywołała je sprawa wyboru magistratu. Jeśli chodzi o konwent, czuł się on uprawniony do desygnowania swych kandydatów na urzędy miejskie. Gdy w 1782 roku przeor zjechał na elekcję landwójta - z góry wyznaczonego przez siebie Stanisława Sropińskiego i określanego jako "człowieka uczciwego, posesjonata dobrze rządzącego się" - mieszczanie "z tumultem, krzykiem temu sprzeciwili się". Przeor wraz ze swą asystą musiał opuścić miasto. Po jego wyjeździe mieszczanie wybrali burmistrza którym został Grzegorz Staniszewski i sześciu radnych: Jana Szropińskiego, Bartłomieja Szropińskiego, Walentego Jaworskiego, Jana Szubę, Stefana Szczepaniaka i Michała Pawłowskiego. O wyborze tym mieszczanie powiadomili jednak przeora "jako wójta miasteczka", ale "sami - jak stwierdza ks. Machacewicz - wykonali jurament i przysięgam, zwierzchności i przeorom jej ubliżając". Miasto w tym czasie dążyło już jednak do pełnego usamodzielnienia się. "Wybicie się spod władzy i juryzdykcji konwentu dziedzicznej oświadczali" - mówi dalej ks. Machacewicz. Na zapytanie zaś mieszczan o to, przed kim składali jurament otrzymuje odpowiedź: "przed Panem Jezusem i pospólstwem". Podobnie też zareagowali oni na uwagę wspomnianego księdza, że "pospólstwo nie jest miasta dziedzicem". W odpowiedzi bowiem na to mieszczanie wnieśli swoje juramenty i informację o wyborach do ksiąg miejskich. Wydaje się, że w tym właśnie momencie nastąpiło całkowite zerwanie przez mieszczan więzów zależności dominialnej. Wskazują na to informację o dalszym rozwoju wypadków w Nowym Brzesku.

         Nie jest w pełni jasne, jakie zakończenie miał wieloletni jeśli nie wielowiekowy, spór miasta z klasztorem hebdowskim. Wydaje się jednak, że nie wygasł on przed rokiem 1795. Jeszcze np. w 1792 roku Nowe Brzesko skarżyło w asesorii swych panów o to, że domagali się od mieszczan regulowania opłaty subsidii haritatiwi.

    - Podziwu godna jest więc energia i determinacja mieszczan nowobrzeskich, wykazana we wspomnianej walce. Szukając środków ratunku nie wahali się nawet prosić "Ślachetny Magistrat Stołecznego Miasta Krakowa [...] o protekcję [...] do J.W. Ministrów Koronnych". Walczyli jednak na pewno o wielką stawkę. Chodziło im bowiem nie tylko o takie sprawy, jak zmniejszenie powinności dominialnych i ograniczeń własnościowych, ale również o wzmocnienie autonomii wewnętrznej miasta, które przekształciło się nawet w następnym szeregu lat w ambitne i solidarne dążenie do uzyskania pełnej samodzielności. Godziło to już nie tylko w interes pojedynczego feudała, ale nawet, jako sprzeczne z obowiązującym prawem także w interes feudalnego państwa. Dlatego też miasto nie mogło całkowicie wygrać tej walki. Wydaje się jednak, że pewne zdobycze miasta uzyskane w czasie jej trwania, utrzymały się nadal. Widoczny jest np. fakt, że w końcu lat 90-tych i później istniała w mieście obok landwójta także - tak gwałtownie zwalczania dawniej przez panów miasta - ława miejska. Choć źródła nie wiele mówią na ten temat, uważać można, że bardzo poważną i pozytywną rolę w tej walce odegrał ówczesny magistrat. W jego działalności przebijały niewątpliwie demokratyczne tendencje. Interesujące byłoby np. ustalenie, w jakim stopniu pobudzały je postępowe hasła owych czasów i promiejska polityka obozu postępu. Tej sprawy jednak źródła bliżej nie wyjaśniają. To wszystko stawia nie wątpliwie Nowe Brzesko w rzędzie tych nielicznych miast (wsi), które potrafiły w walce o swe prawa stawiać tak szerokie i postępowe żądania daleko wyprzedzające prawne i faktyczne możliwości ich realizacji - pisze w swoim opracowaniu Tomasz Opas.

    Serdecznie dziękuję pani Krystynie Gorzałczanej z Nowego Brzeska za udostępnienie materiałów.

    Arkadiusz Fularski   


    idź do góry powrót

     
    strona redakcyjna

    regulamin serwisu

    zespół IKP

    dziennikarstwo obywatelskie

    legitymacje prasowe

    wiadomości redakcyjne

    patronat medialny

    kontakt z redakcją

    archiwum
     
    reklama w IKP

    szczegóły

    ceny




    ogłoszenia

     
    copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2025 Internetowy Kurier Proszowicki
    Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
    Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

    w nagłówku i stopce portalu wykorzystano zdjęcia autorstwa Damiana Króla - DZIĘKUJEMY!
    w nagłówku panorama Koniuszy, natomiast w stopce głowice kolumn (wejście na teren kościoła w Proszowicach od strony rynku)

    KONTAKT Z REDAKCJĄ