facebook
Żył krótko w Proszowicach...
Loading

    Dzisiaj jest środa, 13 grudnia 2017 r.   (347 dzień roku) ; imieniny: Dalidy, Juliusza, Łucji    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   ludzie ZP   |   miejsca, obiekty itp.   |   felietony, opracowania   |   kącik twórców   |   miejscowości ZP   |   ulice Proszowic   |   pożółkłe łamy...   |   RP 1944   | 
 |   lista postaci   | 
 przyjaciele regionu 
 |   stąd pochodzili   |   "zwykli - niezwykli"   |   ludzie Rzeczpospolitej Partyzanckiej 1944   |   "katyńczycy"   | 

serwis IKP / Skarby Ziemi Proszowskiej / ludzie ZP / przyjaciele regionu / Żył krótko w Proszowicach...
O G Ł O S Z E N I A
patronaty IKP




| Żył krótko w Proszowicach... | Proszowski epizod | Gniazdem Orląt jest tylko Lwów... |

Żył krótko w Proszowicach...
Zbigniew Herbert
(ur.: 29.10.1924 - zm.: 28.07.1998)

Maria i Bolesław rodzice Zbigniewa Herberta (fot.wdq.home.pl)

29-01-2010

     Zbigniew Bolesław Ryszard Herbert urodził się we Lwowie 29 października 1924 roku, tam też spędził swoje dzieciństwo. Pochodził z polskiej rodziny o tradycjach kulturalnych i patriotycznych. Był synem Marii z Kaniaków (1900) i Bolesława Herberta (1892), legionisty II brygady, prawnika, profesora ekonomii, dyrektora banku oraz oddziału Zakładu Ubezpieczeń "Westa".

     Pierwsze trzypokojowe mieszkanie, w którym wychowywał się z siostrą Haliną (1923) i bratem Januszem (1931), znajdowało się w kamienicy przy ulicy Łyczakowskiej 55. Mieszkali wspólnie z babcią, Marią z Bałabanów, pochodzenia ormiańskiego z rodziny dawno spolonizowanej. W roku 1932 państwo Herbertowie przeprowadzili się na ulicę Tarnowskiego 18 niedaleko Parku Stryjskiego, potem na Piekarską 10, a tuż przed wojną na Obozową 5. Lato spędzali w wybudowanej przez siebie podmiejskiej willi w Brzuchowicach. Były to piękne, szczęśliwe lata, do których miał potem wracać w swej twórczości.

     Wybuch II wojny światowej rozpoczął się dla rodziny Herbertów 10 września w Brzuchowicach zajętych przez wojska niemieckie. Tam też zmarła ukochana babcia Zbigniewa Herberta, Maria (matka Bolesława). Na Lwów spadły w tym czasie pierwsze bomby. Dla przyszłego poety oznaczało to koniec szczęśliwego świata dzieciństwa. 22 września do Lwowa, na mocy tajnego układu Ribbentrop - Mołotow, po wycofaniu się Niemców, wkroczyli Sowieci. Herbertowie przeżyli okupację sowiecką w trwodze i z trudem. Ojciec został aresztowany przez NKWD, po jakimś czasie wrócił jednak szczęśliwie do domu. Największym jednak ciosem dla rodziny Herbertów była śmierć 12 letniego Janusza we wrześniu 1943 roku (na skutek rozlania się wyrostka robaczkowego).

     We Lwowie Zbyszek rozpoczął naukę. Najpierw była to publiczna męska szkoła podstawowa nr 2 Świętego Antoniego, później zaś VIII Państwowe Gimnazjum imienia Króla Kazimierza Wielkiego. Po ukończeniu II klasy gimnazjum Zbyszek kontynuował naukę w tej samej szkole, ale zmienionej na "Szkołę Średnią nr 14" -dziesięciolatkę- oczywiście z nowym programem nauczania.

Zbyszek, Janusz i Halina /fot. ze zbiorów Katarzyny Herbertowej i Haliny Herbert-Żebrowskiej (fot.tygodnik.onet.pl)
     Na początku 1941 roku na oblodzonym stoku Czartowskiej Skały uległ poważnemu wypadkowi zjeżdżając na nartach najbardziej stromym stokiem. Źle złożona noga znacznie wydłużyła okres dochodzenia do sprawności i praktycznie uniemożliwiła mu czynną działalność konspiracyjną. Na tą nogę utykał już do samej śmierci.

     Po powtórnym wkroczeniu Niemców do Lwowa zamknięto wszystkie polskie szkoły ponadpodstawowe. Jak wielu jego kolegów uczył się na tajnych kompletach i zdał maturę w styczniu 1944 roku. Rozpoczął studia polonistyczne na konspiracyjnym Uniwersytecie Jana Kazimierza. Aby zdobyć środki na utrzymanie rodziny, a także otrzymać "Ausweis", dokument chroniący przed niemieckimi łapankami, pracował jako karmiciel wszy w produkującym szczepionki przeciwtyfusowe Instytucie profesora Rudolfa Weigla. Zajmował się także handlem jako sprzedawca w sklepie z wyrobami metalowymi.

     W niektórych źródłach można przeczytać, że w tym czasie złożył przysięgę i został żołnierzem podziemnej Armii Krajowej, w późniejszym okresie działał nawet w Kedywie. Jednak co do działalności Herberta w podziemiu jest bardzo dużo niejasności. Brak jest jakichkolwiek dowodów na czynną walkę z okupantem, nie ma żadnych dokumentów ani świadków potwierdzających przynależność poety do jakiejkolwiek organizacji podziemnej. W książce Joanny Siedleckiej "Pan od poezji" znajdujemy między innymi taki fragment poświęcony rzekomej działalności Herberta w AK: ... W Krakowie związał się z organizacją wojskową. Śledził osoby współpracujące z Niemcami. Przyczynił się do wydania kobiety, która donosiła na Gestapo i na którą wydano wyrok - wspomina Katarzyna Herbertowa. Ogłosiłam więc, że poszukuję świadków jego wojennych lat w dwóch lwowskich pismach: o zasięgu ogólnopolskim: "Semper Fidelis" i "Cracovia Leopolis", a także - licząc na relacje z Proszowic - w "Przekroju" i "Dzienniku Polskim", najpopularniejszej krakowskiej gazecie, oraz w londyńskim biuletynie "Lwów i Kresy". Przyszło kilka listów, m.in. od Anny Ziegler z Kanady, o lekcjach francuskiego u sióstr Russel, od kolegów z "ósemki" i koleżanek z "Urszulanek", żaden jednak nie przyniósł choćby wzmianki o jakimkolwiek tropie konspiracyjnym...

Z koleżankami z tajnych kompletów. Od lewej: Ewa Pikorówna, Hanka Wittlin, Zbigniew Herbert (widoczna szczuplejsza prawa noga w ortopedycznym buciku), Gosia Szelińska, Lidka Krzyżanowska; Lwów, ulica Obertyńska, luty 1942 (fot."Pan od poezji")
     26 marca 1944 roku przed ponownym wkroczeniem do Lwowa Sowietów, państwo Herbertowie wraz z dziećmi wyjechali do Krakowa i zamieszkali w pobliskich Proszowicach (najpierw parę dni mieszkali w Krakowie na ulicy Śląskiej 9a/1 w mieszkaniu ciotki Zbigniewa Mili Herbertowej, później przeprowadzili się do Proszowic). Zbigniew nigdy nie powrócił do rodzinnego Lwowa. Dzięki zrozumieniu, iż wkroczenie Armii Czerwonej na teren całej Polski oznacza dalszą i równie niebezpieczną okupację kraju, nie uległ jak inni złudzeniu i na apel polskich komunistów wzywających do ujawniania konspiracyjnej przeszłości nie odpowiedział. Udało mu się uniknąć represji.

     Po zakończeniu wojny jego ciekawość świata i zachłanność intelektualna powodowała, że studiował kilka kierunków jednocześnie. Na Uniwersytecie Jagiellońskim przy wydziale prawa Szkołę Nauk Politycznych (był na anglistyce). Nawiązując jednak do tradycji rodzinnych, ukończył w 1947 roku Akademię Handlową. Nie zrobił jednak stopnia magistra ekonomii (ukończył tylko 3 lata). W Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie chodził wprawdzie na wykłady jednak nie podjął tam studiów. Miał talent plastyczny, o czym świadczą liczne i interesujące rysunki, jakie pozostały w jego notatnikach. Zamiłowanie do rysowania miało mu towarzyszyć przez całe życie. W jednym z telewizyjnych wywiadów z lat sześćdziesiątych przyznawał zresztą, że woli rysować niż pisać.

     3 maja 1946 roku był świadkiem (może też i uczestnikiem) demonstracji studenckiej przeciwko zniesieniu tego Święta. Po tej manifestacji na Akademii Handlowej w odpowiedzi na liczne aresztowania studentów i wykładowców rektor ogłosił strajk studencki.

     W 1948 mieszkał w Sopocie. Pierwszą posadę zdobył dzięki wstawiennictwu swojego ojca w Narodowym Banku Polskim w Gdyni 1 marca 1948 roku, doszedł tam do stanowiska starszego referenta. Ze względu na studia prawnicze na UMK po paru miesiącach (około pół roku) musiał zrezygnować z tej pracy. W 1948 był redaktorem wychodzącego w latach 1946-48 gdańskiego "Przeglądu Kupieckiego", był także nauczycielem w gimnazjum i liceum handlowym.

     Od początku 1949 do końca 1950 roku pełnił funkcję kierownika biura Oddziału Gdańskiego Związku Literatów Polskich w Sopocie. Tam poznał Halinę Misiołkową, mężatkę, w której zakochał się bez pamięci. Ich romans przetrwał do roku 1957. Od tego też okresu współpracował ze "Słowem Powszechnym" jako recenzent i felietonista. 20 kwietnia 1951 roku zrezygnował z członkostwa w ZLP.

 (fot.telegraph.co.uk)
     W Toruniu pracował na pół etatu w Muzeum Okręgowym w dziale oświatowym, jednak po 6 miesiącach odszedł. Podczas studiów prawniczych pracował także jako nauczyciel w szkole podstawowej.

     W 1949 na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu otrzymał dyplom magistra prawa, ale odebrał go dopiero w 1952 roku. Pogłębiał tam również swe zainteresowania filozoficzne pod kierunkiem profesora Henryka Elzenberga, znakomitego znawcy m.in. filozofii starożytnej, któremu później dedykował piękny wiersz Do Marka Aurelego. W Toruniu kierunek ten zamknięto i od 1950 - 51 kontynuował studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim, jednak i tutaj kierunku tego nie ukończył.

     W 1951 roku przenosi się z Torunia do Warszawy. Najpierw do Brwinowa na ulicę Biskupią 27, w grudniu 1952 mieszkał już w stolicy, w pokoju na ulicy Wiejskiej17/6 z Władysławem Walczykiewiczem do 1957. W tym roku wyprowadził się do kamienicy na rogu ul. Chałbińskiego i Alei Jerozolimskich ("Wierza Babel"). 4 kwietnia 1957 roku z puli ZLP otrzymał kawalerkę przy ulicy Świerczewskiego 95/99 (m. 108).

     W Warszawie w Instytucie Hematologii na ul. Chocimskiej 5 dorabiał oddając krew. W 1953 roku pracował jako referent w Spółdzielni Inwalidów "Wspólna Sprawa". Od 19 stycznia 1954 roku w Pracowni Ekonomicznej Centralnego Biura Studiów i Projektów Przemysłu Torfowego "Torfoprojekt" na Puławskiej 48 jako starszy asystent. Podejmował także inne prace zarobkowe - ekspedienta w sklepie, kalkulatora i chronometrażysty. 13 maja 1956 roku złożył podanie na stanowisko kierownika administracyjnego w Związku Kompozytorów Polskich i dzięki poparciu S.Kisielewskiego od września zaczął tam pracować. W kwietniu 1957 roku zrezygnował z tego stanowiska.

     Od 1950 do 1953 publikował w "Dziś i Jutro", piśmie Stowarzyszenia PAX między innymi wiersze: Pożegnanie września, Napis oraz Złoty środek. W redakcji zajmował się kulturą i sztuką pisząc eseje oraz recenzje. Początkowo używał swojego nazwiska, później pseudonimów Patryk, Stefan Martha. Pisywał także w "Tygodniku Powszechnym".

     Na łamach krakowskiego tygodnika Życie Literackie miał miejsce w 1955 roku jego ponowny poetycki debiut prasowy. Sytuacja Herberta zmieniła się w roku 1956 w wyniku odwilży politycznej po śmierci Stalina tzw. "polskim październiku". Nastąpiła zmiana komunistycznej ekipy rządzącej. Wypuszczono na wolność więźniów politycznych - żołnierzy Armii Krajowej, działaczy niepodległościowych, a także złagodzono cenzurę. Oznaczało to również odejście od postulowanego dotychczas przez komunistów, "jedynie słusznego" modelu literatury socrealistycznej. Inaczej okres ten określa się mianem "odwilży". Te polityczne przemiany, aczkolwiek w jakimś stopniu pozytywne, poeta przyjął sceptycznie.

Herbert w Rotterdamie w 1989 roku (fot.kulturaonline.pl)
     Tego roku Zbigniew Herbert opublikował swój debiutancki tom "Struna światła", na który złożyły się wiersze pisane na przestrzeni piętnastu lat. Był to późny debiut, poeta miał wówczas 32 lata. Wiersze te od razu zwróciły uwagę krytyki literackiej. Porównywano wówczas Herberta do Czesława Miłosza oraz Tadeusza Różewicza, chociaż nie było trafne, to jednak wskazywało na rangę tego debiutu. Zwracano uwagę na "szczęśliwą przystępność" utworów, a zarazem na to, że w wierszach tych -głęboko zakorzenionych w kulturze europejskiej - mówi się wprost o sytuacji współczesnego człowieka w historii. Krakowski krytyk Wiesław Paweł Szymański pisał: "Herbert stał się jednym z tych niewielu na naszym terenie poetów, którzy uchwycili na czym polega inteligencja dzisiejszej rzeczywistości". W tym samym roku Herbert opublikował w "Twórczości" dramat pt. Jaskinia filozofów, którego głównym bohaterem jest Sokrates, niesłusznie oskarżony przez Ateńczyków i skazany na karę śmierci.

     Rok później ukazał się tom wierszy, "Hermes, pies i gwiazda", którym Herbert zapewnił sobie wyjątkowe miejsce wśród powojennych poetów polskich. Tom potwierdził poprzednie sądy o jego wielkim talencie, dojrzałości intelektualnej i artystycznej. Poezja ta, czytelna i zrozumiała, komunikatywna zarówno w sferze językowej, jak i w pierwszej, jakby wierzchniej warstwie odbioru, zdobyła sobie uznanie młodych czytelników. Była rzetelnym rozrachunkiem z okresem okupacji, stała się "strumieniem światła" między tymi którzy polegli, a tymi, którzy przeżyli. Jednocześnie przemawiając "współczesnym" poetyckim językiem Herbert nawiązał świadomie do tradycji kultury europejskiej, a szczególnie do kultury śródziemnomorskiej. Wpisywał się zarazem tym samym do tradycji, z której czerpali najwięksi pisarze polscy - że wspomnę choćby Jana Kochanowskiego, Adama Mickiewicza, Cypriana Kamila Norwida, Juliusza Słowackiego, czy Henryka Sienkiewicza -zyskując w ten sposób uznanie starszych pokoleń w kraju. Paradoksalnie, nawiązanie do antyku dawało czytelnikowi możliwość lepszego zrozumienia współczesności. Wskazywało bowiem na analogię powtarzających się w historii - choć oczywiście w coraz innych wersjach - ciemnych i jasnych stron natury człowieka, przypominało występujące w dziejach Europy zmagania się między tendencjami demokratycznymi, uniwersalnymi a totalitarnymi.

Ateny (fot.herbert2008.pl)
     Sukces literacki przyczynił się do poprawy jego sytuacji materialnej. Dzięki poparciu Jerzego Zawieyskiego otrzymał oprócz kawalerki także stypendium, które pozwoliło mu odbyć pierwszą zagraniczną podróż. W 1958 roku udał się przez Wiedeń do Francji, odwiedził Anglię, Włochy. Do Polski powrócił w maju 1960. Podróż zainspirowała powstanie kolejnych wierszy, a także znakomitego zbioru esejów "Barbarzyńca w ogrodzie" (1962). W latach 1956-62 otrzymywał stypendium z ZLP na ogół trzymiesięczne.

     Jesienią 1963 roku wyjechał znowu, tym razem do Anglii, w grudniu przeniósł się do Paryża. Tam odebrał w styczniu 1964 roku Nagrodę Kościelskich nazywana polskim Noblem dla pisarzy (przyznana w 1963), co umożliwiło mu przedłużenie pobytu na Zachodzie. Wakacje 1964 r. spędził we Włoszech i Grecji. Potem wrócił do Francji, a pod koniec roku do Polski. W 1965 otrzymał austriacką nagrodę imienia Nicolausa Leunaua. Potem bardzo dużo podróżował - zwiedził Niemcy, był w USA, gdzie miał kilka wystąpień. W 1968 roku w Paryżu, poeta zawarł związek małżeński z dużo wcześniej poznaną Katarzyną Dzieduszycką i zamieszkał z nią na stałe w Berlinie.

     W sezonie 1965/66 był kierownikiem literackim teatru imienia Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim. Od 1965 roku został etatowym redaktorem miesięcznika "Poezja" (do 1968).

Zbigniew Herbert podpisuje swoją książkę, rok 1963. Fot. Edmund Uchymiak/PAP (fot.tvp.pl)
     W latach 1965-71 Herbert kontynuował swoje podróże po Europie. Przebywał w Austrii, w Niemczech Zachodnich, Francji i Holandii, do której miał powrócić jeszcze w 1986 roku.

     Herbert, mimo że wiele podróżował, a nawet zamieszkiwał dłużej poza granicami kraju, nigdy nie zdecydował się na jego definitywne opuszczenie i emigrację. Wracał do kraju, mimo iż nie miał najmniejszych złudzeń co do tego, że Polska pod rządami totalitarnego systemu komunistycznego, jest krajem zniewolonym i chorym.

     Kolejne poetyckie książki Zbigniewa Herberta ukazywały się w kraju co parę lat, powiększały grono jego czytelników, utwierdzały jego ogólnopolski, a potem już międzynarodowy rozgłos i uznanie. W 1961 roku, po wydaniu trzeciego tomu wierszy Studium przedmiotu, został laureatem Studenckiego Festiwalu Kulturalnego w Gdańsku, gdzie obrano go Księciem Poetów.

     W roku akademickim 1970/71 przebywał ponownie w Stanach, gdzie prowadził wykłady na Uniwersytecie Stanowym w Los Angeles.

     W 1972 r. został członkiem prezydium ZLP i zaangażował się w działania na rzecz demokracji inicjowane przez środowisko literackie - był m.in. sygnatariuszem "Listu 17" w obronie członków Ruchu, organizatorem protestów ZLP przeciwko cenzurze. W 1972 wstąpił do Pen Clubu (zrezygnował z członkostwa w nim w 1991 roku). W 1973 wyjechał do Wiednia po odbiór prestiżowej nagrody austriackiej imienia Gottfrieda von Herder.

     Lato tego roku spędził w Grecji z Magdaleną i Zbigniewem Czajkowskimi, a jesienią powrócił do Polski. W roku akademickim 1973/74 prowadził wykłady o poezji na Uniwersytecie Gdańskim. W 1974 redagował "List 15" w sprawie praw Polonii w ZSRR. Podpisał także w grudniu 1975 r. "Memoriał 59" przeciwko zmianom w Konstytucji PRL.

Zbigniew Herbert w pallotyńskim Editions du Dialogue Paryż-1986 (fot.recogito.pologne.net)
     W 1974 roku opublikowano jego chyba najsłynniejszy zbiór wierszy Pan Cogito. Tytułowy bohater liryczny tomu to Pan Cogito - Pan Myślę. Imię jego zostało zaczerpnięte z maksymy francuskiego filozofa Kartezjusza (cogito ergo sum - myślę więc jestem). Pan Myślę to wspaniała kreacja poetycka -jakby archetyp człowieka. W całym swym uwikłaniu we współczesną rzeczywistość jest staroświecki. Potrafi być bardzo sympatyczny, niekiedy naiwny, autoironiczny, ale też stać go na heroiczne wybory. Potrafi podążać drogą Rolanda i Hektora. Jest jakby rozdwojony: - i cielesny - i mocno uduchowiony. Komiczny, a zarazem patetyczny. Sceptycznie przygląda się modzie na gnozę i magię.

     Począwszy od tego tomu postać Pana Cogito będzie towarzyszyła twórczości Herberta pojawiając się w coraz to nowych utworach i snując swe refleksje na nurtujące go tematy.

     Lata 1975-1981 spędził ponownie za granicą, głównie w Niemczech. W styczniu 1981 roku Państwo Herbertowie wrócili do kraju. Poeta wszedł wówczas do redakcji wydawanego poza cenzurą periodyku "Zapis", w którym opublikował m.in. głośny wiersz "Potęga smaku". Zaangażował się w działalność opozycyjną - publikował tomy poetyckie w drugim obiegu, a jego wiersze stały się dla wielu młodych ludzi manifestem walki z socjalistyczną władzą. W przeddzień XIX Zjazdu Delegatów Związku Literatów Polskich w Poznaniu (22-23 lutego 1975) w hotelowym pokoju najprawdopodobniej miała miejsce próba zatrucia poety.

     W nocy z 13 na 14 grudnia 1981 roku generał Wojciech Jaruzelski, I sekretarz KC PZPR, premier i zarazem zwierzchnik sił zbrojnych, wprowadził na terenie całego kraju stan wojenny skierowany przeciwko "Solidarności". Na tragedię stanu wojennego Herbert zareagował najwspanialej jak tylko może poeta, to znaczy znakomitym tomem "Raport z oblężonego Miasta". Książka ukazała się najpierw w emigracyjnym wydawnictwie Kultura w Paryżu w roku 1983, a rok później w podziemnym wydawnictwie w kraju w postaci wyboru utworów z tego tomu pod nazwą 18 wierszy. Tytułowy utwór Raport z oblężonego Miasta wyraźnie nawiązuje do stanu wojennego (jest w nim mowa o internowaniu, pomocy żywnościowej z Zachodu). Bohaterem lirycznym utworu jest kronikarz, który opisuje kolejne etapy oblężenia. Można odczytać jego przywiązanie do Miasta, poczucie zniewolenia i poniżenia. Przytacza różne fakty: mordy, puste magazyny i sklepy, samobójstwo jednego z obrońców, itd.

     W maju 1984 roku poeta wstępuje do wolnego i niezależnego Zrzeszenia Kaszubsko - Pomorskiego, jednak za niepłacenie składek zostaje on wykreślony z listy jego członków.

na ulicy Promenady, 14.III.1991 (fot.A.T.Kijowski www.blog.kijowski.pl)
     Mieszkanie w Warszawie przy ulicy Promenady 21, gdzie wówczas mieszkali, było pod stałą kontrolą milicji. Tymczasem w miarę upływu czasu dział się w tragedii stanu wojennego jeszcze inny dramat. Gwałtownie bowiem pogarszał się stan zdrowia Herberta, który cierpiał na depresję. Niewątpliwie miała na to wpływ otaczająca poetę ponura rzeczywistość i dawne przeżycia. Chcąc ratować jego zdrowie małżonka skłoniła go do wyjazdu z kraju. Najpierw udał się do Paryża (1986), następnie do Holandii. Mimo przewlekłej choroby usilnie pracował w bibliotekach pogłębiając studia nad malarstwem starych mistrzów. Powstała wówczas książka "Martwa natura z wędzidłem".

     W 1989 Herbert wstąpił do nowoutworzonego Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Rok później został członkiem Amerykańskiej Akademii i Instytutu Sztuki i Literatury . Otrzymanie Literackiej Nagrody Jerozolimy dało mu w maju 1991 roku znowu okazję podróży, chociaż krótkiej - tym razem do Izraela.

     W 1992 r. poważnie już chory poeta wrócił do Warszawy. Zaangażował się intensywnie w działalność polityczną. Zastane przemiany z jednej strony cieszyły go, a z drugiej napełniały niepokojem. Dawał temu wyraz w licznych wypowiedziach i artykułach. Podpisał oświadczenie w sprawie dekomunizacji opublikowane w kwartalniku Arka w 1992 roku. Napisał też list do ówczesnego prezydenta Lecha Wałęsy w sprawie pełnej rehabilitacji pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, który przed wprowadzeniem stanu wojennego ostrzegł Amerykanów o planach generała Jaruzelskiego, za co został skazany zaocznie na karę śmierci.

     W 1994, już na wózku inwalidzkim, odbył ostatnią podróż - do Holandii. Plonem tej podróży był zbiór esejów "Martwa natura z wędzidłem". Ostatnie lata życia to zmaganie się z chorobą. Hebert przechodził ciężką astmę - miał trudności z mówieniem, prawie nie opuszczał łóżka. Mimo choroby wciąż intensywnie pracował. Wiersze pożegnalne odnajdujemy już w tomie zatytułowanym Elegia na odejście (1990). Inaczej jeszcze brzmi ten ton w zbiorze Rovigo (1992). Ostatnia poetycka książka "Epilog burzy" ukazał się na kilka miesięcy przed śmiercią poety.

Nagrobek Zbigniewa Herberta na Cmentarzu Powązkowskim 1 listopada 2004 r. (fot.wikipedia)
     Poeta zmarł 28 lipca 1998 roku w Warszawie. Nad miastem szalała wtedy burza. Został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim.

     Już po jego odejściu, dzięki staraniom żony, ukazały się zebrane z maszynopisów i rękopisów trzy książki. Pierwsza to zbiór esejów Labirynt nad morzem, poświęconych głównie kulturze Śródziemnomorza. Książka wraz ze wspomnianymi wcześniej esejami zawartymi w tomie Barbarzyńca w ogrodzie i Martwa natura z wędzidłem tworzy najwspanialszą eseistyczną trylogię w kulturze polskiej.

     Zbigniew Herbert był człowiekiem bezkompromisowym zarówno w życiu prywatnym jak i w twórczości. Swoim postępowaniem potrafił zdobywać zarówno przyjaciół jak i wrogów. Wielu przyjaciół niestety tracił przez to, że nie ukrywał swojego niezadowolenia z ich postępowania np. Czesława Miłosza, Jerzego Giedroycia, Adama Michnika.

     Żył "pełnią życia", kochał wiele kobiet i był kochany, dużo pił (jednak jak potwierdzają jego znajomi pił mądrze), palił papierosy. Prowadził "nocny" tryb życia, w dzień długo spał. Nazwisko Herbert znane jest w Europie i na świecie, jego twórczość była i jest tłumaczona na wiele języków. Wprowadził do polszczyzny formułę - przykazanie - słowa "Bądź wierny. Idź".

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej głęboko przekonany o wyjątkowej wartości jego literatury, Uchwałą z dnia 10 lipca 2007, ogłasza rok 2008 Rokiem Zbigniewa Herberta.

opracowanie: Andrzej Solarz   


ŹRÓDŁA, BIBLIOGRAFIA:
  1. "Pan od poezji"; Joanna Siedlecka; Warszawa 2002
  2. "Między logos a mythos"; Zbigniew Kresowatey; Kraków 2005

  3. dziennikpolski24.pl - "Pan Cogito i czarne błota "; Aleksander Gąciarz

  4. kresowaty.com.pl
  5. wikipedia
  6. blog.kijowski.pl
  7. tvp.pl
  8. tygodnik.onet.pl
  9. wdq.home.pl
  10. recogito.pologne.net
  11. zbigniew-herbert.com
  12. kulturaonline.pl
  13. zsz-gostyn.com.pl
  14. telegraph.co.uk
  15. lwow.com.pl
  16. pl.shvoong.com
  17. salonpoezji.org
  18. herbert2008.pl/cogito/
  19. tygodnik.com.pl
  20. wprost.pl
  21. niniwa2.cba.pl
  22. rp.pl
  23. free.art.pl
  24. mateusz.pl
  25. lwow.home.pl


| Żył krótko w Proszowicach... | Proszowski epizod | Gniazdem Orląt jest tylko Lwów... |



idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Mówić prawdę i umieć prawdą żyć - oto rzecz wielkiej wagi.
(Oskar Wilde)
grudzień  13  środa
[10.00]   (Proszowice)
Zostań Aniołem 2017 - kiermasz
grudzień  14  czwartek
[...]   (Proszowice)
Warsztaty z druku 3D
grudzień  15  piątek
grudzień  16  sobota
DŁUGOTERMINOWE:
[wystawa fotograficzna]   MUZYCY
[do 20.12.2017]    (Proszowice)


PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowickiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki; 2016 Internetowy Kurier Proszowski
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ