W gościnie u słuchaczy Wiejskiego Uniwersytetu Powszechnego
Dzisiaj jest: środa, 10 czerwca 2026 r. (161 d.r.)
Bogumiła, Diany, Małgorzaty
Międzynarodowy Dzień Elektryka
Jutro (jeżeli będzie!): czwartek, 11 czerwca 2026 r.
Barnaby, Benedykta, Flory
Międzynarodowy Dzień Rysia
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   ludzie ZP   |   miejsca, obiekty itp.   |   felietony, opracowania   |   kącik twórców   |   miejscowości ZP   |   ulice Proszowic   |   pożółkłe łamy...   |   RP 1944   | 
 |   ostatnio dodane   | 
 gazety 
 |   zdjęcia, filmy   |   dokumenty   |   skarby archiwów HP   | 

serwis IKP / Skarby ZP / pożółkłe łamy / gazety / W gościnie u słuchaczy Wiejskiego Uniwersytetu Powszechnego



 warto pomyśleć?  
Jeśli będzie trzeba, zrobię to co będzie trzeba.
(podniesione z ulicy)

  artykuły popularne  
Proszowice styczeń 1945
Proszowice, 22-08-2025
 red.
Film Staszka Bernackiego z rekonstrukcji historycznej zorganizowanej przez Stowarzyszenie Gniazdo - Ziemia Proszowicka w dniu 10 czerwca 2012...
Wyróżniono 2. "nasze"...
22-08-2025 red.
Jelenia Góra - PAMIĘTA!
1-08-2025 Andrzej Powidzki
w krakowskim Archiwum...
13-08-2025 Marcin Szwaja
10  czerwca   - środa
11  czerwca   - czwartek
12  czerwca   - piątek
13  czerwca   - sobota
[10.00]   (Koniusza)
Eko piknik rodzinny - razem dla przyrody, razem dla przyszłości
DŁUGOTERMINOWE:

NA SKRÓTY
  • prossoviana on-line

  • Rzeczpospolita Partyzancka 1944



  • W gościnie u słuchaczy Wiejskiego Uniwersytetu Powszechnego

    (fot. źródło)

    21-07-2017, (luty 1958)

         Cenne pamiątki można znaleźć też całkiem przez przypadek. Taki się wydarzył podczas Niedzielnej wizyty na giełdzie staroci w Krakowie. Gdy już opuszczałem prawie zamknięty targ, zauważyłem na chodniku porzucone czasopismo. Był to "Głos Młodzieży Wiejskiej" - z datą Luty 1958 r.

         Pomyślałem podniosę, licząc na interesującą treść, bo u mnie kiedyś na wsi też funkcjonowała prężnie organizacja. Związek Młodzieży Wiejskiej - to przecież ten sam temat. O Dalewicach nic nie znalazłem, ale jest artykuł o nieodległej wsi Wierzbno. A te dwie miejscowości należą do wspólnoty gminy Koniusza. Myślę, że warto przeczytać ten fragment z odległej juz przeszłości [Wprawdzie czuć język tak jakby zza światów, z innej epoki, ale może trzeba się na nowo przyzwyczajać na nowo do takich sformułowań... (red.)].

         Czuć w nim sentyment wiejskiej sielanki i kolektywu jaką tworzyła cała wieś. Wspólnoty i jedności sąsiedzkiej której powinna być przykładem. Choć czasy już inne, niby są te lepsze... wszystko jednak zależy od ludzi - lokalnej społeczności.

    Zapraszam do lektury artykułu:

    opracowanie: Marcin Szwaja   

    Źródło: Głos Młodzieży Wiejskiej; nr 2; luty 1958 r.; Na przykładzie Wierzbna; s. 48-49.

    Na przykładzie Wierzbna

    (fot. źródło)

         Dwukilometrowa droga, odbijając ostrym zakrętem od szosy Kraków- Proszowice wysadzana wierzbami, prowadzi z Posądzy do Wierzbna i zda się urywa nagle przed szkolnym budynkiem. Może gdzieś prowadzi ona dalej ale dla mnie urwała się właśnie tu. W zapadającym zimowym zmierzchu, nagle ukazał się cel mej wyprawy. Niedzielne popołudnie zawsze owiewa mnie jakimś smutkiem, nawet w najsłoneczniejszą pogodę, a tu w dodatku płaski krajobraz i ta bezśniegowa zima... tłusta czarna ziemia... Smutek nie pierzcha przed wesołą melodią orkiestry grającej gdzieś w pobliżu.

         Nie wiem czy od tych wierzb wywodzi swój ród maleńka wioska Wierzbno. I tak myślę, że chyba niemało kłopotu sprawiłby poczcie list z lakonicznym adresem: Wierzbno. Chyba niejedno Wierzbno w Polsce i bądź tu mądry o które chodzi. Ale to leżące na historycznej ziemi proszowickiej to jest moje Wierzbno. Dochodzi tu gorący oddech wielkich pieców Huty Lenina. Nie będę się spierał, czy właśnie ten fakt geograficznego położenia, czy też co innego zobowiązywało wszystkich mieszkańców Wierzbna, że przyszli w niedzielne popołudnie do szkoły. Jak mówi kierowniczka Panczakiewiczowa tylko dwóch gospodarzy dziś nie będzie. Dlaczego, nie mam czasu dowiedzieć się, bo już wprowadzają nas do jednej ze szkolnych sal.

         Stoły wzdłuż, wszerz i środkiem, białe obrusy, zapach domowego ciasta, kiełbasy, łagodzi niedzielną melancholię. Gra orkiestra, która z largo przeszła w burzliwe agitato. Obie sale szkolne połączone ze sobą wąskim przesmykiem drzwi wypełnia gwar podnieconych głosów. Jesteśmy w gościnie u słuchaczy wiejskiego uniwersytetu powszechnego. Różnie nazwali chłopi ten wieczór. Dla jednych był on opłatkiem, dla drugich wieczorynką, dla innych spotkaniem kierownictwa TWP i wykładowców uniwersytetu ze słuchaczami- ale dla wszystkich był on na pewno radosnym przeżyciem, nie ukrywaną dumą z posiadania swego uniwersytetu.

         Jak każe stary ludowy zwyczaj- bo i pora temu sposobna- uroczystość rozpoczyna kolęda. Intonuje komendant Straży Pożarnej Józef Ziółek. Wyraża się w tej kolędzie odwieczna tęsknota ludu za najwyższym dobrem ludzkości- powszechnym pokojem, szczęściem i ziemską radością. Jak realizować to szczęście, mówi w imieniu słuchaczy uniwersytetu Wojciech Mazurek (mówi prozą, choć umie i wierszem wyrazić swoje myśli). Właśnie przez naukę, na którą nie jest nigdy za późno, przez kolektywną pracę nad samym sobą, przez przyswojenie sobie nowoczesnych sposobów uprawy ziemi, przez pdnoszenie swej kultury- przez przykład wreszcie dawany innym chłopom, braciom- sąsiadom. Mówi o młodych z Wierzbna, o ich wzrastającej aktywności społecznej, o tym jak z zapałem uczą się, biorą czynny udział w zespołach teatralnych, chóralnych.

         Brzmi to nawet jak echo niedawnego nadmiaru szkodliwych komplementów składanych, nie zawsze zasługującej na to młodzieży, ale wszelkie wątpliwości rozwiewa fakt, że to istotnie szczera prawda. Potwierdza to zresztą nie tylko przewodniczący Związku Młodzieży Wiejskiej z Wierzbna - Jerzy Jachimowicz (sam zresztą słuchacz uniwersytetu powszechnego). Potakuje cała wieś. Choć... jest wśród gości dwóch młodych ludzi i to przy "honorowym " stole. Nauczyciele miejscowej szkoły. Nie wyglądają na przemęczonych i jakoś nie myślą o tym, że usługuje im kierowniczka Panczakiewiczowa. Jak mówią ludzie, nie chcą interesować się uniwersytetem powszechnym i nawet ani razu nie byli na wykładach. Ale to chyba jedyny przykry refleks wieczoru.

         Za niezbyt składane słowa mego okolicznościowego przemówienia nieoczekiwana nagroda. Podchodzi do stołu dwóch poważnych młodzieńców i proszą na chwilę do drugiej sali. Wychodzę zaciekawiony i zanim zdołałem sie zorientować co do intencji mych interlokutorów już zostałem przez nich i kilku innych pochwycony pod ramiona, nogi i wyrzucony pod sam sufit. Według wszelkich prawideł prawa Newtona opadam na ręce wiankiem wyciągające się po mnie. Piękny to i nowy dla mnie zwyczaj wyrażania radości. Aż dech zapiera z wrażenia. Po chwili dalsze "sputniki " fruwają w powietrzu. Inżynier Klepacki wykładowca uniwersytetu w Wierzbnie- zasłużył z pewnością na takie uhonorowanie, nawet o parę stopni cieplejsze. Wyraża sie to w tym, że leci pod sufit w wygodniejsze od innych pozycji, bo... razem ze swym stołkiem. Aż się boję o starego Lipczyka jak zniesie tę swoistą huśtawkę przyjaźni.

         Ale chyba juz najpoważniej zagrożona była płowa głowa sekretarza Komitetu Powiatowego partii towarzysza Cały. Tu już entuzjazm słuchaczy graniczył z lekceważeniem zasad bezpieczeństwa lotów. I o nieobecnych nie zapomniano. Z wdzięcznością mówią słuchacze uniwersytetu powszechnego o swych wykładowcach. O inżynierze Stefanie Walusiaku z Proszowic, który wprowadza ich w tajniki zootechnicznej nauki, o młodej parze małżeńskiej- krakowskich naukowców- Piotrowiczach, którzy opowiadają im o zamierzchłych czasach ich własnej proszowickiej ziemi, która tyle nagromadziła prochów w swej tysiącletniej historii. O młodym astronomie - astronaucie z Krakowa Dobrowolskim i o wszystkich innych swych nauczycielach-przyjacielach.

         Jedna tylko osoba- choć obecna- nie słyszy słów pochwały. To kierowniczka uniwersytetu pani Maria Panczakiewiczowa. Ładnych parę dziesiątków lat pracy pedagogicznej i społecznej, jakie ma za sobą nie przeszkadzają jej w dalszym najruchliwszym życiu. W tej chwili już nie dwoi się czy troi, ale dosłownie jest wszędzie. Nie ma nawet swego miejsca za stołem, aby mogła na chwilę odpocząć po trudach, żeby już tylko tych kilkunocnych przygotowań kulinarnych. Martwi się, że pączki nie są dość pulchne, mimo że są wyśmienite, że nie mogła ich zrobić z ryżowej mąki (gdzie taka dziś dostać).

         Rozmawiamy z gospodarzami o ich uniwersytecie. O tym czy spełnia on ich oczekiwania, co ich najwięcej interesuje, co chcieliby w nim ulepszyć. Jest wiele propozycji, wszystkie słuszne. Dowiaduję się, że za kilka dni wybierają się do Krakowa na "Wyzwolenie" Wyspiańskiego. Pytam zaniepokojony, czy wiedzą coś o Wyspiańskim no i jak wrócą z teatru w nocy do domu? Uspokajają, że będą mieć wykład o Wyspiańskim, że do teatru pojadą i wrócą specjalnie zamówionym PKS-em.

         Wracamy późnym wieczorem do Krakowa. Koło Kocmyrzowa rozbłyska na niebie łuna znad Huty im. Lenina. Szeregi świateł znaczą młode miasto. I tu gdzieś niedaleko jest inny uniwersytet powszechny TWP i tu niedawno spędziliśmy podobny wieczór ze słuchaczami- robotnikami. I nagle myśl rozjaśnia polityczny nawyk. Czyż to nie jest ten prawdziwy sojusz robotniczo-chłopski? Sojusz jakim jest wspólna walka z ciemnotą, nieuctwem, zacofaniem, walka o światłego robotnika i chłopa.

    Jarosław Kopystyński   


    idź do góry powrót

     
    strona redakcyjna

    regulamin serwisu

    zespół IKP

    dziennikarstwo obywatelskie

    legitymacje prasowe

    wiadomości redakcyjne

    patronat medialny

    kontakt z redakcją

    archiwum
     
    reklama w IKP

    szczegóły

    ceny




    ogłoszenia

     
    copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2025 Internetowy Kurier Proszowicki
    Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
    Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

    w nagłówku i stopce portalu wykorzystano zdjęcia autorstwa Damiana Króla - DZIĘKUJEMY!
    w nagłówku panorama Koniuszy, natomiast w stopce głowice kolumn (wejście na teren kościoła w Proszowicach od strony rynku)

    KONTAKT Z REDAKCJĄ