facebook
Zapiski myśliwego - wrzesień, jesień to czas polowań

    Dzisiaj jest czwartek, 10 lipca 2020 r.   (191 dzień roku) ; imieniny: Filipa, Sylwany, Witalisa    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 M.Fatyga   |   p.zrzęda   |   A.Powidzki   |   H.Pomykalski   |   Z.Grzyb   |   Z.Kuliś - Franek II...   |   W.Nowiński - wrześniowe...  |   M.Prüffer - paragrafy...   |  -->

serwis IKP / działy autorskie / zapiski myśliwego / Zapiski myśliwego - wrzesień, jesień to czas polowań
O G Ł O S Z E N I A


Zapiski myśliwego - wrzesień, jesień to czas polowań

wieczór na pławowickich stawach (fot. Jan Gorczyca)

Proszowice, 30-09-2011

     Jesień to czas polowań na większość gatunków łownych. We wrześniu można polować na: dzikie kaczki, dzikie gęsi, łyski, gołębie grzywacze, kuropatwy, słonki, jarząbki, szopy, jenoty, lisy, borsuki, piżmaki, dziki, sarny rogacze.

    W początku miesiąca zające mają po raz ostatni młode, które stają się zazwyczaj łupem dzikiego ptactwa, lisów, psów i kotów. W tym też czasie młode lisy, borsuki, łasice, kuny, tchórze odłączają się od rodzinnego stada i zmieniają miejsce swego bytowania. Łasice, kuny, tchórze w znacznej części wracają do siedzib ludzkich, gdzie przebywają odtąd po strychach, stodołach i innych zabudowaniach gospodarczych. W miarę jak robi się coraz chłodniej do zabudowań gospodarczych ściągają również myszy polne i inne drobne gryzonie

7 września. Jeszcze wczoraj było słoneczne i upalne lato (+32), a dziś spadek temperatury do +14 st., po południu zachmurzyło się i wystąpiły przelotne deszcze. Wczorajszy dzień był chyba ostatnim słonecznym i ciepłym dniem tegorocznego lata. Prognoza na okres do 20 września przewiduje spadek temperatury poniżej +20 st. i okresowo opady. Wygląda na to, że powoli zbliża się prawdziwa jesień. Ładna słoneczna pogoda trwająca już ponad trzy tygodnie od 17 sierpnia, nawet z kilkudniowymi ekstremalnymi temperaturami do 33 stopni pozwoliła szybko zakończyć żniwa i wykonać niezbędne prace pożniwne. Niestety zaczęła przechodzić w suszę, widać już pierwsze opadające liście z drzew owocowych i klonów. Żółkną również rośliny uprawne jak tytoń, czy wczesne odmiany kukurydzy. Z pół rolnicy zbierają paprykę, rozpoczyna się zbiór ziemniaków. W ostatnich latach powierzchnia uprawy ziemniaków została zmniejszona do minimum. Uprawę ziemniaków na własne potrzeby prowadzą tylko najsłabsze ekonomicznie i organizacyjnie gospodarstwa utrzymujące po kilka sztuk trzody.

wysoka roślinność dobrze służy sarnom (fot. Jan Gorczyca)
     Dziś po południu zasiadam na wrześniowego koziołka na drabinie przenośnej ustawionej obok drogi na pograniczu pól i łąk kucharskich od strony Gruszowa. W niezbyt odległej przeszłości, gdy w całym obwodzie Bobin była tylko jedna szosa Koszyce - Nowe Brzesko drogą tą ciągnęły wozy konne z Majkowic przez Kuchary i Gruszów do Nowego Brzeska. Latem w czasie suszy przejazd był łatwiejszy, choć kopyta końskie i drewniane obręcze kół wzbijały tumany kurzu. Horror zaczynał się jesienią, podmokły teren, rozjeżdżone koleiny z olbrzymią ilością wody i błota miejscami stanowiły barierę nie do pokonania, zwłaszcza dla wozów załadowanych płodami rolnymi. Poprawa następowała w grudniu gdy ziemia zamarzała. Gdy spadł śnieg furmani przesiadali się na sanie. Kolejnym trudnym etapem były roztopy wiosenne, a gdy ziemia obeschła sołtysi zwoływali mieszkańców do naprawy nawierzchni zniszczonych dróg. Naprawy wykonywano przy pomocy rydli i łopat, oraz pługów i bron konnych. Gdy dziś z drabiny myśliwskiej patrzę na te zdegradowane łąki kucharskie i nie tylko te, myślami sięgam do lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Wówczas pod koniec sierpnia na tych i innych łąkach rolnicy intensywnie pracowali. Na tle jasnej zieleni bieliły się chusty gospodyń i bluzki dziewczyn wymachujących grabiami przy suszeniu siana. Wszyscy rolnicy prawie jednocześnie kosili trawę, suszyli i zbierali siano. Po kilku dniach, na świeżo zebranych łąkach pojawiały się stada "krasul" i "czarnul". Użytkowane kośnie łąki zamieniane były na przełomie sierpnia i września na wspólne pastwisko. Utrzymywane licznie konie robocze i bydło potrzebowało znacznych ilości siana i zielonki. Zebrane siano i potraw przeznaczone były na karmę zimową. Od wiosny do pierwszych przymrozków późną jesienią bydło wypasane było na błoniach i pastwiskach, oraz dokarmiane zielonką z lucerny, koniczyny, łubinu albo mieszankami innych roślin motylkowych. A ponieważ wszystkiego było mało, zielonkę pozyskiwano także z wykaszania miedz, rowów, skarp, brzegów rzek i stawów. O każdej porze roku wszelkie polanki w zadrzewieniach i zakrzewieniach, porastała soczysta młoda zieleń ponieważ były sukcesywnie wykaszane. Z młodych roślin skwapliwie korzystały również zające, bażanty i kuropatwy. Dziś gdy z zagród wiejskich znikły konie i bydło zarówno łąki jak i inne "użytki zielone" porośnięte są przez cały rok wysokimi roślinami zielnymi zupełnie nieprzydatnymi dla zwierząt domowych jak i dzikich.

nieodłączny element zbiorówki na kaczki w Pławowicach, to kocioł grochówki (fot. Jan Gorczyca)
10 września. Od rana piękny słoneczny i bardzo ciepły dzień (+28 stopni). Ostatnia prognoza nie sprawdziła się! W Pławowicach odbywa się dziś już czwarte polowanie zbiorowe na kaczki. W polowaniu uczestniczy 25 myśliwych w tym 14 gości z okolicznych kół. Pierwsze pędzenie na stawie Zarzecze. Z trzcinowisk podnosi się kilkadziesiąt kaczek i kilkanaście łysek. Na Zarzeczu jest około 400 łysek, lecz niewiele daje się podnieść do lotu, pędzenie kończy się ukryciem w przydrożnym pasie trzcin skąd ich nic nie ruszy! Łysonie wpłynęły głęboko pod pochylony szeroki pas trzcin, gdzie nie można popłynąć łódką. Również psy nie mogły ich stamtąd ruszyć, gdyż gęste, poplątane trzciny są zaporą nie do przebycia nawet dla najlepszego aportera. Kaczki startują od razu na wysokość przekraczającą zasięg śrutu. Nielicznym myśliwym udaje się oddać kilka skutecznych strzałów do kaczek i nisko latających łysek. W sumie strzelone zostaje 17 ptaków. W drugim pędzeniu na piekarskim podniosło się tylko kilka kaczek, lecz od razu wystartowały na znaczną wysokość. W efekcie drugie pędzenie zakończyło się wynikiem zerowym. Najbardziej skuteczny okazał się tzw. trzeci miot, czyli własnoręczne pieczenie kiełbasek na ognisku. Na zlotach strzelone zostało jeszcze 11 kaczek. Łącznie w dzisiejszym polowaniu zbiorowym na kaczki podniesiono 28 sztuk.

wsiedlane kuropatwy były w bardzo dobrej kondycji (fot. Jan Gorczyca)
11 września. Kuropatwa była pospolitym ptakiem naszych pól i łąk. Była, lecz już nie jest, a nawet grozi jej całkowite wyginięcie. Postęp cywilizacyjny i zmiany środowiska w istotny sposób przyczyniły się do regresu nie tylko tego ptaka. Jeszcze w latach pięćdziesiątych pozyskanie łowieckie kuropatwy w obwodzie Bobin wynosiło ponad 330 sztuk w sezonie, w latach siedemdziesiątych spadło do 150, a na początku lat dziewięćdziesiątych już tylko 50. Od 1996 roku w kole Batalion wstrzymaliśmy całkowicie polowania na kuropatwy. Mimo prawidłowo prowadzonej gospodarki hodowlanej, intensywnego dokarmiania zimowego, ochrony lęgów przed drapieżnikami i kłusownictwem nadal postępował spadek. Specjaliści i władze naczelne PZŁ zalecili wsiedlanie ptaków odchowanych w wolierach. W latach 2006 do 2009 corocznie wpuszczaliśmy do obwodu po 150 sztuk kuropatw pochodzących z hodowli wolierowej, lecz nie widać było żadnych efektów tego zabiegu. Ostatni raz dokonaliśmy wsiedlenia 11 września 2009 roku. Zakupione kuropatwy z hodowli wolierowej w okolicy Kielc, wykazywały bardzo dobrą kondycję, były wyrośnięte i wyglądały zdrowo. Zostały wypuszczone w godzinach między 12 a 13 - tą na teren dawnych łąk wsi: Bobin, Pławowice i Gruszów. Piękna słoneczna pogoda, ziemia nagrzana i sucha. Odrosty traw na poletkach łąk wysokie na około 20 cm, dużo poletek porośniętych chwastami z zawieszonymi na sterczących "kłąkach" sznurami nabitych liści tytoniu, a także liczne poletka z poplonami dawały wpuszczonym kuropatwom doskonałą osłonę a także naturalny nie skażony żer. Niestety kontrola przeprowadzona przez myśliwych w dniu 27 września 2009 roku po 16 tu dniach od wpuszczenia wykazała, że młode kuropatwy wychowane w całkiem innych warunkach społeczno-środowiskowych, bez kury wodzącej, przystosowującej je do życia w naturze, nie potrafią pobierać naturalnego żeru mimo jego obfitości w postaci nasion chwastów, czy młodej oziminy i giną śmiercią głodową! Psy tropiące podnosiły żywe, skrajnie wychudzone kuropatwy, które nie były w stanie poderwać się do lotu, ani nawet wyciekać!

kormoran na stawach hodowlanych jest szkodnikiem rybackim (fot. Jan Gorczyca)
14 września. Kolejny umykający dzień ładnego wrześniowego lata. Po powrocie z pracy obiad, krótki odpoczynek i wyjazd do łowiska. Do końca sezonu na rogacze pozostało tylko kilkanaście dni. Zasiadam na krytej ambonie na styku łąk Bobina, Kuchar i Gruszowa około 19.30. Jest to dobre miejsce do polowań zarówno na kozły jak i zimą na lisy. Wokół rozciąga się obszar dawnych łąk poszatkowany poletkami kukurydzy, zaoranymi ścierniskami, skrawkami łąk kośnych i pasów niekoszonych porośniętych zielskiem. Teren od północy i wschodu ogranicza rzeka Szreniawa na odległość ok. 800 m., od zachodu w odl.400-500 m szosa Bobin - Gruszów, a od południa 200-300 m stara aleja wierzbowa i pas zadrzewień wzdłuż dawnej drogi Kuchary - Gruszów. Jest piękne słoneczne i bezwietrzne popołudnie +22 st. Nad łąkami uwijają się chmary jaskółek na przelotach. Jastrząb próbuje wykorzystać okazję i atakuje chmarę, na szczęście dla jaskółek bezskutecznie. Z okolicznych pól dochodzi warkot traktorów wykonujących orki siewne, zbiór warzyw i tytoniu. Jakieś 500m od strony dawnego młyna w Kucharach na świeżej trawie widzę mocnego rogacza i kozę. Czy do wieczora zbliży się do ambony? Obok jest jeszcze koza z koźlęciem. Na czubkach kukurydzy uwijają się mazurki głośno i wesoło ćwierkając. Na polach Bobina i Kuchar ścielą się dymy z palonych badyli ziemniaczanych. Na pasku łąki od strony Gruszowa pasie się łaciata krowa. Jadąc przez Pławowice widziałem jeszcze cztery krowy na pastwiskach. Co jakiś czas z poletka słonecznika zrywają się grzywacze i przelatują na drzewa nad Szreniawą. To są już przelotne ptaki. Nadal jeszcze są szpaki, wokół skrzeczą wszędobylskie sroki. O dziewiętnastej słoneczko chowa się za horyzont, cichną ptaki, a nad łąkami pojawiają się opary i mgiełki. Z zielska nad rowem melioracyjnym wysypuje się na wykoszoną łąkę stadko 13 sztuk wyrośniętych lecz młodych bażantów z tegorocznych lęgów. Kierują się w stronę wysokich traw, po kilkudziesięciu metrach podrywają się do krótkiego lotu i zapadają w zielsku na nocleg. Ze względu na bezpieczeństwo każdy bażant siada oddzielnie co 10 do 15 kroków. Młode jeszcze nie nocują na drzewach. Po chwili widzę kolejne dwa stadka zapadające w pobliżu na nocleg, niestety te są mniej liczne, jedno liczy siedem sztuk, a drugie tylko trzy. Słychać już tylko ujadanie psów w zagrodach i warkot traktorów. O 19.30 rozrastające się opary i mgły zasnuły całą dolinę Szreniawy, widoczność spadła do zera. Zapowiada się kolejna chłodna noc. Pora wracać do domu.

młode bażanty z tegorocznych lęgów w obwodzie Bobin (fot. Jan Gorczyca)
15 września. Borsuk jest zwierzęciem łownym, lecz niezbyt licznym. W obwodzie 51 Bobin zlokalizowanych jest pięć miejsc jego bytowania. Ze względu na nocny i skryty tryb życia polowanie na borsuka jest trudne, a nawet specyficzne. Z tego względu niewielu myśliwych ma na rozkładzie to zwierzę. Pierwszego borsuka w obwodzie Bobin strzeliłem w 1992 roku. Od tego czasu polowaniem na borsuki zainteresowało się wielu kolegów. Dziś wieczorem przed zachodem słońca zasiadłem po raz pierwszy w tym sezonie. Dzień był słoneczny i ciepły, wieczór pogodny i prawie bezwietrzny, lecz już dość chłodny. Jakieś 200 m od nory za lasem niestrudzony rolnik wykonywał orkę pod siew oziminy. Jego stary kilkudziesięcioletni ursus warkotał niemiłosiernie. Świeża, jeszcze wilgotna glina wyrzucona z nory, ukształtowana w charakterystyczną "rynnę" świadczyła, że praca borsuka musiała być wykonana poprzedniej nocy. Już po kwadransie borsuk "kuknął", co oznajmiły zwisające na okno pokrzywy, lecz cofnął się i do całkowitej ciemności nie wyszedł. Około dwudziestej postanowiłem zakończyć zasiadkę. Wstałem ze stołka i w tym momencie na jasnej plamie gliny przed norą widzę borsuka, który dwie, trzy sekundy wcześniej musiał również podjąć decyzję o wyjściu z nory! Niewiarygodne! Stoi tyłem jakieś metr do półtora od nory, z pyskiem odwróconym w moją stronę. Po dwóch trzech sekundach robi nagły zwrot i znika w oknie swojej nory.

22 września. Ostatni dzień wrześniowego lata. Piękna słoneczna pogoda z niewielkimi przerwami utrzymywała się od 17 sierpnia.

23 września. Pierwszy dzień kalendarzowej jesieni, nadal piękna słoneczna pogoda, typowa polska "złota jesień", ostatnie dni bardzo ciepłe do 26 st., noce chłodne poniżej +10 st., poranki i wieczory mgliste. Dźwięczne krople wody spadające po liściach drzew i krzewów, wytrącone z gęstej mokrej mgły utrzymującej się do godzin południowych, przypominają, że to już jesień... . Nadmiar wilgoci potęguje chłód charakterystyczny dla jesiennych poranków. Trwają wykopki ziemniaków, kontynuowany jest zbiór warzyw i tytoniu, wykonywane są orki siewne i wysiew ozimin. Rolnicy pracują do późnych godzin wieczornych a nawet po zmroku. Krzyżówki przeniosły się już ze stawów na Szreniawę. Widoczne są liczne jeże i chomiki, oraz gronostaje i łasice. Na Szreniawie widać ślady bytowania wydry, oraz bobrów. Wieczorem w niektórych rejonach słychać jeszcze czyrykanie kuropatw. Nadal widoczne są grzywacze, na łące w Czajęczycach obserwuję dzieżbę srokosza.

kolejna zbiorówka na kaczki w Pławowicach (fot. Jan Gorczyca)
     Przyroda coraz bardziej stroi się w barwy jesieni, na śródpolnych miedzach i skarpach czerwienią się owoce trzmieliny i jarzębiny, przyciągają wzrok dorodne stalowo-fioletowe śliwki tarniny, jest coraz bardziej kolorowo. Również wzdłuż brzegów Szreniawy i rowów widoczna jest obfitość owoców czarnego bzu, jeżyn i mnóstwo nasion różnego zielska. Po południu grupa myśliwych J.Gorczyca, H.Nawrot, J.Nowicki oraz stażyści M.Łękas i W.Mróz przeszukują zakrzaczenia i porośnięte zaschniętym zielskiem poletka nie użytkowanych łąk w okolicy krytej ambony w Bobinie. Na szczęście bezskutecznie. Świadczy to, że znalezione przed kilkoma dniami przez Władka wnyki zainstalowane były punktowo w miejscu nocowania bażantów. Przed wieczorem na łąkach Bobina, Pławowic i Kuchar napotykam kolejny raz 3 zdziczałe koty, polujące tutaj dniem i nocą na wszystko co się tylko porusza. Na mój widok błyskawicznie, szybciej niż lisy, chowają się w wysokim zielsku nad rowami.

30 września. Piękne słoneczne lecz chłodne popołudnie, w okolicy stawów obserwuję pierwszy klucz odlatujących żurawi. Lecą na wysokości około 100 m, z daleka słychać ich donośny klangor, okrążają stawy, lecz nie decydują się na odpoczynek i lecą dalej. Wzrost cen nieruchomości i mieszkań w miastach i miasteczkach, a także wzrost kosztów ich utrzymywania sprzyja powstawaniu nowych siedzib mieszkalnych na wsiach. W ostatnich pięciu latach w obwodzie 51 Bobin powstało kilkadziesiąt całkiem nowych siedzib mieszkalnych osób nie związanych ze wsią. Tylko wzdłuż drogi gminnej w Kucharach, na odcinku od skrzyżowania obok. Wywiała do granicy ze wsią Majkowice powstało pięć. Liście drzew zmieniają barwy, na drzewach owocowych resztki śliwek, jabłek i gruszek, dobrze obrodziły orzechy. Na "łąkach" widoczne są płachty intensywnej zieleni traw po drugim pokosie. Rano i wieczorem widoczne są tam sarny i zające korzystające z naturalnego żeru nie skażonego wszechobecną chemią. Sarny zmieniły już suknie na zimowe. Dzisiaj zakończył się sezon polowań na rogacze.

Jan Gorczyca   



idź do góry powrót


 POMOC! - GiM Proszowice  
pomoc w zakupach
OSP p. Wojciech Dzikowski
tel. 515 423 607

drobna pomoc finansowa
GOPS Proszowice
tel. 537-507-659

koordynacja, informacja
UGiM Proszowice
tel. 12 386 41 30 do 13.00

posiłki z dowozem
kliknij TUTAJ
 warto pomyśleć?  
Od każdego z nas zależy, czy uczyni z siebie dar dla pokoju.
(R. Baden-Powell)
lipiec  10  piątek
[10.00-13.00]   (Proszowice)
ZróbMY LaTO razem - zajęcia wakacyjne w proszowickim CKiW
lipiec  11  sobota
lipiec  12  niedziela
[10.00]   (Proszowice)
wycieczka rowerowa - "Szlakiem kościołów"
lipiec  13  poniedziałek
DŁUGOTERMINOWE:
PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ