facebook
"Przygody Franka karierowicza tom II" odc. 35 - radosna nowina od Justynki

    Dzisiaj jest piątek, 28 lutego 2020 r.   (59 dzień roku) ; imieniny: Ludomira, Makarego, Wiliany    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   M.Fatyga   |   p.zrzęda   |   A.Powidzki   |   H.Pomykalski   |   Z.Grzyb   |   Z.Kuliś - Franek II...   |   W.Nowiński - wrześniowe...  |   M.Prüffer - paragrafy...   | 

serwis IKP / działy autorskie / przygody franka karierowicza II (Z.Kuliś) / "Przygody Franka karierowicza tom II" odc. 35 - radosna nowina od Justynki
O G Ł O S Z E N I A


"Przygody Franka karierowicza tom II" odc. 35 - radosna nowina od Justynki

(fot. ikp)

Donosy, 11-02-2020

odcinek 35 - radosna nowina od Justynki

     Taki to był problem z budową domu drewnianego, natomiast murowanego byłoby dużo prościej, tym bardziej, że cegła była własnej produkcji i leżała niemal na placu budowy. Produkcja szła na tyle dobrze, że Franek od dłuższego czasu cegłę sprzedawał, a zamówienia miał już na kilka lat. Jednakże coraz częściej odwiedzały go władze administracyjne i nakłaniały do zarejestrowania działalności, bo może mieć kłopoty. Franek odkładał zarejestrowanie produkcji cegły dokąd mógł, ale wreszcie przyparty do muru musiał ulec. Jednym elementem zwłoki zarejestrowania było to, że nie produkuje dużo i nie dużo sprzedaje.

     Powodem tego jest brak drogi utwardzonej do cegielni i w ogóle do jego wioski. Odbiorcy często nie mogą dojechać po towar, albo są narażeni na uszkodzenie samochodu jadąc po wybojach na drodze. Było to jednym z jego argumentów ograniczających mu rozwinięcie większej produkcji, a możliwości takie jego zakład ma. Powtarzał to przewodniczącemu Gromadzkiej Rady przy każdej nadarzającej się okazji, aż nadszedł czas, że zaczęto tą drogę budować. Oczywiście etapami, ale każdy kawałek drogi utwardzonej był dla mieszkańców pożądany. Nie była to jakaś droga asfaltowa, bo o tym w tym czasie, to nawet się nie marzyło, ale wystarczyło, że była wysypana kamieniem i w miarę równa.

     Pewnego dnia Franek podczas rozmowy z Justynką postanowili, że koniec z dziką produkcją cegły i zakład trzeba zgłosić odpowiednim władzom jako Zakład Produkcji Cegły "Czerwony Dom", produkować i sprzedawać cegłę legalnie. Był to duży krok naprzód i w pewnym sensie ułatwienie prosperowania takiego zakładu jak chociażby przez zakup miału węglowego. Prowadząc legalną produkcję zakład mógł uzyskać zlecenie na zakup miału węglowego w potrzebnej ilości i nie martwić się trudnościami z zakupem tego miału, którego zużywał dość dużo.

     Podczas częstych rozmów z Justynką, a i z rodzicami też postanowili, że rezygnują z budowy góralskiego domu drewnianego, natomiast wybudują dom murowany, niezbyt duży, taki jakie w większości zaczęto budować w ich okolicy. Zaoszczędzą przy tym kłopotu ojcu Justynki, a i wybudowanie domu murowanego będzie szybsze i prostsze, a jak Władysław będzie chciał, to może pomóc przy jego budowie i może przy urządzeniu wnętrz. Może w przyszłości teść wybudował by im piękną altankę w ogrodzie na styl góralski, gdzie można by w letnie dni spędzać wolne chwile z rodziną. Postanowili również, że budowę rozpoczną niezwłocznie i już należy zaopatrywać się w materiały takie jak żwir, cement i inne niezbędne do budowy domu jak pustaki tzw. gazobetony.

cegła układana w tzw. kozły po wyjęciu z pieca (fot. pl.wikipedia.org)

     Albowiem dom ten nie będzie z samej cegły, gdyż mógłby trzymać wilgoć, tylko z pustaków i cegły. Czyli pustaki tzw. gazobetony będą od strony wewnętrznej, a na zewnątrz piękna czerwona cegła.

     Tymczasem w jedną z niedziel, kiedy to Franek i Justynka wrócili z kościoła i siedzieli po obiedzie popijając kawę w zacisznym swoim pokoiku Justynka tuląc się do męża powiedziała: chcesz żebym ci powiedziała coś ciekawego? Pewno, że chcę, odpowiedział Franek dodając: już się nie mogę doczekać. No to słuchaj: drogi mężu: jestem w ciąży. Tak? A kiedy odkryłaś tę nowinę? Dzisiaj - odparła. Świetnie, ucieszył się Franek, ale w takim razie musimy odłożyć budowę domu na później. Nic nie będziemy odkładać. Nie myślisz chyba, że przez dziewięć miesięcy nie będziemy nic robić, tylko czekać na urodzenie dziecka. Będziemy żyć i robić wszystko tak jak zaplanowaliśmy i nic tu nie może się zmienić. Najważniejsze jest zdrowie i jak ja i przyszłe dziecko będziemy zdrowi, to nic się nie zmieni, wiesz? Wiem - odpowiedział Franek i uścisnął Justynkę tak mocno, że aż mu coś w stawie barkowym strzeliło. Na razie nie mów nic rodzicom, bo jeszcze muszę to potwierdzić. W tym celu może po niedzieli tej, albo drugiej pójdę do lekarza który tę wiadomość potwierdzi.

     Od tej pory temat rozmowy zdominowała wiadomość o dziecku i całe popołudnie mówiono i marzono o tym. Justyna tak jak zapowiadała pewnego dnia poszła do lekarza na badania, a w wyniku badań potwierdziło się to czego się spodziewała.

     Przez całe dziewięć miesięcy Franek pracował przy produkcji cegły, a w przerwach wykonywał wszystkie niezbędne prace przy owcach. Dbał o to aby były regularnie żywione, pomieszczenie utrzymywał w idealnej czystości, a to zaowocowało zdrowiem owiec. Matki wydawały zdrowe potomstwo, a wełna na owcach dorosłych była piękna puszysta, aż lśniła w letnim słońcu kiedy pasły się na łące. Nabywcy wełny już wcześniej przed ostrzyżeniem ich przyjeżdżali zamawiać odpowiednią ilość wełny. Owce dawały dochód, a stado się powiększyło do sześćdziesięciu. W związku z tym sprzedawał Franek po kilka sztuk owiec, bo nawet pomieszczenie, które dla nich wybudował stawało się za małe. W tym czasie Justynka chodziła regularnie do pracy, a po południu zajmowała się domem wraz z teściową Zofią. Nie pozwolono jej jednakże wykonywać cięższych robót, natomiast powinna więcej odpoczywać.

     Jednocześnie przygotowywano się do budowy nowego domu. Kupowano niezbędne materiały i składowano na placu budowy. Wszystkie formalności związane z budową były już załatwione łącznie z pozwoleniem na budowę. Dom będzie usytuowany poza tym starym w którym mieszkali, więc budowę w każdej chwili można rozpoczynać, a w obecnym mieszkać nadal, aż do ukończenia budowy nowego łącznie z jego wyposażeniem. W gospodarstwie wszystkie prace były wykonywane na bieżąco w określonym terminie, co owocowało wyższymi plonami. Pod względem finansowym było na tyle dobrze, że mogli sobie pozwolić nawet na wynajęcie robotnika do pomocy w sezonie kiedy pracy w polu lub przy uprawie tytoniu było więcej. Zamiary jednak były takie, kiedy produkcja cegły będzie dobrze prosperować i już będzie na odpowiednim poziomie, to stopniowo będą likwidować gospodarstwo rolne, zostawiając jedynie owce, jedną krowę i jedną lub dwie świnie na własny użytek oraz kilkadziesiąt kur, którymi to zajmowała się babcia Jadwiga.

     Coraz częściej Franek i Justyna myśleli o zakupie samochodu i często długo na ten temat dyskutowali. Nie musi to być jakiś kosztowny samochód nowy, może być używany, ale jeszcze w dobrym stanie, który można było kupić taniej na giełdzie w Krakowie. Drogiego samochodu nie mają zamiaru kupować, bo nie mieli na to tyle pieniędzy, poza tym droga była utwardzona, ale nie znaczyło to, że jest równa jak asfalt w Nowej Hucie i szkoda by było kosztownego samochodu na obecne drogi. Marzyli o samochodzie, który byłby im pomocny w życiu jak dojazd do pracy, którym by dojeżdżali oboje, czy dojazd do lekarza.

     Upłynęło kilka miesięcy i marzenie o kupnie samochodu stało się realne i w pewną niedzielę (giełdy odbywały się tylko w niedziele) na podwórzu Koziarów stanął samochód. Franek miał prawo jazdy, więc na następny dzień pojechali już nim do pracy wzbudzając podziw wśród mieszkańców wioski i kolegów w pracy. Dojeżdżał też nim Franek do cegielni po pracy w Gminnej Spółdzielni, bo jak dotąd z pracy nie zrezygnował, ale kiedyś musi to zrobić. Cegielnią kierował zaufany człowiek Stefan emeryt, który to kierował wypalaniem pierwszej cegły w nowym piecu.

Fiat 125p (fot. gieldaklasykow.pl)

     Nareszcie życie Franka ustabilizowało się do takiego o jakim marzył i cała rodzina odetchnęła z ulgą, a nawet rodzicom poprawiło się zdrowie. Tylko babcia Jadwiga chorowała coraz częściej, ale była już w takim wieku, że i lekarz nie wiele mógł pomóc i późną jesienią zmarła. Szkoda było babci Jadwigi, bo była przez wszystkich lubiana. Dokąd była w miarę zdrowa, to pomagała co mogła, a jej szczególnym zajęciem były kury, które pielęgnowała od wylęgnięcia się do dorosłych dorodnych kur, a jajek, które znosiły wystarczyło dla całej rodziny. Krystyna kiedy przyjechała w odwiedziny nie wyjechała nigdy z pustymi rękami, a jajek to już brała tyle, że nie dała rady ich skonsumować, ale nie miała z tym kłopotu, bo rozdawała je koleżankom nauczycielkom.

cdn.

Zdzisław Kuliś   

Radosna nowina od Justynki

Nie uszło uwadze urzędników powiatowych,
Że na ich terenie zaczęto cegłę produkować.
A skoro powstał produkcyjny zakład nowy
Należało jego działalność zarejestrować.

Wrócił temat wybudowania domu nowego,
Nie drewnianego jak teść sugerował.
Tylko częściowo z własnej cegły murowanego,
Bo po to Franek cegielnię wybudował.

Kiedy pewnej niedzieli młodzi odpoczywali
Justynka radosną nowinę Frankowi przekazała.
Za kilka miesięcy być może nie będziemy już sami,
Bo w rodzinie może pojawić się istotka mała.

Nie było to dla Franka wielkie zaskoczenie,
Ponieważ od dłuższego czasu tego chcieli.
Jednakże zrobiło to na nim duże wrażenie,
Że ta nowina nadeszła dzisiejszej niedzieli.

W dni robocze każdego dnia zakład pracował,
Dając ze sprzedaży coraz więcej dochodu.
Franek ze Stefanem pracę nadzorował,
A młodzi marzyli o kupnie samochodu.

Zdzisław Kuliś; Donosy, styczeń 2020



idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Miłość nie ma wieku, ponieważ stale się odradza.
(Blaise Pascal)
luty  28  piątek
luty  29  sobota
[13.00-15.00]   (Proszowice)
pożegnanie lodowiska
[13.30]   (Proszowice)
"Zasoby i problemy lokalne w moim sołectwie" - sołeckie warsztaty
[18.00]   (Teresin)
"Zasoby i problemy lokalne w moim sołectwie" - sołeckie warsztaty
marzec  1  niedziela
[11.00]   (Skalbmierz)
Katechezy przedmałżeńskie kolegiaty skalbmierskiej
[12.15]   (Proszowice)
Kot w butach - teatrzyk
[16.00]   (Kraków)
Uroczystość z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych
[17.00]   (Proszowice)
Promocja książki H.Pomykalskiego "Historia proszowskich ulic"
[19.00]   (Proszowice)
"Historia Roja" - Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Proszowicach
marzec  2  poniedziałek
DŁUGOTERMINOWE:
[wystawa]   "Południe Francji w obiektywie Zofii Zalewskiej"
[do 30 kwietnia 2020]    (PiMBP Proszowice)
PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ