facebook
"Przygody Franka karierowicza tom II" odc. 19 - pierwsze materiały na budowę cegielni

    Dzisiaj jest sobota, 21 września 2019 r.   (264 dzień roku) ; imieniny: Darii, Mateusza, Wawrzyńca MD Pokoju,Ś. Dzień Osób z Chorobą Alzheimera    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   M.Fatyga   |   p.zrzęda   |   A.Powidzki   |   H.Pomykalski   |   Z.Grzyb   |   Z.Kuliś - Franek II...   |   W.Nowiński - wrześniowe...  |   M.Prüffer - paragrafy...   | 

serwis IKP / działy autorskie / przygody franka karierowicza II (Z.Kuliś) / "Przygody Franka karierowicza tom II" odc. 19 - pierwsze materiały na budowę cegielni
O G Ł O S Z E N I A
patronaty IKP


"Przygody Franka karierowicza tom II" odc. 19 - pierwsze materiały na budowę cegielni

(fot. ikp)

Donosy, 11-09-2019

odcinek 19 - pierwsze materiały na budowę cegielni

     Pisze o tym o czym już Franek wiedział, że Marek nie jest dobrym człowiekiem, bardzo wymagającym i nawet kiedy była w ciąży i ciężko ją przenosiła nie było dla niej żadnej ulgi, a i wujowie też jej nie oszczędzali. Nie widzi między nią, a Markiem żadnej miłości, a o takiej jaka była między nią i Frankiem trzeba zapomnieć. Dopiero teraz dowiedziała się co znaczy miłość. Czytając ten list taki żal Franka ściskał, że z trudem powstrzymywał się od łez.

     Postanowił jednakże, że musi przełamać żal i płakał nie będzie, najwyżej niech płacze ona. Tyle zła co ona z tym swoim Markiem narobiła nie da się zapomnieć i w żaden sposób odkręcić. Gdyby te propozycje Kaśki były poważne i on się na nie zgodził, to byłby najgorszym idiotą tak sam o sobie pomyślał. Przecież myśląc rozsądnie, to wkopał by się jeszcze w gorsze tarapaty, nie mówiąc już o kłopotach jakie by go spotykały, może nawet przez całe życie ze strony Marka. Nie ma bezpiecznego miejsca na ziemi, żeby się całkowicie odizolować od ludzi i żyć normalnie jak każdy człowiek.

     Po co mu to wreszcie potrzebne skoro już nic do Kaśki nie czuje, no może jeszcze troszeczkę, ale to wkrótce się wyciszy i nie ma co nią sobie głowy zawracać. Ma Justynkę, która go kocha i on ją wzajemnie, więc trzeba jej pilnować i jej się trzymać. Jest piękną, stateczną dziewczyną i czego mu jeszcze potrzeba.

     Końca tego listu już dokładnie nie czytał, rzucił tylko okiem i dowiedział się, że będzie czekać na odpowiedź, którą należy dać Władzi, a ona już będzie wiedziała co z nią zrobić. Zmiął list wraz kopertą w gałkę, poszedł do kuchni, gdzie palił się ogień i wrzucił go do tego żaru. Wrócił z powrotem do swojego pokoju położył się na kanapie tam gdzie leżał czytając list i zaczął rozmyślać.

     Ciekawe czy rodzice Kaśki wiedzą o jej zamiarach, bo jej siostra Władzia na pewno wie. Nie bardzo chciał wierzyć, żeby jej rodzice o tych zamiarach wiedzieli i na to pozwolili. Oni bardzo Franka lubili i cały czas pragnęli, żeby został ich zięciem, ale nie w taki sposób. Jak żyje jeszcze o takim lub podobnym zdarzeniu nie słyszał i wszyscy ludzie w jego wiosce i w sąsiednich też. Przecież, to by była historia nie z tej ziemi. Może zdarzały się podobne sytuacje w wielkich miastach, gdzie ludzie mało się znają, ale nie w małej wiosce, gdzie wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą. W tych rozmyślaniach zasnął twardym snem, że nawet nie słyszał wielkiego deszczu stukającego o szyby. Spał i nikt go nie budził, bo i po co? Dopiero kiedy zrobił się wieczór i czas na kolację matka poszła do jego pokoju obudzić go żeby coś zjadł. Przecież jak będziesz tak długo spał, to w nocy nie zaśniesz i będziesz chodził po domu i nas budził.

     Przeciągnął się Franek kilkakrotnie, pomarudził i usiadł na kanapie ociężały jak staruszek zbliżający się do siedemdziesiątki po ciężkiej pracy w polu. Niedziela upłynęła o niczym, pomyślał i poszedł omyć oczy zimną wodą, bo jeszcze mu się kleiły do spania.

     Lato miało się ku końcowi wszyscy ludzie we wsi ciężko pracowali przy żniwach wykorzystując słoneczną pogodę, a po żniwach, podorywki, prace przy zbiorze tytoniu, a potem siewy i tak wokoło. Franek miał do zrealizowania zaplanowane na ten rok zadanie w związku z budowa cegielni i za wszelką cenę musi to wykonać. Najtrudniejsze jest zaczęcie jakiegoś przedsięwzięcia. Przysłowie mówi: zaczęcie roboty, to jest zrobienie połowę roboty. I Franek się tego trzymał.

     Wzmocnił przy traktorze pług, który sobie sam dorobił, a służył do uprzątania śniegu zimą z drogi podczas śnieżnej zimy i wyrównał nim plac pod budowę jego wymarzonej cegielni jako, że grunt był pagórkowaty tam gdzie znajdowało się złoże gliny.

pustaki budowlane (fot. gumtree.pl)

     Trochę ciężko szła mu ta robota, bo to nie był spychacz, ani koparka, ale pług do śniegu i kiedy dokopał się do twardych pokładów gliny, a także iłu, było ciężko. Ale dla Franka nie ma pracy nie wykonalnej. Powoli, żeby nie przeciążyć maszyny zbierał warstwy ziemi z pagórka i przemieszczał je w zagłębienie terenu. W końcu kawałek pagórkowatego pola było równe, że mogło by na nim powstać boisko do gry w piłkę, może nie nożną, ale w siatkę i kosza razem. I to co zrobił już go cieszyło, bo to już coś, mówił. Teraz będzie miał gdzie składować materiały budowlane.

     Zakupił w Gminnej Spółdzielni w której pracował odpowiednią ilość pustaków i zwoził swoim traktorem i przyczepą. Po te pustaki trzeba by jechać kilka razy. Więc musiałby poświęcić na to cały dzień, a może nawet dwa. Ale na co Franek ma głowę. Wykorzystał sytuację, że tam pracuje, więc rano do pracy jeździł traktorem z przyczepą. Tam zaparkował pojazd w odpowiednim miejscu, a po pracy poprosił kolegów, którzy pomogli mu załadować pustaki i wracał do domu traktorem z przyczepą załadowaną pustakami. A po południu pustaki z ojcem rozładowali, a czasami pomógł jakiś chłopak pragnący odświeżenia gardła "jabcokiem".

     I tak za kilka dni pustaki niewielkim wysiłkiem i kosztem znalazły się na placu budowy. W tym czasie były wielkie trudności z zakupem materiałów budowlanych, ale Franek ze względu na to, że tam pracował miał to ułatwione. Materiałów brakowało wszystkich, ale nie znaczy, że ich nie produkowano. Produkowano bardzo dużo, ale po wojnie kraj był wyniszczony, stare przedwojenne domy nie były zbyt trwałe, które należało remontować, albo budować nowe.

     Kładziony nacisk na rozwój rolnictwa wymusił zwiększenie hodowli bydła i trzody chlewnej, a zatem i budowę budynków gospodarczych. Zapotrzebowanie było ogromne z czym rynek nie mógł nadążyć.

piasek budowlany (fot. olx.pl)

     To też było przyczyną budowy Frankowej cegielni, bo się spodziewał, że w związku z brakiem na rynku materiałów budowlanych, zbyt cegły będzie bardzo duży i to nie chwilowy, tylko przez wiele lat. A że był to chłopak przedsiębiorczy widział w cegielni sposób na życie, a zarazem chociaż w minimalnym stopniu uzupełnienie rynku. Marzył, że gdy założy zgodną rodzinę i poślubi żonę, żeby go rozumiała, a do tego zdrowie będzie służyło, to przedsięwzięcie może się udać i nawet przez chwilę nie myślał, że tak nie będzie.

     Kiedy już pustaki leżały na placu budowy pomyślał Franek o piasku, którego przywóz trzeba zamówić wagonami, albo wozić traktorem z sąsiedniej wioski, jednakże była to odległość ponad sześć kilometrów. Tam prywatny właściciel na własnym polu miał prywatną kopalnię piasku, który sprzedawał okolicznym rolnikom na budowę. Piasek kupiony u niego nie był może takiej jakości, który zamawiało się z kopalni z czystym piaskiem, ale był dużo tańszy, a jako dodatek do zaprawy wapiennej był bardzo dobry. Dlatego postanowił, że będzie w czasie wolnym woził traktorem, a najwyżej wynajmie chłopaków do załadunku. Ani właściciel kopalni piasku, ani Franek nie mieli sprzętu do załadunku mechanicznego, więc pozostał tylko załadunek ręczny. Nieźle się trzeba było namachać łopatą, żeby taką przyczepę traktorową załadować, dlatego postanowił wynająć kogoś do pomocy.

cdn.

Zdzisław Kuliś   

Przygotowania do budowy

Kiedy Franek uporał się z listem
Na pożarcie płomieniom go wrzucając,
Stało się konkretne i oczywiste,
Że znał jego treść nawet go nie czytając.

Najwyższy czas zająć się budową
O której marzył od młodości.
Poukładać sobie życie na nowo
I znaleźć się w nowej rzeczywistości.

Zakupił potrzebną ilość pustaków,
Które przywoził swoim traktorem.
Do załadunku wynajmował chłopaków,
A rozładowywał z ojcem wieczorem.

Takim samym sposobem piasek woził
Z kopalni rolnika z sąsiedniej wioski.
Pełną parą do budowy się sposobił
Będąc o przyszłość rodziny pełen troski.

Przybywało materiałów na plac budowy.
Cieszył się Franek, że coś wreszcie ruszyło.
Nie mógł się doczekać kiedy stanie budynek nowy
I na samą myśl serce mocniej mu biło.

Zdzisław Kuliś; Donosy, 14 sierpnia 2019



idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Różnorodność jest przyprawą, która nadaje życiu cały smak.
(William Cowper)

wrzesień  21  sobota
[10.00]   (Kraków)
koncert Pawła Wójcika i Tomasza Sarniaka w Krakowskim Teatrze Variete
[16.00]   (Wieliczka)
Zwiedzanie z kustoszem wystawy "Pamięć morza" w kopalni soli
[18.00]   (Szklana)
zebranie wiejskie
wrzesień  22  niedziela
[15.00]   (Proszowice)
II. Bieg Proszowicki
[18.00]   (Koczanów)
zebranie wiejskie
wrzesień  23  poniedziałek
wrzesień  24  wtorek
[9.00]   (Proszowice)
XVIII sztafetowy bieg ku czci gen. Bolesława Nieczuja-Ostrowskiego
[18.00]   (Kraków)
Ignacy Daszyński - spotkanie w KKW
DŁUGOTERMINOWE:
PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ