Roboty przygotują bazy na Księżycu...
Dzisiaj jest: sobota, 7 listopada 2026 r. (311 d.r.)
Antoniego, Kaliny, Przemiły
 
Jutro (jeżeli będzie!): niedziela, 8 listopada 2026 r.
Klaudii, Seweryna, Wiktoriusza
 
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   kultura-oświata   |   sport   |   społeczeństwo   |   mieszkańcy   |   natura   |   w szerszej perspektywie   |   krytycznym okiem   | 

serwis IKP / w szerszej perspektywie / Roboty przygotują bazy na Księżycu...



 warto pomyśleć?  
Dobro się czyni, nie wycenia.
(podniesione z ulicy)

  artykuły popularne  
Proszowice styczeń 1945
Proszowice, 22-08-2025
 red.
Film Staszka Bernackiego z rekonstrukcji historycznej zorganizowanej przez Stowarzyszenie Gniazdo - Ziemia Proszowicka w dniu 10 czerwca 2012...
Wyróżniono 2. "nasze"...
22-08-2025 red.
Jelenia Góra - PAMIĘTA!
1-08-2025 Andrzej Powidzki
w krakowskim Archiwum...
13-08-2025 Marcin Szwaja
7  listopad   - sobota
8  listopad   - niedziela
9  listopad   - poniedziałek
10  listopad   - wtorek
DŁUGOTERMINOWE:

NA SKRÓTY
  • prossoviana on-line

  • Rzeczpospolita Partyzancka 1944



  • Roboty przygotują bazy na Księżycu...

    (źródło: pexels.com)

    7-11-2026

    Roboty będą przygotowywać bazy na Księżycu, obsługiwać satelity i badać odległe światy. Dzięki sztucznej inteligencji staną się coraz bardziej samodzielne, choć zadania nadal będą wyznaczać im ludzie - powiedział PAP Łukasz Wilczyński, prezes Europejskiej Fundacji Kosmicznej.

    Kosmiczna robotyka to znacznie więcej niż marsjańskie łaziki - podkreślił Łukasz Wilczyński, prezes Europejskiej Fundacji Kosmicznej i pomysłodawca zawodów European Rover Challenge (ERC). Jak wytłumaczył, obejmuje ona różnorodne maszyny o różnych formach, które mogą pracować samodzielne, jak i pod ścisłą kontrolą człowieka.

    - Najbardziej widowiskowe i rozpoznawalne są oczywiście łaziki. Jednak już na Marsie mieliśmy latającego drona Ingenuity. Na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej od dawna działa robotyczne ramię pomagające astronautom w przeróżnych zadaniach, choćby przy montażu i naprawach elementów stacji. Robotyka to również mechanizmy rozkładające instrumenty badawcze na sondach i satelitach czy swobodnie poruszające się po ISS roboty Astrobee, testowane jako urządzenia asystujące załodze - zaznaczył specjalista.

         Zdaniem eksperta roboty będą niezastąpione w badaniu odległych światów. Na przykład NASA planuje wysłać na Tytana - księżyc Saturna, latającą maszynę Dragonfly. Takie misje pozwolą docierać tam, gdzie podróż człowieka byłaby obecnie niewykonalna.

    - Roboty potrzebują do funkcjonowania przede wszystkim energii i łączności. Oczywiście muszą być dobrze zaprojektowane i przygotowane do warunków, w których będą pracowały. Człowiek potrzebuje czegoś więcej: tlenu, wody, odpowiednich warunków biomedycznych. Misja załogowa jest więc o wiele bardziej skomplikowana i droższa. Ponadto w razie utraty robota konsekwencją jest przede wszystkim strata finansowa, a nie zagrożenie dla ludzkiego życia - wyjaśnił Łukasz Wilczyński.

         W najbliższym czasie szczególną rolę maszyny odegrają na Księżycu. Ekspert wskazał m.in. na rozwiązania rozwijane przez firmę GITAI: jeżdżące roboty, w swojej górnej części przypominającej humanoida, przeznaczone do montażu, demontażu i serwisowania różnych instalacji.

    - Infrastruktura księżycowa to nie tylko baza. To również przekaźniki, panele słoneczne czy różnego rodzaju instrumenty. Trzeba je rozstawiać i obsługiwać. W laboratoriach prowadzone są ponadto prace nad robotami, które mają pozyskiwać i przetwarzać regolit, czyli materiał pokrywający powierzchnię Księżyca. Mógłby on posłużyć do produkcji elementów budowlanych. Rozważa się także umieszczanie części infrastruktury pod powierzchnią, by lepiej chronić ludzi przed promieniowaniem - w tym także pomogą roboty - wyjaśnił Wilczyński.

         Jego zdaniem na początku, zanim ludzie na stałe osiądą w księżycowej bazie, w pierwszej kolejności będzie ją budować flota robotów. - Rozmawialiśmy niedawno z włoską firmą, która nawet zaproponowała wprowadzenie do zawodów ERC zadania polegającego na podłączaniu kabli do masztów łączności. Podobne czynności na Księżycu mogłyby wykonywać łaziki zamiast astronautów - powiedział.

         Dużą zmianę wnosi sztuczna inteligencja. Łaziki marsjańskie już dziś potrafią samodzielnie omijać przeszkody, a NASA przetestowała wykorzystanie generatywnej AI do planowania trasy Perseverance. Przy dużej odległości od Ziemi autonomiczne działanie jest niezbędne.

    - Człowiek nie jest w stanie za pomocą monitora, przy opóźnieniu sygnału, skutecznie obserwować otoczenia Marsa i reagować na wszystko. Robot jest na miejscu - podkreślł Wilczyński.

         Według niego w przyszłości operator może zamiast szczegółowych poleceń, przekazywać maszynie główny cel. - Nie tyle będziemy podawać bardzo specyficzne komendy, ile po prostu określać zadanie - na przykład "Chcemy osiągnąć taki i taki cel. Pokaż mi opcje, jak chcesz to zrobić". To będzie rozszerzenie naszych możliwości - stwierdził rozmówca PAP.

         Nie wszędzie jednak robot powinien mieć równie dużą swobodę - zastrzegł. - Jeżeli robot pracuje na stacji kosmicznej razem z astronautami, nie można dać mu aż tak wolnej ręki. W przypadku usterki i złego wykonania zadania powstaje zagrożenie dla ludzi. Inaczej jest z samotnym łazikiem na Marsie - zaznaczył. Jak dodał, trudno jednak na razie powiedzieć, że maszyny wkrótce zdominują eksplorację kosmosu.

    - Ta przewaga dotyczy tylko zadań, które my zaprojektujemy. Robot sam z siebie nie wymyśli, co jeszcze jest potrzebne. To my wyznaczamy zadania i tworzymy konstrukcje, które mają nam coś ułatwić. Trzeba raczej mówić o podziale kompetencji i wspólnej pracy - zauważył.

         Z kolei na orbicie okołoziemskiej ekspert dostrzega dwa obiecujące kierunki. Pierwszy to produkcja orbitalna obejmująca np. wytwarzanie w mikrograwitacji elektroniki czy produktów dla medycyny.

    - Kosmiczne fabryki będą zrobotyzowane. Podobne rozwiązania działają już na Ziemi. Podczas ubiegłorocznego kongresu astronautycznego w Sydney pokazywano film z kopalni odkrywkowej, w której ogromne maszyny działały autonomicznie, nadzorowane tylko przez niewielki zespół pracujący w centrum kontroli przypominającym centrum misji kosmicznej - powiedział Wilczyński.

         Dodał, że na orbicie roboty mogłyby także oglądać satelity z zewnątrz, korygować ich trajektorie czy uzupełniać paliwo. W Polsce rozwijany jest np. projekt RAVEN, dotyczący technologii takich operacji. - Satelita może mieć własne systemy optyczne, ale my niekoniecznie widzimy, co się z nim dzieje. Można więc wysłać specjalny pojazd, który dokona inspekcji. To będzie olbrzymi rynek - ocenił ekspert.

         Rozwijane są także technologie usuwania śmieci kosmicznych: chwytaki, sieci oraz sposoby sprowadzania nieczynnych obiektów z orbity. Jednak, zdaniem Wilczyńskiego, największy problem może nie mieć natury technicznej.

    - Pytanie brzmi, kto za to zapłaci? Czy będą to firmy budujące konstelacje satelitów? Kraje, które wysłały obiekty w kosmos? Agencje kosmiczne? Nie ma tutaj bardzo konkretnych regulacji, kto ma posprzątać orbitę. Robotyka stwarza więc także nowe wyzwania, choćby natury prawnej - zauważył.

         Zwrócił też uwagę na ciemną stronę postępu, mianowicie na możliwość wojskowego wykorzystania robotów orbitalnych. - Widzimy, co dzieje się z robotyką wojskową w Ukrainie. Podobne zagrożenia zaczynają dotyczyć przestrzeni kosmicznej. System zdolny zbliżyć się do satelity i wykonać przy nim operację może potencjalnie posłużyć także do jego uszkodzenia. Niebezpieczne może być również przejęcie kontroli nad takim urządzeniem. Potrzebna jest międzynarodowa dyskusja o zasadach bezpieczeństwa - podkreślił.

         Jeśli chodzi o rozwój kosmicznej robotyki, coraz większe znaczenie zyskuje Polska. Wilczyński wymienił m.in. kompetencje krajowych specjalistów w mechatronice, robotyce i programowaniu. Przytoczył projekty firmy PIAP Space i KP Labs. Podkreślił znaczenie doskonałych polskich kadr.

    - Polska może i powinna być ciekawym graczem, jeśli chodzi o dostarczanie wyspecjalizowanych elementów. Nie musimy nikogo doganiać. Musimy znaleźć swoją niszę - przekonywał.

         Jego zdaniem nowa strategia kosmiczna powinna wskazać dwa lub trzy obszary, na których kraj skoncentruje środki i wysiłki. - Rozwój polskiego sektora kosmicznego nie zaczął się w ostatniej dekadzie. Centrum Badań Kosmicznych PAN powołano w 1976 r. Wejście do Europejskiej Agencji Kosmicznej w 2012 r. pozwoliło jednak dramatycznie zwiększyć skalę działalności i otworzyło firmom drogę do większych projektów - tłumaczył.

         Podkreślił przy tym, że same dobre technologie i zwiększanie polskiej składki do ESA nie wystarczą. Potrzebne jest także wsparcie administracji i zabieganie o interesy polskich firm na arenie międzynarodowej. Szansą na zwrócenie uwagi na krajowy sektor ma być przyszłoroczny kongres IAC w Poznaniu. - Polska jest teraz na językach wszystkich, bo będziemy gospodarzem następnego Kongresu. Więcej uwagi poświęca się obecnie temu, co robimy w kosmosie, jakie mamy firmy i w czym zaczynamy się specjalizować - podsumował Łukasz Wilczyński.

    Marek Matacz   

    źródła: https://naukawpolsce.pl/


    idź do góry powrót

     
    strona redakcyjna

    regulamin serwisu

    zespół IKP

    dziennikarstwo obywatelskie

    legitymacje prasowe

    wiadomości redakcyjne

    patronat medialny

    kontakt z redakcją

    archiwum
     
    reklama w IKP

    szczegóły

    ceny




    ogłoszenia

     
    copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2025 Internetowy Kurier Proszowicki
    Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
    Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

    w nagłówku i stopce portalu wykorzystano zdjęcia autorstwa Damiana Króla - DZIĘKUJEMY!
    w nagłówku panorama Koniuszy, natomiast w stopce głowice kolumn (wejście na teren kościoła w Proszowicach od strony rynku)

    KONTAKT Z REDAKCJĄ