Historia pewnego zegara, odc. 14
Dzisiaj jest: piątek, 17 kwietnia 2026 r. (107 d.r.)
Anicety, Klary, Rudolfina
;) Światowy Dzień Kostki Rubika
;) Międzynarodowy Dzień Paskudy
Jutro (jeżeli będzie!): sobota, 18 kwietnia 2026 r.
Apoloniusza, Bogusławy, Gościsławy
M.Dzień Ochrony Zabytków, Ś.Dzień Krótkofalowca
Europejski Dzień Praw Pacjenta
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   powiat   |   nasze parafie   |   konkursy, projekty   |   prossoviana   |   zaduszki ZP   |   poszukujemy   |   serce INNYM   |   różne RAS   |   porady, inf.   |   RAS-3   | 
 |   zapraszamy   | 
 on-line 
 |   monografie...   |   biografie...   |   albumy...   |   okazjonalne...   |   beletrystyka...   |   nasi twórcy   |   inne...   |   filmoteka   | 

serwis IKP / informacje / prossoviana / on-line / Historia pewnego zegara / Historia pewnego zegara, odc. 14



 warto pomyśleć?  
Jeśli będzie trzeba, zrobię to co będzie trzeba.
(podniesione z ulicy)

  artykuły popularne  
Proszowice styczeń 1945
Proszowice, 22-08-2025
 red.
Film Staszka Bernackiego z rekonstrukcji historycznej zorganizowanej przez Stowarzyszenie Gniazdo - Ziemia Proszowicka w dniu 10 czerwca 2012...
Wyróżniono 2. "nasze"...
22-08-2025 red.
Jelenia Góra - PAMIĘTA!
1-08-2025 Andrzej Powidzki
w krakowskim Archiwum...
13-08-2025 Marcin Szwaja
17  kwietnia   - piątek
18  kwietnia   - sobota
19  kwietnia   - niedziela
20  kwietnia   - poniedziałek
DŁUGOTERMINOWE:

NA SKRÓTY
  • prossoviana on-line

  • Rzeczpospolita Partyzancka 1944



  • Historia pewnego zegara, odc. 14

    (fot. zbiory autora)

    Donosy, 15-03-2016

    Rozdział III, część 14

         W tym miejscu w dużym skróceniu napiszę po co był w gminie potrzebny referent skupu i co do niego należało. W tym czasie w naszym kraju rolnicy musieli świadczyć tzw. obowiązkowe dostawy. Chociaż potocznie tak się mówiło, to nie należało dosłownie tak tych obowiązkowych dostaw rozumieć. Każdy rolnik był zobowiązany odpowiednią ilość płodów rolnych dostarczyć, ale nie za darmo. Inaczej należało powiedzieć sprzedać państwu, bo za to dostawali zapłatę. Były to dużo niższe ceny jak ceny rynkowe, ale prawnie była to sprzedaż, tyle, że obowiązkowa.

         Już po osiemdziesiątym dziewiątym roku w nowej teraźniejszości spotkałem się z pewnym panem ze Skorczowa. Był to dobry rolnik, nigdy nie zalegał w podatkach, ani też w obowiązkowych dostawach, ale zawsze o tamtym ustroju miał swoje zdanie. Dlatego zmianę jaka zaszła w Polsce przyjął z zadowoleniem i chodził dumny, że stało się to o czym myślał. Ze swoimi poglądami nie krył się, otwarcie je wypowiadał, dlatego teraz mogę o tym napisać. Rozmawialiśmy o różnych sprawach, między innymi o sprzedaży płodów rolnych przez rolników. Był czas, a i nawet do tej pory, że bardzo ciężko jest rolnikom sprzedać to co wyprodukowali, a jeśli już, to po bardzo niskich cenach.

         Otóż ten pan w rozmowie ze mną ku mojemu zdumieniu powiedział: Zdzichu żeby chociaż skupowali po takich cenach jak obowiązkowe dostawy, a nawet niech by one wróciły, to byłbym pewny, że odpowiednią ilość na pewno sprzedam i za to dostanę (gdyby liczyć nawet po cenach obowiązkowych dostaw) więcej jak płacą teraz i to by mi się opłaciło. Zesłupiałem, że taki wróg obowiązkowych dostaw to mówi. Ale taka jest rzeczywistość.

    na miejscu, gdzie obecnie jest Dom Towarowy stał podworski czworak, a w nim powiatowy wydział skupu (fot. zbiory autora)

         Tymczasem wrócę do tematu, który zacząłem, po co w gminie był potrzebny i co robił referent skupu? Do zadań referenta skupu należało wymierzanie i nadzorowanie skupu obowiązkowych dostaw zboża, ziemniaków i żywca. Wymierzanie to znaczy wyliczanie każdemu rolnikowi ile i w jakim terminie część swoich wyprodukowanych płodów rolnych ma sprzedać.

         Wymiaru dokonywano na podstawie rejestru gruntów nie tylko własnych, ale też dzierżawionych lub innych otrzymanych np. w spadku, a których jeszcze własność nie była prawnie uregulowana. Aby było sprawiedliwie, to wymiaru dokonywano nie na podstawie hektarów fizycznych, tylko hektarów przeliczeniowych. A zatem co to jest hektar przeliczeniowy? Jeden hektar fizyczny w klasie pierwszej, równał się jeden hektar osiemdziesiąt arów przeliczeniowych. Aby te przeliczniki wyglądały bardziej przejrzyście przedstawię je w kształcie uproszczonej tabelki:

    1 hektar fizyczny ilość hektarów przeliczeniowych
    klasa I 1,80
    klasa II 1,60
    klasa III 1,40
    klasa IV 1,20
    klasa V 1,00
    klasa VI 0,80

         Powyższe wskaźniki przeliczeniowe występowały w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Jakie są teraz nie wiem i czy w ogóle są. Pomimo iż obowiązkowe dostawy zostały dawno zlikwidowanie, to może do czegoś są przydatne. Zapewne można je znaleźć w danych Urzędu Statystycznego, albo innych przepisach o gruntach rolnych, ale nie widzę potrzeby przytaczać ich w tym miejscu.

         Wymierzając wysokość obowiązkowych dostaw na podstawie hektarów przeliczeniowych można było ujednolicić mniej więcej ilościowo wysokość dostaw przez poszczególnych rolników. Jest rzeczą jasną, że na gruncie w klasie pierwszej przy jednakowym nawożeniu urośnie więcej niż na gruncie w klasie czwartej, piątej, czy szóstej. Dlatego dokonując wymiaru na podstawie hektarów przeliczeniowych, rolnikom posiadającym grunty w pierwszej klasie wymierzało się więcej, niż rolnikom posiadającym grunty w klasie piątej lub szóstej, którym wymierzało się mniej.

         Była jeszcze druga ciekawostka przy wymierzaniu obowiązkowych dostaw. Otóż wysokość odstawianych obowiązkowych dostaw rosła progresywnie w stosunku do wysokości gospodarstwa rolnego. Rolnicy posiadający duże gospodarstwa rolne odstawiali dużo więcej, niż ci którzy posiadali małe gospodarstwa. Nie tylko ze względu na sam fakt posiadania dużego gospodarstwa, ale dla nich stosowało się inne przeliczniki. Myśląc logicznie wydawałoby się, że pięciu rolników posiadających gospodarstwa o powierzchni 2 ha powinni odstawić tyle co jeden rolnik mający gospodarstwo o powierzchni 10,ha. Ale tak nie było. Po zsumowaniu ilości gruntów pięciu małych gospodarstw, było w tym przykładzie 10 ha tyle ile jeden duży gospodarz, ale ilość wymierzonych dostaw tym małym pięciu gospodarstwom i zsumowanych nie dała takiej ilości co u tego jednego gospodarza o dziesięciohektarowym gospodarstwie.

    zbiór zboża kombajnem, fotografia współczesna (fot. zbiory autora)

         Oni wszyscy razem odstawiali może zaledwie 60 procent tego co ten z dużego gospodarstwa. Na tym polegał wymiar progresywny. Dlatego bardzo rozpowszechnione w tym czasie było tzw. rozbijanie gospodarstw, czyli dzielenie na małe, gdyż było to korzystne dla rolnika przy odstawie obowiązkowych dostaw. Polegało to na tym, że w jednym domu było nawet trzy oddzielne gospodarstwa. Jedno na męża, drugie na żonę, trzecie na teścia, a czwarte może jeszcze na jakiegoś stryja itd. Trzymano to w wielkiej tajemnicy, a nowy pracownik zanim to wszystko poznał upłynęło parę lat, a kiedy się wtajemniczył awansował i odszedł z pracy w Gromadzkiej Radzie lub machnął ręką na to wszystko i pomyślał: tak zastałem, to niech tak zostanie.

         Pracując na tym stanowisku często chodziło się na narady, zebrania, szkolenia do Wydziału Skupu Powiatowej Rady w Kazimierzy Wielkiej, który mieścił się w podworskim czworaku, dokładnie w tym miejscu gdzie obecnie jest dom towarowy w niewielkiej odległości od maleńkiego ronda zwanego rondem farbą malowanym. Brali w nich udział wszyscy referenci skupu Gromadzkich Rad Narodowych z całego powiatu kazimierskiego, a było ich w tym czasie dwudziestu sześciu. Była tam jedna większa sala, która z powodzeniem mieściła wszystkich zebranych, a mogłaby pomieścić nawet więcej. Narady lub szkolenia były prowadzone przez kierownika wydziału skupu i pracowników tegoż wydziału. Na jednej z tych narad było takie oto zdarzenie: po pewnym czasie od rozpoczęcia było wyraźnie słychać chrapanie śpiącego człowieka.

    Rolnika los

    Pługami przez konie ciągnione
    Pod zasiew zaorane zagony.
    Te czarne skiby nawozem użyźnione
    Dawały obfite plony.

    Zboża kłosy tak dorodne miały,
    Że gięły się pod ich ciężarem.
    Pochylone, ziemi się kłaniały
    Spieczonej przedżniwnym żarem.

    Rolnik z kosą na ramieniu
    Szedł kosić te zboża łany.
    I kosił ku swemu zadowoleniu
    Ciężkimi od pracy rękami.

    Wiedział, że nadejdzie zapłata
    W postaci mąki jak śnieg białej,
    Której wystarczy do drugiego lata
    Na chleb dla rodziny całej.

    Nadwyżkę zboża mógł sprzedać.
    W Spółdzielni za opłacalną cenę.
    Pieniądze na obrządek wydać,
    Lub na środki nawożące ziemię.

    Potem snopowiązałki nastały,
    Które rolnikowi ulżyły.
    Traktory pola orały
    Oszczędzając ludzkiej siły.

    Teraz zboże kombajny zbierają.
    Omłócone ziarno zwożąc do domu,
    Którym gryzonie się dokarmiają,
    Bo sprzedać nie ma komu.

    Zdzisław Kuliś; Donosy, kwiecień 2013 rok

    cdn.

    Zdzisław Kuliś   


    idź do góry powrót

     
    strona redakcyjna

    regulamin serwisu

    zespół IKP

    dziennikarstwo obywatelskie

    legitymacje prasowe

    wiadomości redakcyjne

    patronat medialny

    kontakt z redakcją

    archiwum
     
    reklama w IKP

    szczegóły

    ceny




    ogłoszenia

     
    copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2025 Internetowy Kurier Proszowicki
    Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
    Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

    w nagłówku i stopce portalu wykorzystano zdjęcia autorstwa Damiana Króla - DZIĘKUJEMY!
    w nagłówku panorama Koniuszy, natomiast w stopce głowice kolumn (wejście na teren kościoła w Proszowicach od strony rynku)

    KONTAKT Z REDAKCJĄ