![]() | ||||||||||
historia proszowskich ulic
![]()
Proszowice, 31-12-2012 Jest kilka nazw ulic w Proszowicach odnoszacych się do królewskości miasta i władców Polski. Należą do nich ulice: Królewska, Zagrody Królewskie, Zamkowa, Kazimierza Wielkiego, Władysława Jagiełły, Bony i królowej Jadwigi. Dobrze, w kontekście wychowania mieszkańców miasta, brzmią te nazwy. W okresie międzywojennym, ulicy Szpitalnej, nadano nazwę Jana III Sobieskiego. W okresie PRL, zmieniono ją na 1-Maja. Nie była ona tak drażniącą jak Karola Marksa, ale niosła w swojej wymowie treści związane z wychowaniem socjalistycznym. W trakcie dyskusji o nowelizacji nazewnictwa ulic, pojawiła się propozycja ponownego nadania jej imienia Jana III Sobieskiego. Ostatecznie nazwę tą dostała ulica, będąca w trakcie budowy, na terenie tzw. Jeziórka, biegnąca równolegle do ulicy Kazimierza Wielkiego. Jest ona dziś jedną z najładniejszych ulic naszego miasta. Król Jan III Sobieski, rodzinnie związany jest z tą częścią Ukrainy, która była częścią Polski od czasów Kazimierza Wielkiego. Żółkiew, gniazdo dynastii, jest niedaleko Lwowa. Stamtąd pochodziła zasłużona dla proszowskiej oświaty, po II wojnie światowej, pani Rekowa. Jan III Sobieski objął tron w bardzo trudnej sytuacji politycznej, po Michale Korybucie Wiśniowieckim. Syn wybitnego hetmana Jaremiego Wiśniowieckiego, nie posiadał talentów ojca, a Polska tego okresu wymagała od władcy zdolności politycznych i wojskowych. Symbolem jego panowania był traktat zawarty z Turcją 18 X 1672 roku. W wyniku tego upokarzającego traktatu Polska nie tylko odstępowała Turcji województwa: bracławskie, kijowskie oraz podolskie, z potężną twierdzą w Kamieńcu, ale zobowiązywała się również do płacenia 22 tysięcy dukatów haraczu rocznie. Buczacz, piękne miasto, założone przez Potockich, w którym nadal rośnie lipa pod którą podpisywano haniebny traktat, był na sto lat przed rozbiorami, poważnym ostrzeżeniem dla losów naszego państwa. Nie wykorzystano tego tragicznego doświadczenia w dalszym procesie funkcjonowania naszej Ojczyzny. Buczacz powinien być również i dziś przestrogą dla współczesnej Polski.
Geniusz wojenny Jana III Sobieskiego doskonale dał się poznać w bitwie wiedeńskiej 1683 roku. Przemieszczając się stolicą Austrii w kierunku Lasu Wiedeńskiego, gdzieś po drodze można zauważyć skromna ulicę o nazwie Koenig Jan III Sobieski ("Ładne" podziękowanie Austrii za ocalenie stolicy i Europy przed światem islamu). Tuż po bitwie Jan III Sobieski, podstępem, głaszcząc swojego sumiastego wąsa, wymusił na cesarzu Leopoldzie zdjęcie kapelusza. Wśród wielu okazałych pomników członków rodziny cesarskiej i mniej lub bardziej znanych osób, nie znajdziemy w Wiedniu żadnego odniesienia do osoby Jana III Sobieskiego. Natomiast w centrum miasta, Austriacy umieli wznieść pomnik ku chwale armii czerwonej. Nam zaś zgotowali w sto lat później rozbiory. Odsiecz wiedeńska była przez króla przygotowana perfekcyjnie. Przede wszystkim zadbał o to, by szlachta uchwaliła odpowiednie podatki na potrzeby wojny. W tym celu zwracał się, w uniwersałach do sejmików i sejmu, w tym również do sejmiku w Proszowicach (prof. Adam Przyboś wydał kilkanaście tomów Akt Sejmiku Proszowskiego). Z trudem, ale z ciekawością, czytamy w nich o postawie szlachty w okresie przed wyprawą i po zwycięstwie. Król, w uniwersale datowanym w Stryju 4 XI 1682 roku, zwołującym sejmik przedsejmowy województwa krakowskiego w Proszowicach na dzień 16 XII 1682 roku pisał "...zabierać się do przyrodzonej obrony należy, szukamy, daj Boże, szczęśliwego portu, abyśmy nieszczęśliwą Ojczyznę (...) ustawiczne nawałności wyprowadziwszy, osadzili, da Bóg, insecuro. Bierzemy się do zwyczajnych środków i powszednie niebezpieczeństwo wszystkim stronom (...) ojcowsko exponimus (przedstawili przed oczy)...jako całemu chrześcijaństwu (...) nieprzyjaciel znowu na wojne arma virosgue part (silna armia), bez tego przygotowaną przez pięć lat potęgą dawno podejrzany (...) miła Ojczyzna na okrążoną od nieprzyjaciół potęgi rozerwana curam et belli brała się medicamenta...".
Król Polski wraz z wojskami, przybył w rejon Wiednia w pierwszych dniach września 1683 roku. Wiedeń, oblegany przez 100 - tysięczną armię Kara Mustafy, bronił się resztkami sił. Cesarz Leopld opuścił stolicę 7 lipca. Konieczna była natychmiastowa odsiecz. W wyniku narady dowódców polskich, cesarskich oraz kontyngentów z Rzeszy, dowództwo objął Król Polski. Dla planu bitwy, ważnym było uderzenie na wojska tureckie od strony Lasu Wiedeńskiego. Przemieszczanie się w tym kierunku sprzymierzonych było niezwykle trudnym zadaniem. Las Wiedeński w którym dominuje wzgórze Kahlenberg, jest wysokim wzniesieniem, pełnym parowów i gwałtownych uskoków. Z Kahlenbergu, gdzie znajduje się urokliwy kościół, roztacza się panorama Wiednia przez który płynie jedna z większych rzek Europy, Dunaj. Król, wespół z otoczeniem wysłuchał na Kahlenbergu mszy świętej odprawionej przez ojca Marca d Aviano. Przebieg bitwy, ze szczególnym udziałem polskiej husarii i artylerii jest powszechnie znany. Bitwa która ocaliła Wiedeń i Europę przed światem islamu. Była do tego czasu największym zwycięstwem wojsk chrześcijańskich nad doborową armią muzułmańskiego najeźdźcy. Jan III Sobieski, świadom wagi zwycięstwa wysłał natychmiast list do papieża Inocentego XI, parafrazując Cezara napisał "Venimus, vidimus et Deus vicit" (przybyliśmy, ujrzeliśmy, a Bóg zwyciężył) a do ukochanej Marysieńki, wprost z pola walki "Bóg i Pan nasz, na wieki błogosławiony, dał zwycięstwo i sławę narodowi naszemu, o jakiej wieki przeszłe nigdy nie słyszały".
Radość ze zwycięstwa wyraził również sejmik w Proszowicach "...My, rady, dygnitarze (...) i wszystko rycerstwo województwa krakowskiego (...) post tot partas z nieprzyjaciela Krzyża Świętego victorias in viscera Regni (...), abyśmy tak wielkie, nigdy nie słychane gloriosague in omne aevum tropha które w osobie J.K.Mci (...) i strasznym nieprzyjaciołom imieniu jego cały świat miratur et adorat, należytą venerando kongratulacyją za podjęte około całości wszystkiego chrześcijaństwa z wielką chwałą narodu naszego bezsenne fatygi i niewczasy podziękowali...". Król Jan III Sobieski w pełni zasłużył na wdzięczność chrześcijańskiej Europy i Polski. Wyrazić należy zadowolenie, że w budowaniu wielkości tego króla, przyczyniła się, choć w formie cząstkowej, Ziemia Proszowska, poprzez podejmowanie uchwał na sejmiku województwa w Proszowicach, czy udział w wiedeńskim zwycięstwie znaczących rodów, które w swoich herbach przyjęły motyw rzeki Szreniawy. Henryk Pomykalski | ||||||||||
Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)
Zapraszamy! |