![]() | |||||||||
historia proszowskich ulic
![]()
Proszowice, 14-01-2012 Nadanie Proszowicom praw miejskich przez króla Kazimierza Wielkiego w 1358 roku, związane było z planem przestrzennym rozwoju miasta. Jego istotą było min. wykształcenie Rynku i związanych z nim ulic na przedłużeniu jego pierzei. Jeżeli osada posiadała wykształcony układ szlaków komunikacyjnych czy budowli, plan ten uwzględniał taką sytuację. Przykładem tego jest Rynek w Krakowie, w części związanej z ulicą Grodzką. U nas w Proszowicach, przed lokacją miasta, też istniał kościół i wpłynął on na brak ulicy w tym miejscu. W części północno - wschodniej Rynku ograniczeniem wykształcenia ulicy w kierunku północnym były warunki topograficzne. Tą część miasta stanowi wysoki brzeg doliny Szreniawy. Wykształcona ulica w kierunku wschodnim nazwana została Królewską. Dlaczego? Król Kazimierz Wielki nie tylko nadał Proszowicom prawa miejskie, ale również, w rejonie dzisiejszej ulicy Zamkowej zorganizował dwór, z którego w późniejszym okresie wykształciło się proszowskie podrzędztwo. Stanowiło ono ważne ogniwo w procesie zaopatrzenia Wawelu w żywność. Dwór często gościł koronowane głowy. Tu, spacerując po łąkach nad Szreniawą, królowa Jadwiga rozważała decyzję o swoich losach i państwa, którego była królową. Dwór był ważnym etapem podróży na szlaku Kraków - Wilno. Ulica królewska łącząc Rynek z dworem podrzędztwa, była częścią składową szlaku Jagiellonów. Nie jest wykluczonym, że w tamtym okresie wybudowano podziemny tunel wzdłuż ulicy, łączący dwór z kościołem. Proszowice jako miasto nie posiadały murów obronnych. Być może rolę zabezpieczenia mieszkańców pełniły lochy. W okresie międzywojennym miały miejsce w Rynku i przy ulicy zapadnięcia które wiązano z pozostałościami po lochach. Jeszcze dziś w Proszowicach żyją ludzie, którzy pamiętają fragment lochów przy kaplicy dworskiej na Zagoodach.Pamiętam, że gdy budowano dom Biernackich, u zbiegu Rynku i ul. O.Rafała, pojawiły się tam fragmenty lochów. Być może te biegnące od dworu do kościoła. Dobrze byłoby, by tą zagadkę mogli kiedyś wyjaśnić archeolodzy. Zanim ostatecznie w połowie XVII wieku wykształciła się obecna nazwa, w dokumentach spotykamy określenia "Ku Dworowi", "Dworska", "Przedmieście", "Przedmieście Wielkie". Z końcem XV wieku w Proszowicach było 246 domów, z tej liczby, największa ich liczba zlokalizowana była przy ówczesnej ulicy "Dworskiej". Domy te posiadały okazałe ogrody warzywne, szczególnie po stronie północnej, gdzie przechodziły w znakomicie plonujące łąki w dolinie Szreniawy. Na pewno te ogrody i inne w Proszowicach, doznały dobrodziejstwa jakim było przywiezienie przez królową Bonę nasion warzyw, zwanych dziś powszechnie włoszczyzną. Bajką jest, jakoby królowa ta miała z zachwytem na widok urodzajnych pól powiedzieć "Proso widzę...".
To w tym czasie, na bazie warzyw, wykształciła się specyficzna potrawa naszych przodków, zwana "bidą". Nie była ona biedna w wartości odżywcze. W najprostszej formie zabezpieczała podstawowe potrzeby żywnościowe a wzbogacona o śmietanę i mięso stanowiła znakomity przysmak. Dzięki "bidzie" nasi Ojcowie nie zaznali głodu. Dlatego też nasz śpiew i taniec zawsze znamionował radość i siłę. Trudnym do wytłumaczenia jest fakt, że w 1769 roku, w spisie właścicieli domów, przy ulicy Królewskiej odnotowano tylko 13 domów. Ich właścicielami były rodziny: Strycharczyków, Skalskich, Skórów, Dłutków, Kasperków, Garbusińskich, Dzikowskich, Moliszewskich i Pomykalskich. Jacenty Pomykalski z żoną Rozalią z Grochalskich, zamieszkali przy tej ulicy, byli moimi pra- pra-pra-pra-pra dziadkiem i babcią. Dokument ten wymienia 8 ulic w Proszowicach: Rynek, św.Rafała, Przedmieście Wielkie, Szpitalną, Krakowską, Wrocławską, Błonną i Podgórze. Łącznie 150 domów.
U progu odrodzonej Polski podjęto trud uporządkowania miasta. Obok wielu inwestycji, min. jak podaje W.Bernacki, w 1936 roku, wybetonowano znaczącą część ulicy od strony Rynku. Po przeprowadzonej modernizacji ulicy w latach 30 i 60 tych XX wieku nie ma śladu wąwozu i potężnego błota w okresie deszczy. Zniknęła "ślizgawka" w kierunku łąk obok sadu Kubackich. Ten sad w okresie letnim niczym magnes ściągał amatorów smacznych jabłek. Tu gdzie jest budynek dawnej kawiarni funkcjonowało boisko do gry w piłkę i tryngla? (gra dla dwóch osób, używa się do niej dwóch rodzajów kijów - czy ktoś zna zasady tej gry? - dla osoby, która poda najwięcej informacji Redakcja przewiduje NAGRODĘ ;] ) Przy tej ulicy przy dworku Biechońskich, była dużych rozmiarów piwnica. W 1939 roku , w trakcie bitwy pod Proszowicami, była schronieniem dla okolicznych rodzin. Wcześniej, w okresie Powstania Styczniowego, wg Pani Danuty Lewandowskiej, stanowiła szpital i magazyn dla partyzantów. Pozostała przy tej ulicy tylko figura zadumanego Chrystusa w cierniowej koronie z XIX wieku. W dobie PRL ulica ta nosiła imię Karola Marksa. Była jedną z pierwszych która odzyskała pierwotną nazwę. Oby była prawdziwie Królewską... Henryk Pomykalski | |||||||||
Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)
Zapraszamy! |