![]() | ||||
Figura św. Jacka Odrowąża
Kościelec, 30-12-2008 Barokowa kamienna figura św. Jacka trzymającego figurę Matki Boskiej z 1844 roku znajduje się przy drodze wiodącej z Kościelca do Teresina. Na cokole figury widoczny jest napis: "Św. Jacek fund. Adamczyk w r. 1844. Odnowiono 1929". Za figurką płynie źródło, które według legendy ma uzdrawiające właściwości głównie dla oczu. Z postacią św. Jacka Odrowąża związana jest legenda mówiąca o cudzie uczynionym przez świętego w celu uratowania mieszkańców Kościelca od klęski głodu. O cudownym podniesieniu zniszczonych gradem zasiewów W Roku Pańskim 1238, kiedy błogosławiony Jacek wrócił z Kijowa, stolicy Rusinów, do Krakowa, pewna szlachetna niewiasta, Klemencja ze wsi Kościelec, zaprosiła go do swojej wioski na uroczystość św. Małgorzaty, aby się duchowo odnowić i odświeżyć. Kiedy przyprowadziła go na wigilię owej świętej, z bólem stwierdziła, że wielkie wichury, deszcz i grad tak zniszczyły jej zasiewy, iż na polu pozostała tylko połamana i zmierzwiona słoma. Mąż Boży wchodzi do domu owej niewiasty, ta zaś z płaczem, łzami i narzekaniem upadła do jego stóp i tak powiada: "O, szczęsny ojcze Jacku, nie wiem, co czynić ani gdzie się podziać. Zaprosiłam cię dla duchowej pociechy, a oto przyjmuję cię z bólem serca i żalem w duszy. Wszystko, co miałam na polach, w jednej godzinie straciłam, bo grad to zniszczył i unicestwił. Błagam, pomóż mi, ja ufam w twoją modlitwę przed Bogiem".
Wówczas błogosławiony Jacek, poruszony łzami niewiasty i dotknięty nieszczęściem tłumu, sam zaczął z głębi serca płakać wraz ze wszystkimi, a w końcu powiada: "Więcej spokoju, najdroższe dzieci. Znieście cierpliwie tę próbę i utrapienie wasze. Bóg, Ojciec miłosierdzia, który po utrapieniach odpuszcza grzechy i przynosi pociechę, pocieszy was. Teraz idźcie do domów waszych, a przez całą noc trwajcie w modlitwach". Kiedy odeszli, błogosławiony Jacek spędził całą noc bez snu i cały oddany Bogu modlił się z płaczem za strapionych i poszkodowanych. Dziwna rzecz i warta powszechnego rozgłosu: Albowiem skoro tylko ukazały się promienie wschodzącego słońca, w dzień św. Małgorzaty, wieśniacy znaleźli swoje zboża znów pełne ziarna; również inne zasiewy rosły prosto, tak jakby gradu w ogóle nie było. Widząc taki cud, wszyscy rolnicy tej wsi przypisali go wyłącznie zasługom błogosławionego męża. Upadłszy wraz z sąsiadami do stóp męża Bożego, dziękowali Bogu, że przez świętego swojego - Jacka - zdziałał dziwy i zlitował się nad swym stworzeniem. opracował: Andrzej Solarz grafikiŹRÓDŁA, BIBLIOGRAFIA:
| ||||
Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)
Zapraszamy! |