Kapłan kresowy, proboszcz w Lidzie... ksiądz niezłomny
Stanisław Rojek
 |
 |
| miejsca związane z osobą Stanisława Rojka(źródło: maps.mapywig.org) |
 |
o. Stanisław Rojek [Józef Kalasanty od Najświętszego Serca Jezusowego] (źródło: pawet.net) |
Proszowice, 26-07-2025
Ojciec Stanisław Rojek (Józef Kalasanty od Najświętszego Serca Jezusowego [SChP] - imię zakonne) urodzony w 1908 roku w "naszym" Grębocinie do Lidy przybył z Krakowa w sierpniu 1939 roku i związał się z tym miejscem na prawie 60 lat. Nie opuścił Kościoła i wiernych ani gdy wybuchła wojna, ani po niej, kiedy zaczęły się trudne czasy. Bardzo często był jedynym wsparciem dla Polaków, którzy utracili swoją ojczyznę, jak również całej społeczności katolickiej Ziemi Lidzkiej. Przez dziesięciolecia był sam na "placu boju" jako jedyny kapłan w Lidzie, proboszcz i dziekan w jednej osobie. Wszystko zależało od jego decyzji, był, jedyną "instytucją kościelną" na dużym obszarze Diecezji Wileńskiej.
Poznajmy naszego krajana bliżej:
O. Stanisław Rojek urodził się 15 listopada 1908 roku w Grębocinie (niedaleko Nowego Brzeska) w parafii Żębocin. Był synem Piotra i Wiktorii z domu Woźniak. Do nowicjatu zakonu pijarów w Krakowie wstąpił w marcu 1925 roku (mając niespełna 17 lat) i przyjął zakonne imię Józef Kalasanty od Najświętszego Serca Jezusowego. Śluby wieczyste złożył w pięć lat później, natomiast święcenia kapłańskie przyjął 20 kwietnia 1935 r. z rąk Księdza Metropolity Krakowskiego Adama Stefana Sapiehy.
W Krakowie ukończył studia teologiczne w Instytutucie Teologicznym Księży Misjonarzy w Krakowie i przez dwa lata studiował polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Równocześnie pracował przy konwikcie w Rakowicach i podjął obowiązki Magistra pijarskiego Studentatu w Krakowie. Pociągały go badania naukowe, które łączył z duszpasterstwem i pewnie jego zakonna kariera rozwijałaby się w tym kierunku.
Jednak Bóg przygotował Stanisławowi Rojkowi inną drogę do wieczności. Mając 31 lat, wyjechał z Krakowa do Lidy, by objąć obowiązki Prefekta Pijarskiego Gimnazjum Handlowego.
 |
kompleks kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego w Lidzie, zdjęcie pocz. XX w. [1912 ?] (źródło: wikipedia.org) |
Jak sam pisze w krótkich wspomnieniach: [...] Jak ja się znalazłem w Lidzie? Nie przymuszony, z własnego wyboru. Prowincjał ks. Hieronim Stusiński wyraził się zatroskany, że nie ma kogo wysłać do Lidy na miejsce ks. Henryka Miszkurki, który miał kończyć przerwaną germanistykę. 29 lipca 1939 roku otrzymałem polecenie udania się do Lidy. I tak się zaczęło. Zamiast roku, jak Ksiądz Prowincjał planował, jestem już w Lidzie prawie pięćdziesiąt cztery lata [...]. Wspomnienia zaczął pisać tak późno bo: [...]Doprawdy z okruszyn maleńkich pamięci trzeba układać te wspomnienia, bo żyło się w Lidzie w takich uciskach i bojaźni, że najdrobniejsze pisemne wspomnienia mogłyby stanowić dowody popełnionej winy. Nie utrwalałem na piśmie nic, albo prawie nic [...] [informacja ze strony: pawet.net].
Ostatecznie był dłużej, na Kresach żył 57 lat.
Dlaczego nie wyjechał po wybuchu II wojny światowej czy później, kiedy komunistyczne władze utrudniały mu życie i pracę w parafii? Może odpowiedzią jest zapis w Kronice Domu Lidzkiego: 19 IX 1939 r. - wkroczyły wojska radzieckie. 11 X 1939 - nastąpiło upaństwowienie szkoły. 14 XII 1939 - wszyscy otrzymaliśmy nakaz natychmiastowego opuszczenia mieszkań. Placówka nasza najdłużej się trzymała w pełnym składzie. Po Szczuczynie i Lubieszowie przyszła kolej na nas. ALE TO NIC! PRZETRWAMY! NIE DAMY SIĘ! I WRÓCIMY Z POWROTEM! I przetrwał, ponad pół wieku, było to życie "na krawędzi", pełne poświęceń i cichego bohaterstwa...
Pijarzy wrócili. Opowiadał później, w okresie większej swobody religijnej o takich wydarzeniach jak zamachy na jego życie, wybijanie okien w kościele czy w domu, w którym mieszkał, usiłowanie zburzenia kościoła farnego.... Po przyjeździe do Lidy działał u boku o. Klemensa Mariana Czabanowskiego Sch.P. - rektora tutejszego pijarskiego kolegium, pomagał jednocześnie księdzu dziekanowi Hipolitowi Bojaruńcowi - proboszczowi lidzkiego kościoła farnego (pod wezwaniem św. Józefa Kalasancjusza). Po śmierci tych obydwu księży pozostał sam na placu boju, stając się jedyną instytucją kościelną w Lidzie, gdyż część duchownych, pracujących w lidzkiej parafii kolejowej Niemcy rozstrzelali w 1943 r., a część wywieźli na Sybir Sowieci.
 |
| ks. Stanisław wśród wiernych (źródło: pawet.net) |
Po wybuchu wojny (1 września 1939 r.) część nauczycieli z ośrodka pijarskiego zrezygnowała z pracy i wyjechała z Lidy. Ks. Rojek uczył języka polskiego, historii i religii (przez 2 miesiące, po tym czasie jako duchownego zwolniono go). Gdy do Lidy 19 września wkroczyli Rosjanie zaczęła się okupacja sowiecka, trwająca do 1941 roku. Zaczęły się liczne aresztowania Polaków, także uczniów gimnazjum handlowego. Gimnazjum najpierw przeniesiono, a pod koniec roku zamknięto. Zarekwirowano klasztor i kościół. Księża musieli znaleźć mieszkania na własną rekę.
Gdy w czerwcu 1941 do Lidy wkroczyli Niemcy, bombardowanie lotnicze stacjonujących tam wojsk radzieckich spowodował pożar kościoła farnego przy ul. Suwalskiej. Pierwszymi gaszącymi go byli ks. Rojek i rektor ks. Czabanowski oraz o. Feliks Urbala.
 |
 |
o. Kalasanty podczas odprawiania mszy świętych (źródło: pawet.net) |
W czerwcu zakonnicy wrócili na krótko do klasztoru i remontowali kościół (później Niemcy urządzili w zabudowaniach ośrodka pijarskiego aptekę wojskową). Zakonnicy musieli ponownie szukać u wiernych schronienia. Sytuacja w Lidzie stawała się coraz bardziej dramatyczna. Niemcy wykonywali liczne egzekucje Żydów i przedstawicieli inteligencji polskiej. W parafii na Słobudce rozstrzelali tamtejszych księży, co spowodowało objęcie tej parafii przez ks. Klemensa Czabanowskiego oraz mianowanie ks. Stanisław Rojka proboszczem parafii farnej.
W sierpniu 1944 roku ks. Stanisław Rojek zostaje skierowany przez dziekana Hipolita Bojaruńca do kościoła pijarskiego w Szczuczynie (służył on w nim przez pięć lat, do marca 1949 roku), gdzie proboszczem był dotąd ks. Konstanty Kaniewski, który obawiając się władzy radzieckiej wrócił do Polski. Był to okres wytężonej pracy duszpasterskiej, co pozwalało nie myśleć o ponurej rzeczywistości rządów Stalina.
Tak o tym okresie pisze w swoich wspomnieniach: [...] W 1943 roku nie było katechizacji dzieci do pierwszej spowiedzi i komunii świętej. Z moim przyjazdem zgłosiło się 300 dzieci. Podzieliłem je na dwa oddziały: pierwszy miał zajęcia rano, przez trzy godziny, drugi po południu, przez tyleż samo godzin. Dwie godziny prowadziłem zajęcia sam, na trzeciej godzinie 150 dzieci było podzielonych na kilka grup i wtedy podany materiał utrwalaliśmy pamięciowo. Pomagali: brat Józef Naruszewicz, Genowefa Nowik, nauczycielka, ja i Bronisława Szot, tercjarka. Dzieci nauczyły się prawd katechizmowych, opanowały język polski. Miły był widok 300 dzieci w bieli, ze świecami w rękach, przystępujących do pierwszej komunii świętej. Po mszy świętej wpisanie do różańca i szkaplerza. Ludzie płakali ze wzruszenia. Sowietów drażniło, gdy dzieci kończąc naukę w szkole, spotykały się ze mną na mieście, gdy wracałem do domu z kościoła. Ujrzawszy mnie z daleka, biegły na spotkanie ze mną i wykrzykiwały: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Sowieci krzywym okiem patrzyli na to wszystko i mówili: Uczył je tylko miesiąc, a jak zepsuł. Inaczej się na to zapatrywał Ksiądz Dziekan z Lidy, który mi dziękował i podkreślał, że dobrze prowadzę parafię. Gdy byłem w Lidzie w 1946 roku, poprosił mnie o spowiedź: To jest moja ostatnia spowiedź - mówił - już więcej się nie zobaczymy. Gdy umierał w 1947 roku, chorowałem i nawet na pogrzebie nie byłem [...].
Jednak pomimo względnego spokoju, nowy proboszcz Szczucina zaczął nowej władzy coraz bardziej "przeszkadzać". Pod koniec 1948 polski nauczyciel (mający opinię nadużywającego alkohol) idąc z naszelnikiem NKWD Nowikowem zatrzymali ks. Stanisława, zaczął go wychwalać prze oficjelem i namawiał proboszcza, aby się zbratał z naczelnikiem. Na szczęście intryga nie wypaliła (w podobnych przypadkach takie znajomości kończyły się więzieniem), księdza Rojka przeniesiono z powrotem do Lidy, a na jego miejsce mianowano ks. Jerzego Stanisława Pietrasa.
Przeniesienie do Lidy jak się okazało miało być już ostatnią zmianą miejsca pobytu na dłuższy czas.
Od roku 1951 rozpoczął się szczególnie trudny okres życia naszego kapłana, mimo to nie zostawił on Ziemi Lidzkiej. Kolejna fala stalinowskich represji, których celem było całkowite zniszczenie polskiej inteligencji - pozostającej jeszcze na Kresach II Rzeczypospolitej ogarnęła całą Białoruś, a zwłaszcza jej zachodnią część. Dla duchownych w Lidzie dzień 11 lutego 1951 roku okazał się szczególnie tragiczny, masowe aresztowania dotknęły też wielu kapłanów: rektora Klemensa Czabanowskiego, dziekana Kazimierza Baniewicza i wielu innych. Pozostało niewielu, a i ci spodziewali się w każdej chwili jakiejś represji.
Tak pisał o tym bohater biogramu: [...] Strwożeni ludzie myśleli, że to koniec świata. Przynajmniej jeszcze się wyspowiadać, póki wszystkich księży nie zabiorą, mówili i masowo szli do spowiedzi. Spowiadaliśmy po dziesięć godzin dziennie ponad pół roku. Spowiadałem, udzielałam komunii świętej, zaopatrywałem chorych. Byłem zupełnie wycieńczony [...].
Przez kilka następnych lat tym niepewnym okresie, kiedy człowiek zasypiając nie wiedział gdzie i czy się obudzi nastąpiła względna stabilizacja. Jednak w 1963 roku zaczęło się znowu, oddajmy glos ks. Stanisławowi: [...] Idę do kościoła, by odprawić Mszę Świętą. Na placu przykościelnym, koło drugiej zakrystii, widzę gromadę gałęzi, na wierzchu powiewa sztandar czerwony, na dole widnieje na dużej tablicy napis w języku rosyjskim: Tu spoczywają zwłoki Księdza Stanisława Rojka. Żywego pochowali albo raczej chcą pochować. Kierunek ataku wyznaczono wspaniale. Ulęknie się i będzie posłuszny nie Bogu, ale nam! Cały teren cmentarza był zarzucony ulotkami pisanymi ręką dzieci. Same obelgi na księży, na Kościół, na wiarę - wszystkie niewybredne. Kazałem usunąć te dzieła sztuki, część kartek zaniosłem na milicję. Rezultat żaden. Zwrócono mi kartki. Wieczorem przychodzi zastępca naczelnika milicji, prosi bym oddał mu te kartki, przyjechał bowiem naczelnik z Grodna i dał mu wielką naganę. Kartki te mogą przecież dostać się za granicę. Tego się tylko jeszcze boją [...].
 |
o. Stanisław Rojek (źródło: pawet.net) |
Później zaczęło się wybijanie szyb w oknach kościoła (sprawcą okazała się córkę naczelnika gorispołkoma [Zarządu Miasta]). 30 grudnia 1964 roku po wyspowiadaniu i udzieleniu komunii przybyłemu do zakrystii choremu w nocy, w kościele dały się słyszeć głosy i gwizdy, po otwarciu drzwi do kościoła dwóch napastników zaczęło bić chorego. ksiądz wysłał córkę nieszczęśnika do pobliskiego posterunku milicji po pomoc, sam próbował uspokoić napastników, którzy jak sami mówili przybyli po niego. Tak opisywał to w swoich wspomnieniach: [...] - Ty Polak? - Kapłanem jestem i Polakiem. Chłopcy - pytam - a może Wam potrzebne pieniądze? - Jak masz, to daj - osobnicy wydają się pijani.
Poszedłem w drugi koniec zakrystii i niby to szukam w biurku pieniędzy, a myślę, jak tu wybrać moment, aby wymknąć się. Trzeba było przebiec osiem metrów, byłem w futrze i posunięty już w latach. Zauważyli moje ruchy i ruszyli do drzwi. To nie pijani, tylko udający pijanych - pomyślałem. Przytrzymali klamkę, jeden skoczył na mnie, drugi podciął mi nogi - i powalonego zaczęli kopać i dusić. Ugryzłem jednego w rękę. Przestał mnie dusić, ja podpełzłem i schowałem głowę pod ławkę. Udałem zabitego. Długo znęcali się nade mną, w końcu słysząc odgłosy w kościele, wyskoczyli i uciekli. Po drodze powtarzali: Ubiliśmy tego świętego. Posłyszała to dziewczynka i dała znać matce. Zabito naszego Księdza [...] Matka skrzyknęła ludzi i tłum zaczął pogoń, chcąc dokonać samosądu. Uciekający schronili się w sklepie. Zamknięto drzwi i nie wpuszczono ludzi. Żony winowajców, powiadomione o wszystkim, przybiegły do Kościoła. Uradowały się, że żyję. Proszą, bym się wstawił do ludzi za ich mężami. NKWD interesuje się sprawą, bardzo im zależy, aby rzecz zatuszować. Chcąc ratować Kościół, trzeba było tak zrobić [...]. Jak okazało się później inspiratorem tego zamachu był dziadek jednego ze sprawców, pułkownik NKWD.
Ksiądz wspominał w rozmowie z autorką jego biografii Ireną Stasiewicz-Jasiukową (Ksiądz Stanisław Rojek Sch P Biografia niezwyczajna niezłomnego kapłana kresowego w latach 1939 1996) o jeszcze dwóch innych zamachach na swoje życie (próba powieszenia i spowodowanie wypadku samochodowego).
Często zakłócano msze święte i inne obrzędy religijne odprawiane przez kapłana. Niektóre z tych przypadków zgłaszano na policję lub do Urzędu Miasta, incydent w okresie Święta Wielkiej Nocy (atak na wiernych butelkami i płonącymi plastikowymi grzebieniami, ugodzenie jednego uczestnika nabożeństwa finką) znalazł się nawet na sali sadowej. Oczywiście sprawy i zgłoszenia incydentów kończyły się niczym.
W 1966 roku dążenie do ateizacji społeczeństwa zaowocowało w Lidzie wprowadzeniem zakazu uczestniczenia uczniów we mszach świętych, księżom nakazano nie wpuszczania dzieci do kościoła, a gorliwi nauczyciele spisywali uczniów, którzy ignorowali zakaz. 12 maja ksiądz Stanisław pojechał do Moskwy sprawdzić czy ten zakaz jest legalny. Oczywiście nie był i władze lokalne musiały się wycofać z niego. Postanowiono więc zniszczyć kościół farny.
Najpierw zarzucono proboszczowi nieprawidłowe prowadzenie ksiąg parafialnych, co byłoby pretekstem do zamknięcia kościoła, sprawa została wygrana prze księdza. jak pisał: [...] Cała atmosfera i wszystkie komórki komunistycznej władzy dążyły do tego, aby Lida była bez kościoła i załamała się duchowo, by stała się tworzywem nowego ładu, odartym z katolickiej i ludzkiej godności. Jednak praktykujący katolicyzm i polska kultura uskrzydliły naród do wielkich rzeczy. Nie załamał się! [...]. Później prze budowę w zbytniej bliskości świątyni wielkiego hotelu chciano doprowadzić do uszkodzenia fundamentów kościoła. W kwietniu 1970 roku zaczęto burzyć mury dookoła kościoła, użyto wojska i ciężkiego sprzętu, powyrzucano przykościelne krzyże. Po skardze parafii do Moskwy władze miasta dostały zielone światło na przeniesienie proboszcza do Żołudka, jednak mieli to załatwić w porozumieniu z władzami kościelnymi. W lipcu odebrano mu pozwolenie na pracę w parafii lidzkiej. Stanisław Rojek został zaproszony do Grodna przez ks. dziekana Michała Aranowicza, który prosił go, znajdując się w nader niezręcznej sytuacji, by zgodził się przenieść do Żołudka.
Gdy zabroniono mu odprawiania mszy świętej. W godzinach nabożeństwa kapłan rozkładał na ołtarzu ornat, siadał na krześle i cicho modlił się. Parafianie robili to samo bądź śpiewali pieśni religijne. Sytuacja taka trwała cztery miesiące. Mieszkancy jeżdżący co miesiąc z petycjami do Mińska i Moskwy, doprowadzili do cofnięcia tego zakazu.
Okien lidzkiej plebani były wybijane kamieniami prawie codziennie w jesienne i zimowe wieczory. Komisja Kościelna organizowała przy domu ks. Stanisława nocne czuwania, ochroniarze towarzyszyli też proboszczowi, gdy szedł do chorych lub z kolędą, aby uniemożliwić ewentualny napad. W okresie najcięższych prześladowań nieugiętego kapłana interweniował u ambasadora Związku Radzieckiego w Polsce Stefan Kardynał Wyszyński.
W 1985 r. w kościele farnym w Lidzie, o. Rojek świętuje publicznie swój złoty jubileusz kapłaństwa. Na początku września 1988 r. wita ks. Prymasa Polski Kardynała Józefa Glempa w tymże kościele.
W roku 1991, gdy Białoruś uzyskała niepodległość, ks. Stanisław liczył już 83 lata. Sytuacja uległa zasadniczej zmianie. Ojcowie pijarzy reaktywowali swe ośrodki w Lidzie i Szczuczynie. W 1993 roku odwiedziny Polski bez obawy uniemożliwienia powrotu na Ziemię Lidzką, po 54 latach jest w Krakowie, odwiedza swoje rodzinne strony, współbraci.
Uwolniony od codziennej walki o przetrwanie, od obawy o życie własne i kościoła, rozpoczął starania o odzyskanie kościoła pijarskiego pod wezwaniem św. Józefa Kalasancjusza, w którym mieściło się planetarium. Wysyła 9 sierpnia 1994 roku list do Nuncjusza Apostolskiego Białorusi od katolików, mieszkańców Lidy, przedstawiający historię kościoła od czasów jego powstania.
 |
| artykuł w Trybunie Śląskiej (źródło: sbc.org.pl) |
Ksiądz Stanisław Rojek nie odzyskał, niestety, mimo usilnych starań pijarskiego kościoła w Lidzie przy ulicy Suwalskiej - po usunięciu znajdującego się tam planetarium budynek świątyni przekazano prawosławnej cerkwi.
Decyzja ta mocno wpłynęła stan zdrowia kapłana, mocno przeżył to, że nie udało mu się zrealizować ostatniego zadania swojego życia. Ostatnie miesiące przed śmiercią nie mógł przychodzić do kościoła, mszę św. celebrował w pokoju. 25 sierpnia 1996 r. odwiedziła go grupa kleryków z Krakowa, Odszedł do wieczności o świcie jesiennej niedzieli, 6 października 1996 roku. Pochowany został 9 października, w pobliżu lidzkiego kościoła farnego, obok krzyża stojącego przy ścianie kościoła.
W ostatniej drodze towarzyszyli mu tłumy wiernych, wielu pijarów z Polski z prowincjałem - ks. Zbigniewem Janiczkiem na czele. Mszę świętą koncelebrował biskup Grodna Aleksander Kaszkiewicz.
 |
 |
 |
| zdjęcia z pogrzebu o. Stanisława (źródło: Stowarzyszenie Rozwoju Wsi Grębocin - fb) |
opracowanie: Andrzej Solarz
Osobom, które chcą dowiedzieć się więcej o tej postaci polecam książkę Ireny Stasiewicz-Jasiukowej z 2007 roku pt. "Ksiądz Stanisław Rojek Sch P Biografia niezwyczajna niezłomnego kapłana kresowego w latach 1939 1996" (mnie niestety nie udało się dotrzeć bezpośrednio do tego źródła).
ŹRÓDŁA, BIBLIOGRAFIA:
- Yury Behanski; Reforma i odnowa liturgiczna na terenie diecezji grodzieńskiej po Drugim Soborze Watykańskim; KUL, Rozprawa doktorska napisana na seminarium z Duchowości Liturgicznej; Lublin 2019
- Renata Kulik, Henryk Kulik; Monografia rzymskokatolickiej parafii Świętej Trójcy w Komarowie, 1920-2015 Komarów - filia parafii Łabunie 1750-1920; Komarów
- Marek A.Koprowski; Konflikt w Lidzie; [w:] Trybuna Śląska, nr 283 (16469) z 9 grudnia 1993
- Andrzej Rybak; Dekanat lidzki w 1784 roku w świetle opisów parafii; Uniwersytet w Białymstoku Wydział Historyczno - Socjologiczny, Praca magisterska; Białystok 2004
- Paweł Komorowski; Kolegium i szkoła handlowa oo. Pijarów w dwudziestoleciu międzywojennym w Lidzie; [w:] Analecta 6/1 (11) 1997 r; Białystok 2004
- o. A.Wróbel SP; O. Stanisław Rojek SP (1908-1996). Wspomnienie; [on line:] pijarzy.pl
- Stowarzyszenie Rozwoju Wsi Grębocin - fb
- użyte w tekście cytaty wspomnień ks. Stanisława Rojka pochodzę artykułu opracowanego przez A.Kołyszko "Ksiądz Stanisław Rojek Sch.P." na stronie pawet.net
- facebook.com
- parafiazebocin.pl
- pawet.net
- stanislaw.lublin.pl
- parafia-rozaniec.eu
- geneteka.genealodzy.pl
- szukajwarchiwach.gov.pl
- maps.mapywig.org
- wikipedia.org
- polona.pl
- sbc.org.pl
|