![]() | ||||||||||||
Klepanie kosy - zanikająca umiejętność
Dalewice, 9-07-2014 Zanikające zajęcia wiejskich rolników. W kilku etapach przedstawiam zajęcie mające na celu przygotowanie tradycyjnej kosy do użytku. Mój dziadek Marian Popek z Dalewic, mimo sędziwego wieku (87lat) w pełni oddaje się tej pasji, która wymaga cierpliwości, umiejętności i dobrego wzroku. Jak powiada z uśmiechem: "śmierć przyjdzie po mnie bez kosy bo z nią nie rozstaję się przez całe życie". Dla mnie jest to jeden z najważniejszych symboli polskiej wsi. 220 lat temu w Racławicach, błyszczały ponad głowami chłopów, idących na rosyjskie armaty. W czasie żniw pod ich pieczołowicie wyklepanym ostrzem kładły się łany złocistego zboża. I choć w wielu kulturach jest nieodłącznym atrybutem śmierci, to właśnie wokół niej koncentrowało się życie na roli.
Kosa-królowa polskich pól. Pozwolę sobie na słowa uznania i podziękowania dla sklepu metalowego z Proszowic, gdzie przed kilku laty dokonałem zakupu opisywanego produktu. Został On przez ten czas przetestowany w ekstremalnych warunkach i samo kosisko (ostrze), według mojej oceny i innych znawców tej dziedziny, porównywana jest do Wlamowskich kos. Kiedyś najsławniejsze w całej Europie. Kosom tym należy się osobny artykuł, który wkrótce pojawi się. Kosa "proszowicko-dalewicka" jest nadal użytkowana i dobrze przygotowana, efektami pracy, nie ustępuje powszechnie użytkowanym kosiarką mechanicznym czy spalinowym. Społeczny Opiekun Zabytków; Marcin Szwaja
| ||||||||||||
Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)
Zapraszamy! |