![]() | ||||||||||
Trudne drogi do wolności... cz. I
Proszowice, 29-11-2012 Trzeba było mieć ogromną wiarę, by marzyć o wolności w 1914 roku, w roku wybuchu Wielkiej Wojny i kolejnych jej etapach. Naprzeciw siebie stanęły potężne armie zaborców. Wygrana państw centralnych spowodowałaby dominację na ziemiach Polski, Niemiec i Austro-Węgier. Jeżeliby wygrała Ententa, swoją pozycję umocniłaby Rosja. Terenem działań militarnych I wojny światowej na froncie wschodnim stały się ziemie Polski. Spośród zmobilizowanych do trzech armii Polaków, na różnych frontach zginęło około 450 tys. żołnierzy. Niewielu Polaków wierzyło, że w wyniku tej wojny można odzyskać niepodległość. Do tych którzy niezłomnie wierzyli w "rzucenie na szalę dziejów szabli polskiej", należał Józef Piłsudski. Z Krakowa, przez naszą ziemię, wiodła droga w głąb Królestwa "Pierwszego Patrolu" i "Kadrówki". W dniu 3 sierpnia 1914 roku o godz. 4 rano siedmiu jeźdźców pod dowództwem Władysława Beliny - Prażmowskiego uderzyło na komorę w Baranie i podążyło z pięcioma końmi do Goszyc. Tu dołączył do nich Edward Kleszczyński zabierając ze stajni ojca trzy konie. Bocznymi drogami, nie traktem Kraków - Warszawa, ruszyli w kierunku Jędrzejowa, gdzie w ostatniej chwili rozpędzili komisję mobilizacyjną wcielającą młodzież w szeregi armii carskiej. W powrotnej drodze do Krakowa Beliniakom groziło niebezpieczeństwo ze strony stacjonującej w Słomnikach brygady straży granicznej w sile 800 żołnierzy. Zalegli na wznoszącym się wzgórzu w Prandocinie. Stwarzali wrażenie siły. Uzyskali cel. Wojska rosyjskie wczesnym rankiem wycofały się ze Słomnik. Beliniacy przemieszczający się w porannej mgle, obok kościoła w Prandocinie, pobłogosławieni zostali krzyżem przez księdza Wiadrowskiego. Oddział wracał w triumfie do Krakowa, jako Pierwszy Polski Patrol Kawalerii przez Skrzeszowice, Goszyce, Kocmyrzówi i Luborzycę.
W miejscu przekroczenia granicy, tych którzy jako pierwsi swoje życie rzucili "na stos", stoi skromny, niezauważalny dla mknących samochodów, kamienny obelisk. Tam powinien stać dumny i pełen determinacji pomnik zwycięskich Legionistów!!! Beliniacy, bo znowu oni byli pierwszymi, wyprzedziwszy piechurów, wymienili na granicy Słomnik, pierwsze strzały z zabłąkanymi żołnierzami straży granicznej, a potem obsadzili miasteczko i przejęli władzę. W godzinę później przybyła Kompania pod dowództwem Tadeusza Kasprzyckiego. Utrudzona marszem zajęła na kwatery budynek szkoły. W nocy padał duży deszcz. Utrudniał on zabezpieczenie tego pierwszego noclegu przed możliwym powrotem rosyjskiego wojska. Oddział otrzymał od mieszkańców i okolicznych ziemian pomoc. W niesieniu tej pomocy wyróżniał się hrabia Leonard Mieroszewski z Czech (stryj Juliusza Mieroszewskiego, bliskiego współpracownika Giedrojcia). W tym czasie z naszego regionu zgłosiło się 120 ochotników. Zapewne był wśród nich Henryk Dobrzański, w wolnej Polsce znakomity sportowiec a w czasie okupacji niemieckiej legendarny "Hubal". Nie znamy ich nazwisk. Źle to świadczy o naszej rodzinnej i zbiorowej pamięci!
Ten etap wojny niósł dotkliwe zniszczenia naszego regionu. Uległa zniszczeniu kopalnia gipsu i siarki w Koniuszy, folwark w Damienicach, stanowiący dziś część Piotrkowic Małych, kościół w Proszowicach, zabudowania, niegdyś rezydencji królów Polski na Zagrodach, czy fabryka cukru w Szreniawie. Nie ma w naszej pamięci faktu, iż wiele okolic naszego regionu uległo doszczętnemu zniszczeniu. M.in. wiele ucierpiał dwór w Goszycach. Sztab rosyjski dowiedziawszy się, że córka właścicieli, Zofia Zawiszanka bierze czynny udział w wojnie jako wywiadowczyni Legionów, zemścił się na majątku. Wywiadowczynią Legionów była również Srzednicka z Karwina, cicha bohaterka polskiego wywiadu również z okresu II wojny światowej. W naszym regionie toczyło się wiele bitw i potyczek. O tragicznej sytuacji wielu miejscowości na linii frontu świadczy fragment wspomnień Adama Grzymały - Siedleckiego zawartych w książce "Rozmowy z samym sobą" dotyczący walk w Wierzbnie. Tam w parku dworskim nadal istnieje skromna mogiła z napisem "Polegli w I wojnie światowej", są tam pewnie Polacy walczący w mundurach zaborców.
W okolicy Łososkowic znajdują się groby wojenne z 1914 roku. Jeden z ilością 800 żołnierzy znajduje się przy lesie w odległości 3-4 kilometry od wsi. Drugi z ciałami 400 żołnierzy znajduje się za wsią od strony południowo - wschodniej. Trzeci, z 150 żołnierzami był obok zabudowań majątku Kleszczyńskich w Skrzeszowicach. Najpełniejszą wiedzę o mogiłach poległych na tym terenie, dysponuje historyk Jerzy Pałosz. Po wypędzeniu z naszego regionu Rosjan, władzę przejęła Austria. Z chwilą powołania Rady Regencyjnej, szczególną w niej rolę odgrywał Julian Zdanowski ze Śmiłowic. Pełnił on funkcję komisarza w rządzie Józefa Świeżyńskiego na terenie okupacji austriackiej. Jako Komisarz Julian Zdanowski, coraz pełniej przejmował w październiku 1918 roku kontrolę nad odradzającym się życiem Polski. To na ręce Juliana Zdanowskiego gen. Anton Liposzczak, dowodzący okupacją austriacką przekazał administrację "kraju wraz z całym aparatem urzędniczym". Generał - gubernator wyjechał z Lublina do Wiednia wczesnym rankiem 8 listopada 1918 roku. Procesowi opuszczenia Polski przez Austriaków towarzyszył grabieżczy wywóz wszystkiego co stanowiło jakąkolwiek wartość materialną. 1 listopada w Baranie, przysiółek w Luborzycy, Austriacy zaczęli na gwałt wszystko wywozić. Przybyli na to chłopi z wójtem i pisarzem zażądali oddania tych dóbr. Oficerowie austriaccy najpierw "hardo się wstawili", ale gdy dostrzegli nadciągający oddział peowiaków - choć czterech miało tylko dobre karabiny - spuścili z tonu i skapitulowali. Do wieczora okupanci wynieśli się " zostawiając pełne zboża magazyny, 8 lokomobil, 40 karabinów, stosy koców" itd. Podobne sceny rozegrały się w Łętkowicach, Proszowicach i w Miechowie. W Proszowicach dwaj oficerowie austriaccy broniąc się przed rozbrojeniem, ranili dwóch miejscowych żołnierzy Polskiej Organizacji Wojskowej. cdn. Henryk Pomykalski | ||||||||||
Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)
Zapraszamy! | ||||||||||