![]() | ||||||
Rampa posiadówek i zebrań w Proszowicach
Proszowice, 14-06-2025 Trzeba przyznać, że kontakty międzyludzkie w naszym społeczeństwie zanikają. Są na bardzo niskim poziomie, bo młode czy starsze pokolenie idzie na łatwiznę i wybiera rozmowę na komunikatorach internetowych. Jeszcze dekadę temu, nie było aż tak tragicznie, jak się prezentuję w obecnym czasie. Przyczyn jest wiele, ale to temat na inny czas... Jednak zostając w kwestii naszych zwykłych rozmów i miejsc, to przywołam pewną historyjkę z 2009 roku. Otóż pewnej letniej soboty, pod wieczór mój samochód osobowy marki ford escort, zatrzymał się pod dworcem autobusowym w Proszowicach. Byłem kierowcą, a resztę pasażerów stanowiła ekipa klubowiczów, których miałem dostarczyć do dyskoteki "Koloseum" w Skorczowie koło Kazimierzy Wielkiej. Jak tradycja nakazuje, w wielkim mieście Proszowice musieli sobie zrobić zakupy niezbędnych na dyskotekę płynów. Gdy już zaopatrzyli się w eliksiry dostarczające odwagi i humoru a przede wszystkim ogromnej wiedzy. Postój musiał być dłuży i wymuszony, ze względu na wczesną godzinę, bo najkorzystniej zjawić się na terenie disco o zmierzchu.
Tak toczyły się burzliwe rozmowy, przy kolejnych toastach... Słuchając towarzystwa wywnioskowałem, iż to odpowiedni moment aby wtrącić lokalny wątek historii. Z racji miejsca i grupy starszych rodowitych mieszkańców znad rzeki Szreniawy, tuż przed nami, siedzących siedmiu panów na parapecie pawilonu handlowym przy dworcu autobusowym. Mówię: A wiecie, że kiedyś w Proszowicach były sejmiki i na nie zjeżdżała tutaj cała okoliczna szlachta, także z naszych wiosek?... Spośród kilku wypowiedzi, wybrałem tą jedną merytoryczną, bo dobrał mi się rozmówca do wspólnego dialogu i tak mi odpowiedział mój kolega: Kol.: Coś tam mi się o tym słyszało na jakiejś lekcji historii, gdy mówił o takim zajściu dyrektor z Piotrkowic Małych (chodzi o pana Henryka Pomykalskiego - ówczesnego dyrektora szkoły i historyka). On zawsze coś interesującego opowiada o naszej lokalnej historii... Ja: I zobaczcie, jaki zbieg okoliczności. Teraz można się poczuć jak w tamtych czasach. Wy tu biesiadujecie, Oni też obradują, scena jak z ówczesnego sejmiku proszowskiego. Tylko z tą różnicą, że wy popijacie a oni mają tylko zwykłą wodę w butelce. I popatrzcie, da się na trzeźwo spotkać i mile spędzić czas przy ważnych tematach narodowych? Na pewno gadają o lokalnych sprawach, polityce i ogólnie życiowym bycie... Koledzy: Akurat. Jesteś pewny czy już wcześniej nie podpili i teraz na ściemę siedzą przy wodzie? Ja: A wy nie dacie rady bawić się na trzeźwo? Możecie jak oni, iść ich przykładem. Koledzy: A po co? Jak będziemy stare dziadki to będziemy tak siedzieć i biadolić koło swoich domów. A teraz trzeba się bawić póki jesteśmy młodzi, silni, piękni, znani i lubiani. Dobra nie ma o co się kłócić, bo kierowca jest tu najważniejszy. A wiecie, że to miejsce gdzie teraz obserwujemy tą starą gwardię proszowicką nazywają: Rampą posiadówek i zebrań? Jeden tylko zrobił dziwną minę, ale reszta naszej ekipy wiedziała od dawna o tej miejscówce. Kolega: To taka na wzór naszych wiejskich, gdzie jeszcze ludzie spotykają się wspólnie i kwitną relacje międzysąsiedzkie. Zobaczycie i cieszcie się tym widokiem, bo nadejdą takie czasy, że ten nasz beztroski świat zaginie. Idą zmiany z zachodu i wszystko się zmienia. Dziwne jedzenie jakieś kebaby, to szpanują telefonami komórkowymi. Wchodzą jakieś dziwne, nowe mody. (Też tak uważam -dopowiedziałem). Póki co korzystajmy z ulotnych chwil i obyśmy się za parę lat spotkali w tym niezmiennym gronie i z sentymentem wspomnieli z uśmiechem tą dzisiejszą wyprawę na disko do Skorczowa...
Czy po szesnastu latach został jeszcze ten obyczaj podwieczornych zebrań towarzyskich na tej słynnej rampie w Proszowicach? Niedawno byłem w tym miasteczku. Pozwiedzałem i też zerknąłem na to pamiętne miejsce. Było puste, bo był to wtorek i godzina przedpołudniowa. Może w sobotę lub w niedzielę bliżej, wieczora ktoś tu jeszcze przesiaduje i rozmawia z drugą osobą bez telefonu... P.S. Dla mnie ten dawny świat był wyjątkowy i mile go wspominam. Wszystkie sprawy z uśmiechem na spokojnie z dystansem do siebie, ludzi i świata. Choć czasy się zmieniły, jest co wspominać, jak choćby jedną z tych przygód. Było ich bardzo dużo, materiał na wielostronicową książkę. Póki co, zaprezentowałem jeden oto taki fragment z działu anty-nudy przy sobocie :)... opracowanie: Marcin Szwaja | ||||||
Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)
Zapraszamy! |