![]() | ||||||
Proszowickie schrony. Czy czas zatarł pamięć?
Proszowice, 5-09-2010 Proszowickie schrony, ukryte w polach, zaśmiecone i zapomniane trwały w ziemi od dziesięcioleci, aż do pojawienia się pierwszych postów umieszczonych na forum Kuriera Proszowickiego w marcu ubiegłego roku. Zainteresowanie nimi wzrosło na tyle, że w krótkim czasie ponownie odkryte zostały prawdopodobnie wszystkie schrony znajdujące się na naszym terenie. Odnaleziono osiem obiektów, choć istnieje przypuszczenie, że jeszcze jeden większy i zamaskowany znajduje się w okolicach byłej cegielni. W niewielkim miasteczku jakim są Proszowice niewiele jest obiektów o znaczeniu militarnym, tym bardziej powinno nam zależeć na ich właściwym zabezpieczeniu i wyeksponowaniu. Przybliżając ich historię warto wspomnieć, że powstały w roku 1944 jako część przebiegającej przez Proszowice linii umocnień Stellung, kiedy to w czerwcu Armia Radziecka przystąpiła do ofensywy na środkowym odcinku frontu i rozbiła hitlerowską Grupę Armii "Środek", a w niecały miesiąc później sforsowała Bug i w końcu lipca doszła do Wisły. Będąca w odwrocie armia hitlerowska, z polecenia Oberkommando das Heeres (Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych w latach 1936-1945), rozpoczęła budowę linii obrony ciągnących się z południa na północ Polski. Linie te oznaczone były literami od A do E i dodatkowo cyframi. Umocnienia w rejonie naszego miasta miały oznaczenie Stellung A-2. W ich budowie brały udział bataliony robocze armii hitlerowskiej i formacje wschodnie, podstawową siłą roboczą stanowiła jednak masowo spędzana ludność polska. Wprowadzono powszechny obowiązek pracy przy fortyfikacjach dla Polaków obojga płci powyżej lat 16. Równocześnie apelowano do ludności o "dobrowolne" zgłaszanie się, grożąc przy tym opornym "najostrzejszymi sankcjami karnymi". W pierwszym okresie budową fortyfikacji kierowały niemieckie władze wojskowe. Uzyskały one wówczas faktyczny monopol na dysponowanie przydziałami pracy, a osoby powołane do robót fortyfikacyjnych były tym samym chronione przed wywózką do Rzeszy. Przy budowie proszowickiego odcinka Stellung A-2 pracowało około 300-400 mieszkańców z samych Proszowic i okolicznych wiosek. Czytając komentarze na forach internetowych o tematyce militarnej można spotkać się z polemiką dotyczącą nazewnictwa, czy są to bunkry czy schrony? Przyzwyczailiśmy się do nazwy bunkry, jednak obiekty fortyfikacyjne typu zakrytego to schrony. Pozostańmy więc przy tym, że bunkier jest nazwą potoczną nieużywaną w terminologii znawców fortyfikacji (Wikipedia).
Tyle o historii, a jak to wygląda dziś? Porośnięte trawą i chwastami, zasypywane śmieciami i odpadami z gospodarstw domowych, tak jakbyśmy nie rozumieli, że to zabytek, coś unikalnego. Zachwycamy się tym, co posiadają inni a sami nie potrafimy zadbać o to co mamy. Historię należy szanować i upowszechniać. Najlepszą formą byłaby ścieżka edukacyjna, jednak jest to niezwykle kosztowne i pracochłonne zadanie z uwagi bezpieczeństwo (zbadanie terenów przez saperów), kwestie własności gruntów, oczyszczenie schronów, przygotowanie i oznakowanie trasy, itp. Być może ktoś się tym poważnie zainteresuje, a tymczasem zróbmy wszystko, aby te ciekawe obiekty udokumentować, nanieść na mapy Powiatu i Gminy, niech istnieją! Miejmy nadzieję, że uda się przygotować i wydać mały folder historyczny oraz zorganizować w Centrum Kultury i Wypoczynku wystawę fotografii proszowickich schronów... Od parunastu tygodni projekt "Szlak schronów..." przygotowuje stowarzyszenie "Gniazdo - Ziemia Proszowicka". (red.) Wojciech Pasek, Krzysztof Wojtusik dużo zdjęć proszowskich schronów oraz informacji o nich znajduje się pod adresem:http://www.proby.24ikp.pl/skarby/miejsca/arch/skarby.php | ||||||
Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)
Zapraszamy! |