![]() | ||||||||||||||||||
Jak naprawdę jest w tych polskich sanatoriach?... Moje wspomnienia...
Kraków, 1-05-2026 Jak naprawdę jest w tych polskich sanatoriach?... Moje wspomnienia, związane z pobytem w najlepszym ośrodku leczniczym w Polsce. Wszyscy dobrze wiemy, jak bardzo potrzebny jest do idealnego komfortu życia, prawidłowo funkcjonujący organizm. Powinno się dbać o to nasze zdrowie, racjonalnie się odżywiając, unikając niebezpiecznych używek, jak najwięcej ruszać na świeżym powietrzu, nastawiać umysł i duszę na optymistyczne rozpoczęcie oraz kontynuacje zwykłego dnia w tygodniu. Choć łatwo się mówi, można doradzać, nakazywać, lecz ten pozytywny wizerunek niestety- musimy sami sobie wykreować... Nie jest to proste zadanie, będąc w otoczeniu "atakujących" nas negatywnych impulsów, powiązanych nie tylko ze sztuczną inteligencją. Takich "rozpraszaczy" mamy coraz więcej a one też poprzez zakłócanie dobrostanu psychicznego, powoli degradują współtowarzysza ciała i duszy, jakim jest sprawność fizyczna. Do głównych czynników zalicza się najczęściej ciężką pracę w niekorzystnych warunkach. I tak czasem niespodziewanie lub świadomi swych długotrwałych schorzeń, musimy zaufać organom urzędowym i skorzystać z ich propozycji pomocy. Taką formę ratunku uzyskałem od Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w postaci rehabilitacji prewencyjnej dla osób pracujących zawodowo. Mogłem na to liczyć..., bo wyrobiłem sobie opinię solidnego pracownika, na przestrzeni dwóch dekad. Więc się doczekałem wyjazdu, będącym niejako moim spełnieniem marzenia, by znaleźć się w jakimś uzdrowisku. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, ze większość różnorakich przygód życiowych nie dzieje się przypadkowo. Przynajmniej, ja w to wierzę. Wiem że to opatrzność Boża sprawia, że w takim a nie innym kierunku pewne sprawy się toczą, bez mojego angażu. I lepiej, bo teraz dziękuje Stwórcy, że tak się stało. Tak było w dniu, w którym musiałem się wstawić do Sanatorium "Róża" w Ustroniu Zdrój. Jadąc z Krakowa miałem przesiadkę w Katowicach w kierunku Wisły i mimo rozkładowego zapasu dwudziestu minut, spóźniłem się na ten drugi tabor kolei śląskich, tylko o dwie minuty. Dosłownie odjechał mi przed nosem. Poirytowany, czekałem na następny skład osobowy, dwie godziny. Gdy już tam dotarłem, to poczułem szept wewnętrznego głosu: "Nie martw się, będzie tu ciekawie, nie będzie nudy" (której trochę się obawiałem).
Załatwiając formalności związane z rejestracją, już wyczuwałem dobrą energię od osób w kolejce, co jak się okazało, była to późniejsza koleżanka ze stolika jadalnianego w stołówce oraz mój współlokator z pokoju numer 120 na pierwszym piętrze budynku. Cała pozytywna lawina okoliczności ułożyła się w logiczną całość, którą zaakceptowałem bardzo szybko. Bo trzy tygodnie pobytu tutaj, upłynął mi na solidnym zagospodarowaniu czasem, który chciałbym wtedy zatrzymać lub teraz przewinąć wstecz. Ale tego się nie da wykonać, jednak jest coś bardziej istotniejsze dla mnie. To współsąsiedzi z którymi wspaniale spędziłem te dwadzieścia jeden dni.
Na potwierdzenie własnych słów, pozwolę wyręczyć się naszym dokumentem vel rekomendacją: PODZIĘKOWANIE dla Sanatorium Uzdrowiskowego "Róża"Med&Spa z siedzibą w Ustroń Zdrój na ulica Szpitalna 1, za profesjonalizm i zaangażowanie w swych codziennych obowiązkach, związanych z przywracaniem do pełni zdrowia pacjentów-kuracjuszy. Na pierwszym miejscu składamy serdeczne podziękowanie, całemu Zarządowi oraz Dyrekcji najlepszego ośrodka lecznictwa uzdrowiskowego w całej Polsce. Osoby które tutaj pracują, są w pełni kompetentne oraz prezentują najwyższy poziom profesjonalizmu. Nasze słowa wdzięczności, kierujemy również dla osób pracujących w recepcji, rehabilitacji, dziale lekarskim i pielęgniarskim, sprzątającym, kuchennym, technicznym...Wszyscy w.w. współtworzą zgrany "RÓŻANY DREM TEAM". Cieszy nas-rekonwalescentów fakt, że zapisaliśmy się na kartach historii 27-letnej działalności, tegoż wyjątkowego miejsca, na podnóżu Beskidu Śląskiego. To my, uśmiechnięci pacjenci& kuracjusze& goście turnusu zimowego (24.02.-19.03.2026r.) 1.Marcin Szwaja-administrator prywatnej grupy pt: "Kuracjusze Sanatorium "Róża"&Ustroń Zdrój. Turnus zimowy (24.02.-19.03.2026r). Członkowie grupy: Dercz Bożena, Dystrych Artur, Kukla Marian, Kulej Jolanta, Kwiatek Krzysztof, Maszkiewicz Jacek, Piekut Danuta, Postrożna Magdalena, Świerczyńska Dagmara, Walczak Marzena, Więzik Aleksandra, Wnęk Katarzyna, Ziemba Agata.
P.S. Mamy skrytą nadzieję, iż w nieodległej przyszłości, będzie dane nam się spotkać w tym miejscu, za którym wszyscy, na tym samym poziomie-tęsknimy... ;) Budynek ten, jako jeden z tak licznych charakterystycznych piramid, wyróżnia się swą autentyczną aurą, jaką utworzyłem razem z wyżej wymienionymi osobami, podczas pobytu, określany jeszcze turnusem zimowym. Nie do zliczenia jest ilość takich małych, zabawnych sytuacji, a składają się na całościowy rozkład dnia. Na pewno nie dominowała w nich monotonia, tylko było pełno pożytecznych zajęć, tak potrzebnych do poprawy naszego, wspólnego zdrowia. Ten klimat integracji zaistniał wytworzony między rekonwalescentami a choćby z działem rehabilitacji, gdzie nie straszne były przyrządy do ćwiczeń. Te nostalgiczne wspomnienia związane z moim z pobytem w prestiżowym ośrodku leczniczym w naszej Ojczyźnie nad Wisłą, będą obszernie wzmiankowane w mojej autobiografii. Póki co, na obecną chwilę podsumowując tą moją leczniczą przygodę, wypunktowałem zalety jakie tam wzmocniłem i otrzymałem: Pierwszy punkt dotyczy osób, z którymi egzystowałem i poświęcę im najwięcej recenzji, lecz muszę ten obszerny opis zakomunikować na końcu materiału. Wyznając zasadę: "Ostatni będą pierwszymi"... To właśnie nie przeciętne osobliwości, zostaną w ten sposób przeze mnie uhonorowane. Na pewno też uzyskałem większy poziom: w poprawie stanu zdrowia, komunikacji w rozmowie, pewności siebie, odwagi w głoszeniu prawdy (asertywność), umiejętności spokojnego słuchania w dialogu, optymizmu, uśmiechu, dystansu do siebie, wyrozumiałości, poczucia odpowiedzialności, pomocy, porady dla innych, ograniczenie do minimum korzystanie z telefonu, zabawy, bez całkowitego użycia alkoholu (tylko piwo O%, lub sok marchewkowy), reagowanie na niekulturalne zachowania (mediacyjnie i stanowczo), "parkietoterapia"- leczenie poprzez taniec (solo albo w parze:), "śmiechoterapia" (ta zaleta była wykorzystana na maksimum możliwości), "przytulanoterapia" (przyjacielskie objęcie rękoma tułowia kobiety i mężczyzny - bez złych skojarzeń) - z największą częstotliwością, w dniu wyjazdów do swych domów rodzinnych.
A teraz mega ważna dla mnie wartość uzyskana... To jest grono optymistycznych przyjaciół, z którymi dane mi było przebywać w tym cudownym okresie goszczenia się na ustrońskiej ziemi. Większość tych "braterskich i siostrzanych" dusz to moi sąsiedzi, ale są też z innych pokoi, na poszczególnych piętrach budynku "piramidki". Między nami wytworzyła się silna więź emocjonalna, podobna do rodzinnej i pomimo odległości jakie teraz nas dzielą, obecnie pielęgnujemy, zawarte tam znajomości. Na dowód, pamiątkę i by pamięć, oraz zły czas nie odebrał nam nowych, czystych układów: damsko-damskich, męsko-męskich, damsko-męskich, mamy swoją grupę prywatną pt: "Kuracjusze Sanatorium Róża&Ustroń Zdrój - turnus zimowy (24.02-19.03.2026 r.). To w niej, w doborowym towarzystwie, dalej żyje swobodnie nasza "różana komitywa". I to jest coś urokliwego, niepowtarzalnego, co może stać się niejako przykładem, że udało się porozumieć, mimo różnych charakterów, osobowości, mentalności, poglądów itp. Uważam, że w każdej dziedzinie życia można założyć taki "Dream Team" - wybrańców z większej gromady społeczeństwa.
Ja w to wierzę. Bo ze szkoły, wojska, wiejskich zabaw, imprez klubowych, z dawnych oraz obecnych firm dużo osób akceptuje mój styl bycia. Ale wiem, iż wszystko zależy ode mnie. To ja muszę wykazać się i dać się polubić innym. Bo narzekaniem, bezczynnością, obojętnością, niczego dobrego nie osiągnę. W Ustroniu Zdrój, kolejny raz uwierzyłem w te słowa i czyny, że swą aktywnością a nie próżnością spełnia się kolejne marzenia w swoim, nie zawsze łatwym życiu. Mam nadzieję, iż w nieodległej przyszłości spotkamy się tam i w nostalgii powspominamy swe ówczesne przeżycia, ale także porozmawiamy o teraźniejszych tematach. Z tego co obserwuje wokół, to wnioskuję, iż człowiek człowiekowi jest potrzebny do funkcjonowania w społeczności. Przecież, to nasza, naturalna potrzeba integracji miedzy pokoleniowej. Takiego zjazdu koleżeńskiego, sobie i Wam wszystkim moi drodzy kuracjusze życzę i czekam na sprzyjający splot okoliczności podjętych działań w tym Naszym, wspólnym kierunku. Jednego jestem pewien, to był szczególnie wzorowy moment dla mnie i zawsze będę mówił, że Sanatorium "Róża" w Ustroniu Zdrój, to jest najlepszy ośrodek leczniczym w Polsce, będąc w nim pierwszy raz. Nie tylko sprawność ruchowa się poprawiła, ale także zyskałem siłę i moc do podejmowania kolejnych, nowych wyzwań życiowych. Moje wspomnienia w pełni potwierdzają te szczere wyznanie.
Marcin Szwaja | ||||||||||||||||||
Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)
Zapraszamy! |