Choinkowy czas, zależy tylko od nas...

choinka na Placu Centralnym w Nowej Hucie, zdjęcie z z 28 listopada 2025 roku (fot. Marcin Szwaja)
choinka na Placu Centralnym w Nowej Hucie, zdjęcie z z 28 listopada 2025 roku
(fot. Marcin Szwaja)


Kraków, 18-04-2026

     Kiedyś, w społecznym obiegu funkcjonowało powiedzenie: "Na wszystko jest miejsce i czas". Był to inny świat, gdzie oczekiwanie na świąteczny klimat nie wymagało pośpiechu. Na tą aurę, zgodnie z tradycją, czekano do ostatniej chwili. Najlepszym przykładem było ubieranie choinki, dopiero rano w dzień wigilijny. Tak było i niezależnie od wieku, wiele ludzi wspomina w rozmowach ten utracony obyczaj.

     A jak jest teraz? Władze miasta czy centra handlowe narzucają nam ten przedwczesny urok świąt Bożego Narodzenia, nawet z miesięcznym wyprzedzeniem. Jednym z takich przykładów w bieżącym roku, jest dzielnica Nowa Huta. W centralnym placu już od 28 listopada ustawiono choinkę.

     Także i w wielkopowierzchniowych sklepach, zwłaszcza o rodowodzie zagranicznym jest tak samo. Tam jak zawsze, kolorowo z akompaniamentem anglojęzycznych kolęd, serwują nam sztuczną radość. Ale wracając do tej choinki z nowohuckiego skweru, to przynajmniej tutaj cicho a poniekąd widok ten zachęci do spędzenia czasu na świeżym powietrzu. Jakby na to patrzeć, bardziej uroczyste a z pewnością są wesołe święta z prawdziwą datą zaznaczoną na ściennym kalendarzu...

     Lecz z przykrością zauważa się większość społeczeństwa nie mającego własnego postanowienia, bo ulegają naśladownictwu. Grupa zwolenników i przeciwników ma swoje argumenty. A czy ktoś stosuje się do zakazu chodzenia po klubach i tańczenia przy głośnej muzyce? W końcu tak nakazuje reguła katolickiego adwentu. Że święto, to tylko wolny dzień od pracy i szkoły? Na pocieszenie zostają sentymentalne wspominki.

     A tak było za moich młodzieńczych czasów. Rodzinna miejscowość Dalewice, lata 80/90 XX wieku: Prawdziwość tego święta gościła w sercu, w spojrzeniach oczu, słowach i czynach. Gdy już nastał dzień Wigilii dnia dwudziestego czwartego grudnia, od rana odbywały się solidne przygotowania. Z ściągało się ze strychu domu zakurzoną choinkę i rytualnie myto ją w rzece Ścieklec. W międzyczasie był sklejany z kolorowych pasków łańcuch. Choinka był sztuczna ale także i żywa. Przystrajało się je włosami anielskimi, bombkami, ołówkowymi lizakami, cukierkami. I najważniejsze, to na końcówkach gałązek mocowane były wielobarwne lampki. Lecz one zabłysły dopiero wieczorem, przed wspólnym składaniem życzeń z opłatkiem.

     Kuchnia domowa pracowała na wysokich obrotach. Najsłodszym punktem tej działalności były pyszne wypieki, do których angażowali się członkowie rodziny. Uczynne dłonie potrzebne były do: przemielenia młynkiem białego sera, ubijania trzepaczką sprężynową białek i żółtek jaj kurzych, mieszanie składników surowego ciasta. Z niego piekły się serowce, jabłeczniki, makowce, ciasto drożdżowe oraz tzw. galaretkowe. Nie można też zapomnieć o jarzynowej sałatce - "królowej przyjęć". Ale przede wszystkim przygotowywano podstawowe potrawy związane z wigilią. I gdy zauważyło na niebie pierwszą gwiazdkę, tylko choinka rozświetlała pokój, gdzie była zgromadzona rodzina.

     To było uroczyste święto, na które czekało się cierpliwie cały rok, do ostatniej chwili. A ta trwała, jakby na moment właśnie zatrzymał się czas. Lecz wskazówki zegara biologiczno-społecznego nie zatrzymamy. Przez lata, zaczęło się wszystko zmieniać. Ale w dalszym ciągu każdy z nas, ma ostateczną decyzję czy jest podatny na taki choinkowy falstart w końcówce listopada...

     Taką zmianę od kilku lat obserwuję w krakowskim mieście. Ale w moich rodzinnych stronach, też ta moda istnieje. Zawiało smutkiem, ale taka szczera prawda. Jednak są jeszcze rodziny, które kultywują regułę gdzie: "Choinka zatrzymuje czas, bo to zależy wyłącznie od nas".

choinka na Placu Centralnym w Nowej Hucie, zdjęcie z z 28 listopada 2025 roku (fot. Marcin Szwaja)


Marcin Szwaja   

Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)

Zapraszamy!