Targowiska - Plac Imbramowski

Plac Imbramowski w Krakowie obecnie (fot. Marcin Szwaja)


Kraków, 6-12-2025

     W ubiegłym wieku, nasi rolnicy szukali zbytu na swoje płody rolne także poza granicami swego powiatu proszowskiego. Choć trzeba też wspomnieć, iż sami kupcy odwiedzali poszczególne wsie. Oczywiście, popularny niezmiennie był małomiasteczkowy jarmark za rzeką Szreniawą, ale zdarzały się wyprawy, również do Krakowa. Takim był i jest Plac Imbramowski w dzielnicy Prądnik Biały, przy ulicy Opolskiej i Grażyny. Aby przybliżyć ówczesny klimat tamtych czasów, przywołam jedną z historyjek.

A było to tak...:

     Rok 1990. Wtedy to pierwszy raz usłyszałem o tym targu w Krakowie. Znałem już pobliskie, wszech dostępne miejsce zbytu w Proszowicach. Jednak, z natury swej byłem zafascynowany tym co odległe i obce, więc gdy dowiedziałem się o takiej miejscówce, wzbudziło to moją ciekawość. Z entuzjazmem słuchałem opowieści sąsiada, który od jakiegoś czasu sprzedawał tam swoje produkty rolne. I właśnie to on zaproponował moim rodzicom, żeby "naszykowali" swój towar i wspólnie jechali na krakowsko-miejski handel.

     By ten cel osiągnąć, trzeba było się napracować. Wtedy roboty polowe były czasochłonne, ze względu na niski postęp mechanizacji. Jeszcze nie były nowoczesne maszyny i narzędzi, które mogły by usprawnić prace fizyczne w gospodarstwie. Cały cykl robót wyrażał się w ilości zaangażowania członków rodziny. Bowiem im więcej osób w domu, to tyle samo na polu.

     Po przyjściu ze szkoły podstawowej, szybki posiłek, zmiana stroju i działamy. Akurat bardzo lubiłem czas jesienny, szczególnie tradycyjne "wykopki" ziemniaków, ale zgodnie z umową międzysąsiedzką trzeba przygotować wszelaki warzywny asortyment. Składał się z wiązek pietruszki, marchwi, obieranej cebuli, buraków ćwikłowych, workowanych ziemniaków, pszenicy.

     Taki różnobarwny mix kioskowy, zwiększał szansę szybkiej sprzedaży. Owe przygotowania trwały dwa dni, przeważnie z piątkiem i sobotą włącznie. Od rana było wyorywanie warzyw naciowych, ich wiązanie oraz mycie do późnych godzin nocnych. Cała akcja odbywała się pod domem, przy sztucznym świetle żarówki 120 watów. Tempo ruchów pobudzała muzyka z lokalnego radia ŁAN Proszowice, jak również z krakowskich rozgłośni. W takim klimacie hartowała się wspólnota, zgoda, jedność, solidarności itp... Patrząc na dzisiejsze społeczeństwo, nie tylko te młode pokolenie, widzimy te wartości u nas?

Plac Imbramowski w Krakowie obecnie (fot. Marcin Szwaja)

     I wracając do tematu, pamiętam już dopełniony rozrzutnik jednoosiowy o ładowności 3,5 tony naszymi "fruchtami", przykryte folią. Stał na ogrodzie, za drogą, a nad ranem sąsiad przy pomocy ciągnikiem Massey Ferguson 255 wyruszył całym zestawem w podróż do odległego miasta. Odległość nie mała, bo z Dalewic do Placu Imbramowskiego jest około 40 kilometrów, licząc co najmniej, dwie godziny na pokonanie trasy. Szkoda, że nie mogłem być pasażerem, lecz przyrzekłem sobie, że w niedalekiej przyszłości odwiedzę to największe targowisko w Krakowie. I za kilka lat to marzenie się spełniło. Wtedy najistotniejszy fakt, iż wspólny towar pomyślnie sprzedano, bo handel był od "ręki", czyli od razu po wjeździe na teren placu. Takie to sentymentalne wspomnienie ówczesnych realiów lat 90-tych, ubiegłego wieku.

     Teraz, dominuje handel detaliczny i na mniejszą skalę. Są widoczni lecz w mniejszej ilości indywidualni rolnicy z charakterystycznym żółtymi workami siatkowymi na ziemniaki, pomarańczowymi z cebulą lub czerwonymi na buraczki. Podczas tegorocznej wizyty, zgodnie z moim projektem poszukiwawczym odnajduję wyroby mleczarskie ze OSM Skała, piekarnia z Iwanowic, ryby z Poskiwitowa k/Słomnik. Jest też oranżada, choć nie porównywalna smakiem, tej z dawnych lat...

     Wspomnę też o Igloopol-Dębica mający tu kiosk wyrobami mięsnymi. Ten zakład, w czasach swej świetności tworzył kombinat przetwórczy, a dla branży warzywno-owocowej, zaopatrywał się w te potrzebne produkty w naszych stronach. W pamięci jest kultowy samochód chłodniczy star z napisem na naczepie IGLOOPOL-DĘBICA.

     Jeszcze w 2004 roku, pewien prywatny przedsiębiorca z Posądzy dostarczał paprykę do tej dębickiej chłodni. Miałem to szczęście jeździć tam w roli pracownika-opiekuna z transportem czerwonych warzyw. Ale to był kres dawnej świetności tego największego zakładu w południowej Polsce, co miał wspólne wątki regionem proszowickim. Bardziej popularnym placem targowym są Rybitwy, ale o nich będzie w następnym materiale.

P.S.
W latach 1950-1970 funkcjonowała na Placu Imbramowskim - dzika giełda samochodowa. Może ktoś zna ten temat?

Marcin Szwaja   

Plac Imbramowski w Krakowie obecnie (fot. Marcin Szwaja)
Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)

Zapraszamy!