Co łączy nas, z nowohuckim muralem "1977"...?

(fot. Marcin Szwaja)


Kraków, 25-02-2025

     Sztuka malowania kolorowych obrazów w przestrzeni publicznej, znana bliżej jako graffiti jest wszechobecna. Taką twórczość artystyczną można spotkać też w małych miasteczkach oraz na wsiach. Ale widoczny tam street art najczęściej ogranicza się do zwykłych napisów lub rysunków, nie ukazujących cech wybitnego talentu autora. I najczęściej są to zwykłe bazgroły utrwalane sprayem przez "pseudo twórców" w dodatku nielegalnie, bo umieszczane są gdzie popadnie. Na pewno nie dodają temuż miejscu ani uroku czy pozytywnej popularności. Jednak są takie wyjątki jak choćby przystanek w Koniuszy, że wszystko jest za zgodą i z literą prawa (artykuł 24ikp.pl pt: "Zakaz wieszania plakatów i ogłoszeń na przystanku!!!" z 02.11.2014).

(fot. Marcin Szwaja)

     Szukając jeszcze lepszego przykładu jak ten na terenie gminy Koniusza, odnajdujemy taki w Nowej Hucie. To w tej największej dzielnicy Krakowa, od dekady można podziwiać jedno z takich dzieł. Znajduje się na osiedlu Handlowym, na ścianie bloku numer 7 i zgodnie nazwą-datą "1977" ukazuje ówczesne realia jeszcze ustroju PRL'u. Mural został wykonany przez Łukasza Lendę wespół z Wojtkiem (legenda polskiego graffiti) i "Dark Cloud'em", na zamówienie wspólnoty mieszkaniowej.

     Pokaźnych rozmiarów scena z życia codziennego powinna zaciekawić też widza z Naszego powiatu proszowickiego, bo dużo tutaj wspólnych "łączników" dawnych i aktualnych.

     Analizując ten obraz, a właściwie co zawiera, to wystarczy odpowiedzieć sobie na te pytania indywidualnie bo: Przenosimy się w daleką przeszłość do tej potocznie nazywanej dzielni: "Stara Huta". Są tu: stare budownictwo, przemysł, zakład pracy, artefakt ziemny, komunikacja miejska, wycieczki, stan posiadania, usługi handlowe.

(fot. Marcin Szwaja)

Z tych dziedzin życia codziennego zadajmy sobie kilka pytań (dla młodego czytelnika, mające całkowicie inne znaczenie niż dla pokolenia "x"):
  1. Czy choć raz byłem/am w Nowej Hucie?
  2. Ktoś z mojej rodziny lub sąsiadów pracował na kombinacie lub elektrociepłowni w Łęgu?
  3. Albo mieszkał lub mieszka w Nowej Hucie?
  4. Byłem na kopcu Wandy w Mogile?
  5. Podróżowałem autobusem typu "ogórek" lub tramwajem nr "16"?
  6. Miałem, jeździłem lub widziałem fiata 126p?
  7. Kupowałem coś w kiosku?
     W sumie oto wszystkie zawarte tutaj detale, tworzą nie tylko sentymentalna podróż w czasie do lat naszych rodziców i dziadków. Można też i siebie osadzić w ówczesnych realiach, choćby zatrzymując wzrok na złotowłosej damie czekającej przed przejściem dla pieszych, jakże pełnej wizualnych wdzięków kobiecych. Tam zauroczył się tą piękną postacią i pan stojący tuż za nią. "Zamarł" z wrażenia, a jego mina świadczy o intensywnym procesie myślenia, o czym? ;)...

     Jako ciekawostkę należy wspomnieć, że żółte światło na sygnalizatorze to zamalowana prawdziwa lampa na bloku, gdy świeci po zmroku, nadaje niezapomniany klimat temu miejscu.

(fot. Marcin Szwaja)

     Trochę są przerażają tajemnicze postacie (cienie) pasażerów z motorniczym na czele. Może to było celowy zamiar autora, bo ten tramwaj nr: "16" kursuje wyłącznie na terenie Nowej Huty, czyli od Mistrzejowic do przystanku Bardosa, tuż obok stadionu Hutnika koło klasztoru w Mogile. A to opactwo Cystersów ma swoje tajemnice, sekrety, legendy znów też związane z naszymi stronami. Tyle że tym razem, w tych historiach jest wzmianka o Prandocinie k/Słomnik. A ta opowieść czeka na kolejkę do zaprezentowania w nieodległym czasie...

Marcin Szwaja   

Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)

Zapraszamy!