![]() | ||
Polska stała się krajem imigracji, ale grozi nam gwałtowny spadek liczby ludności
4-07-2026 Polska z kraju emigracji zmieniła się w kraj imigracji - wynika z badania demografów Uniwersytetu Łódzkiego nad przemianami ludności w pierwszym ćwierćwieczu XXI wieku. Analiza wykazała też brak zastępowalności pokoleń prowadzący do szybkiego spadku liczby ludności oraz starzenie się społeczeństwa. Eksperci z Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego UŁ w czwartek przedstawili najważniejsze wnioski dotyczące przeprowadzonej przez nich analizy zmian demograficznych w Polsce w minionym ćwierćwieczu XXI w., opartej na raportach Głównego Urzędu Statystycznego. Naukowcy wykazali w niej m.in. rosnące znaczenie cudzoziemców dla kształtowania się procesów ludnościowych w Polsce. Jak zwrócił uwagę prof. Piotr Szukalski, na przestrzeni ostatnich 25 lat nastąpiła wyraźna zmiana statusu migracyjnego Polski - z kraju odpływu na kraj napływu. Potrzeby rynku pracy w połączeniu z rosnącym poziomem życia odpowiadają za to, że według oficjalnych danych, począwszy od 2015 r., corocznie liczba imigrantów przekracza liczbę emigrantów. - Polska w ostatnim ćwierćwieczu dokonała przemiany z kraju, który był typowo emigracyjnym, w kraj imigracji. Początek XXI wieku charakteryzował się odpływem Polaków poszukujących pracy za granicą, natomiast współcześnie głównym wyzwaniem stała się integracja cudzoziemców oraz dostosowanie rynku pracy i polityki społecznej do rosnącej liczby imigrantów, którzy będą chcieli zostać w Polsce na stałe. Migracje są aktualnie jednym z najważniejszych czynników wpływających na rozwój gospodarczy, sytuację demograficzną oraz funkcjonowanie społeczeństwa w Polsce - podkreślił dr Marcin Gońda. Obecnie, według szacunków, w Polsce przebywa ponad 2 mln cudzoziemców, którzy - jak zaznaczyli eksperci - w coraz większym stopniu odciskają swoje piętno na najważniejszych trendach demograficznych obserwowanych w Polsce. - Dominującą rolę mają obywatele Ukrainy, którzy stanowią dwie trzecie wszystkich cudzoziemców, ale te dysproporcje zaczynają się zmieniać. Przyjeżdżają też imigranci z innych państw Europy Wschodniej, ale coraz częściej również z Azji Południowej, Nepalu, Bangladeszu, Indii, Azji Centralnej i Ameryki Południowej. To nowa rzeczywistość, do której musimy się przyzwyczaić - dodał demograf. Prof. Szukalski wskazał też na coraz bardziej widoczny w Polsce problem braku zastępowalności pokoleń wynikający z niskiej dzietności, koncentrację ludności na obszarach metropolitalnych, a także na starzenie się społeczeństwa. Jak mówił, większość uwagi opinii publicznej skupia się na malejącej z roku na rok liczbie urodzeń w Polsce, która w ubiegłym roku spadła do rekordowo niskiego poziomu 238 tysięcy. Jednak - zaznaczył demograf - najbardziej niepokojącą zmianą jest długotrwałe utrzymywanie się niskiej dzietności. Taki stan nie tylko nie zapewnia zastępowalności pokoleń, ale wręcz prowadzi do szybkiego spadku liczby ludności w Polsce. - Z punktu widzenia długiego okresu ważniejszy niż liczba urodzeń jest właśnie poziom dzietności, a przede wszystkim współczynnik reprodukcji netto, mówiący o tym, ile przeciętna kobieta urodzi córek, które same dożyją do wieku, gdy staną się matkami. Można go interpretować jako miarę określającą, w jakim stopniu pokolenie dzieci zastępuje pokolenie rodziców. I z reguły w trakcie całego 25-letniego okresu był on na poziomie 0,6-0,7, co oznacza, że każde następne pokolenie jest o 30-40 procent mniejsze od pokolenia swoich rodziców - wyjaśnił. Dodał, że gdyby ten poziom utrzymywał się przez trzy pokolenia, mielibyśmy do czynienia ze zmniejszeniem się początkowej liczby ludności do jednej trzeciej, maksymalnie połowy. Natomiast w sytuacji, gdyby ta wielkość była taka jak w minionym roku (0,52), po trzech pokoleniach liczba ludności zmniejszyłaby się do jednej ósmej stanu wyjściowego. Prof. Szukalski podsumował, że w ostatnich latach mamy do czynienia z wyraźnym trendem depopulacji na poziomie krajowym, regionalnym i lokalnym, współistniejącym z koncentracją ludności na obszarach metropolitalnych największych polskich miast i ich okolic. - Ci nowi mieszkańcy tzw. wielkiej piątki (Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań oraz Trójmiasto), czyli pięciu spośród sześciu największych miast, to przede wszystkim ludzie młodzi. Mamy w naszym kraju takie powiaty, z których według oficjalnych danych ubyło po 30-40 procent młodych ludzi. Z drugiej strony w największych polskich miastach - Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu - ta liczba młodych jest o ponad 120 procent większa niż w przypadku braku migracji - podkreślił. Analiza wykazała również postępujące starzenie się społeczeństwa. Demograf poinformował, że liczba seniorów w ostatnim ćwierćwieczu wzrosła z poziomu wyjściowego - 6,4 mln w 2000 r., co stanowiło 16,9 procent ogółu ludności, do 10 mln na koniec 2025 r., co stanowi obecnie 26,9 procent wszystkich mieszkańców kraju. Nauka w Polsce źródła: https://naukawpolsce.pl/ | ||
Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)
Zapraszamy! |