![]() | ||
Ilość dezinformacji politycznej rośnie, czas na systemową interwencję
15-05-2025 Ilość dezinformacji politycznej systematycznie rośnie. Jest to ogromny problem społeczny, poważny do tego stopnia, że zbliża się już czas na podjęcie jakiejś systemowej interwencji - uważa wiceprezes PAN, prof. Dariusz Jemielniak, który od lat bada zjawisko dezinformacji. "Jeżeli ktoś zatruwa publiczne źródło wody, zostanie złapany i idzie do więzienia. A jeżeli ktoś zatruwa informacyjnie sieć - de facto wpływając na wynik wyborów poprzez kampanijne kłamstwa - bardzo trudno jest to udowodnić i powstrzymać. Dlatego uważam, że potrzebna jest interwencja systemowa. A skoro mamy chociażby regulacje dotyczące rozpowszechniania treści pedofilskich czy treści propagujących ideologię nazistowską - dlaczego nie podejmujemy bardziej zdecydowanych kroków, aby walczyć z dezinformację polityczną" - ocenił w rozmowie z PAP prof. Dariusz Jemielniak z Akademii Leona Koźmińskiego, wiceprezes Polskiej Akademii Nauk. Prowadzone przez jego zespół badania, realizowane w ramach grantu Maestro z Narodowego Centrum Nauki, pokazują, że ilość dezinformacji politycznej - ale i społecznej czy medycznej - systematycznie narasta. "To świat, w którym musimy żyć. Coraz więcej w nim szumu informacyjnego, informacyjnych śmieci, a także celowej dezinformacji" - dodał prof. Jemielniak. W trakcie kampanii wyborczej działania dezinformacyjnie szczególnie się nasilają. W ocenie badacza to współczesny marketingowy "wyścig zbrojeń". "W przypadku niektórych kandydatów kampania negatywna im szkód wizerunkowych nie przynosi, ale przynosi je przeciwnikom" - mówił. Dodał, że w tym kontekście na bieżąco bada sytuację w Polsce. Według niego w naszym kraju wojna informacyjna trwa cały czas - nie jest to fenomen tylko w okresie wyborczym. Badacz wskazał też, że choć m.in. Ministerstwo Cyfryzacji czy Ministerstwo Obrony Narodowej podejmują pewne działania na rzecz zwalczania dezinformacji, to w jego ocenie nie są one wystarczające. "Trzeba sobie zdać sprawę, że w pewnym momencie trzeba będzie podjąć trudne decyzje, np. jeśli mamy do czynienia z partiami, które mają spore poparcie, ale są współfinansowane przez reżim totalitarny i ewidentnie wpisują się w kampanię dezinformacyjną" - ocenił. Prof. Jemielniak dodał, że zwłaszcza ugrupowania populistyczne, nastawione antyimigracyjnie, antyunijnie czy antyszczepionkowo mają silne wsparcie kampanii dezinformacyjnych, co przekłada się na wzrost poparcia ruchów populistycznych i - koniec końców - zaburzenie systemu demokratycznego. W tym kontekście wspomniał partię AfD (Alternatywa dla Niemiec) i trwającą dyskusję nad jej delegalizacją. "Mimo że jest już bardzo poważną siłą polityczną i być może jest już za późno, aby taki ruch wykonać" - wskazał. Naukowiec nawiązał też do polskiej sceny politycznej. "Obecnie wśród liczących się kandydatów na prezydenta i wśród partii z poważnym poparciem jest partia, która ewidentnie ma zarówno silne sentymenty antyukraińskie, antyunijne, ma bardzo jasną pozycję antyszczepionkową, antynaukową. To jest bardzo niepokojące" - podkreślił. Agnieszka Kliks-Pudlik źródła: https://naukawpolsce.pl/ | ||
Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)
Zapraszamy! |