W Polsce wypalanie traw jest przyrodniczo destrukcyjne i oparte na mitach

(źródło: pl.wikipedia.org)

11-04-2026

W Polsce należy jednoznacznie odrzucić bezmyślne wypalanie traw, bo jest ono przyrodniczo destrukcyjne i oparte na mitach - powiedział PAP biolog prof. Piotr Tryjanowski. Ale zastrzegł, że patrząc w skali globalnej obraz ekologiczny ognia nie jest czarno-biały.

     Co roku wiosną strażacy odnotowują zwiększoną liczbę pożarów na łąkach, polach czy nieużytkach, które wiążą się z celowym podpalaniem traw. Tylko w jeden marcowy weekend i tylko w woj. podkarpackim doszło do 215 takich pożarów - podała tamtejsza komenda straży pożarnej.

     Prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu przypomniał w rozmowie z PAP, że wypalanie traw, rozumiane jako celowe podpalanie terenów zielonych po to, by "pozbyć się chwastów" czy "użyźnić glebę" - jest z punktu widzenia ekologii i ochrony przyrody praktyką szkodliwą.

- Ogień niszczy nie tylko suchą roślinność, ale również ogromną część życia ukrytego w glebie i tuż nad jej powierzchnią. Giną mikroorganizmy, bezkręgowce, a także zwierzęta mniej ruchliwe lub zaskoczone przez ogień: płazy, gady, drobne ssaki, a czasem także ptaki związane z takimi siedliskami. Straty biologiczne są realne, a rzekome korzyści zwykle wyolbrzymione. W Polsce od lat podkreślamy, że wypalanie nie poprawia trwale jakości gleby, a może prowadzić do jej degradacji i niszczenia próchnicy oraz aktywności biologicznej - podkreślił.

     Jak dodał, argument o tym, że wypalanie użyźnia ziemię, jest w dużej mierze mitem. - Po spaleniu zostaje wprawdzie popiół zawierający część składników mineralnych, ale jest to efekt krótkotrwały i powierzchowny. W dłuższej perspektywie znacznie ważniejsze jest to, że gleba traci część swojego życia biologicznego, a więc tego, co naprawdę odpowiada za jej żyzność i odporność. Podobnie z chwastami: ogień nie rozwiązuje problemu systemowo, tylko często prowadzi do szybkiego odrastania roślin pionierskich i dalszego uproszczenia ekosystemu - wyjaśniał biolog z Katedry Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

     Jednocześnie prof. Tryjanowski podkreślił, że obraz ekologiczny ognia nie jest czarno-biały. - W Polsce należy jednoznacznie odrzucić bezmyślne wypalanie traw, bo jest ono przyrodniczo destrukcyjne i oparte na mitach. Ale nie powinniśmy zarazem popadać w drugą skrajność i traktować ognia jako zjawiska z definicji obcego naturze - powiedział.

     Jak bowiem mówił, w wielu wielkich biomach świata - zwłaszcza w częściach obu Ameryk i Australii - ogień jest ważnym procesem ekologicznym m.in. kształtującym rozległe krajobrazy sawannowe i część innych formacji roślinnych. Zresztą, kontynuował, "w szczególnych warunkach niektóre gatunki i siedliska mogą reagować dodatnio na kontrolowane, rzadkie i odpowiednio wkomponowane w ochronę użycie ognia".

- Dlatego z biologicznego punktu widzenia warto odróżnić dwie rzeczy. Pierwsza to prymitywne, przypadkowe i nielegalne wypalanie traw, które w Polsce jest po prostu szkodliwe. Druga to świadome zarządzanie ogniem jako jednym z możliwych narzędzi ochrony przyrody lub ograniczania ryzyka pożarowego, ale wyłącznie tam, gdzie przemawia za tym wiedza ekologiczna, lokalne warunki siedliskowe i odpowiednie procedury. W Polsce problemem nie jest "za mało ognia wiosną na łąkach", tylko za dużo ognia używanego bezmyślnie. Natomiast w szerszej perspektywie warto pamiętać, że przyroda nie zawsze potrzebuje całkowitego wykluczenia ognia - czasem potrzebuje raczej mądrego, bardzo ostrożnego zarządzania nim - podsumował biolog.

     Na początku marca, podobnie jak w poprzednich latach, strażacy rozpoczęli ogólnopolską kampanię pod hasłem "Stop pożarom traw". Chodzi o uświadomienie ludziom zagrożeń związanych z podpalaniem nieużytków i ograniczenie ryzyka występowania szkodliwego procederu wypalania traw, nasilającego się wraz z nadejściem każdej wiosny. Strażacy przypominają, że wypalanie łąk i nieużytków stanowi zagrożenie dla środowiska i ludzi oraz że jest to działanie nielegalne.

Za celowe wzniecenie ognia grozi mandat, kara grzywny, a nawet pozbawienie wolności. Jak przypominają strażacy na stronie kampanii, mówią o tym przepisy z: ustawy o ochronie przyrody (Art. 130a i wspomniane w nim: kara aresztu, ograniczenie wolności albo grzywna do 30 tys. zł), ustawy o lasach (Art. 30 ust. 3, gdzie mowa m.in. o zakazie wypalania wierzchniej warstwy gleby i pozostałości roślinnych) oraz z Kodeksu wykroczeń (Art. 82, gdzie mowa m.in. o karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Agnieszka Kliks-Pudlik   

źródła: https://naukawpolsce.pl/

Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)

Zapraszamy!