UJ nie tylko bada i chroni pszczoły, ale również edukuje - ruszy kurs Biologia owadów społecznych

prof. Izabela Wierzbowska (fot. źródła)

8-08-2025

     8 sierpnia obchodzimy w Polsce Wielki Dzień Pszczół - święto jednych z najważniejszych istot na Ziemi. Pszczoły zapylają aż 75% roślin uprawnych, umożliwiając produkcję żywności i zachowanie bioróżnorodności. W czasach gwałtownych zmian klimatu i degradacji środowiska ich rola staje się jeszcze bardziej kluczowa - a zarazem zagrożona.

     Na kampusie Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, wśród nowoczesnych budynków naukowych, funkcjonuje pasieka edukacyjna. Opiekują się nią naukowcy z Instytutu Nauk o Środowisku. - W każdym z pięciu uli mieszka około 70 tysięcy pszczół. Rój to organizm zbiorowy - doskonale zorganizowany, pełen komunikacji, pracy zespołowej i precyzyjnych zadań - wyjaśnia prof. Izabela Wierzbowska, dyrektorka instytutu i pasjonatka pszczelarstwa.

     UJ nie tylko bada i chroni pszczoły, ale również edukuje - w przyszłym roku od semestru letniego rusza kurs "Biologia owadów społecznych", w ramach którego studenci będą poznawać m.in. anatomię pszczoły miodnej i podstawy gospodarki pasiecznej - także w praktyce, w uniwersyteckiej pasiece. W dłuższej perspektywie miejsce to ma też służyć edukacji mieszkańców Krakowa.

     Życie pszczół to nieustanny cykl pracy i przystosowania do zmieniających się warunków. Gdy zbliża się zima, pszczoły formują tzw. kłąb zimowy i dzięki szybkim ruchom skrzydeł utrzymują wewnątrz ula temperaturę 35 stopni Celsjusza - konieczną do przetrwania i opieki nad czerwiem. - Ale do tego potrzebują pożywienia. Ich miód to nie "słodycz dla ludzi", lecz paliwo na trudny czas. Jeśli go zabieramy, musimy im dostarczyć odpowiedni pokarm zastępczy - tłumaczy prof. Wierzbowska. Jest to syrop cukrowy lub tak zwany inwert. Do przetrwania sezonu potrzebują co najmniej 8 kilogramów pokarmu. Niekiedy to jednak nie wystarcza - pszczoły nie zdążą zgromadzić zapasów lub zostaną ich pozbawione przez rabunki innych owadów. Problemem są także gwałtowne zmiany temperatur, stosowanie pestycydów, a także nadmierne koszenie łąk pozbawiające je dostępu do nektaru. - Rój działa jak zgrana drużyna. Pszczoły informują się nawzajem o źródłach pokarmu za pomocą specyficznego tańca - opowiada prof. Wierzbowska.

     Naukowcy z UJ badają także potrzeby dzikich pszczół. Dr Michał Filipiak i dr Zuzanna Filipiak analizują wartość odżywczą pyłku roślinnego. Okazuje się, że rośliny powszechnie uznawane za "pszczołolubne" - jak lawenda, mak czy rzepak - wytwarzają pyłek ubogi w składniki niezbędne do rozwoju larw. - Pszczoły, jak wszystkie zwierzęta, nie potrafią syntetyzować pierwiastków - są zależne od tego, co znajdą w pokarmie - wyjaśnia profesorka. Dlatego w ogrodzie przyjaznym zapylaczom powinny rosnąć rodzime gatunki, takie jak: chaber bławatek, koniczyna łąkowa, lucerna siewna, mniszek lekarski, gorczyca biała, facelia błękitna, nostrzyk biały i żółty oraz żmijowiec zwyczajny.

     Efektem pracy pszczół jest oczywiście miód - cenny produkt o działaniu przeciwbakteryjnym i wzmacniającym. Ale pszczoły dostarczają nam też wosku, propolisu, mleczka pszczelego i pierzgi, czyli fermentowanego pyłku bogatego w białko, enzymy i witaminy. Coraz większym zainteresowaniem cieszą się również apiterapie - inhalacje powietrzem z ula, wspierające odporność i układ oddechowy. - Nie zapominajmy o dzikich pszczołach. W Polsce mamy ich kilkaset gatunków, często zapylających rośliny wcześniej niż pszczoły miodne. Musimy zadbać o ich siedliska i równowagę w środowisku - apeluje prof. Wierzbowska.

red.   

źródła: Biuro Prasowe UJ

Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)

Zapraszamy!