Spektakularne wyniki leczenia niedrobnokomórkowego raka płuca dzięki nowym terapiom

(źródło: pexels.com)

18-06-2026

Nowe generacje leków celowanych wielokrotnie zwiększają skuteczność leczenia chorych na niedrobnokomórkowego raka płuca ze specyficznymi zmianami molekularnymi - ocenili dla PAP eksperci na podstawie najnowszych doniesień naukowych prezentowanych na kongresie ASCO w Chicago.

     Czerwcowy kongres Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (American Society of Clinical Oncology) jest co roku największym i najbardziej prestiżowym na świecie wydarzeniem w dziedzinie onkologii.

     W tym roku zaprezentowano na nim m.in. aktualizację badania klinicznego o akronimie CROWN, które dotyczy specyficznej grupy chorych na zaawansowanego lub przerzutowego niedrobnokomórkowego (NDRP) raka płuca z rearanżacją genu ALK.

     Jak przypomniał w rozmowie z PAP prof. Dariusz M. Kowalski, kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie, sekretarz generalny Polskiej Grupy Raka Płuca, w badaniu rozpoczętym siedem lat temu nieleczonych wcześniej pacjentów przydzielono losowo albo do grupy, która otrzymywała inhibitor ALK trzeciej generacji, tj. lorlatynib, albo do grupy leczonej inhibitorem ALK pierwszej generacji - kryzotynibem.

     W badaniu uczestniczyły m.in. Uniwersyteckie Centrum Kliniczne Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Klinika Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Narodowego Instytutu Onkologii - Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie. - Na ASCO przedstawiono wyniki już siedmioletniej obserwacji, co w przypadku niedrobnokomórkowego raka płuca w stadium rozsiewu jest wręcz spektakularne. Trzeba pamiętać, że przed laty, gdy stosowaliśmy w tej grupie tylko chemioterapię, odsetek przeżyć jednorocznych wynosił maksymalnie 20 proc. Nie mieliśmy chorych, którzy przeżywali dwa, trzy czy cztery lata, a tu mówimy o przeżyciach siedmioletnich - powiedział onkolog.

     Okazało się, że po siedmiu latach aż 55 proc. pacjentów otrzymujących inhibitor ALK trzeciej generacji żyje bez progresji choroby, podczas gdy w grupie otrzymującej lek pierwszej generacji odsetek ten wynosi 3 proc. - To bardzo ważne wyniki, bo trzeba pamiętać, że to jest specyficzna populacja chorych - przeważnie są to ludzie młodzi, często kobiety i przeważnie osoby niepalące papierosów - powiedział PAP prof. Jacek Jassem z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego (GUMed), członek korespondent Polskiej Akademii Nauk, który uczestniczył w badaniu CROWN i jest współautorem kilku prac naukowych na jego temat. Specjalista podkreślił, że niedrobnokomórkowy rak płuca z rearanżacją ALK nie jest częsty - stanowi 3-5 proc. wszystkich raków niedrobnokomórkowych.

- W związku z tym już samo zorganizowanie tego badania i zebranie tak dużej liczby chorych było dużym sukcesem. Pojawienie się kryzotynibu kilkanaście lat temu uznawaliśmy za duże osiągnięcie, ponieważ był on znacznie skuteczniejszy niż chemioterapia. W kolejnych latach do praktyki klinicznej weszły leki drugiej generacji, które jeszcze bardziej poprawiły wyniki.

Wyniki przedstawione podczas kongresu ASCO były jednak zadziwiające
- stwierdził prof. Jassem. Onkolog zaznaczył przy tym, że choć nie ma badań bezpośrednio porównujących lorlatynib z inhibitorami ALK drugiej generacji, analizy pośrednie wskazują, że jest to obecnie najskuteczniejszy lek w tej grupie.

     Prof. Kowalski przypomniał, że niedrobnokomórkowy rak płuca z rearanżacją ALK ma dużą skłonność do szybkiego tworzenia przerzutów do ośrodkowego układu nerwowego głównie do mózgu. W momencie rozpoznania choroby od 30 proc. do 40 proc. chorych ma przerzuty do ośrodkowego układu nerwowego, a w okresie leczenia odsetek ten wzrasta do niemal 70 proc.

- Lorlatynib świetnie penetruje do środkowego układu nerwowego, dlatego w sposób szczególny obniża to ryzyko - powiedział prof. Kowalski. Lorlatynib 30 razy bardziej redukował ryzyko przerzutów do ośrodkowego układu nerwowego niż kryzotynib. U pacjentów, którzy już na początku leczenia mieli przerzuty do ośrodkowego układu nerwowego i byli leczeni lorlatynibem, ryzyko ich progresji było o 94 proc. mniejsze niż u pacjentów leczonych kryzotynibem. Po pierwszych 30 miesiącach leczenia nie obserwowano nowych przypadków progresji w mózgu.

- Oczywiście, jak każdy lek, lorlatynib nie jest pozbawiony działań niepożądanych. Dotyczą one głównie gospodarki lipidowej, jak np. hipercholesterolemia czy triglicerydemia. Znamiennie częściej występują też u pacjentów obrzęki obwodowe czy zwiększenie masy ciała. A ze względu na penetrację do ośrodkowego układu nerwowego istnieje również większe ryzyko zaburzeń poznawczych - wymieniał prof. Kowalski.

     Według prof. Jassema w większości przypadków leczenie to nie wyłącza pacjenta z normalnego życia. - Pacjenci cały czas przyjmują lek w postaci tabletek, nie wymagają więc hospitalizacji i jedynie okresowo zgłaszają się na kontrole. Mogą prowadzić normalne życie - pracują, realizują swoje role rodzinne, zawodowe i społeczne - podkreślił specjalista.

     Ocenił, że w tym przypadku choroba nowotworowa staje się w praktyce chorobą przewlekłą, podobnie jak cukrzyca czy nadciśnienie tętnicze. - Jeśli ponad połowa pacjentów przez siedem lat pozostaje bez progresji choroby, to wielu z nich będzie żyło znacznie dłużej i niekoniecznie umrą z powodu raka - tłumaczył onkolog.

     Prof. Kowalski podkreślił, że obecnie nie ma mowy o nowoczesnym leczeniu chorych na raka płuca bez diagnostyki molekularnej oraz bez stosowania leków immunokompetentnych i leków ukierunkowanych molekularnie. - Oczywiście strategie terapeutyczne są różne, czasami te leki wymagają połączenia z chemioterapią, ale to one głównie odpowiadają za sukces terapeutyczny, którego jesteśmy świadkami - skomentował onkolog.

     Kolejnym dowodem na skuteczność terapii celowanych w raku płuca, zaprezentowanym podczas kongresu ASCO, było badanie przeprowadzone w grupie chorych na niedrobnokomórkowego raka płuca z rearanżacją genu RET. Pacjenci otrzymywali przez trzy lata inhibitor szlaku RET - selperkatynib - jako leczenie uzupełniające po radykalnym leczeniu chirurgicznym lub radioterapii; około 90 proc. uczestników badania było wcześniej operowanych.

- W grupie chorych otrzymujących selperkatynib ryzyko nawrotu choroby było mniejsze o ponad 80 proc. w porównaniu z placebo - powiedział prof. Kowalski.

     Jak zaznaczył, wynik ten jest spójny z rezultatami badań dotyczących innych leków ukierunkowanych molekularnie stosowanych w leczeniu radykalnym.

Joanna Morga   

źródła: https://naukawpolsce.pap.pl/

Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)

Zapraszamy!