![]() | ||
Chorobę nowotworową zwalczamy i to coraz skuteczniej
10-06-2026 Przestańmy mówić o walce z rakiem, nie ma żadnej bitwy z rakiem. Chorobę nowotworową jedynie zwalczamy i to coraz skuteczniej - przekonywali niedawno w Warszawie eksperci z okazji uruchomienia kampanii edukacyjnej "Widzimy się jutro. Glejak. Choruję. Jestem...". - Mamy onkologię XXI wieku, indywidualne podejście do każdego chorego, a zarazem wielospecjalistyczne ustalanie strategii dla konkretnego pacjenta - przekonywał prof. Rafał Stec, kierownik Kliniki Onkologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Zaznaczył, że nie ma żadnej wojny z rakiem. Jego zdaniem to niewłaściwe określenie i nie należy go używać. Wcale ono nie pomaga chorym. - Co roku wykrywanych jest w naszym kraju 200 tys. nowych zachorowań na różnego typu choroby nowotworowe - powiedział specjalista. W trakcie terapii lub po leczeniu onkologicznym jest 1,2 mln pacjentów. Wskazał, że leczenie może trwać długi czas, a chorzy coraz częściej żyją wiele lat i są aktywni zawodowo oraz społecznie. - Nie ma zatem bitwy z rakiem, lecz codzienne zmagania z chorobą nowotworową i jej skutkami - dodał. Przykładem jest glejak, jeden z najczęściej występujących pierwotnych guzów mózgu. Co roku jest on wykrywany u około 1800 pacjentów, co stanowi 70-80 proc. przypadków wszystkich nowotworów pierwotnych mózgu. Ma on szczególny wpływ na życie codziennie, gdyż może się objawiać bólami głowy, zaburzeniami pamięci i koncentracji uwagi, a także problemami z komunikacją oraz napadami padaczkowymi. - Choroba ta oraz jej leczenie mogą ograniczać samodzielność pacjenta i wpływać na jego relacje społeczne. Zdarza się jednak, że na pierwszy rzut oka nie widać, z jakimi trudnościami mierzy się chory, ponieważ może on nadal pozostawać aktywny zawodowo i społecznie - wskazywał dr hab. Tomasz Dziedzic z Kliniki Neurochirurgii i Neurochirurgii Dziecięcej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Aktywny zawodowo jest Konrad Drozdowski, pacjent chorujący na glejaka i ambasador kampanii edukacyjnej "Widzimy się jutro. Glejak. Choruję. Jestem ". - Po diagnozie, kiedy mija pierwszy szok, bardzo szybko się orientujesz, że świat biegnie dalej, nie zatrzymał się. A ty próbujesz nauczyć się żyć od nowa. Z glejakiem da się funkcjonować. Ale trzeba oswoić nową codzienność. Najbardziej pomaga wtedy to, że ktoś po prostu traktuje cię normalnie i mówi: widzimy się jutro - stwierdził. Podczas spotkania z dziennikarzami zaznaczył, że stara się nie rozpamiętywać tego, że jest chory. - Oczywiście mniej mam sił niż przed chorobą, lepsze i gorsze dni. Zdaję też sobie sprawę, że może dojść do wznowy glejaka. - To nieuniknione w tej chorobie - podkreślił. - Mam świadomość tego, że jest to bardzo poważna choroba i może mieć dramatyczny przebieg. Cieszmy się zatem każdym dniem, jak też tym kolejnym, nie róbmy dramatu dla siebie i rodziny. Psycholog i psychoonkolog Adrianna Sobol z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zaapelowała, by nie powtarzać pacjentom onkologicznym, że wszystko będzie dobrze i że należy myśleć pozytywnie. Bo to chorym wcale nie pomaga. - Na początku, po wykryciu choroby, pacjent przeżywa ogromny szok i niedowierzanie, ogarnia go smutek i złość - przyznała psychoonkolożka, prezes Fundacji "W trosce o pacjenta". - Lecz kiedy już wie, co będzie dalej i ma zapewnione leczenie, przede wszystkim pragnie żyć normalnie. Specjalistka zaznaczyła, że w powrocie do w miarę normalnego życia, na ile jest to oczywiście możliwe, nie należy pacjentowi przeszkadzać, co często się robi w dobrej wierze. Najbliżsi nie powinni przekonywać chorego na przykład do tego, żeby nie wracał już do pracy. Jeśli tylko czuje się on na siłach i uważa, że temu podoła, to może nadal być aktywny zawodowo, przynajmniej przez pewien czas. - Oczekiwania pacjenta mogą być niespójne z tym, co sądzi otoczenie - ostrzegła. Eksperci przyznali, że wiele osób nie wie, jak rozmawiać z pacjentem onkologicznym. - Często jest on samotny w swojej chorobie, nikt z nim nie rozmawia - przyznała Adrianna Sobol. - Wiele osób ma wręcz wewnętrzny opór rozmowy z chorym - dodał Konrad Drozdowski. - Pokutuje też wizerunek pacjenta wychudzonego i wyniszczonego chorobą. Prezes Fundacji "W trosce o pacjenta" uważa, że najlepsze, co można zrobić, to po prostu rozmawiać chorym o czymkolwiek, choćby poplotkować. - Ale można rozmawiać nawet o najgorszych scenariuszach - podkreśliła. - Ważne jest wsparcie oparte na obecności, uważności i traktowaniu pacjenta przede wszystkim jako człowieka, a nie wyłącznie przez pryzmat choroby - zaznaczyła Adrianna Sobol. Również pacjenci, na przykład chorujący na glejaka, często mówią o potrzebie normalności - chcą nadal być obecni w relacjach, w pracy i w życiu codziennym, a nie funkcjonować wyłącznie wokół choroby. Zbigniew Wojtasiński źródła: https://naukawpolsce.pap.pl/ | ||
Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)
Zapraszamy! |