![]() | ||||
Zima obnaża słabości kości, poślizg wystarczy, by doszło do poważnego złamania
7-02-2026 Zimą SOR-y notują wzrost liczby pacjentów z urazami, a złamania coraz częściej dotyczą osób młodych i aktywnych. - Sama zima nie jest winna. Problem zaczyna się, gdy funkcjonujemy tak, jakby było lato - powiedział PAP prof. Paweł Łęgosz z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Jak podkreślił prof. Paweł Łęgosz, kierownik Katedry i Kliniki Ortopedii i Traumatologii WUM, najczęstsze zimowe urazy są efektem banalnych sytuacji. - To przemieszczanie się po chodniku, nagły poślizg, różnica w przyczepności - tu posypane, tam nie. Dochodzi do upadku i zaczyna się cała kaskada możliwych urazów - wyjaśnił. W zależności od mechanizmu upadku konsekwencje są różne. - Jeśli bronimy się ręką - łamiemy nadgarstek, czasem łokieć albo obojczyk. Jeśli źle staniemy - cierpi staw skokowy czy podudzie. Przy większej energii urazu zdarzają się złamania miednicy - wyliczył. Jak zaznaczył ortopeda, sezonowość jest wyraźnie widoczna na SOR-ach. - Pierwsza fala urazów przyszła jeszcze przed świętami, przy nagłej zmianie pogody: wilgoć, mróz, brak śniegu. Latem mamy hulajnogi i rowery, zimą hasło "poślizgnięcie się" - wskazał. Szczególny niepokój lekarzy budzą ciężkie złamania po urazach niskoenergetycznych. - Kiedyś wielofragmentowe złamania widzieliśmy po wypadkach samochodowych. Dziś czasem wystarczy poślizg. To skłania do refleksji nad jakością kości współczesnych pacjentów - podkreślił prof. Łęgosz.
Jak dodał, w środowisku lekarzy funkcjonuje potoczne określenie "kość McDonaldowa", odnoszące się do złej jakości tkanki kostnej u osób źle odżywionych i prowadzących siedzący tryb życia. - Dieta ma kapitalne znaczenie. U pacjentów z powikłaniami obserwujemy niskie poziomy białka, deficyty witaminy D i zaburzenia gospodarki mineralnej - zaznaczył. Dlatego w leczeniu, zwłaszcza osób starszych, często włącza się dietę wysokobiałkową. Wbrew obiegowym opiniom zimowe urazy nie dotyczą głównie seniorów. - Osoby starsze często wykazują więcej rozsądku i po prostu nie wychodzą, gdy jest bardzo ślisko. Odnotowujemy w naszej klinice wielu pacjentów w młodym i średnim wieku - aktywnych, pracujących, biegnących na autobus albo wracających ze stoku - powiedział. Na stokach, jak podkreślił ortopeda, głównym problemem są dziś zderzenia. - Stoki są przeludnione, a odpowiedzialność użytkowników bywa różna. Urazy są ciężkie, bo dochodzi do nich przy dużej prędkości - ocenił. Skala problemu jest duża. - Dziennie na nasz SOR trafia 40-45 pacjentów ortopedycznych, z czego 8-10 wymaga leczenia operacyjnego - wskazał prof. Łęgosz. Na pytanie o profilaktykę odpowiedział krótko: - Odpowiednie buty, zwolnić tempo, trzymać się poręczy i racjonalnie podchodzić do sportu. Autobus odjedzie, zdrowie nie wróci. Zima nie trwa wiecznie, ale złamanie może zostać z nami na długo. Mira Suchodolska źródła: https://naukawpolsce.pap.pl/ | ||||
Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)
Zapraszamy! |