Jaką ukrytą moc ma zwykły pączek?

(fot. Marcin Szwaja)

Kraków, 17-03-2025

     Cyklicznie co roku, zazwyczaj w lutym jest popularny jeden dzień. Dzień, w którym każdy musi zjeść, najmniej jednego pączka. Ta tradycja tłustego czwartku jest sumiennie kultywowana przez polskie społeczeństwo. Nie ma w tym określeniu ani jednej drobiny przesady. Patrząc na tą kolejkę do jednej z krakowskich cukierni, można zauważyć pozytywne cechy w nas.

     Nikt nie zważa na czas oczekiwania, by zdobyć swoją smażoną słodkość. Każdy cierpliwie czeka na swoją kolej do kasy. Nie występuje obawa, że może dla mnie już zabraknąć...

     Z własnej obserwacji i wiedzy socjologicznej to wymarzony widok, aż miło patrzeć na ten spokój i ciszę wśród klientów, ustawionych w "gęsim szyku".

     Z ciekawości policzyłem i dokładnie 78 osób ustawiło się dwudziestego siódmego lutego, po ten kulinarny przysmak. A obsługiwani byli bardzo powoli, więc statystycznie trzeba czekać dobra godzinę w kolejce. Jednak nikt tutaj się tym nie przejmował, bo potencjalni smakosze ciągle dołączali, do nowego trendu w świecie kulinarnym- zwanym "Kolejko-manii".

     Ileż to dobrych zmian w człowieku możne zaprowadzić mały, niepozorny, ale słodki pączek. Szkoda, że od piątku ten dzisiejszy czar już pryśnie i wszystko wróci do starej rutyny. Zabraknie dobrych walorów charakteru emanujących od ludzi, z czwartkowej kolejki po pączki. Czy naprawdę do szczęścia, potrzeba nam coś słodkiego?

Marcin Szwaja   

Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)

Zapraszamy!