Szukali Zuzi, ale nie małej dziewczynki - tak sobie myślę...

styczeń 2026 (fot. Marcin Szwaja)
styczeń 2026 (fot. Marcin Szwaja)


Kraków, 21-10-2026

     Obecna rzeczywistość świata ludzkiego i zwierzęcego zrównała się do jednego poziomu hierarchii współżycia społecznego. Kiedyś, czworonogi określano nazwą typu: Pimpek, Luna, Gacek, Saba itp... Teraz, nadaje im się imiona męskie i żeńskie i nikt nie pyta już: Jak ten twój pies czy kot się WABI, ale jak ma na imię?

     Logicznie rozumując, że jeśli ta kotka ma na imię Zuzia, to musiała być w chrześcijańskim ceremoniale przed ołtarzem ochrzczona. Tylko to się wydarzyło w obecności ludzi czy zwierząt?

     Żyje taki kot otoczony miłością i czułością jak prawowity członek rodziny. A gdy dobiega jego kres bytowania na ziemi, to nie zdycha tylko UMIERA. W wielkim smutku jest żegnany na rytualnym pogrzebie i pochowany z honorami.

     Tylko gdzie? Bo póki co, jeszcze mieszkańcy Krakowa nie mogą się doczekać upragnionego cmentarza dla swych futrzanych pupili.

     Nie wiadomo, czy odnalazła się ta Zuzia i wróciła do swych "rodziców". Jedno jest pewne, że skoro w trakcie zaginięcia bardzo za nią tęsknią, to jaka będzie rozpacz, gdy poszukiwania nie przyniosą pozytywnego rezultatu?

     Z tego co pamiętam w styczniu, drzewa wokół trasy Zalewu Nowohuckiego, były oblepione tym apelem: ZAGINĄŁ KOT / Bura kotka z białą krawatką / i białymi końcówkami łapek / Ma na imię ZUZIA / Bardzo za nią tęsknimy. / W razie informacji prosimy o kontakt: / (Numer telefon komórkowego).

Marcin Szwaja   

Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)

Zapraszamy!