![]() | ||||||||||||
Czy aby na pewno, mądry Polak po szkodzie?
Proszowice, 4-04-2025 Polak nie mądr, aż po szkodzie, pisał już w XVI wieku Mikołaj Rej, natomiast Jan Kochanowski na temat ten, miał inny pogląd: nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą, i po szkodzie głupi. Ot i dylemat, czy ten poetycki Polak uczy się czegoś na błędach czy NIE? Jest to pytanie stare jak Polska, a swoje źródło ma jeszcze w świecie antycznym. Myśl zawarta w łacińskiej sentencji post mala prudentior (mądrzejszy po złu, pośpiesz się jeszcze ostrożniej itp...). Wprawdzie Polski jeszcze wówczas nie było, jednak ta zasada jest raczej ponadnarodowa i ponadczasowa, więc Polacy zostali wyróżnieni przez literatów, chyba tylko dlatego, ze obaj byli Polakami, którym sprawy narodowe nie były obojętne, więc odnieśli ją do nas ;)... Rej czy Kochanowski?Moim skromnym zdaniem (opartym na obserwacjach przejawów życia społecznego w różnych okresach czasowych - szczególnie obecnie) w tym "sporze" naszych poetów epoki renesansu rację przyznałbym jednak panu Kochanowskiemu. Nasza odporność na uczenie się na swoich i cudzych błędach jest WIELKA.
Zresztą do podobnego wniosku (pewnie nie miał na myśli akurat Polaków, ale...) doszedł XIX wieku szkocki historyk i eseista, Thomas Carlyle, który w przypisywanej jego osobie sentencji: historia uczy nas jedynie tego, że nas nie uczy niczego, wyraża swój pogląd na zdolności człowieka do wyciągania wniosków z przeszłości na przyszłość. I obiema rękami pod tym się podpisuję. Ludzie w starożytności popełniali takie same błędy jak popełniają ludzie w wieku XXI, ani deka refleksji. Na miejscu INSTANCJII NAJWYŻSZEJ zastanowiłbym się czy człowiek to jest taki dobry projekt? Czy nie lepiej postawić na jakąś bardziej rozgarniętą istotę ;)... Ale chyba za bardzo mnie poniosło... ;), ten felieton ma być o bardziej prozaicznej sprawie dotyczącej naszej codzienności. W zasadzie nie tyle felieton co raczej krótkie "pytanie retoryczne w formie zbiorczej" ;)... Czy jest jakaś SIŁA, która zmusi ludzi do tego aby przestali wypalać trawy
Ile jeszcze musi wybuchnąć pożarów niszczących hektary łąk i lasów? Ile miliardów żywych istnień musi zginąć w płomieniach? Jak musi zostać zdegradowane i zubożone środowisko? Ile mandatów zostanie wystawionych za łamanie zakazu wypalania traw (bo jest to prawnie zakazane)? Ile musi zginąć ludzi i spłonąć gospodarstw rolnych, aby w głowach podpalaczy łąk, zajarzyła się mała iskierka wątpliwości, że ICH GŁUPOTA SZKODZI? Oczywiście pytania te, od wieków są retoryczne i pewnie zostaną takimi, więc nawet nie będę próbował szukać na nie odpowiedzi. Chociaż może odpowiedzią jest ten przydługi wstęp do artykułu ;)...
Jak już padło tyle tych pytań bez odpowiedzi, to zadam jeszcze jedno! Czy człowiek to na pewno homo sapiens? Może tylko wyjaśnię, gdyby czytał to jakiś "podpalacz", homo sapiens to termin oznaczający "człowieka rozumnego" (lub inaczej: myślącego, mądrego, inteligentnego) i jest łacińską nazwą gatunku ludzkiego, do którego o dziwo, należą także podpalacze łąk. Jak widać na zamieszczonych w artykule zdjęciach z kilku (tylko kilku w rzeczywistości było ich dużo więcej) ostatnich akcji naszych strażaków, homo sapiens przez około 40 tys. lat nie nauczył się NIE SZKODZIĆ SOBIE i swojemu otoczeniu, troszkę to przykre :(...
zrzęda proszowski | ||||||||||||
Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)
Zapraszamy! |