![]() | ||
Kapitan Szymon Baron - przywracamy pamięć o żołnierzu poległym w Proszowicach we wrześniu 1939 roku
Proszowice, 5-09-2026
7 września 1939 roku w bitwie pod Proszowicami poległ kapitan Szymon Baron. Został pochowany w jednej z mogił żołnierzy, którzy ponieśli śmierć w tej bitwie, lecz przez dziesięciolecia jego nazwiska nie łączono z tym miejscem. Odsłonięcie tablicy poświęconej oficerowi ma tę pomyłkę naprawić. Tegoroczna uroczystość upamiętniająca 87. rocznicę bitwy pod Proszowicami będzie się różnić od zwykłych wrześniowych obchodów z lat poprzednich. Nie przypominamy jedynie nazwiska znanego już wcześniej z wojskowych wykazów poległych. Przywracamy imię żołnierzowi, który od 1939 roku spoczywa w Proszowicach, choć przez wiele lat nie było o tym wiadomo. Kapitan Szymon Baron zginął 7 września 1939 roku podczas bitwy pod Proszowicami. Miał 41 lat. Jego pochówek odbywał się w warunkach, które trudno dziś w pełni sobie wyobrazić. Wojna trwała zaledwie od kilku dni, przez okolicę przetoczyły się walki, a zabitych trzeba było jak najszybciej pochować. Zajęli się tym mieszkańcy Proszowic oraz ówczesny proboszcz z Proszowic ksiądz Stanisław Bomba. Nie mieli doświadczenia w identyfikacji poległych ani przygotowania, jakim dysponują powołane do tego służby. Pracowali w pośpiechu, bez pełnej dokumentacji i wśród ogólnego wojennego zamieszania. W takich okolicznościach doszło do pomyłek. Jedną z ich konsekwencji był brak informacji, że w Proszowicach spoczywa właśnie kapitan Baron. Nie oznacza to, że o poległych nie zadbano. Przeciwnie. Mieszkańcy i ksiądz Stanisław Bomba wykonali pracę trudną, a w tamtej chwili konieczną. Zebrali ciała żołnierzy, przygotowali mogiły i zapewnili im godny pochówek. Tablica upamiętniająca, która zostanie odsłonięta w tkacie uroczystości 7 września 2026 r., nie jest oceną ich pracy. Uzupełnia jedynie to, czego w pierwszych dniach wojny nie byli w stanie ustalić. Droga do wojskaKim był oficer, którego nazwisko po tylu latach pojawi się na proszowskiej mogile? Odpowiedzi dostarczają zachowane karty ewidencyjne, życiorysy i dokumenty służbowe.Szymon Baron urodził się 17 maja 1898 roku w Dynaburgu, na terenie dzisiejszej Łotwy. Był synem Hermana i Pauliny z Kelemów. W 1902 roku rodzina przeniosła się do Warszawy. Tam Szymon ukończył szkołę i w 1914 roku rozpoczął naukę w Wyższej Szkole Technicznej imienia Hipolita Wawelberga i Stanisława Rotwanda. Nie dokończył jednak nauki. W 1916 roku odszedł ze szkoły, ponieważ chciał wstąpić do Legionów Polskich. Zgłosił się do nich w listopadzie, ale akurat wtedy wstrzymano werbunek i nie został przyjęty. Kilka miesięcy później, w maju 1917 roku, spróbował ponownie i tym razem otrzymał przydział: trafił do 1. kompanii saperskiej przy I Brygadzie Legionów. Latem 1917 roku, po tzw. kryzysie przysięgowym, odmówił złożenia narzuconej żołnierzom przysięgi. Został za to internowany w Szczypiornie. Miał dziewiętnaście lat. Zwolniono go pod koniec tego samego roku. Po powrocie przez pewien czas pracował w Warszawie w Wydziale Zdrowia Publicznego, a później wyjechał do Libawy. Na wieść o rozbrajaniu Niemców wrócił do kraju. W listopadzie 1918 roku zgłosił się ochotniczo do Wojska Polskiego. Najpierw służył w 21 Pułku Piechoty, a następnie w Kowieńskim Pułku Strzelców, który później otrzymał nazwę 77 Pułku Piechoty. Na froncie i w służbie pokojowejWojskowy życiorys Szymona Barona nie ograniczał się do służby koszarowej. Walczył na froncie bolszewickim i brał udział w wyzwalaniu Wileńszczyzny w oddziałach generała Lucjana Żeligowskiego. W dokumentach wymieniono szereg miejscowości, przez które prowadził jego szlak bojowy. W 1920 roku został ranny. Za waleczność otrzymał stopień oficerski, a później dwukrotnie, a według innych źródeł nawet czterokrotnie, uhonorowano go Krzyżem Walecznych.Po zakończeniu walk pozostał w armii. Ukończył kurs saperski w Ostrowi-Komorowie, szkolił się także w Szkole Podchorążych Piechoty w Bydgoszczy. Znał język polski, rosyjski i niemiecki. Był między innymi adiutantem 77 Pułku Piechoty w Lidzie oraz komendantem obwodu Przysposobienia Wojskowego. W tej drugiej roli zajmował się szkoleniem ludzi, którzy w razie potrzeby mieli zasilić szeregi wojska. Dorobek kapitana Barona obejmuje także działalność pisarską. Jest autorem wydanej w 1929 roku książki dokumentującej historię jednostki wojskowej, w której odbywał służbę. Nosi ona tytuł "Zarys historii wojennej 77-go Pułku Piechoty". W jego aktach zachowała się długa lista odznaczeń. Obok Krzyży Walecznych znajdują się na niej Srebrny Krzyż Zasługi, Krzyż Zasługi Wojsk Litwy Środkowej, Medal Pamiątkowy za Wojnę 1918-1920 oraz Medal Dziesięciolecia Odzyskanej Niepodległości. W wojskowym wykazie zajmują one zaledwie kilka wierszy, w rzeczywistości dokumentują blisko dwie dekady służby. O tym, jak silnie kapitan Baron utożsamiał się z wojskiem, opowiadał po latach jego syn Janusz. Zapamiętał ojca jako człowieka, który niemal nie rozstawał się z mundurem, a założenie cywilnego ubrania uważał za ujmę dla zawodowego oficera. Życie Szymona Barona nie ograniczało się jednak do służby wojskowej. W 1925 roku w Lidzie poślubił Irenę Ciochocką, a rok później urodził się ich syn Janusz. Rodzinna tradycja służby Polsce przetrwała w kolejnym pokoleniu - w 1944 roku Janusz Baron, używający pseudonimu "Kot", walczył w Powstaniu Warszawskim. We wrześniu 1939 roku kapitan Baron po raz kolejny stanął w obronie Ojczyzny. Służył w 204. Pułku Piechoty, należącym do 55. Dywizji Piechoty Rezerwowej dowodzonej przez pułkownika Stanisława Kalabińskiego. Wraz ze swoim oddziałem przeszedł szlak odwrotu ze Śląska na wschód, w kierunku Pińczowa i rzeki Nidy. Jego ostatnim miejscem na tym szlaku stały się Proszowice. W nocy z 6 na 7 września 1939 roku poległ w bitwie stoczonej w pobliżu miasta. Oddał swe życie, broniąc Polski w pierwszych dniach jednej z najtragiczniejszych kart naszej historii. Pamięć przywrócona po latachPrzez długi czas miejsce pochówku kapitana nie było znane. Nazwisko Baron zachowało się wprawdzie w dokumentach wojskowych, ale nie łączono go z mogiłą na cmentarzu w Proszowicach. Dopiero po latach udało się tę historię uporządkować.Odsłaniana tablica ma proste zadanie: powiedzieć, kto tutaj spoczywa. Dzięki niej nazwisko kapitana Szymona Barona wraca do miejsca, z którym powinno być związane od września 1939 roku. Mieszkańcy Proszowice zyskują zarazem możliwość poznania człowieka, a nie tylko kolejnego nazwiska z listy poległych. Jego życie objęło dwa ważne rozdziały polskiej historii. Jako bardzo młody człowiek uczestniczył w wydarzeniach prowadzących do odzyskania niepodległości, później walczył o granice państwa w wojnie polsko-bolszewickiej, a następnie przez lata służył w polskiej armii. We wrześniu 1939 roku przyszło mu bronić tej samej niepodległości przed kolejnym najeźdźcą. Mogiła znajdowała się w Proszowicach przez wszystkie te lata. Brakowało przy niej tylko właściwego nazwiska. Teraz nazwisko kapitana Szymona Barona wraca na swoje miejsce. opracowanie: Wojciech Nowiński | ||
Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)
Zapraszamy! |