Nadzy i odarci z godności...

(źródło: allegro.pl)

Warszawa, 27-02-2026

     W piątek 20 lutego 2026 r. Kościół Katolicki rozpoczął modlitwy o naprawienie krzywdy i zadośćuczynienie skrzywdzonym w Kościele. Bo byłem nagi a przyodzialiście mnie - powtarzają hierarchowie Kościoła słowa Chrystusa. Nadzy i odarci z godności - kto tak naprawdę wie jak się czują. Pewien żydowski filozof (może filozofka, już nie pamiętam) twierdzi w swojej pracy, że samopoczucie odartego z godności jest tym wyższe im więcej wysiłku włożył w obronę swojej godności.

     Obywatele Izraela po II wojnie mieli ten problem, że wszyscy jakoś byli odarci z godności ale najgorzej czuli się ci, którzy nie chwycili za broń. Tak jest ze wszystkimi, którzy czują się odarci z szacunku i godności bo np. zaufali silniejszym i zostali wykorzystani. Jednym z najgorszych przypadków nagości - jest wykorzystanie seksualne słabszych i maluczkich. Dzieje się tak nie tylko w Kościele ale raczej we wszystkich instytucjach i organizacjach. Moc tego zła jest wielka. Godzi bowiem w krzywdziciela i krzywdzonego poprzez strach, wstyd, brak wystarczającego zasobu słów aby nazwać krzywdę. Gniew pokrzywdzonego zmienia się w traumy i depresje albo dojrzewa do zemsty. Góra z górą się nie zejdą a człowiek z człowiekiem zawsze Pamiętasz mnie - nie. To dobrze bo ja ciebie pamiętam.

     Przypadek żydowskiego króla Dawida po zabójstwie Uriasza i cudzołóstwie z jego żoną Batszebą jest znamienny. Za to coś zrobił miecz nigdy nie odejdzie od twego domu - zapowiedział Bóg Dawidowi skutki tego grzechu. Pomimo, że wina została odpuszczona. Kościół Katolicki podjął się zadania do wykonania, którego potrzebna jest pokora, odwaga, wiedza i miłosierdzie z obu stron. Miłosierdzie - najwyższa forma miłości. Najpierw przebaczyć sobie, później krzywdzicielowi. Co było Twoim motywem działania, bo ja Tobie ufałem. Na pytanie o motyw działania odpowiedź należy uzyskać - to podstawa do dalszych procesów.

     Gdzie byłeś Panie Jezu kiedy mnie gwałcono - być może zadawała sobie pytanie żona żołnierza Mykoły (imię zmienione), których historię przedstawiam poniżej. Byłem Tobą - odpowiedział by Jezus. Tak samo jak Ty byłem zelżony, opluty, zakrwawiony i nagi ale z koroną godności na głowie. Jam zwyciężył świat - zapewne powiedział by Jezus na zakończenie.

     Nieco ponad dwa lata od wydarzeń opisanych powyżej bo we wrześniu 2017 r. - tj. 100 lat od wydarzeń w Fatimie - mogliśmy oglądać na niebie Niewiastę obleczoną w Słońce i księżyc pod Jej stopami a na Jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. Niewiasta to zodiak Panny w domu Słońca. Dwanaście gwiazd nad Głową Niewiasty tworzy zodiak Lwa - miejmy nadzieję, że tym razem będzie to Lew Lechistanu - krainy ludzi wolnych.

     W kwietniu 2015 roku przed świętami Wielkanocnymi, mijał rok po aneksji Krymu i rozpoczęciu walk w Donbasie. Wracałem z pracy koło pomnika ks. Piotra Skorupki przed Katedrą Praską w Warszawie. Na ławce naprzeciwko pomnika ks. Skorupki siedziało dwoje ludzi. Kobieta w średnim wieku i dobrze zbudowany mężczyzna. Kobieta tuliła się do mężczyzny, który trzymał jej drobne dłonie w swoich dużych dłoniach.

     Kiedy znalazłem się naprzeciwko ławki usłyszałem od mężczyzny - "u tiebia diengow jest niemnożka" da - odparłem. Szto słucziłos - dopytałem. Mężczyzna mówił po rosyjsku - przedstawił się jako Mykoła, a to moja żona - wskazał na kobietę. Jedziemy z Donbasu czwarty dzień, od dwóch dni nic nie jedliśmy bo zostaliśmy napadnięci i okradzeni. Pdażditie niemnożka siejczas wiernus do Was odparłem i poszedłem do pobliskiego bankomatu. Za trzy minuty byłem ponownie przy moich rozmówcach i wręczyłem mężczyźnie 50 złotych. Mykoła zapytał - to wszystko dla nas. Tak odparłem. Kobieta rozpłakała się - dziwnym płaczem. O co chodzi dopytałem. Mykoła zaczął mówić.

     Jestem żołnierzem armii ukraińskiej na urlopie, wywożę żonę z Donbasu do Polski w bezpieczne miejsce potem wrócę na front - nasze oczy skrzyżowały się. Oczy Mykoły miały nieco otwarte źrenice, były szare i nie wyrażały żadnych uczuć. Źrenice oczu były jak u drapieżnego kota na polowaniu. Podobny wyraz oczu z powiększonymi źrenicami zaobserwowałem niegdyś u żołnierzy chorwackich, którzy opowiadali o pojedynkach snajperów na górskich przełęczach podczas ofensywy. Po chwili Mykoła opowiadał dalej.

     W drugim dniu naszej ewakuacji kiedy już opuściliśmy Republikę Ługańską zostaliśmy zatrzymani na drodze przez uzbrojonych ludzi. Nie wiem czy byli to wojskowi czy umundurowani cywile, mówili po ukraińsku i rosyjsku. Po sprawdzeniu dokumentów i wypytaniu o cel podróży zażądali pieniędzy, kierując broń w naszą stronę. Oddaliśmy wszystkie pieniądze i kosztowności razem z naszymi obrączkami. Mało powiedział wyskoki z zasłoniętą twarzą i w goglach. Mało powtórzyli pozostali. Więcej nie mamy. Zaczęli rozpruwać siedzenia w samochodzie w poszukiwaniu kosztowności. Któryś z uzbrojonych podpowiedział wysokiemu, że można wziąć żeńszczynę - kobietę. Moja żona zamarła, powiedziała, że wszystko co mieliśmy już wam oddaliśmy.

     Ująłem żonę za rękę. W tym momencie dostałem lufą kbk w prawą nerkę - bolesność tego ciosu jest tak wielka, że powala. Dwóch zabrało moją opierającą się żonę do pobliskiej budy przy drodze, krzyczała wołając mego imienia. Na czworakach rzuciłem się jak pies w jej stronę. Ten ostatni kopnął mnie w twarz. Straciłem przytomność koło budy. Obudził mnie z omdlenia głośny płacz żony, która ocierała moją twarz rękawem. Sama krwawiła. Też zemdlałam powiedziała. Oni już poszli. Żyjemy. Przy pomocy opatrunków z naszego samochodu opatrzyliśmy nasze rany. Od tamtego dnia ciągle w drodze na zapasie benzyny. Dziś od rana jesteśmy w Warszawie. Kiedy Mykoła opowiadał jego żona kryła swoją twarz w dłoniach. Tak jak potrafią to robić małe zastraszone odarte z godności dzieci. Co teraz zapytałem. Teraz coś zjemy z baru, za dwie godziny przyjedzie po nas znajomy.

     Kiedy wszedłem do Katedry Praskiej - na adorację Najświętszego Sakramentu to nie wiedziałem jak się modlić. Opowieść Mykoły i widok jego żony zajmowały mój umysł. Po odmówieniu Ojcze nasz, myśli moje przywołały na pamięć modlitwę strzelca wyborowego "Boże daj mu bystre oko i pewną rękę aby mógł pokonać swoich wrogów" prawie natychmiast włączył się Dzienniczek Św. Faustyny i zapisane tam słowa Jezusa "Nie zazna ludzkość pokoju dopóki nie odwoła się do miłosierdzia Mego" Przebiegł mi przez głowę cytat z ks. Popiełuszki - zło dobrem zwyciężaj. Z myślowego chaosu przebiła się modlitwa Aktu Zawierzenia Jezu Ty się tym zajmij - o Ruotollo Dolindo. Nie ma problemu doleciało do moich uszu z tyłu z prawej - to Pani, która dziś prowadziła Koronkę do Miłosierdzia Bożego uspokajała całą grupę rozpoczynających modlitwę o 15.00. Niebawem wiele głosów powtarzało - Ojcze Przedwieczny ofiaruję Tobie Ciało i Krew Syna Twego a Pana Naszego Jezusa Chrystusa na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata. Włączyłem się do modlitwy.

     Kiedy wychodziłem z Katedry Praskiej popołudniowe słońce kładło złociste refleksy na krzyż niezmiennie uniesiony w grę przez ks. Ignacego Skorupkę - z Cudu nad Wisłą. Kiedy przywołuje na pamięć historię Mykoły i jego żony jestem pod wrażeniem tego żołnierza i potęgi ich miłości małżeńskiej.

opracowanie: Piotr Staniszewski   

Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)

Zapraszamy!