Historia Polski upodobała sobie sierpień

(źródło: gov.pl)

Warszawa, 5-09-2025

     Starcie sił Litewsko - Polsko - Ruskich wspomaganych przez Krzyżaków i Mołdawian z siłami tatarskimi Złotej Ordy pod Workslą w dniu 12 sierpnia 1399 r. zakończyło się klęską sprzymierzonych przeciwko Złotej Ordzie. Dało jednak czas na powstrzymanie naporu tatarskiego na Zachód a Kniaziom Moskiewskim uzmysłowiło, że można dążyć do wyrwania się spod wielowiekowej tatarskiej dominacji. Zabezpieczyło także spokój na wschodnich granicach Unii Polsko - Litewskiej i pozwoliło na przygotowanie się do wojny z Zakonem Krzyżackim dekadę później w latach 1409-1411 r.

     Zwycięstwo Wojsk Unii Polsko - Litewskiej pod wodzą Króla Jagiełły pod Grunwaldem w 1410 r. będące skutkiem strategicznej operacji zaczepnej prowadzonej na ziemiach Zakonu Krzyżackiego - zapoczątkowało swoisty baktun w historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów - jednostkę czasu Długiej Rachuby - stosowaną w kalendarzu Majów. Liczenie Długiej Rachuby jednostek baktunów rozpoczynało się w umownym czasie zerowym, który to czas zero przypadał na 13 sierpnia 3114 r. p.n.e.

     Baktun Rzeczypospolitej Obojga Narodów trwał ok. 370 lat, aż do czasu bitwy pod Połtawą 1709 r. kiedy to rozpoczął zmierzchać aby zupełnie zakończyć się Jej upadkiem po trzecim rozbiorze, z których pierwszy datuje się na 5 sierpnia 1771 r. a ostateczny upadek po III Rozbiorze Polski w roku 1795.

     Sierpień to miesiąc żniw - zbiorów, co zasiejemy to zbieramy. Jak zabierzemy się do pracy takie będziemy mieć efekty. Razem czy podzieleni. Dmiemy w jedną trąbę czy para idzie w gwizdek. Mamy zasady moralne i organizację pracy czy ich nie mamy. W końcu, kto nami kieruje - czyli komu powierzyliśmy władzę zgodnie z Konstytucją i jak z tej powierzonej władzy się wywiązuje??. Wszystkie te i inne zasady i wymagania dobrej pracy ostatecznie sprawdzają się przy naszych "sierpniowych żniwach".

     Prawie 150 lat po I Rozbiorze Polski był sierpień 1914 r. Wtenczas od 3 do 6 sierpnia to Kraków - Oleandry Marszałek Józef Piłsudski i Pierwsza Kompania Kadrowa. Byliśmy mądrzejsi i przygotowani na te "krwawe" żniwa, do których we łzach sialiśmy. 15 sierpnia 1920 r. Wielki Tryumf pod Warszawą odniesiony pod hasłem Bóg Honor Ojczyzna i ze sztandarami Hetmanki Polskiego Żołnierza - Najświętszej Marii Panny - Królowej Polski. Mieliśmy wysokie morale, kadrę i wojskową siłę i cel Wolności oraz Niepodległości własnego Państwa.

     Po 23 sierpnia 1939 r. data Paktu Ribbentrop - Mołotow - nikt nas nie zbawił. Za pięć lat w sierpniu 1944 r. płaciliśmy wielką daninę krwi. Mimo że plany powstańcze, cele i nadzieje mieliśmy wzniosłe. Wtenczas było już po konferencji sprzymierzonych w Casablance, ale jeszcze przed Jałtą. Obie konferencje sprzymierzonych odbywały się bez naszego udziału.

     Był także sierpień 1968 r. kiedy najechaliśmy Czechosłowację w operacji "Dunaj" przymuszeni przez "bratnie" układy polityczno - wojskowe zawierane w Jałcie. Wątpliwe zwycięstwo. Z tego co wiem nie jechaliśmy tam ochoczo ani nie strzelaliśmy. Niektóre różnice wojskowe załatwialiśmy polubownie na poziomie jednostek wojskowych LWP i CZAL.

     Sierpień 80 - to było coś. Najważniejsze że nie pozabijaliśmy się wzajemnie w patriotycznych uniesieniach. Ale ten pluralizm, wielość poglądów i poglądowe różnice całych grup społecznych. Trwało to całą dekadę. Po 1989 roku - zdaje się że było kilkanaście partii politycznych. Żadna z tych pluralistycznych i wolnościowych partii nie zamierzała powracać do minionych czasów przy pomocy siły zbrojnej - co było udziałem puczystów Janajewa w sierpniu 1991 r. dążących do przywrócenia ZSRR i komunistycznego władztwa w Rosji. Na szczęście nie powiodło się. Dało nam to prawie dekadę swobody politycznej i gospodarczej. Na finiszu, której weszliśmy do NATO i pięć lat później do Unii Europejskiej.

     W moim osobistym przekonaniu zaćmienie słońca w dniu 11 sierpnia 1999 r. - niecałe pięć miesięcy po przystąpieniu do NATO - poza atrakcyjnością tego zjawiska astronomicznego - wyznaczało nadejście nowych niepewnych czasów. W tym samym roku - 31 grudnia 1999 r. orędownik demokratycznej Rosji Borys Jelcyn przekazał władzę w ręce Władimira Putina, który już jako przyboczny mera Petersburga wygłaszał poglądy o konieczności odbudowy imperialnej Rosji i ubolewał nad polityczną katastrofą rozpadu ZSRR, upatrując w tym przyczynę Polski. W 2004 r. zdążyliśmy jeszcze wejść do Unii Europejskiej - wtenczas funkcjonującej jako Europa Ojczyzn w tle intencji Ojców Założycieli UE - wywodzących się z partii Chadeckich, a nade wszystko zgodnie z ideami rozszerzenia Unii głoszonymi przez Papieża Jana Pawła II - swoiste bonus honestum - dobro godziwe dla wszystkich narodów Unii Europejskiej.

     Kolejne lata w pierwszych dekadach XXI w. uwidacznia się dążenie władz rosyjskich do odbudowy pozycji imperialnej Rosji na arenie międzynarodowej. Nie znajdowało to uznania wśród społeczeństw państw demokratycznych, zwłaszcza powstałych po rozpadzie Związku Radzieckiego. Najbardziej jaskrawy przykład sprzeciwu miał miejsce 12 sierpnia 2008 r. w Tbilisi z udziałem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej św. pamięci prof. Lecha Kaczyńskiego podczas jego wizyty w Gruzji w czasie wojny z Rosją. Padły wtenczas prorocze słowa Prezydenta (...) Byliśmy głęboko przekonani, że przynależność do NATO i Unii zakończy okres rosyjskich apetytów. Okazało się, że nie, że to błąd. Ale potrafimy się temu przeciwstawić, jeżeli te wartości, na których miałaby się Europa opierać, mają jakiekolwiek znacznie w praktyce. Jeżeli mają mieć znaczenie, to my musimy być tu, cała Europa powinna być tutaj. Tu są cztery państwa należące do NATO. Jest Ukraina, wielkie państwo. Jest pan prezydent Sarkozy, w tej chwili przewodniczący Rady Europejskiej, ale powinno tu być ich 27. (...).

11 listopada 2008 r. Prezydent RP Lech Kaczyński spotkał się z Prezydentem Gruzji Micheilem Saakaszwilim
(źródło: prezydent.pl)

     Wyjątkowość wypowiedzi Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z tamtego 12 sierpnia 2008 r. jest ponadczasowa w tle działalności - a właściwie zaniechania działalności pro obronnych - dzisiejszej Unii Europejskiej w tym Polski, stale motywowanych obecnie przez Prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trampa do wzięcia odpowiedzialności za własne Europejskie bezpieczeństwo.

     Sześć lat później - w 2014 r. anektując Krym i rozpoczynając działania zbrojne w Donbasie przeciwko Ukrainie Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej pokazały nowe formy działań militarnych wynikające z reorganizacji swojej armii na podstawie doświadczeń wyniesionych z wojny Rosyjsko - Gruzińskiej.

     Przebudowa Sił Zbrojnych Armii FR została zapoczątkowana czystkami kadrowymi w Sztabie Generalnym Armii FR, których zasadniczym celem było przełamanie oporu struktur administracyjno - wojskowych. Reformie SZ AFR w 2008 r. towarzyszyło późniejsze przyjęcie Doktryny Wojennej dekretem nr 146 z dnia 5 lutego 2010 r., którą poprzedziło przyjęcie Strategii Bezpieczeństwa Narodowego Federacji Rosyjskiej do 2020 r. przyjętej dekretem nr 537 w dniu 12 maja 2009 r. Obydwa dokumenty formułowały wnioski dotyczące ryzyka związanego z dalszym rozszerzaniem NATO i ryzyka rozbudowy amerykańskiego systemu antyrakietowego oraz ryzyka wojny w kosmosie.

     Po roku 2010 wdrożono koncepcję dowodzenia wojskami realizując funkcje dowodzenia na TDW - Teatrach Działań Wojennych - które korespondowały z rozwiązaniami gen. N.W. Ogarkowa z 1984 r. - ostatniego dowódcy Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej ze stanowiskiem dowodzenia w Legnicy. Stworzyło to konieczność przeformowania architektury systemu dowodzenia, którego ostateczny kształt potwierdzono Dekretem nr 631 z 23 lipca 2013 r. Dekretem tym potwierdzono znaczenie roli Sztabu Generalnego A FR w procesie dowodzenia. W kolejnym 2014 r. w strukturze Sztabu Generalnego A FR rozwinięto Narodowe Centrum Kierowania Obroną Państwa (NCKOP), które jako organ Naczelnego Dowódcy koordynuje działanie 49 resortów. NCKOP dysponuje wertykalną, zintegrowaną i wielopoziomową strukturą oraz zautomatyzowanym systemem dowodzenia i funkcjonuje w jednolitej przestrzeni informacyjnej dla potrzeb sił zbrojnych - włącznie z ich mobilizacją. Jednocześnie w odpowiedzi na zmieniające się warunki i skalę zagrożeń cywilizacyjnych sformowano Siły Operacji Specjalnych. Następnie utworzono Dowództwa Obrony Cybernetycznej oraz Dowództwa Wojsk Operacji Informacyjnych.

DYSLOKACJA I SKŁAD ARMII FEDERACJI ROSYJSKIEJ

Przegląd militarny - 2017 r.
(źródło: przegladmilitarny.blogspot.com)

     Wojna to przedłużenie polityki i jednocześnie system organizacji sił zbrojnych do wojny, która składa się ze strategii, operacji, taktyki / walki - wszystkie te elementy dotyczą stron walczących ale nie ich taktyk, które to taktyki prowadzenia walki są różne. Do wojny państwa i ich sojusze przygotowują się latami najczęściej skrycie, pod pozorem dążenia do pokojowego i polubownego załatwiania spraw między narodami. A jednak... Poniżej nieco struktur organizacyjnych i statystyk przygotowań do konfliktu, który rozpoczął się 24 lutego 2022 r. agresją Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, a także komentarz anonimowych internautów pozostawione w przeglądzie militarnym z 2017 r. oceniające przygotowania wojenne sztabowców Federacji Rosyjskiej.

NOWO FORMOWANE DYWIZJE ARMII FEDRACJI ROSYJSKIEJ lata 2013 do 2023

opracowanie własne na podstawie książki "Rosyjska Sztuka Operacyjna - teoria i praktyka" płk prof. L. Elak, płk dr Marek Depczyński
(źródło: zbiory autora)

STRUKTURY ORGANIZACYJNE WOJSK ARMII FR (batalion - kompania) ICH STANY OSOBOWE I UZBROJENIE ORAZ WYPOSAŻENIE:

Bataliony i kompanie

     W starej strukturze, dużą mobilność taktyczną zapewniały stosunkowo niewielkie bataliony. Posiadanie mniejszych ale w większej liczbie batalionów pozwalało dowódcy górować aktywnością. Uważano że zdolności mobilne na szczeblach taktycznych zwiększają szansę przetrwania na polu walki.

batalion zmechanizowany starego etatu - Przegląd militarny - 2017 r.
(źródło: przegladmilitarny.blogspot.com)

kompania zmechanizowana starego etatu - Przegląd militarny - 2017 r.
(źródło: przegladmilitarny.blogspot.com)

BATALIONY CZOŁGÓW składały się z 3 kompanii po 13 czołgów i liczyły po 40 czołgów. W późniejszym czasie wrócono do kompanii liczących po 10 czołgów, z tym że w batalionach czołgów brygad zmechanizowanych, było po 4 kompanie, a w batalionach brygad pancernych - po 3 kompanie czołgów.

batalion czołgów starego etatu - Przegląd militarny - 2017 r.
(źródło: przegladmilitarny.blogspot.com)

WYBRANE KOMENTARZE DO STRUKTUR ORGANIZACYJNYCH ARMII FEDERACJI ROSYJKIEJ W SWIETLE POGLADÓW NA PROWADZENIE PRZYSZŁEJ WOJNY

zaczerpnięte z Przegląd militarny - 2017 r. (przegladmilitarny.blogspot.com) - pochodzące zapewne od byłych wojskowych

Anonimowy11/12/2015
Dziwne te ich brygady, patrząc z amerykańskiej perspektywy. A ściślej, znając ich trochę - takie bardzo rosyjskie... Na brygadę zdecydowanie za duże i za ciężkie, przeładowane niepotrzebnie bronią plot (u Amerykanów sprawę załatwia przede wszystkim własne lotnictwo, wywalczając panowanie w powietrzu, a naziemna opl nie jest "przywiązana" do brygad), przeładowane artylerią. Na dywizje z kolei są za małe, nie są w stanie wykonywać zadań dla ZT poziomu dywizji dysponując tylko czterema (a nawet i pięcioma) batalionami liniowymi. Tchnie z tej struktury ogólna nieporadność rosyjska: słabość lotnictwa, skutkująca znaczną rozbudową naziemnej oplot; brak elastyczności w zarządzaniu posiadanymi siłami - stąd aż trzy różne struktury z jednym, dwoma lub trzema batalionami pancernymi (w US Army skład brygady zestawia się w zależności od wymogów konkretnego zadania, bataliony nie są przydzielone dowództwom brygad na stałe), brak elastyczności w zarządzaniu środkami wsparcia ogniowego (dużo artylerii w każdej brygadzie, zamiast przydzielenia brygadom po jednym dywizjonie, usamodzielnienia reszty i przydzielania zależnie od potrzeb). Uderza też brak komponentu lotniczego - w US Army w dywizjach sa brygady lotnicze, wydzielające zależnie od potrzeb komponent lotniczy do wsparcia poszczególnych brygad dywizji. Amerykanie już kilkanaście lat temu doszli do wniosku, że dywizji nie da się zastąpić brygadami. Ta rosyjska struktura jest tego dowodem - niepotrzebne rozpraszanie licznych sił i środków, które można by wykorzystać dużo efektywniej w inny sposób; przy centralizacji zarządzania mogłyby one być mniej liczne (oszczędność na kosztach wystawienia i wyposażenia pododdziałów oraz na logistyce) przy co najmniej tej samej, a zapewne wyższej, efektywności bojowej. Ciekawe jak u nich z dowodzeniem, z wymianą informacji, sieciocentrycznością. Pewnie cienko, i nadrabiają to nominalną siłą ognia ekscytując się papierową przewagą ich brygady nad amerykańską. W tabelkach faktycznie wygląda to ładnie... Tyle tylko, że brygada amerykańska walczy zawsze jako element większej całości, systemu, który działa synergicznie. Brygada rosyjska będzie walczyć zdana głównie na własne siły i środki, i papierowa przewaga w ilości środków ogniowych nic jej nie pomoże...

Odpowiedzi

ansi2/16/2018
Kolega zapozna się ze strukturami amerykańskich brygad bo chyba jest mocno nie na czasie... Od wielu już lat amerykańskie brygady mają jak najbardziej organiczne bataliony manewrowe.

Creative3/11/2022
No cóż... anonimowy chyba jednak miał rację, co widać po wojnie w Ukrainie.

     W Komentarzu Anonimowego internauty zauważyć można nawiązanie do innej - bardzo ważnej dziedziny wiedzy związanej z poznaniem wojny i wynikającej z Rosyjskiej Sztuki Operacyjnej i jej praktyki mianowicie roli dezinformacji dla realizacji celów politycznych w międzynarodowej konfrontacji. Nieodłączną jej częścią jest oszukiwanie przeciwnika przy pomocy wiedzy psychologicznej, ekonomicznej informacyjnej, cybernetycznej. Osłabianie jego morale i ducha do obrony własnych wartości. W rosyjskiej nomenklaturze zastosowanie tych środków pozamilitarnych w czasie pokoju to walka. Natomiast uzupełnienie ich o starcie kinetyczne z użyciem zorganizowanych sił i środków walki to wojna. Zarówno walka ta pozamilitarna jak i wojna są destrukcyjne dla atakowanego społeczeństwa jego państwowości, wartości moralnych i infrastruktury - występującej w każdej grupie społeczności: lokalnych, regionalnych i całej społeczności tworzącej państwo i państwowe struktury ponadnarodowe.

     Nieodłączną częścią tej formy walki są działania obcego wywiadu i kontrwywiadu. Na przykład ukierunkowane ataki cybernetyczne mogą być prowadzone zarówno przez służby specjalne jak i grupy terrorystyczne i sabotażowe a także wynajęte osoby. Perfidia walki pozamilitarnej - czyli tej nie kinetycznej polega na wykorzystywaniu różnic światopoglądowych społeczności i całych społeczeństw a także na wynajmowaniu do działań sabotażowych i dywersyjnych osób bezdomnych, niezamożnych, migrantów, osób o innych poglądach społecznych, ekonomicznych a nawet religijnych - za niewielką opłatą za wykonanie podpalenia albo inną destrukcję. Ma to wprowadzać chaos i strach, zasiewać panikę i powodować stałą czujność w celu zmęczenia struktur społecznych państwa uznanego za cel agresji.

     Stosowane środki aktywne walki pozamilitarnej są dobierane adekwatnie do celów osłabienia potencjału państwa uznanego za cel agresora, działają na całą jego strukturę, morale i terytorium i mogą obejmować:

opracowanie własne na podstawie książki "Rosyjska Sztuka Operacyjna - teoria i praktyka" płk prof. L. Elak, płk dr Marek Depczyński
(źródło: zbiory autora)

SIERPIEŃ 2025 - ŻNIWA - CHCEMY ZBIERAĆ TO CZEGO NIE ZASIALIŚMY W ZAKRESIE NASZEGO BEZPIECZEŚŃWA

     W pełni doświadczamy skutków wojny hybrydowej. Od czasu wystąpienia Prezydenta Rosji W.W. Putina na konferencji w Monachium 10 lutego 2007 r. nie uczyniliśmy nic aby poprawić nasze bezpieczeństwo narodowe.

     Przeciwnie - w 2009 r. zawiesiliśmy powszechną służbę wojskową. Nikt poza Prezydentem Rzeczypospolitej Lechem Kaczyńskim - nie zastanawiał się nad skutkami wprowadzenia tego prawa. Wtenczas stwierdził że w jego ocenie jest to błąd: polityczny, strategiczny i militarny, za który kiedyś przyjdzie nam zapłacić. Teraz płacimy - brak aktywów osobowych - czyli wystarczającej liczby rezerw, które można rotować, konfigurować, operować w obszarze uzupełnień i mobilizacji na wypadek zagrożenia militarnego. W obszarze edukacyjnego przygotowania społeczeństwa z nieźle funkcjonującego programu nauczania przysposobienia obronnego przeszliśmy na edukację dla bezpieczeństwa ograniczając się zasadniczo do skutków: wypadków, katastrof, klęsk żywiołowych, zagrożeń terrorystycznych zmniejszając wiedzę na temat skutków konfliktów zbrojnych - zwłaszcza skutków użycia broni masowego rażenia. Mniej więcej pod koniec pierwszej dekady XXI w. zwijaliśmy nasz potencjał militarny - cała 1 Dywizja im. Tadeusza Kościeszki, pułki saperów, 2 Mazowiecka BOT, batalion w Siedlcach. Może byliśmy pod wrażeniem resetu stosunków na linii USA - Federacja Rosyjska w roku 2011. Ale w tym samym czasie w Rosji rozpoczęły się formowania nowych dywizji - o czym była mowa powyżej. Działanie wbrew faktom i logice zwłaszcza że wielu polityków polskich miało dostęp do wiedzy w czasie szkoleń w ramach kursów obronności. Z wiedzy tej jasno wynikało nasze położenie środkowo - europejskie narzucające miejsce i rolę Polski w systemie stosunków międzynarodowych. Czyli: albo będziemy silni albo nie będziemy mieli państwa. Zresztą po co nam państwo?

     Obecnie świat mówi o potrzebie pokoju. Eksperci ds. bezpieczeństwa zastanawiają się o miejscu Polski po zakończeniu wojny w systemie międzynarodowym, kreśląc następujące niepokojące scenariusze:

  1. Nie jest wykluczone że na Ukrainie dojdzie do zmiany władzy politycznej w ramach, której rządy zostaną przekazane w ręce sił prorosyjskich. Zaistnieją okoliczności sprzyjające odbudowie nacjonalizmów, których to prekursorem mogą być banderowskie flagi na Stadionie Narodowym w Warszawie.
  2. Odbudowa nacjonalizmów w Niemczech i dojście do władzy partii populistycznych może skutkować powrotem do współpracy niemiecko - rosyjskiej w obszarze gospodarczym i militarnym np. Nord Strim 2.
  3. Rosja uzyska czas na odbudowę i reorganizację sił i ponownie postanowi odbudowywać swój imperialny charakter. Tym razem w kierunku Bałtyku.
  4. Nie ustają zagrożenia wojny hybrydowej i zdarzenia naturalne o charakterze katastrofalnym - np. powodzie błyskawiczne i ich skutki.
     Mając przed sobą takie ponure perspektywy i działając w tak niekorzystnych warunkach nadal nie potrafimy się odnaleźć w obszarze komunikacji interpersonalnej i łączności ponad podziałami. Dotyczy to praktycznie zarządzania na wszystkich poziomach układu terytorialnego państwa. Pospieszające jest to że po prawie roku od katastrofalnej powodzi w Kotlinie Kłodzkiej i przerwaniu tamy w Stroniu Śląskim - organy władzy właściwe w sprawach zarządzania kryzysowego doszły do wniosku - który przekazały do publicznej wiadomości - w końcu należy opisać charakter zagrożeń i sporządzić procedury działania.

     Podobnie w Elblągu po powodzi błyskawicznej trwa dyskusja i ustalanie: kto, co, kiedy, z kim i czym powinien reagować. Dzieje się to w warunkach doznanych szkód popowodziowych.

     W Skalbmierzu jeszcze nie było w tym roku powodzi błyskawicznej - więc nie dyskutuje się na temat jak zabezpieczyć odcinek drogi Skalbmierz - Topola w fazie zapobiegania przed napływem lawiny błotnej w razie nawalnego deszczu (reagowanie mamy opanowane do perfekcji). Jak wystąpi takie zdarzenie - to rozpocznie się dyskusja. Tym razem zapewne organy władzy publicznej właściwe w sprawach zarządzania kryzowego i ochrony ludności (to jest droga wojewódzka ale przebiega przez teren powiatu i gminy) będą się tłumaczyć z uszkodzenia albo niewykluczone że zawalenia tego fragmentu nawierzchni drogi asfaltowej w rejonie cmentarza w Topoli - niedawno odbudowanej - a obecnie ponownie wykazującej tendencje do destrukcji poprzez nachylenie i obsuwającą się skarpę w kierunku wschodnim pod wpływem przewozów, które może się spotęgować poprzez ewentualny zwiększony napływ wody opadowej po stoku od strony zachodniej. Po cichu łudzimy się, że nie będzie wypadku drogowego np. z udziałem całej rodziny.

     Komunikacja międzyludzka w dobie kryzysów i konfliktów nie spełnia wymagań. Jesteśmy podzieleni i zachowawczy. Ale cały czas mamy wolność słowa i swobodę wypowiedzi także poprzez medialne ilustracje.

     Z uwagą obserwujemy wyniki rozmów pokojowych przywódców wielkich mocarstw na Alasce i w Waszyngtonie, które tradycyjnie odbywają się bez naszego udziału. Nie było nas w Casablance w 1943 i w Jacie w 1945 r. to po co mielibyśmy być w Waszyngtonie w 2025 r. Już taka tradycja.

     W komentarzach medialnych usłyszeliśmy że podobno zawiodła komunikacja interpersonalna pomiędzy gabinetami Tych co Rzeczypospolitą władają z woli Narodu. W każdym razie - być może że tym razem nasze wady narodowe zadziałają dla nas korzystnie przynajmniej z moralnego punktu widzenia - Zwłaszcza że skutek rozmów pokojowych z wielkimi tego świata podsumował Prezydent Federacji Rosyjskiej i dał wiele do zrozumienia uczestnikom tych rozmów.

My - a dlaczego - nas tam w ogóle nie było???!!!

Agora - sierpień 2025 r. (źródło: zbiory autora)


opracowanie: Piotr Staniszewski   

Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)

Zapraszamy!