Ministerialny wychodek i żołnierskie ,,jaja''...

(źródło:. vivelo.pl)

Warszawa, 30-07-2024

[...] Jednym z przekleństw naszego życia, jednym z przekleństw naszego budownictwa państwowego jest to, żeśmy się podzielili na kilka rodzajów Polaków, że mówimy jednym polskim językiem, a inaczej nawet słowa polskie rozumiemy, żeśmy wychowali wśród siebie Polaków różnych gatunków [...]. (marsz. Józef Piłsudski)

     Niedawno na rynku wydawniczym ukazała się książka Edyty Żemły pt. "Armia w Ruinie". Z jednej z anonimowych wypowiedzi wojskowych, czytelnicy mogą wyczytać jak wojsko pilnuje... ministerialnego wychodka, obecnie toy toy w rejonie działań. Jeden z żołnierzy odmówił wykonywania tego zadania. W odpowiedzi usłyszał od kapelana "masz jaja chłopie".

     Prawie 30 lat temu usłyszałem od jednego z oficerów Sztabu Generalnego WP historię, która przydarzyła się generałowi J.Kuropiesce - uwolnionemu wcześniej z więzienia komunistycznego, w którym odbywał karę będąc oskarżonym przez Informację Wojskową o próbę obalenia ustroju PRL i działalność dywersyjno - szpiegowską w Wojsku Polskim.

     Po uwolnieniu z tegoż więzienia, generał Kuropieska został przywrócony na wojskowe stanowisko dowódcze i niebawem kierował ćwiczeniami na poligonie wojskowym. Wraz z przemieszczeniem wojska na ten poligon transportem kolejowym jechała specjalna laweta przewożąca specjalnie wykonany dla generała drewniany wychodek z nowych desek.

     Następnego dnia po pobudce gen. Kuropieska zapytał dyżurnego zgrupowania gdzie może skorzystać z wychodka. Tenże dyżurny odparł że dla generała znajduje się wykonany osobny wychodek. Na co Generał zapytał - a gdzie chodzą żołnierze za potrzebą. Tam na poziomym kiju do doła z wapnem - odparł dyżurny. Więc generał ujął portki w garść i poszedł do żołnierskiego wychodka na poziomym kiju.

     Cała ta opowieść świadczy o przykładzie - co prawda oryginalnym, jednakże wzmacniającym żołnierskie "jaja" - tu czytaj morale.

     Było to ważne także dlatego że kiedy podczas wojskowych gier sztabowych ustalano - czas od którego liczy się godzinę G+ np. przy planowaniu pościgu za nieprzyjacielem po przelaniu jego przedniego skraju jego obrony. To w razie nieporozumień w tym zakresie - czyli ustalenia okoliczności zaistnienia zdarzenia na polu walki, od którego liczy się godzinę G+ (nie należy mylić z godziną W albo terminem M) prowadzący szkolenie sztabowe czasami potrafił dosadnie określić że godzina G zaistnieje wtenczas gdy żołnierskie "jaja" będą wisieć nad okopem nieprzyjaciela.

     Z książki Edyty Żemły wynika także, że obecnie problem żołnierskich "jaj" (tu żołnierskiego morale) jest niezwykle palący dla naszego bezpieczeństwa. Bez ministerialnych wychodków poradzimy sobie sami.

opracowanie: Piotr Staniszewski   

Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)

Zapraszamy!