Racławice 4 kwietnia 1794 roku - chłopi, kosy i walka o WOLNOŚĆ

Wojciech Kossak, Kościuszko z kosynierami
(źródło: pl.wikipedia.org)

Proszowice, 10-04-2025

Rok Pański 1794 był czasem wielkiej próby dla naszej wspólnoty. Polska, nasza umiłowana ojczyzna, znalazła się na skraju zagłady. W kraju zapanował chaos - ludzie walczyli o wolność, ale także przeciwko sobie. Niegdyś zjednoczony naród podzielił się przez chciwość, brak zaufania i walkę o własne interesy.

Mija wiele lat od tamtych wydarzeń, ale wciąż, gdy zamknę oczy, widzę pola pod Racławicami, czuję zapach prochu i słyszę krzyki braci kosynierów. Był to dzień, który na zawsze odmienił moje życie.

Nazywam się Janek, chłop spod Miechowa, i choć nie miałem szlacheckiego herbu, choć nie nosiłem szabli ani karabeli, to stanąłem do walki ramię w ramię z innymi, by bić Moskala i bronić ojczyzny.

Kiedy wiosną 1794 roku usłyszeliśmy, że Kościuszko wzywa do powstania, długo się nie zastanawiałem. Panowie mówili, że to nie nasza sprawa, ale my, chłopi, czuliśmy inaczej. To była walka za Polskę, ale i za naszą własną wolność. Wzięliśmy kosy, jakie mieliśmy w obejściu, i ruszyliśmy do wojska. Ksiądz, świadomy wagi chwili i naszej głębokiej wiary, pobłogosławił nas na drogę słowami: "Niech Bóg ma was w swojej opiece, synowie tej ziemi! Niech Pan umocni wasze serca, doda odwagi i ochroni przed kulami wroga. Święta Matka Boża niechaj czuwa nad wami, a święci patronowie Polski niech wspierają wasze kroki. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen."

Matki, siostry i żony płakały na te słowa, ale w oczach ojców widziałem dumę.

Pamiętam dobrze tamten ranek. Mgła jeszcze nie opadła, a my staliśmy zwarci, patrząc w stronę Moskali. Serce biło jak oszalałe, ale kiedy Kościuszko przejechał konno przed naszymi szeregami i powiedział, że los Polski jest w naszych rękach, lęk ustąpił miejsca odwadze.

Ruszyliśmy do szarży na armaty. Strach? Może gdzieś w głębi duszy był, ale bardziej czułem gniew i żar w sercu. Biegliśmy z kosami podniesionymi do góry, a kule świstały nad głowami. Widziałem, jak Bartosz Głowacki dopadł do armaty i zagasił lont. To dodało nam sił. Padaliśmy, ale parliśmy naprzód i w końcu Moskale zaczęli uciekać.

Gdy bitwa się skończyła, ledwo stałem na nogach. Ręce drżały, a kosę miałem całą we krwi. Zwyciężyliśmy! Kościuszko podszedł do nas, spojrzał w oczy i powiedział, że jesteśmy bohaterami. To była najpiękniejsza chwila w moim życiu.

Dziś, gdy wspominam Racławice, wiem jedno - tamtego dnia pokazaliśmy, że chłop też może walczyć za Polskę, że wola wolności jest silniejsza niż kajdany, którymi nas spętano. I choć powstanie upadło, to duch Racławic nigdy w nas nie zgasł.


[Wspomnienia, które napisałem wyżej, są fikcyjne i stworzone na podstawie historycznych wydarzeń. Nie pochodzą z żadnego konkretnego źródła, lecz są literacką rekonstrukcją.]

Tadeusz Kościuszko, doświadczony oficer i bohater wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych, wiedział, że bez udziału chłopów Polska nie ma szans na odzyskanie wolności. Dlatego, ogłaszając insurekcję, postawił na mobilizację całego społeczeństwa - zarówno szlachty, jak i prostego ludu. Zreformował armię, dzieląc ją na oddziały regularne oraz ochotnicze formacje chłopskie i mieszczańskie. Kosynierzy, uzbrojeni w zwykłe kosy osadzone na sztorc, stali się siłą, której nie można było lekceważyć.

     Aby zmotywować chłopów do walki, Kościuszko ogłosił w Uniwersale Połanieckim (7 maja 1794 roku) częściowe zniesienie pańszczyzny i obietnicę wolności dla tych, którzy staną do walki. Był to przełomowy krok, który sprawił, że tysiące chłopów, takich jak Bartosz Głowacki, dołączyło do powstania.

     Historia Polski pełna jest bohaterów, którzy w chwili próby chwycili za broń, by walczyć o ojczyznę. Jednym z nich był Bartosz Głowacki - skromny chłop, który zasłynął w bitwie pod Racławicami i stał się symbolem siły, odwagi i dążenia do wolności.

pomnik Bartosza Głowackiego na polu bitewnym w Janowiczkach
(źródło: pl.wikipedia.org)
Bartosz Głowacki urodził się około 1758 roku w Rzędowicach, niewielkiej wsi w Małopolsce. Był chłopem pańszczyźnianym, który całe życie pracował na roli. W tamtych czasach chłopi mieli niewiele praw i byli zależni od swoich panów, Ich praca na pańskim gruncie była podstawą ekonomii wiejskiej i zapewniała żywność nie tylko dla siebie, ale także dla wyższych klas społecznych oraz mieszkańców miast, stanowili fundament społeczeństwa wiejskiego, a ich praca była niezbędna dla funkcjonowania całego systemu gospodarczego.

     Chłopi musieli dostosowywać się do warunków naturalnych oraz wymagań swoich panów, a ich życie było pełne trudów i wyrzeczeń. W wielu miejscach obowiązywały surowe prawa ograniczające ich swobodę - często nie mogli opuszczać wsi bez zgody Pana, a ich ziemia formalnie należała do pana jednak gdy w 1794 roku Tadeusz Kościuszko wezwał cały naród do walki, Wojciech Bartos (Bartosz) bo tak pierwotnie się nazywał nie wahał się ani chwili. Wraz z innymi chłopami chwycił za kosę i wstąpił do powstańczej armii.

     4 kwietnia 1794 roku pod Racławicami doszło do jednej z najbardziej znanych bitew insurekcji kościuszkowskiej. Wojska polskie, dowodzone przez Kościuszkę, stanęły naprzeciw armii rosyjskiej. To wtedy Bartosz Głowacki dokonał czynu, który na zawsze wpisał go do historii.

     W najgorętszym momencie walki, gdy rosyjskie armaty siały spustoszenie w polskich szeregach, Bartosz wraz z innymi kosynierami rzucił się do ataku. Wbiegł na rosyjską armatę, zdusił lont czapką i unieruchomił działo, ratując życie wielu towarzyszy broni. Po bitwie Bartosz Głowacki został osobiście wyróżniony przez Tadeusza Kościuszkę. Otrzymał stopień chorążego oraz zwolnienie z pańszczyzny i nazwisko Głowacki, co było niezwykłym honorem dla chłopa. Stał się symbolem walki ludu o wolność i dowodem na to, że w walce o ojczyznę wszyscy są równi.

     Tadeusz Kościuszko i Bartosz Głowacki na zawsze pozostaną w pamięci narodu jako symbole odwagi, niezłomności i walki o sprawiedliwość. Głowacki, prosty chłop, który w decydującym momencie historii stał się bohaterem, oraz Kościuszko, wielki wódz i patriota, który wierzył w równość i wolność wszystkich Polaków, pokazali, że prawdziwa siła nie tkwi w urodzeniu czy majątku, lecz w sercu, determinacji i gotowości do poświęceń.

     Ich czyny nie tylko zapisały się w kartach historii, ale stały się również inspiracją dla przyszłych pokoleń. Dziś ich imiona noszą ulice, szkoły. Pomniki, przypominają, że bohaterstwo rodzi się z miłości do ojczyzny i odwagi w walce o ideały. Historia Kościuszki i Głowackiego uczy nas, że każdy człowiek - niezależnie od swojego pochodzenia - może stać się symbolem walki o wolność, sprawiedliwość i godność.

Paweł Staniszewski   


ŹRÓDŁA, BIBLIOGRAFIA:
  1. Panorama Racławicka we Wrocławiu

  2. wielkikrakow.pl
  3. kosciuszko.muzhp.pl
  4. narowery.visitmalopolska.pl

Materiał pochodzi z portalu Internetowy Kurier Proszowski (https://www.24ikp.pl)

Zapraszamy!