Skwer im. Bł. Ks. Józefa Pawłowskiego; ulica Ks. Bronisława Mieszkowskiego
historia proszowskich ulic

widok na "Mały Rynek" od strony Krakowa
(fot. Łukasz Pieczyrak)

Proszowice, 17-04-2013

     Wykształcenie tej części miasta którą stanowi Skwer Bł. Ks. Józefa Pawłowskiego i ulicy ks. Bronisława Mieszkowskiego, M.Książek zalicza do drugiego etapu rozwoju przestrzennego miasta, który związany jest z jego odbudową po pożarze w 1407 roku. Wówczas na zapleczu południowego bloku przyrynkowego, wykształcony został plac targowy, w formie trójkąta, którego północna część połączona została również z wtedy wykształconą ulicą Rzeźniczą (dzisiaj B.Głowackiego).

     Wokół placu wybudowano domy i kramy. Mały Rynek, bo taką nieformalną nazwę wykształciły wieki, stanowił z Rynkiem, w dni targowe i jarmarki, centrum handlu. W tym trójkącie i na ulicy Krakowskiej, handlowano bydłem, końmi i płodami rolnymi. W żadnym ze znanych mi dokumentów, w tym w pracach F.Kiryka i F.Leśniaka, nie znajduję nazwy Mały Rynek. Jego istnienie, wykazuje M.Książek w szkicach przedstawiających hipotezę rozwoju przestrzennego miasta w okresie przedlokacyjnym i rysunek M.Wójcikiewicza będący rekonstrukcją planu miasta w XIV wieku.

     M.Książek w swojej pracy przedstawia również plan sytuacyjny zabudowań, ogrodów i placów należących do probostwa w 1866 roku. W tych szkicach, bez nazwy, jest ukazany Mały Rynek. Uchwałą Rady Miasta z dnia 30 V 1999 roku, Mały Rynek nazwano Skwerem Bł. Ks. Józefa Pawłowskiego, a w 2008 roku, z inicjatywy ówczesnego proboszcza Henryka Makuły, odsłonięto tam pomnik Błogosławionego , dzieło prof. Czesława Dźwigaja.

ks. Józef Pawłowski
(fot. internet)
     Dla Proszowian będzie to nadal Mały Rynek. Potrzeba wielu lat, a i w to wątpię, by nazwę Małego Rynku zastąpił Skwer imieniem bł. ks. J.Pawłowskiego. Piszę to w sytuacji, gdy od wczesnych lat mojego życia ulegałem kultowi dla tej osoby. Wielkość postaci dostrzegł tuż po wojnie ks. Stanisław Bomba, upamiętniając męczennika okolicznościową tablicą wewnątrz kościoła.

     Ówczesny proboszcz, podobnie jak wielu Proszowian znało osobiście Księdza Józefa. ks. dr J.Pwałowski beatyfikowany został przez papieża Jana Pawła II 13 VI 1999 roku. Był postacią wyjątkową. Łączył patriotyzm z głęboko rozumianą wiarą. Urodził się w 1890 roku w Proszowicach. Jego dom rodzinny znajdował się w tym miejscu gdzie dziś jest przedszkole przy ulicy Krakowskiej, któremu nadano imię Błogosławionego.

     Rodzina Pawłowskich od początku XVIII stulecia związana jest z tą ulicą. Kolejni przodkowie księdza należeli do cechu rzeźniczego. W fenomenie młodego Józefa, uczęszczającego w czasach intensywnej rusyfikacji do szkoły elementarnej, nie rozumiem w jakich okolicznościach posiadł on umiejętność czytania i pięknego, kaligraficznego pisania w języku polskim. Na pewno była to zasługa tej mieszczańskiej rodziny.

     W sporządzonym życiorysie ksiądz podkreśla wpływ na jego drogę życiową ówczesnego proboszcza księdza Bronisława Mieszkowskiego. Po ukończeniu Państwowego Progimnazjum w Pińczowie, też intensywnie rusyfikującego młodzież, ale już w atmosferze Rewolucji 1905 roku, Józef w 1906 roku wstąpił do Seminarium Duchownego w Kielcach.

ks. Józef na huśtawce
(fot. internet)
     W latach 1911-1915,w dalekim Insbrucku w Austrii, studiował na Katolickim Uniwersytecie. Tam, gdy jeszcze Europa krwawiła się w morderczej wojnie, w 1916 roku obronił doktorat z teologii. Studiował i chłonął kulturę języka niemieckiego. Był tym pokoleniem, które już niedługo będzie odradzać Polskę. Tuż po I wojnie światowej, niezależnie od kariery duchownego w diecezji, pomaga swojemu proboszczowi w Proszowicach w odgruzowaniu i odbudowie zniszczonego kościoła parafialnego.

     Kolejne etapy awansu, profesora seminarium, wice rektora, rektora seminarium a od 16 XI 1939 roku proboszcza katedry kieleckiej, łączył z działalnością społeczną. Znał bardzo dobrze język niemiecki, od zaraz włączył się, za pośrednictwem PCK, do pracy na rzecz potrzebującym pomocy, wiary i nadziei. Mając możliwości wstępu do obozu jenieckiego, dostarczał im cywilne ubrania i ułatwiał ucieczkę. Ukrywał chorych i rannych członków rodzącej się organizacji podziemia. Aresztowany został 10 II 1941 roku. Dalszy etap jego życiorysu wyznaczał obóz Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu i Dachau w pobliżu Monachium.

     Tam 9 I 1942 roku niemieccy oprawcy wykonali na nim morderstwo przez powieszenie. Z Dachau doskonale widać szczyty Alp w rejonie Insbrucka, miasta jego studiów. Widział je ksiądz Józef przez okres pobytu w tej niemieckiej kaźni polskich księży od 4 V 1941 roku aż do dnia mordu.

     Co myślał wówczas wychowany w duchu patriotyzmu i kulturze języka niemieckiego? Był tym pokoleniem, tak jak wielu innych, którzy mogli żyć i pracować dla odrodzonej Ojczyzny, a zniszczyły ich totalitaryzmy, czarny i czerwony, za to tylko, że byli wykształconymi i świadomymi Polakami.


ulica Mieszkowskiego zdjęcie z lewej: widok od ulicy Krakowskiej, zdjęcie z prawej: widok od ulicy Głowackiego
(fot. Łukasz Pieczyrak)
Ulica Księdza Bronisława Mieszkowskiego, jest w zasadzie częścią Skweru. Ich patroni znali się doskonale. Łączyły ich przyjazne relacje, uczeń - nauczyciel. Przez wieki ulica ta nie posiadała nazwy. Stały przy niej budynki rodzin, których właściciele, na tej samej działce, od strony Rynku, również posiadali domy. Przestrzeń między tymi zabudowaniami stanowiło podwórko.

     U zbiegu z ulicą B.Głowackiego stoją od lat dwudziestych minionego wieku solidnie zbudowane domy, w jednym z nich przez długie lata mieściła się poczta a drugi był własnością rodziny Winnickich. Od strony Małego Rynku funkcjonowała w nim restauracja. Budował je Ignacy Pomykalski.

     W 1975 roku ulicę tą nazwano Krótką. Nazwa w pełni odzwierciedlała stan faktyczny. W atmosferze 1981 roku, za aprobatą ówczesnych władz miejskich PZPR i zdominowanej przez członków Rady Miasta, na wniosek Piotra Moliszewskiego, w imieniu Stronnictwa Demokratycznego, dokonano niezwykłych jak na owe czasy przenosin. Ówczesnej ulicy Karola Świerczewskiego, przywrócono pierwotną nazwę O.Rafała, a ulica Krótka, uchwałą z dnia 27 II 1981 roku zyskała jako patrona, gen. Karola Świerczewskiego, świętego komunizmu.

     W składzie tamtej Rady był tylko jeden dramatyczny głos zdziwienia, czy tu są faszyści? Nie za długo patronował tej ulicy major NKWD, na pewno Polak z urodzenia a z wyboru komunista szczerze oddany Krajowi Rad i Stalinowi. Uchwałą Rady Miasta 31 I 1991 roku ulica ta zyskała nazwę Ks. Bronisława Mieszkowskiego. Postać tego wielkiego Polaka, przez 55 lat proboszcza w Proszowicach upamiętnia w proszowskim kościele piękna płyta z fotografią duchownego i podstawowymi danymi z życia kapłańskiego. Tablicę tą ,podobnie jak ks. J.Pawłowskiego ufundował ks. Stanisław Bomba.

ks. Bronisław Mieszkowski
(fot. internet)
     W dobie Powstania Styczniowego i po jego klęsce, należał do niezłomnych księży patriotów. Był pierwowzorem księdza Wargulskiego z "Syzyfowych Prac". Wywarł olbrzymi wpływ na osobowość księdza Józefa. Urodził się w Suchedniowie w 1836 roku. Jego ojciec był dyrektorem miejscowej fabryki żelaznych narzędzi. W 1857 roku wstąpił do Seminarium Duchownego w Kielcach. Po święceniach studiował w Lowanium.

     W czasie Powstania Styczniowego pełnił funkcję kapelana biskupa Majerczaka. Wysłany przez biskupa do Pińczowa, zdołał uprzedzić księdza Zajca, zaangażowanego w spawy powstania, o planach aresztowania go przez władze carskie. Ostrzeżony ksiądz zdążył wyjechać za granicę. W noc po ucieczce księdza Zajca władze carskie aresztowały ks. B.Mieszkowskiego i proboszcza księdza Gasińskiego, rodem z Proszowic. Władze carskie wymogły usunięcie z probostwa ks. Gasińskiego. Na jego miejsce powołano księdza B.Mieszkowskiego. Nie na długo.

     Raz po raz narażał się władzom rosyjskim za niewykonywanie różnych poleceń władz. Ich cierpliwość zakończyła się gdy zakazał śpiewać w kościele Boże caria chrani. Groziła mu zsyłka na Syberię. Ostatecznie, ku zadowoleniu władz został przeniesiony z probostwa w Pińczowie do Proszowic. W ocenie duchowieństwa, jak pisze w kronice parafii ks. Józef Rybczyk, był to awans, gdyż beneficjum proszowskie w oczach diecezji uchodziło w tych czasach za najlepsze, a w każdym razie za lepsze od Pińczowa.

     Pełniąc funkcję proboszcza w Proszowicach przez okres 55 lat, wielokrotnie narażał się władzom carskim. Groziło mu wywiezienie na Syberię. W utworzonej Rzeczpospolitej Proszowskiej w 1905 roku został ministrem oświaty. Autor Kroniki parafii pisze, że został nim wbrew swojej woli. Wizytacja inspektora oświaty z Miechowa dla władz carskich jest przerażająca. Ksiądz aktywnie organizował wywiezienie na taczkach posłusznego władzom carski kierownika szkoły. Gdy ten się bronił przed wywiezieniem, jednoznacznie z protokołu wynika, że użyto wobec niego siły fizycznej.

     W 1918 roku, zapewne z udziałem młodego księdza doktora Józefa, w dniu 11 listopada, ksiądz Bronisław Mieszkowski odprawił w kościółku św. Trójcy dziękczynną Mszę św. Pod wrażeniem jej atmosfery Stanisław Łakomski, pierwszy burmistrz Proszowic w odrodzonej Polsce napisał wzruszający wiersz "Do Polski".

     Był też ksiądz Bronisław bardzo dobrym gospodarzem parafii. W miejsce zużytej posadzki wstawił nową, z marmuru kieleckiego, ogrodził cmentarz grzebalny. W 1894 roku wybudował, ostatnio odnowioną bramę wejściową na cmentarz kościelny z Rynku. Wykonali ją proszowscy rzemieślnicy Stanisław Nicpoń i Andrzej Wleciał. Do dziś podziwiamy piękno ambony i drogi krzyżowej. Na 50-lecie swojego probostwa, w 1910 roku odnowił gruntownie wielki ołtarz i wybudował z kieleckiego marmuru nową mensę. W 1902 roku, z resztek cegieł i kamieni, pozostałych po zawaleniu się kościoła w 1824 roku, wybudował nową, istniejącą do dziś plebanię.

     Zarówno Błogosławiony ks. dr Józef Pawłowski jak i ks. Bronisław Mieszkowski zasłużyli się kulturze naszego narodu. Łączyła ich głęboka wiara i gorący patriotyzm.

Henryk Pomykalski   

Artykuł pochodzi ze strony: Internetowego Kuriera Proszowskiego
Zapraszamy: http://www.24ikp.pl/skarby/ulice_prosz/20130417pawlowskiego_mieszkowskiego/art.php