historia proszowskich ulic


ul. Leśna widok od strony ul. 3 Maja - kwiecień 2010 (fot. Andrzej Solarz)

Proszowice, 25-01-2013

     Nazwa, zgodna jest z ustawą o lasach z 1991 roku. W jej rozumieniu, grunt o powierzchni 0,10 ha, pokryty roślinnością leśną, spełnia wymogi należne temu określeniu. Trudno stwierdzić, w którym miejscu kończy swój bieg ulica a zaczyna wyboista droga pokryta hutniczym żużlem z okresu PRL-u.

     O żużlu piszę z szacunkiem, bo gdyby nie on, droga ta, łącząca najkrótszym odcinkiem Żębocin z Proszowicami, byłaby nie przejezdna. Po lewej stronie ma ona za sąsiedztwo urokliwy las od którego wzięła nazwę. Na szczycie lasu, w sąsiedztwie drogi, znajdują się zauważalne resztki cmentarza cholernego.

     Nie jest to precyzyjna nazwa, bo po I wojnie światowej w Polsce i Europie szalała epidemia "hiszpanki". Pamiątką po niej, na obrzeżach miasteczek i wiosek, były w każdej miejscowości wspólne cmentarze. Wówczas, wydawało się, że następuje koniec świata. W warunkach Polski, kardynał Sapiecha zorganizował Komitet ds. walki z epidemią. Na jego czele stanął prof. Emil Godlewski ("junior"), syn prof. Emila Godlewskiego.

skrzyżowanie z ulicą Szpitalną - kwiecień 2010 (fot. Andrzej Solarz)
     Przeważająca część tych cmentarzy zniknęła z naszego krajobrazu. Wnukowie zaorali te mogiły. Zostały nieliczne jak ta w Opatkowicach. Smutno, spośród kłębowisk chaszczy i resztek kamiennych figur, patrzą na nas. Cmentarze te były niemym świadkiem tragedii jaka dotknęła Polaków u progu Odrodzonej Polski.

     Ulica Leśna, gdy była jeszcze drogą polną, rozgraniczała grunty kolejnych właścicieli Jakubowic i mieszkańców Zagród. Na gruntach Józefa Kleszczyńskiego, poddanych reformie rolnej, zorganizowano Rolniczą Spółdzielnię Produkcyjną "Przyszłość" i bazę Powiatowego Zarządu Dróg Lokalnych. Firma ta wybudowała setki kilometrów utwardzonych dróg w obecnych powiatach, proszowickim, miechowskim i krakowskim.

     Na wdzięczną pamięć zasłużył wieloletni dyrektor tej firmy, Ryszard Rucki. Jowialny, pełen humoru i życzliwy ludziom, umiał w realiach PRL dobrze budować drogi. Był, obok Stanisława Perlika, jednym z nielicznych działaczy gospodarczych, który, w warunkach ówczesnego ustroju, budował solidne podstawy do rozwoju gospodarczego i społecznego naszego regionu. W jego firmie zatrudnionych było, jeżeli nie dziesiątki to setki pracowników.

ul. Leśna widok w stronę "lasu" - kwiecień 2010 (fot. Andrzej Solarz)
     Określenie las, dla pełnego uroku zakątka naszego miasta i Jakubowic, budzi zadumę. Dla naszych dziadków nie był on lasem. Tego pojęcia Ziemia Proszowska nie znała od zarania dziejów naszej państwowości. Bogaty czarnoziem żywił swoich, kraj i Europę. Nasi praojcowie nie znali głodu. Stąd radosny i pełen życia krakowski śpiew i taniec.

     Głodni i wynędzniali kosynierzy nie byliby w stanie rozprawić się z wyszkolonymi i dobrze odżywionymi Rosjanami w bitwie pod Racławicami, a pieśń Bartoszu, Bartoszu... nie byłaby tak dynamiczna i radosna.

     Lasy, w tym dawnym rozumieniu, rozciągały się na północ Ziemi Proszowskiej, tam gdzie rozciąga się Wyżyna Miechowska. Nasi praojcowie, w obrębie lasów wyróżniali dąbrowy, bory i inne.

     Za Wisłą, od Niepołomic do Sandomierza, zalegała puszcza. Na jej skraju, w Niepołomicach, królowie polscy wybudowali zamek. Był on bazą dla organizacji łowów. Ówczesne polowania na pewno były rozrywką, wyrabiały sprawność fizyczną, ale przede wszystkim dostarczały na zamek królewski mięso. Łowy podjęte w 1409 roku zabezpieczyły armię w mięso i jego przetwory. Stanowiły min. o znakomitym przygotowaniu króla Władysława Jagiełły do rozprawy z Krzyżakami pod Grunwaldem, gdzie król w pełnej zbroi, dosiadając ogiera wyhodowanego w stajni Zagród Królewskich, (Jan Długosz) " ...dla obaczenia nieprzyjaciela, podjechał na wyniosłe wzgórze i stanął na pagórku między dwoma gajami... skąd łatwy i dokładny rozlegał się widok na nieprzyjacielskie wojska...".

     Kazimierz Girtler, znakomity kronikarz Wyżyny Miechowskiej i Ziemi Proszowskiej pisał "...W Proszowskiem małe laseczki, toteż pilnowano ich jak ogrodów. Gajowy siedział wszędzie pilnując starych dębów i leszczyny, bo zwykle to sama bywa tam dębina. Największe lasy były rudzieńskie,300 morgów i biórkowski, a potem przecławski w połączeniu z piotrkowskim i koniuskim...".

była baza Powiatowego Zarządu Dróg Lokalnych - kwiecień 2010 (fot. Andrzej Solarz)
     W innym miejscu, w latach 1825 a 1831 "...laski proszowskie zeszły do znaczenia gaików, a nawet klombów zdobiących wioskę, ale korzyści głównych nie zapewniających. Gajami je też tam zwano, dozorców gajowymi. O lesie i leśniczym nie wiedziano... Laski były po największej części dębowe, podbite leszczyną, między tą zawadziła się lipa, jarząb, iva (wierzba),sosna rzadszą była, jednak gaiki sosnowe nawet i świerkowe, jak w Biórkowie, brzozowe jak w Polekarcicach... wielką one stanowiły przyjemność dla oka które omdlewało na łanach kipiących falującymi kłosami...".

     W naszym mieście śladem takiego gaiku dębowego, na pewno nie dąbrowy, jest Dębowiec, rozciągający się między ulicą Krakowską a T.Kościuszki. Nie ma żadnych dokumentów, które świadczyłyby, że w historycznych czasach był tu dębowy gaj.

     Z naszym lasem związane jest określenie pól we władaniu Proszowian, znajdujących się za cegielnią po prawej drogi w kierunku Żębocina. Noszą one nazwy "Pod Gajem", "Na Gaju", "Za Gajem". Pośrednio, jak starym jest ten trakt świadczy głębokość wąwozu, po którym biegnie droga, pierwotnie najbliższa do Żębocina i dalej do Nowego Brzeska. Na taki stan tej drogi, położonej na lessie, pracowały przez wieki deszcze i koła wozów.

końcowy odcinek ulicy - kwiecień 2010 (fot. Andrzej Solarz)
     Nasz jakubowicki las, z uwagi na ukształtowanie rzeźby terenu, podłoże, rodzaj drzew, krzewów, roślinności, w tym, że jest jednym z nielicznych gajów w naszym regionie, zasługuje na opiekę. To nie powinno być dzikie wysypisko z trudnym dojazdem.

     Ten skrawek zieleni zasługuje na to by był pięknym Gajem. Mógłby stać się celem naszych pieszych i rowerowych wycieczek. Mógłby pełnić również rolę dydaktyczną w zakresie przyrody i troski o środowisko. Jego stan zasobów biologicznych, zasługuje na opracowanie i stworzenie zeń ścieżki dydaktycznej.

To dla nas jest przyrodnicza cząstka naszej ziemi która ocaliła swoje pierwotne piękno.

Henryk Pomykalski   

Artykuł pochodzi ze strony: Internetowego Kuriera Proszowskiego
Zapraszamy: http://www.24ikp.pl/skarby/ulice_prosz/20130125lesna/art.php