historia proszowskich ulic


 (fot. Łukasz Pieczyrak)

Proszowice, 27-03-2012

     Prawdziwie Zielona. Wody Szreniawy i Ścieklca, z rosnącą na ich brzegach wszelkiego rodzaju roślinnością, krzewami, drzewami oraz gnieżdżących się wśród nich ptaków, stwarzają specyficzny urok, tej w mieście, a jakby poza miastem ulicy. Jej nazwa trafnie odzwierciedla stan faktyczny.

Ścieklec, potok - rzeczka, o długości 22,4 km, swoje źródło ma w rezerwacie przyrody Dąbie w Klonowie, na wysokości 270 m n.p.m. Wody tego potoku, niczym strumień górski, płyną przez Marchocice, Dziemierzyce, Smoniowice, Przemęczany i dalej przez Radziemice do Proszowic, gdzie przy ulicy Zielonej łączą się ze Szreniawą. Na obszarze gminy Radziemice, potok ten przyjmuje strumyk Racławki, płynący u podnóża kopca Kościuszki w Racławicach i biegnącego od Łętkowic, potoku Kniejówka.

     Powierzchnia zlewni tej rzeki wynosi 146,2 kilometra kwadratowego. Ścieklec z dopływami stanowi o pięknie krajobrazu Wyżyny Miechowskiej i Płaskowyżu Proszowskiego.

     Z końcem lat 50 - tych XX wieku, potok ten, od Makocic - Gniazdowic do Proszowic, został obwałowany. Przed jego regulacją, szczególnie jesienią i wczesną wiosną, łąki w dorzeczu tych rzek stanowiły rezerwuar wody dla setek tysięcy metrów sześciennych wody w okresie wylewów Szreniawy i Ścieklca. Wówczas Ogrodziska przypominały półwysep wdzierający się w ogrom wód od południa, północy i wschodu.

 (fot. Łukasz Pieczyrak)
     Sprawnie funkcjonujący system melioracyjny, sprawiał, że łąki te stawały się jeszcze bardziej urodzajne. Różnica wzniesień między źródłem a ujściem do Szreniawy wykorzystywana była przez stosunkowo dużą liczbę młynów na tej rzece - potoku. Jeszcze po II wojnie światowej pracowały młyny w Opatkowicach, Gniazdowicach, Rzędowicach, Błogocicach i około 200 metrów przed połączenie się ze Szreniawą w Proszowicach, przy ulicy Zielonej.

     Młyn w tym miejscu funkcjonował już w XV wieku, a być może i wcześniej. Dokument z 1498 roku mówi o podjęciu dzierżawy tego młyna przez proszowskich mieszczan. Wydaje się, że od powstania podrzęctwa na Zagrodach Królewskich, stanowił zawsze własność wielkorządów krakowskich. W dokumentach występował pod nazwą młyna Błonnego. Jego dzierżawcami były min. rodziny Radoszowskich (1615-1636), Jakuba Gierwatowskiego (1660), Franciszki Tymówny (1679), Franciszka Strowskiego (1686-1696), Kazimierza Florczykowica (może Florczykiewicza?) (1709-1736) i wielu innych.

 (fot. Łukasz Pieczyrak)
     Na mocy rozporządzeń, mieszczanie zobowiązani byli mleć zboże w młynach dworskich, w tym w Błonnym. W XVIII wieku, w młynie tym, o dwóch kołach, krytych strzechą, znajdowały się izdebka i piekarnia, a w obejściu stajenka, szopa, olejarnia, chlew, chlewik i stodoła. Był on często remontowany. O tym i innych młynach w Proszowicach pisał Franciszek Leśniak w monografii Proszowic. Młyn ten, podobnie jak dwór na Zagrodach, po zaborze naszego regionu przez Austriaków i sporządzonej inwentaryzacji, został, jako własność rządowa sprzedany.

     Z końcem XIX wieku i do lat 40-tych XX wieku, był on własnością rodziny Garbusińskich-Grethów. Nie mieszkają już w Proszowicach potomkowie tej rodziny. Rodziny zasłużonej w życiu naszego miasta. Pozostał po nich grobowiec na cmentarzu parafialnym wykonany przez Michała Nicponia (29.IX.1853-17 IX 1926), najwybitniejszego artysty z Proszowic, pracującego w kamieniu pińczowskim. Jego dziełem są min kolumny zdobiące główne wejście na cmentarz parafialny w Proszowicach i znaczące części odnawianego po I wojnie kościoła w Książu Wielkim.

 (fot. Łukasz Pieczyrak)
     Michał Nicpoń pochowany został w grobie ziemnym na cmentarzu w Proszowicach, przy murze rozgraniczającym stary cmentarz od nowego. Niszczeje jego dzieło "Grób Familii Garbusińskich".

Spośród wielu napisów, część już jest trudna do odczytania. Oto niektóre: Marya Garbusińska zm.23 IV 1900r.w wieku lat 63. ur.1837.
Sabin Mikałaj Garbusiński Doktor Wszechnauk. Lekarz. ur1835r zm. 15 I 1911 r w Krakowie. Zwłoki jego przeniesione do Proszowic spoczywają w grobach familijnych. Przechodniu, westchnij do Boga za Jego duszę. Sodalis. Marianus.
Aniela z Garbusińskich Grethowa zm.10.II.1925r żyła lat 55.ur 1870.
Karol Greth zm.23 IX 1944r.Żył lat 83.ur.1861r
Jan Wilhelm Greth. Kapitan WP. Odznaczony Krzyżem Obrońców Lwowa i Krzyżem Walecznych. zm. w Kowlu 16 II 1920 r. Żył lat 28.

     Grethowie, podobnie jak Girtlerowie, na pewno pochodzą z kręgu języka niemieckiego. Ich przodkowie najprawdopodobniej pochodzili z Austrii. Stali się Polakami. W trudnych czasach dla naszego narodu daleko łatwiej byłoby im żyć jako Austriakom czy Niemcom. Wybierali Polskę, oddali za nią życie.

     Kapitan Jan Wilhelm Greth w wojnie przeciw bolszewickiej nawale w 1920 roku. Wanda Girtler, pełniąc służbę w AK przeciw Niemcom, zginęła rozstrzelana przez Rosjan w pierwszych godzinach "wyzwolenia".

Henryk Pomykalski   

Artykuł pochodzi ze strony: Internetowego Kuriera Proszowskiego
Zapraszamy: http://www.24ikp.pl/skarby/ulice_prosz/20120327zielona/art.php