historia proszowskich ulic


ulica Wiślana  (fot. Janusz Jędrzejewski)
"kościółek" Św. Trójcy (fot. Henryk Pomykalski)
widok na ulicę Wiślaną od strony ul. Partyzantów (fot. Łukasz Pieczyrak)

Proszowice, 29-02-2012

     Wśród 15 - tu ulic w Proszowicach, w okresie międzywojennym, prof. W.Bernacki nie wspomina ulicy Wiślanej. Nazwę zyskała w okresie przebudowy drogi od Kościółka św. Trójcy do Białego Krzyża i dalej w kierunku Wawrzeńczyc. Jako droga polna biegła na poziomie otaczających pól, łąk i wielu w tym rejonie stodół. W tym znaczeniu mogła funkcjonować jako ulica Zastodolna.

     Pewnym jest dla mnie, że ta droga istniała w okresie gdy Wawrzeńczyce były miastem. Pośrednio o jej istnieniu świadczy fakt, że akt lokacji, wyznaczając przestrzenne zagospodarowanie miasta i gruntów, określił granice między Łaganowem i Proszowicami na linii którą nazywamy Granicą Łaganowską. Biegnące pola przy ulicy Wiślanej do Granicy Łaganowskiej do dziś zachowały jednakową szerokość. Ich długość wynosi przeciętnie około 1 km. Ta droga na pewno istniała przed nadaniem praw miejskich, a wyznaczający plan przestrzennego zagospodarowania, po prostu fakt jej istnienia uwzględnili.

     Grunty po prawej stronie ulicy, idąc od strony Kościółka Św.Trójcy są, z wyłączeniem terenu zalewowego powstałego na skutek wadliwie położonego przepustu wody, o wysokiej jakości. Te po lewej stronie ulicy noszą nazwę "Jeziórko". Nazwa sugeruje, że były to tereny podmokłe i przeznaczone na łąki. Jest prawdopodobne, że w zamierzchłych czasach był to teren zalany wodami gruntowymi i deszczami, spływającymi z okolicznych wzniesień.

Jeziórko, bez stałego odwadniania, zamieni się również i dziś w bezużyteczny teren.

     Jeszcze niedawno ulica ta była piękną aleją dorodnych topól. Była to pamiątka po akcji sadzenia drzew na Tysiąclecie Państwa Polskiego. Głównym animatorem sadzenia tych topól w naszym regionie był Atanazy Klepacki, instruktor uprawy tytoniu i wybitny działacz PAX - u. Organizował on w Proszowicach dziesiątki spotkań z wybitnymi uczestnikami ruchu oporu w okresie okupacji, w tym również, z gen. Bolesławem Nieczują - Ostrowskim, dla których organizacja ta była oparciem w codziennym życiu w okresie PRL.

 (fot. Łukasz Pieczyrak)
     Rozprowadzał on również wśród plantatorów tytoniu setki PAX- owskich książek o treści religijnej i związanej z okresem okupacji. W prasie PAX- owskiej "Tysiąc" publikował swoje pierwsze wspomnienia o ruchu oporu w naszym regionie. A.Klepacki był również jednym z animatorów wydania Ziemi Proszowickiej w 1964 roku i budowy szkoły rolniczej. W Ziemi Proszowickiej prof.F.Kiryk zamieścił swój pierwszy artykuł związany z historią naszego miasta i regionu.

     Przy ulicy Wiślanej, na wysokości Zakładu Energetycznego, zlokalizowany był pierwszy żydowski cmentarz. Żydzi w Proszowicach masowo zaczęli zamieszkiwać dopiero po klęsce Powstania Styczniowego. Temu faktowi sprzyjała polityka caratu i znaczące zubożenie mieszkańców miasta. Pierwszą rodziną Żydów zamieszkałą w Proszowicach, na mocy przywileju króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, była rodzina Gorukich.

     W latach 1841 - 1844 działalność gospodarczą w Proszowicach podjął Wolf Boruchowski. Prowadził on prace związane z brukowaniem części Rynku łączącej ulicę Szpitalną (3 Maja), z ówcześnie nazywaną jako ulica Miechowską a dziś T. Kościuszki.

     W latach 1844 - 1846 dochody konsumpcyjne dzierżawili Lejbuś Słomnicki i Mendel Guterman. Zamieszkiwali oni wraz z rodzinami i służbą w centrum miasta. Trudno jest określić rodzaj zajęć dwudziestu Izraelitów zamieszkałych w mieście w 1819 roku. W latach 1864 - 1865, po krwawym stłumieniu Powstania Styczniowego, w mieście zamieszkiwało pięć rodzin żydowskich, spośród których Icek Blumenfrucht trudnił się propinacją a Chaim Prais dzierżawił dochody z targowicy.

po prawej stronie "Jeziórko" (fot. Łukasz Pieczyrak)
    Z tą ulicą związany jest Kościółek Św. Trójcy. Jest to szczególne miejsce w kulturze miasta. Mieszkający niedaleko młody Józef Pawłowski, później ksiądz, doktor i błogosławiony, darzył szczególnym sentymentem to miejsce. Do czasu beatyfikacji przechowywane były w Kościółku Jego szaty liturgiczne. Przejęte zostały One przez Kurię Biskupią w Kielcach. Szkoda...

     W okresie okupacji, w oparciu o Kościółek, ksiądz Styczeń aktywnie pracował z młodzieżą Proszowic. To wówczas nastąpiło uporządkowanie terenu, na którym do lat 40-tych XIX wieku był jeszcze cmentarz parafialny. Zbudowano mur ogradzający Kościółek i zamontowano żeliwną bramę, którą wykonał w zakładach mechanicznych Kleszczyńskiego, Wincenty Nowak z Proszowic.

     Na rozjeździe ulic Biały Krzyż, Wolności i Wiślanej, istniał kurhan zwany od postawionej na nim figury, Białym Krzyżem. Dla przemieszczających się furmanek stanowił swego rodzaju rondo. Oceniam, że był on o średnicy około 10 metrów i wysokości ok.2.5 metra.

     Nie posiadam dokumentacji fotograficznej tego kurhanu. Gdyby ktoś był w posiadaniu takiej fotografii i zaprezentował ja na tych stronach, byłby to cenny materiał źródłowy. Podobnie jak kaplicy dworskiej na Zagrodach, która istniała jeszcze w okresie okupacji niemieckiej.

     W okresie budowy drogi asfaltowej w kierunku Wawrzeńczyc zlikwidowano kurhan. Spoczywające w nim kości poległych za Ojczyznę zostały rozwleczone. Głupota i barbarzyństwo!

     Figurę Białego Krzyża przejął na swoją posesję Teofil Pomykalski. W parę lat po śmierci właścicieli posesji, figura runęła. Prawdopodobnie zniknęłaby z naszego krajobrazu. Na taką uwagę ówczesny burmistrz Klaudiusz Kawecki spowodował, że firma Leszka Nowaka - Kombud, posadowiła go w obecnym miejscu.

Biały Krzyż (fot. Henryk Pomykalski)
     Na kolumnie, wśród wielu, może jeszcze do odczytania napisów, widnieje spod wapna nazwisko i data; Biechońscy 1837. Na wapniowej kolumnie osadzony jest, spękany ze starości, drewniany krzyż z wizerunkiem Chrystusa. Na jego odwrotnej stronie znajduje się metalowa tabliczka z datą 1915. Zapewne z czasu gdy w Proszowicach zadomowili się Austriacy i dokonano wówczas renowacji kurhanu i Białego Krzyża.

     Z kurhanu, w dnie pogodne, roztaczał się znakomity widok na Tatry. Ulicę tą, w latach dwudziestych XX wieku, w rejonie Białego Krzyża, przecięła linia kolei wąskotorowej.

W tym miejscu Niemcy wybudowali jeden z bunkrów, który miał im pomóc zatrzymać armię sowiecką.

     Przy ulicy tej zlokalizowano Zakład Energetyczny. Potrzebny, ale ze szkodą dla budownictwa rodzinnego. Pan Tadeusz Kulisa, znacząca osobowość w życiu miasta wspominał, że gdy dyskutowano o lokalizacji budowy szpitala, to jedną z realnych propozycji był teren za Kościółkiem św. Trójcy.

     W drugiej połowie lat osiemdziesiątych XX wieku, do planu przestrzennego rozwoju miasta wprowadzono na terenie Jeziórka budowę nowej szkoły. Plan zmieniono, budowy nowej szkoły, a być może przy niej basenu, nie podjęto.

Jako ulica w mieście, wyróżnia się tym, że brak jest przy niej chodników. Ulica stanowi własność Powiatu Proszowickiego.

Henryk Pomykalski   

Zakład Energetyczny przy ulicy Wiślanej  (fot. Łukasz Pieczyrak)
Artykuł pochodzi ze strony: Internetowego Kuriera Proszowskiego
Zapraszamy: http://www.24ikp.pl/skarby/ulice_prosz/20120229wislana/art.php