Obrona radiostacji w Lesie Klonowskim i...
    Dzisiaj jest czwartek, 18 lipca 2024 r.   (200 dzień roku) ; imieniny: Kamila, Karoliny, Roberta +wspomnienie świętego Szymona z Lipnicy    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   ludzie ZP   |   miejsca, obiekty itp.   |   felietony, opracowania   |   kącik twórców   |   miejscowości ZP   |   ulice Proszowic   |   pożółkłe łamy...   |   RP 1944   | 
 |   wstęp   |   aktualności   |   artykuły, opracowania   | 
 wspomnienia 
 |   ludzie RP 1944   |   filmoteka   |   kalendarium   |   RP 44 w sztuce   | 

serwis IKP / Skarby Ziemi Proszowskiej / RP 1944 / wspomnienia / Obrona radiostacji w Lesie Klonowskim i...
O G Ł O S Z E N I A
Money.pl - Serwis Finansowy nr 1
Kursy walut
NBP 2023-01-24
USD 4,3341 +0,23%
EUR 4,7073 -0,24%
CHF 4,7014 -0,22%
GBP 5,3443 -0,38%
Wspierane przez Money.pl


Obrona radiostacji w Lesie Klonowskim i...

(fot. archiwum B. Nieczui-Ostrowskiego)

25-08-2014

     Łączność ze sztabem 106 DP jak i pomiędzy rozproszonymi oddziałami partyzanckimi podczas trwanie Rzeczpospolitej Partyzanckiej 1944 była bardzo ważnym elementem doskonale funkcjonującego organizmu enklawy wolności. Jednym z elementów tego "układu nerwowego" była radiostacja Okręgu krakowskiego AK, mając tego świadomość Niemcy nie ustawali w próbach wyeliminowania jej z działań polskiego podziemia.

     Poniżej przedstawiamy kilka prób zlikwidowania opisanych przez uczestników walk: w Lesie Klonowskim - lipiec 1944, w miejscowości Dale k/Racławic - grudzień 1944 i w Łanach Nasiechowskich - styczeń 1945.

Pod tekstem znajduje się odnośnik do pliku PDF z zeskanowanymi maszynopisami tych relacji.

red.   

Obrona radiostacji w Lesie Klonowskim, lipiec 1944 r. osłaniał oddział dywersyjno-partyzancki "Jaksy"

W lipcu 1944 r. po moim przydziale do radiostacji, która pracowała mp. Las Klonowski, zostałem włączony do bezpośredniej walki. Po alarmie, późnym popołudniem od strony szosy Miechów-Racławice w lesie rozległy się strzały.

     Udałem się natychmiast do szałasu radiostacji, w pobliżu spotkałem dowódcę radiostacji por. "Zygmunta" z drugim osobnikiem, który niósł km. typu "Bren". Żołnierzem tym był jak się później okazało "Sawa" Franciszek Szarek. "Zygmunt" polecił mi, abym się udał razem z "Sawą" jako amunicyjny. Wziąłem torbę z 6 magazynkami do "Brena". Po wykonaniu skoku w kierunku Niemców otworzyliśmy ogień z zasłony przy sągu drzewa.

     Atakujący nieprzyjaciel zaczął się wycofywać ostrzeliwując się chaotycznie. Niezależnie od naszej obrony wewnątrz lasu wracający patrol od "Jaksy" pod dowództwem "Czarnego" Henryka Niklewicza zaatakował nacierającego npla z flanki, tym samym zmuszając go do całkowitego wycofania.

W nocy nastąpiła zmiana mp. do lasu w Górach Miechowskich.

Obrona radiostacji w miejscowości Dale k/Racławic dnia 3 lub 4 grudnia 1944 r. osłaniał oddział dywersyjno-partyzancki "Olgierda"

(rys. archiwum B. Nieczui-Ostrowskiego)


     Dnia 3 lub 4 grudnia 1944 r. (poprawiono ręcznie na 17 grudnia) radiostacja pracowała (grała) w gospodarstwie p. Stobierskiego w Dalach k/Racławic. Osłaniał oddział dyw.-partyzancki "Olgierda" por. J.Malara. W godzinach popołudniowych zostaliśmy zaatakowani przez oddział Niemców jadących na furmankach w ilości od 10 do 15 furmanek (dokładnie nie ustalono). Stałem w tym czasie na posterunku alarmowym z szer. "Sitko" Zenon Siciński. Posterunek ten był pełniony przed gospodarstwem, w którym stacjonowała radiostacja. Plutonowy "Dąbek" przybył na kontrolę.

      W tym czasie zza ogrodzonego żywopłotu wyjechały furmanki. My byliśmy ukryci za rogiem żywopłotu, a droga od lasu prowadziła w wykopie. Słyszeliśmy ruch furmanek nie widząc ich. Po wyjechaniu furmanek na teren płaski, spostrzegliśmy że są obsadzone przez Niemców. Natychmiast oddaliśmy serię z posiadanej broni maszynowej, aby powstrzymać jadących na furmankach Niemców i tym samym zaalarmować oddział ubezpieczający radiostację. Wywiązała się walka między nami a Niemcami.

     Na skutek większej siły ognia i zaskoczenia działaniem, zmusiliśmy npla do odwrotu w popłochu na co wskazuje ucieczka furmanek na przełaj przez pole. Jakie były ofiary nie wiemy, były ślady krwi na drodze i w polu. Po pewnym czasie nastąpiła wymiana ognia między km npla z pod lasu, a naszym, strzelającym z górki na tyle zabudowań. W niedługim czasie z kierunku od miejscowości Dosłońce przybył konny patrol od "Jaksy", którego celem było wsparcie obrony radiostacji. Patrol ten przyprowadził "Czarny" H. Niklewicz.

     Za udział w obronie bezpośrednio zagrożonej radiostacji otrzymałem pochwałę w rozkazie. Rozkaz Nr 56 106 Dywizji Armii Krajowej.

Opis walki w obronie radiostacji w dniu 14 stycznia 1945 r. w Łanach Nasiechowskich stoczonej przez oddział "Olgierda" i plutonu żandarmerii 106 Dywizji AK "Józwy" z SS. i niemiecką żandarmerią

(rys. archiwum B. Nieczui-Ostrowskiego)


     Przez kilka dni w pierwszej połowie stycznia 1945 r. radiostacja pracowała w Łanach Nasiechowskich w gospodarstwie p. Piotra Kowala. Obsługa radiostacji kwaterowała po drugiej stronie drogi w gospodarstwie p. Piotra Kubińskiego. Domy te znajdowały się w odległości 30 m i były przegrodzone skrzyżowaniem dróg w wykopie w wysokości dorosłego mężczyzny. Osłonę radiostacji pełniły: oddział partyzancki "Olgierda", rozlokowany w domach wzdłuż drogi w kierunku Nasiechowic i pluton żandarmerii 106 Dywizji AK "Józwy", rozlokowany w domach przy drodze w Łanach Nasiechowskich. W kierunku północnym przylegał do wsi las i w odległości 2 km za lasem przebiegała droga dofrontowa o ogólnym kierunku wschód-zachód Racławice - Skalbmierz - przyczółek sandomierski, który znajdował się w miejscowości Nowy Korczyn. Po drodze tej odbywał się stale ruch dofrontowy oddziałów i samochodów niemieckich.

     W dniu 14 stycznia 1945 r. wczesnym popołudniem około godz. 13-tej nad pracującą radiostacją (grającą) przeleciał na bardzo niskim pułapie specjalny samolot goniometryczny Fliescherer Storch.

     Natychmiast po zauważeniu samolotu ja, "Mały" i "Krzak" Kazimierz Kowalski wyskoczyliśmy na zewnątrz przed dom w którym kwaterowaliśmy biorąc km "bren", który był na wyposażeniu plutonu obsługi radiostacji. Przed domem był żywopłot - padliśmy natychmiast zajmując pozycję, gdyż zauważyliśmy na przedpolu w odległości 30m km. npla zajmujący stanowisko. Z lewej strony za stodołę przesunęła się niewielka grupa Niemców. Natychmiast otworzyliśmy ogień z km. zatrzymując pojawiającą się z bliskiej odległości od lasu tyralierę posuwającą się w kierunku domu, w którym pracowała radiostacja. "Krzak" skokiem udał się za stodołę strzelając w plecy przemieszczających się Niemców. Akcja nasza wywołała ogólną strzelaninę.

     Wskutek obustronnej wymiany ognia dach słomiany domu, u którego progu zajmowaliśmy pozycję zaczął płonąć. Gdy amunicja w "brenie" została wystrzelana, wyrzuciłem granat obronny na skrzyżowanie dróg. Jak się później okazało, znajdowała się tam grupa Niemców dowodzących akcją. W tym czasie prowadziły ogień km. grupy osłonowej "Olgierda" strzelający wzdłuż drogi i od wschodu km. od "Józwy". Jak się później okazało, strzelający z flanki do zgrupowania npla pod lasem.

     Akcja ta spowodowała, że Niemcy zaczęli się w pośpiechu wycofywać ostrzeliwując się chaotycznie. Z domu, w którym kwaterowaliśmy zaczęliśmy wynosić sprzęty. Drewnianego domu nie udało się uratować. Spłonął doszczętnie.

     W niedługim czasie zauważono ruchy posuwającej się od strony Nasiechowic i od zachodu tyraliery. Zaczęliśmy zajmować na nowo stanowiska lecz okazało się, że są to ruchy naszych oddziałów terenowych spieszących nam z pomocą. Wieczorem zmieniliśmy mp. udając się do Dziewięciołów, radiostacja kwaterowała i pracowała (grała) w gospodarstwie p. Gajosa, gdzie 18 stycznia 1945 r. zostaliśmy zdemobilizowani. Broń poszła do ziemi.

     Najazd Niemców na pracującą radiostację w Łanach Nasiechowskich w dniu 14 stycznia 1945 r. został zorganizowany prawdopodobnie przez Abwehrę na co wskazuje użycie samolotu goniometrycznego w momencie, gdy niemiecka grupa operacyjna opuszczała samochody na szosie i udawała się w las.

     Użycie oprócz gestapo miechowskiego sił SS. z Krakowa przeszkolonych do walki z partyzantami, jak również wcześniejsze namierzanie radiostacji przez samochody goniometryczne kursujące na szosie rokadowej Kraków - Miechów i dofrontowej Miechów - Skalbmierz dowodzi, że działanie to zostało zaplanowane przez sztab niemiecki 4 Armii Pancernej, a miało na celu oczyszczenie strefy na zapleczu frontu w momencie ruszania ofensywy rosyjskiej.

     Należy zdawać sobie sprawę, że grupa bojowa posuwająca się w drugi dzień ofensywy po drodze rokadowej, posiadała na to specjalny priorytet wysokiego dowódcy niemieckiego, tym bardziej że w rejonie Chroberz - Nowy Korczyn Rosjanie w dniu 14 stycznia 1945 r. po drodze Skalbmierz - Racławice w ogólnym kierunku na Miechów - Słomniki wprowadzili 59 armię, o czym sztab niemiecku musiał wiedzieć.

red.   

skany prezentowanych relacji:

idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Tańcz, zanim muzyka się skończy.
Żyj, zanim Twoje życie się skończy.
(cytaty bliskie sercu)
lipiec  18  czwartek
lipiec  19  piątek
lipiec  20  sobota
lipiec  21  niedziela
[9.00-14.00]   (Proszowice)
VIII. Festiwal "Święto Ogórka"
[14.00-19.00]   (Nowe Brzesko)
V. Piknik Ekologiczny
[16.00]   (Sudołek)
IV Małopolskie Święto Bobu
[16.00]   (Pobiednik Mały)
Pobiednicke Biegi 2024
DŁUGOTERMINOWE:


PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
szczegóły
ceny
przyjaciele
copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ