Dzisiaj jest niedziela, 25 września 2022 r.   (268 dzień roku) ; imieniny: Aureli, Kamila, Kleofasa ŚD Serca,Dzień Budowlańca    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   ludzie ZP   |   miejsca, obiekty itp.   |   felietony, opracowania   |   kącik twórców   |   miejscowości ZP   |   ulice Proszowic   |   pożółkłe łamy...   |   RP 1944   | 
 |   wstęp   |   aktualności   |   artykuły, opracowania   | 
 wspomnienia 
 |   ludzie RP 1944   |   filmoteka   |   kalendarium   |   RP 44 w sztuce   | 

serwis IKP / Skarby Ziemi Proszowskiej / RP 1944 / wspomnienia / Rozbrojenie Ukraińców w Kazimierzy Wielkiej
O G Ł O S Z E N I A
Money.pl - Serwis Finansowy nr 1
Kursy walut
NBP 2022-09-23
USD 4,8796 +0,94%
EUR 4,7591 -0,35%
CHF 4,9701 +0,16%
GBP 5,4530 -0,40%
Wspierane przez Money.pl


Rozbrojenie Ukraińców w Kazimierzy Wielkiej

rozbrojeni Ukraińcy opuszczają Szkołę Podstawową (fot. arch. Zdzisława Kulisia)

Kazimierza Wielka, 24-07-2013

     Koniec lipca i początek sierpnia 1944 roku to okres w dziejach naszego regionu bezprecedensowy w skali kraju. W czasie kiedy dookoła byli jeszcze ciągle niebezpieczni faszyści (mimo ponoszonych ostatnio dotkliwych porażek), na dużym obszarze wyznaczonym miejscowościami: Pińczów, Sancygniów, Zielenice, Koniusza, Wierzbno, Koszyce, Nowy Korczyn zrodziła się WOLNOŚĆ!

     Ludzie wywieszali na domach biało - czerwone flagi, powstały polskie urzędy, działające w konspiracji oddziały partyzanckie przeszły do otwartych działań jako oddziały regularnej Armii Polskiej. Wiele wydarzeń z tego okresu wpisało się na stałe do naszej historii poznajmy jedno z nich. Był 27 lipca 1944 rok, miejsce akcji Kazimierza Wielka.

     Poniżej fragmenty wspomnień z relacją sierż. Mariana Miklaszewskiego ps. "Odwet" z książki "Rzeczpospolita Partyzancka" Bolesława Michała Nieczui-Ostrowskiego ps. "Tysiąc":

wstęp Andrzej Solarz;    

W pierwszej połowie lipca, na skutek odnowienia się rany nogi o chor. "Bałtyckiego", chwilowo objął kompanię jego zastępca sierż. "Odwet". W dniu 25 lipca wywiad poinformował dowódcę pułku kpt. "Sewer" (Roman Zawarczyński), że żandarmi niemieccy skoncentrowani na posterunku żandarmerii, przygotowują się do ewakuacji i czekają na rozkaz z Miechowa aby opuścić Kazimierzę Wielką. Jak wiadomo już z meldunku Oberleutnanta Carla, wyjazd żandarmów nastąpił w dniu 27 lipca o godzinie 4:00, a na posterunku pozostał jedynie pluton ukraińskich policjantów z 207. batalionu w sile około 50 ludzi.

     Postanowiłem rozbroić wartownię. O 5:30, stanąłem przed bramą szkoły i zażądałem od wartowników by zameldowali mnie dowódcy. Jeden z nich odezwał się: możemy cię zameldować, ale chcemy wiedzieć o co ci chodzi? Spokojnie, ale stanowczo poprosiłem, by mnie zaprowadzili do porucznika Żukowa, mam ważną i pilną sprawę z nim do omówienia. Popatrzyli na siebie, coś między sobą szepcąc. Po chwili nadszedł z wartowni zdaje się dowódca warty z paru żołnierzami, a gdy wartownicy powtórzyli, o co chodzi, trzech żołnierzy zaprowadziło mnie na piętro, wskazując drzwi pokoju porucznika Żukowa.

Przechodząc przez dziedziniec i korytarz - zauważyłem, że ckm-y stoją w wybitych w murze otworach, a na korytarzu i na schodach stali żołnierze w pełnym uzbrojeniu.

     W pokoju za biurkiem siedział d-ca Ukraińców, lat około 30-35 i trzymał w ręku słuchawkę od telefonu. Wyczuwałem, że pragnie się z kimś połączyć, ale telefon nie odpowiada. Przyglądał mi się, wstał przywitał się przedstawiając się jako porucznik Żuków, proszą jednocześnie o zajęcie miejsca. Ja z kolei przedstawiłem się, podając swój pseudonim. Po zajęciu miejsca zapytał po polsku: Kto pan jest i co pan od nas chce? Odpowiedziałem: Jestem dowódcą Armii Krajowej na tutejszym terenie, a żądam, aby pan i pański pluton złożył broń, poddając się nam jednocześnie.

- Nie poddam się i będziemy się bronili. - Z tą garstką ludzi nie utrzyma się pan długo, najwyżej 2 - 3 godziny.

- Niemcy mnie nie opuszczą, lada chwila dadzą mi pomoc.

- Wiecie dobrze, że Niemcy pouciekali wszyscy - dużo ich wpadło w nasze ręce, a tych co będą chcieli - w co bardzo wątpię - tu wrócić, już my nie dopuścimy.

- Przyrzekli mi, abym się trzymał do 48 godzin, a pomoc na pewno nadejdzie z Krakowa.

- Pomocy na pewno nie dostaniecie, gdyż Kraków jest odcięty przez nasze oddziały. Niemcy z Krakowa już się ewakuują.


Zauważyłem, że to go zaskoczyło, zmienił głos i zaczął się denerwować. - Dobrze, przypuśćmy że się poddamy, co z nami zrobicie?

- Uważam, że to jest jedyne wyjście, gdyż oszczędzicie siebie i ludzi. Co do waszej dalszej przyszłości, zadecyduje moje wyższe dowództwo.


Żuków przeprosił mnie na chwilę i zaczął dzwonić, pragnąc połączyć się z Krakowem.

- Nic z tego nie będzie, poczta jest już w naszych rękach (ma się rozumieć, że nic nie było jeszcze zajęte).

Po kilku nieśmiałych dzwonieniach odłożył słuchawkę i zastanawiał się nad czymś.

- Więc co pan porucznik postanawia? - Dajcie mi się połączyć z Krakowem, przedstawię im sytuację, bo za poddanie się Niemcy mnie rozstrzelają.

- O połączeniu z Krakowem nie ma mowy. Niemców już nie potrzebujecie się obawiać, a ponadto nie jesteście przecież obywatelami i na pewno się z nimi nie spotkacie. Chyba, że jako przeciwnik.

- Proszę mi dać jeden dzień do namysłu.

- Nie, zaraz się poddajecie lub zdobywamy szkołę, czas ucieka i jeśli w swoim czasie nie wyjdę stąd, oddziały przystąpią do szturmu.

- Muszę się porozumieć z ludźmi, proszę o dwie godziny czasu.

- Daję jedną godzinę, po której dacie mi znać w bramie sam lub przez wartownika. Czekam na odpowiedź.

- Dobrze.


     Wyszedłem, odprowadzony przez wartowników do bramy. "Odwet" wysłał spotkanego po drodze swojego żołnierza Edwarda Maja z rozkazem do dowódcy oddziału dywersyjnego sierż. "Krzywdy" (Marian Pierzchała) kwaterującego w Kazimierzy Małej, aby natychmiast zameldował się wraz z oddziałem w rejonie szkoły.

"..."0" godzinie 6:20 zameldowałem się u dowódcy pułku kpt. "Sewera". Po przedstawieniu mu sytuacji, zatwierdził mi plan, wydając rozkaz rozbrojenia Ukraińców."

     Około godziny 7:00 zameldował się "Krzywda" ze swoim oddziałem w pobliżu szkoły. "O godzinie 7:00 wydałem rozkaz "Krzywdzie", aby rozmieścił ludzi w ten sposób, aby ich Ukraińcy nie widzieli (ze wzglądu na marną broń i zaledwie 12 ludzi, a gdy dam znak przez okno, mają wkraczać do szkoły). Ze sobą zabrałem strzelca "Szczepka" (Szczepan Szczerba), który był w mundurze harcerskim i wyglądał więcej po żołniersku. Miał ze sobą stena. Zapoznałem go z sytuacją, że możemy stamtąd nie wrócić. Gdyby miało się coś nie udać, miał otworzyć ogień na znak, gdy przymknę prawe oko. "Krzywda" miał w tym czasie atakować. Poszliśmy.

     Wartownicy odprowadzili nas do swego dowódcy, który oczekiwał nas w kancelarii. "Szczepko" został na korytarzu przy drzwiach.

- Więc co pan porucznik postanowił? (w tym czasie wyciągnąłem swoja parabelkę ze złamaną iglicą i położyłem przy jego pistolecie, na biurku, który już tam leżał).

- Ludzie nie chcą się poddać.

- Trzeba im wytłumaczyć, że walka jest bezsensowna.

- Rozmawiałem z nimi i postanawiają się bronić, może pan z nimi porozmawia.

- Dobrze, proszę ich zebrać.


     Przywołał żołnierza i dał rozkaz zbiórki przed kancelarią, gdy tymczasem ja wstając z krzesła, wziąłem jego rewolwer do ręki. Przez okno zauważyłem dużo ludzi stojących na ulicy. Wyszliśmy na korytarz. Przy drzwiach z bronią gotową do strzału i z groźną miną stał "Szczepko", a przed nim około 20 żołnierzy ukraińskich, pomiędzy którymi stały i dwie kobiety, w tym jedna z dzieckiem, reszta była na posterunkach (Boże, co za typy - pomyślałem). Popatrzyłem chwilę na nich i powiedziałem:

- Jesteście w sytuacji beznadziejnej, jedynym wyjściem dla was jest poddanie się, które może was tylko uratować, natomiast walka przyniesie wam tylko zgubę.

- Co stanie się z nami, gdy się poddamy? Czy nas nie rozstrzelają?

- My jeńców nie rozstrzeliwujemy. Jesteśmy regularną Armią Polską. Walczymy o wolność swojej Ojczyzny z Niemcami i sprzymierzeńcami hitlerowców. Jesteście ostatnią placówką, którą musimy usunąć (co teraz będzie, gdy nie będą chcieli poddać się? Różne myśli przychodziły mi do głowy. "Krzywda" nie da rady, a niech Ukraińcy otworzą ogień w ten tłum stojący przed szkołą. Będą mnie ludzie potem przeklinać...).

- Poddajemy się. (Parę głosów krzyczało: nie! Jednak zostali przez większość przekrzyczani). Dałem znak "Krzywdzie". Oddział przystąpił do zajmowania szkoły.

     Zdobyliśmy na Ukraińcach: 3 ckm, 5rkmów, 5 pepesz, 5 pm-ów, 5 pistoletów krótkich, 80 karabinów, 200 sztuk granatów ręcznych i 80 000 sztuk amunicji do kb i km oraz kilka wozów różnego sprzętu bojowego. Do niewoli poddało się: 1 oficer, 8 podoficerów, 32 szeregowców i 2 kobiety. Jeńców wyprowadziłem pod silną eskortą, ponieważ ludność dążyła do samosądu. Długo musiałem tłumaczyć, że są to ludzie bezbronni i są w naszej niewoli, a my żołnierze AK musimy ich bronić, mimo tego, że dawniej byli naszymi wrogami. Jeńcy zostali wysłani pod silną eskortą kolejką do Pińczowa, do dyspozycji kapitana "Nemo".

     W ten sposób w dniu 27 lipca 1944 roku Kazimierza Wielka została zajęta przez partyzantów Armii Krajowej wchodząc w ramy "Kazimiersko-Proszowickiej Rzeczpospolitej Partyzanckiej", wyrastając z czasem na jej "stolicę" jako najsilniejszy ośrodek dyspozycyjny sił powstańczych w tym terenie.

Nastroje jakie wówczas miały miejsce, określa w krótkich zdaniach główny sprawca wydarzeń w tym dniu i jego bohater. Por. cz. W. "Odwet".

"...Zameldowałem "Sewerowi" o wykonaniu rozkazu oraz wysłałem gońca do b. Komendanta Podobwodu "Kasia", a obecnie dowódcy IV/120. pp AK ppor. "Niebory", z meldunkiem o powstaniu "Rzeczpospolitej Kazimierskiej", jak w tej chwili nazywaliśmy ten wolny skrawek Polski. Nazwa ta miała zupełne uzasadnienie, gdyż zaczęły jawnie działać władze wojskowe, administracyjne i urzędy użyteczności publicznej [...] Wszyscy byli podnieceni i w napięciu oczekiwali dalszego rozwoju wypadków [...] Pomimo ogólnej radości z powodu ucieczki Niemców i wolnego od wroga pewnego terenu Polski - nastrój był trwożny [...] Na gmachach wywieszono chorągwie narodowe. Na wieży cukrowni wystawiono obserwatora przeciwlotniczego. Wysłano zbrojne oddziały na ubezpieczenia [...] Stany ludzi w oddziałach powiększały się tak, że musieliśmy wstrzymać werbunek z braku broni, której część musieliśmy dać sąsiednim placówkom. Korpus Bezpieczeństwa zaczął działać wyłapując Volksdeutschów, policjantów, szpiclów i donosicieli. Utworzona administracja państwowa zaczęła normalnie działać, zwracając uwagę na rozdział żywności dla ludności cywilnej i pracę handlu. Dowództwo AK przydzieliło do rozdziału również dużo cukru z cukrowni, który wydano ludności bezpłatnie. Przeprowadzono także z ludnością cywilną ćwiczenia biernej obrony przeciwlotniczej i przeciwpożarowej, uzupełniono szkolenie wszystkich żołnierzy, ćwicząc ich jawnie.

Rozbrojenie posterunku ukraińskiego było szczęśliwym pomysłem i pozostanie na zawsze wzorem odwagi, rozsądku a równocześnie przebiegłości i opanowania inicjatora akcji. Dzięki bowiem śmiałej decyzji, niezwykłej odwadze, zdecydowanej postawie sierż. "Odweta", jego trafnej ocenie sytuacji a także nastrojów u wroga, sugestywnej umiejętności przekonywania, najpierw dowódcy nieprzyjaciela, a później jego żołnierzy, rozbrojono bez jednego wystrzału, bądź co bądź silną, zdolną do kilkugodzinnej obrony, w zamienionej na małą fortecę szkołę."


Bolesław Michał Nieczuja-Ostrowski; "Rzeczpospolita Partyzancka"; Instytut Wydawniczy PAX; Warszawa 1991 r.



idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Zawsze jest dobry dzień, kiedy otwierasz szczęśliwe oczy.
(ks. Jan Twardowski)
wrzesień  25  niedziela
wrzesień  26  poniedziałek
wrzesień  27  wtorek
wrzesień  28  środa
DŁUGOTERMINOWE:


PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ