Operacja Armii Krajowej "Burza" na ziemi miechowskiej

(fot. ikp)

Książ Wielki, 8-07-2019

     Podczas walnego zebrania Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej, które odbyło się 26 czerwca 2019 r. na zamku "Mirów" w Książu Wielkim, skarbnik zarządu Głównego Stowarzyszenia AK Józefa Miszczyk zaprezentowała ciekawy referat pt. Operacja Armii Krajowej "Burza" na ziemi miechowskiej. Moim zdaniem troszkę przesadziła z podkreślaniem "miechowskości" omawianych wydarzeń, ale poza tym jest to bardzo solidny i wartościowy materiał z którym warto się zapoznać.

Zapraszam do lektury:

Andrzej Solarz   

Operacja Armii Krajowej "Burza" na ziemi miechowskiej

     Historyczna ziemia miechowska, rozciągająca się nad Nidzicą, Szreniawą i Dłubnią, oprócz swej niezwykłej urody, bogactwa całej przyrody i dużej ilości zabytków, posiada wielką ilość kart pełnych w wydarzenia, ze szczególnie pięknymi tradycjami walki o wolność i niepodległość Ojczyzny, zapoczątkowanymi w mrokach dziejów, czynach konfederatów barskich i ogniu Insurekcji kościuszkowskiej 1794, a kontynuowanych w powstaniach narodowych XIX wieku i marszu ku wolności strzelców i legionistów Józefa Piłsudskiego.

     Trzeba jeszcze dodać, że wspomniane wydarzenia miały wpływ na ukształtowanie się w dwudziestoleciu międzywojennym, a podczas II wojny światowej, tej najstraszliwszej w dziejach, na pełne ujawnienie się swoistej osobowości mieszkańca tego rejonu, jako żołnierza i obywatela, zdolnego do każdych poświęceń dla sprawy ojczystej i współrodaków; i że zjawisko to wystąpiło w wymiarze masowym.

     Ze względu na obecność wśród nas kombatantów II wojny i dalsze, oddziaływanie wydarzeń tego okresu na obecne pokolenia miechowiaków oraz i nasze codzienne życie w domowych pieleszach i społecznych kręgach, wydaje się ze wszech miar słuszne przypomnieć jeden z najciekawszych epizodów walki zbrojnej z Niemcami na tej ziemi.

     Konspiracja miechowska ukształtowała się w ciągu trzech - czterech miesięcy po wrześniu 1939. Z uwagi na bliskość Krakowa, jednego z głównych na ziemiach polskich ośrodków inicjatyw i działalności podziemia, teren ziemi miechowskiej znalazł się w bezpośrednim zasięgu wszystkich poważnych inicjatyw konspiracyjnych podwawelskiego grodu, chociaż pewne wysiłki, uwieńczone niekiedy powodzeniem objęcia swoimi siatkami tego terenu podejmowały przez pierwsze lata okupacji niemieckiej różne organizacje z Kielc. W miarę upływu lat i rozwoju komórek konspiracyjnych, sprawy te poprzez różne uzgodnienia regulowano.

     Ziemię miechowską, od początku okupacji do czasu scalenia w jedno wojsko podziemne, Siły Zbrojne w Kraju, czyli Armię Krajową, wypełniały aktywnością organizacyjną, propagandową i bojową takie organizacje, jak: Organizacja Orła Białego, Służba Zwycięstwu Polski - Związek Walki Zbrojnej - Armia Krajowa, Tajna Armia Polska - Konfederacja Zbrojna, Polska Organizacja Zbrojna, Narodowa Organizacja Wojskowa, Związek Odbudowy Rzeczpospolitej, Straż Chłopska ("Chłostra") i Gwardia Ludowa. Nieliczne spośród nich związane były ze stronnictwami lub grupami politycznymi, jak NOW ze stronnictwem Narodowym, "Chłostra" ze Stronnictwem Ludowym "Roch", GL z Polską partią Socjalistyczną "Wolność - Równość - Niepodległość" i POZ [Polska Organizacja Zbrojna; IKP] z Chłopską Organizacją Wolności "Racławice". Od 1942 ujawniły się tutaj również opozycyjne w stosunku do konspiracyjnych czynników krajowych Narodowe Siły Zbrojne i promoskiewska Gwardia Ludowa, od 1944 Armia Ludowa, kierowane przez komunistyczne jaczejki Polskiej Partii Robotniczej.

     Podziemie miechowskie przeszło przez różne stadia rozwojowe, zarówno jego strona wojskowa jak i cywilna. Miało ono, oprócz lokalnych tradycji, istotne uwarunkowania wynikające z obiektywnych okoliczności: geograficznych, komunikacyjnych, ekonomicznych i militarnych (także dla okupanta). Sprawiły one, że dzieje tutejszej konspiracji nie obfitują w obrazy tak efektowne, jak te z Gór Świętokrzyskich, Zamojszczyzny, Podhala, Wołynia czy Wileńszczyzny. A jednak rozmach pracy organizacyjnej, propagandowej, szkoleniowej, wywiadowczej, intensywność działań związanych z pozyskiwaniem uzbrojenia i sprzętu bojowego, jak choćby przyjęcie dwunastu zrzutów lotniczych z sześcioma ekipami i dwunastu z materiałem wojennym, czy zapewnieniem warunków do przyszłych działań i opracowywaniem planów powstańczych, a także przeprowadzone akcje bojowe, sytuują ten teren bardzo wysoko w ogólnym wysiłku całego podziemia krajowego.

     Tworzywo rekrutacyjne miejscowej konspiracji, a także zaplecze konkretnych jednostek terenowych i bojowych stanowiła w ziemi miechowskiej ludność chłopska, przeważająca liczebnie na tym terenie oraz mieszkańcy małych miasteczek i osad z Miechowem, Proszowicami i Słomnikami, Charsznicą, Książem Wielkim i Nowym Brzeskiem. Konspirację tutejszą tworzyli w zasadzie miejscowi oraz dość liczni przesiedleńcy, tj. Wielkopolanie, Pomorzanie, Ślązacy i Zagłębiacy.

     Inicjatorem i organizatorem lokalnych grup konspiracyjnych była najczęściej inteligencja wiejska (w tym liczni nauczyciele) mająca przeszkolenie wojskowe, uzyskane w przedwojennych podchorążówkach. Zakładali je w formach wojskowych przede wszystkim powracający w strony rodzinne po kampanii wrześniowej 1939 oficerowie służby stałej lub emisariusze przysłani specjalnie z wyższych szczebli dla wzmacniania miejscowej kadry dowódczej.

     Nadrzędność pracy wojskowej nad działalnością polityczną w okresie 1939-1941 uznawali również działacze partii i grup politycznych. Zrozumienie tego nadrzędnego celu przyczyniło się do szybkiego łączenia powstałych spontanicznie grup i oddziałów konspiracyjnych z prężnymi komórkami ZWZ.

     Ukształtowana w latach 1939-1942 siatka organizacyjna ZWZ - AK była modyfikowana do końca okupacji, zwłaszcza od przełomu 1943-1944, kiedy to Inspektoratem Miechowskim dowodził mjr/ppłk (ostatnio gen. bryg.) Bolesław Nieczuja-Ostrowski, ps. Bolko - Tysiąc. Cały wysiłek konspiracji ZWZ - AK skoncentrowany był na przygotowaniach do powstania powszechnego, zorganizowaniu jednostek wojskowych oraz ich zaplecza i na przygotowaniu do bieżącej akcji kilkudziesięciu oddziałów dywersyjnych i specjalistycznych. Dzisiaj wiadomo, że wszystkie założone w planowaniu walki i jej warunków cele wojskowe i polityczne zostały przez ZWZ - AK osiągnięte dzięki wytrwałości i ogromnemu poświęceniu uczestników konspiracji, a w szczególności jej kadry.

     Miechowskie dało ogromny wkład w dzieło walki z okupantem. Głównym czynnikiem wieloletniej pracy organizacyjnej było niewątpliwie powołanie latem 1944 - dwóch wielkich jednostek (106. Dywizji Piechoty "Dom", pod dowództwem ówczesnego mjr./ppłk "Tysiąca" i Krakowskiej Brygady Kawalerii Zmotoryzowanej "Bank", pod dowództwem mjr./ppłk Edwarda Kleszczyńskiego ps. Dzik). Zostały one doskonale sformowane i przygotowane do realizacji zadań powstańczych, a także innych działań zarządzonych przez dowództwo AK.

     Nie sposób jednak wymienić dzisiaj najbardziej zasłużonych. Podam jedynie nazwiska komendantów Obwodu Miechowskiego "Mech" - "Magdalena". Kolejno byli to: por Piotr Massalski ps. Morena, ppor. Stanisław Gutkowski ps. Janusz, rtm. Jerzy Jasielski ps. Jawa, por. Piotr Sławoń ps. Swarożyc, ppor. Stanisław Pałetko ps. Rzecki. Podam też nazwiska komendantów Placówki Miechów. Kolejno byli to: por. Józef Pluta ps. Pług, por. Julian Socha ps. Dźwig, ppor. Feliks Żaba ps. Dzwon. Na pamięć zasługują również: dowódca 112 Pułku Piechoty "Mleczarnia" kapitan Kamil Gudowski ps. Mak i dowódca 1 batalionu (miechowskiego) tej jednostki, kpt. Józef Sikorski ps. Karo.

     Decydującym sprawdzianem możliwości organizacyjno - bojowych Inspektoratu Miechowskiego stała się próba walki powstańczej podjęta w lipcu - sierpniu 1944 nad dolną Nidą, Nidzicą, Szreniawą, Dłubnią i górną Pilicą, która doprowadziła do utworzenia Rzeczpospolitej Kazimiersko - Proszowickiej [Kazimiersko-Proszowicka Rzeczpospolita Partyzancka, IKP], położonej na bezpośrednim zapleczu frontu sowiecko - niemieckiego i mającej poważne znaczenie dla toczących się wówczas walk o przyczółek sandomierski.

     Plan powstania powszechnego, tworzony pierwotnie w oparciu o Raport Operacyjny Nr 54 (datowany na 3 II 1941), a następnie o Raport Operacyjny Nr 154 (z 3 IX 1942), przewidywał opanowanie Krakowa i Rzeszowa jako głównych celów wojskowo-politycznych oraz 41 ognisk walki i 9 lotnisk w okręgu krakowskim. Siły bojowe Inspektoratu Miechowskiego miały opanować Miechów, Wolbrom i Tunel, a następnie działać na kierunek Krakowa, gdzie znajdowało się około 70 celów do uderzenia, w tym lotniska.

     Od jesieni 1943 Komenda Główna AK nabrała jednak przekonania, że planowane powszechnie powstanie, jako jednocześnie podjęty czyn zbrojny w skali całego kraju, może się nie udać. Opracowano więc nowe założenia do walki powstańczej i wprowadzono je rozkazem Dowódcy AK gen. bryg. Tadeusza Komorowskiego ps. Bór 20 XI 1943, nadając im kryptonim "Burza". Przewidywały one, że podczas odwrotu armii niemieckiej nastąpią krótkie, gwałtowne uderzenia AK na kolumny tyłowe nieprzyjaciela i witanie "sojuszników - naszych sojuszników" na ziemiach polskich przez ujawniających się dowódców Wojska Polskiego - czyli AK i przedstawicieli władz cywilnych.

     Początki wyzwalania ziem udręczonych pięcioletnią okupacją były tyle ryzykowne co i obiecujące. Operacja "Burza", nazywana skrótowo operacją "B", rozpoczęła się już w styczniu 1944 na Wołyniu. Prowadziła ją tam aż po czerwiec 27 Wołyńska DP. W pełni lata tego roku "Burza" dotarła nad Wisłę. W tym czasie, na Zachodzie siły alianckie zajęły Rzym (4 VI), lądowały w Normandii (6 VI) i wydawało się, że już niebawem wojna przeniesie się na ziemie niemieckie. Tymczasem na Wschodzie Armia Czerwona siłami dwóch potężnych frontów (1 Białoruskiego i 1 Ukraińskiego) rozgromiła centrum niemieckich sił. Katastrofalne położenie Wehrmachtu doprowadziło do przeniesienia się działań wojennych nad Bug, Narew, Wisłę i San. Armie uderzeniowe 1 Frontu Ukraińskiego szły przez Tarnopolskie, Stanisławowskie i Lwowskie oraz tereny południowej Lubelszczyzny, Przemyskie, Podkarpacie i Rzeszowszczyznę, wyzwolone już częściowo przez oddziały AK, które realizowały pełną "Burzę" lub tylko jej pierwszą fazę określaną jako "Czujność". Faza ta polegała na przyjęciu przez oddziały bojowe AK postawy pełnej gotowości i dozbrajania się przy każdej nadarzającej się okazji poprzez szybkie akcje i działania.

     Dla całego Okręgu Krakowskiego, a więc i Inspektoratu Miechowskiego, stan "Czujności" został zarządzony na 25 VII. Tutaj jednak, czyli w miechowskim mateczniku walki podziemnej, co najmniej od 20 VII oddziały partyzanckie, dywersyjno-partyzanckie i dyspozycyjne AK, a więc: pińczowskiego 120 Pułku Piechoty "Kawiarnia", miechowskiego 112 Pułku Piechoty "Mleczarnia" olkuskiego 116 Pułku Piechoty "Winiarnia" oraz proszowskiego 8 Pułku Ułanów "Ul" i michałowickiego 5 Pułku Strzelców Konnych "Pszczoła" , prowadziły aktywną działalność zbrojną, wymierzoną w mniejsze siły policji i wojska, w administrację i gospodarkę okupanta oraz w "ważnych" Niemców i ich sługusów. Wróg nie czekał jednak biernie aż oddziały AK się przegrupują, skoncentrują i poważnie zagrożą jego obecności. Niemcy, przewidując uderzenia AK w formie powstania powszechnego, podjęli wysiłek ściągnięcia rozproszonych sił do większych garnizonów. Zamiar ten powiódł im się tylko częściowo, ponieważ akcje oddziałów AK oraz współdziałających grup Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa (PKB) i Ludowej Straży Bezpieczeństwa (LSB) wykonane między 20 a 30 VII przeciwko Niemcom, doprowadziły do uwolnienia spod okupacji całego terenu Obwodu Pińczowskiego "Pelagia" i Podobwodu Proszowickiego "Pela" Obwodu Miechowskiego "Magdalena". Był to obszar o powierzchni ponad 1000 km kwadratowych.

     Trzeba jednoznacznie stwierdzić, iż w przypadku Obwodu "Pelagia" stało się to wyłącznie siłami 120 Pułku Piechoty "Kawiarnia", natomiast o opanowaniu rejonu Proszowic zadecydowały oddziały dywersyjne "Dominiki - Peli" (Podobwodu Proszowice), wspierane przez liczne tutaj grupy LSB.

     Przejęcie terenu Obwodu "Pelagia" i części Obwodu "Magdalena" następowało równolegle do działań sowieckich na Rzeszowszczyźnie i już po uchwyceniu (zresztą z pomocą AK), przyczółka w rejonie Sandomierza. Niosło to dla dowództwa Wehrmachtu i władz okupacyjnych wiele problemów zwłaszcza związanych z załamaniem komunikacji i własnych sił odpierających ataki sowieckie na przyczółku. Także z organizacją obrony i niezakłóconym płynnym odbiorem kontyngentów.

     Tymczasem na wyzwolonym terenie ujawniły się agendy Powiatowych Delegatur Rządu: w Kazimierzy Wielkiej (z delegatem Józefem Dąbkowski "Dąb") i Proszowicach (z delegatem Stanisławem Latałą ps. Żuk). W wyzwalanych miasteczkach i wsiach pojawiały się biało-czerwone flagi. Zaczęła funkcjonować polska poczta i telekomunikacja. Ważne obiekty, zakłady i urządzenia techniczne przejęły oddziały Wojskowej Służby Ochrony Powstania. W miasteczkach i siedzibach gmin powołano stałe posterunki PKB lub Straży Samorządowej (SS). W polskich rękach znalazło się również kilka linii kolejki wąskotorowej Charsznica - Miechów - Kazimierza Wielka, Kocmyrzów - Proszowice - Kazimierza Wielka, Hajdaszek - Pińczów - Kazimierza Wielka.

     W Koniuszy inspektor Inspektoratu Miechowskiego mjr/ppłk "Bolko" - "Tysiąc" stworzył sztab powołanej wówczas 106 DP "Dom", stąd ciężar wszystkich decyzji tam właśnie się przesuwał. Przed dwoma wielkimi jednostkami tego Inspektoratu: 106 DP "Dom" i Krakowską Brygadą Kawalerii Zmot. "Bank", stawał problem uderzenia na Kraków, gdzie z wielkim trudem udało się okupantowi opanować w pierwszych dniach sierpnia atmosferę popłochu i chaotycznej ewakuacji.

     Dzień 5 VIII 1944 uświadamia, że wróg nadal był silny i nie miał woli ustąpić bez walki, czy nawet utopić we krwi polską powstańczą irredenta. Tego bowiem dnia rozpoczął się całodzienny bój oddziałów pińczowskich o Skalbmierz i walka pod Jaksicami koło Koszyc. Podjęty wówczas przez nieprzyjaciela zamiar szerokiej pacyfikacji kilkunastu gmin upewnia, że przeciwnik za wszelką cenę dążył do odzyskania utraconych linii komunikacyjnych, lecz kiedy je odzyskał, zrezygnował z pełnej pacyfikacji terenu.

     Dalsze wypadki nad dolną Nidą, Nidzicą, Szreniawą, Dłubnią i górną Pilicą unaoczniły dowództwu AK, że ponowne "zapadnięcie" w konspirację głównych sił AK jest działaniem słusznym. Dlatego sztab i oddziały osłonowe 106 DP "Dom" przesunęły się z Koniuszy do Zielenic, lasów klonowych i dalej w kompleks lasów sancygniowskich, gdzie do pełnego stanu liczbowego powołano Samodzielny Partyzancki Batalion Szturmowy "Suszarnia" (dowódca kpt. Antoni Iglewski ps. Ponar). Jednostka ta miała wykonać uderzenie na Tunel i przeciąć Niemcom węzeł miechowski.

     Badacz tego niezwykłego zjawiska, jakim w okresie od 25 VII do 10 sierpnia 1944 była Rzeczpospolita, staje przed problemem granic tej wolnej od wroga enklawy. Dlatego na pewną uwagę zasługuje sytuacja dwóch gmin położonych na wschód od Miechowa - Racławic i Słaboszowa - w których władzę przejęły organa podziemia. Warto dodać, że racławicki posterunek policji był pierwszym, który w nocy z 24 na 25 lipca został rozbity przez polskie podziemie. Akcję tę przeprowadziła - uprzedzając działania AK - grupa LSB Tadeusza Jędrucha, ps. Ryszarda z Racławic.

     Władze administracyjne niemieckie w Miechowie miały świadomość, że ich pozycja w jakimś sensie zależy od postawy AK, dlatego z ich strony ciągle płynęły kuszące oferty składane przedstawicielstwu AK w Dziemięrzycach i Bukowskiej Woli. Kiedyś, w Polsce Ludowej, uczyniono z tego zarzut o współpracy AK w Inspektoracie Miechowskim z Niemcami.

     Dzisiaj aż nazbyt dobrze wiemy, że postawa dowództwa AK była ze wszech miar słuszna. Pokazano wówczas Niemcom siłę, dzięki czemu ośrodek dowódczy: sztab Grupy Operacyjnej "Kraków" i sztab 106 DP "Dom" w rejonie Sancygniowa - Klonowa (także zebrane tam oddziały Samodzielnego Partyzanckiego Batalionu Szturmowego "Suszarnia") mogły przynajmniej do końca pierwszych dni listopada czuć się w miarę niepokojone. Problem ten, jako otwarty, stoi aktualnie przed historykiem.

     Tymczasem, w związku z trwającym Powstaniem Warszawskim i zatrzymaniem się sowieckiej ofensywy, sytuacja na przyczółku sandomiersko-baranowskim zaczęła się coraz bardziej komplikować. Na zaplecze walczących z Sowietami jednostek Wehrmachtu wprowadzono świeżą IV Armię Pancerną. Rozładowywała się ona częściowo w Krakowie i posuwała ku Kielcom szosą Kraków-Kielce przez Miechowskie, stanowiąc śmiertelne zagrożenie dla znajdujących się na prawo od szosy zmobilizowanych w ramach "Czujności" oddziałów AK i grup paramilitarnych (PKB, LSB). Za bezpieczeństwo terenów stanowiących zaplecze walczących wojsk niemieckich odpowiadał wciąż Wyższy Dowódca SS i Policji w Generalnej Guberni gen. Wilhelm Koppe, na którego 11 VII zespół bojowy "Parasola" przeprowadził nieudany zamach. Na zachód od szosy Kraków-Kielce działania przeciwko siłom powstańczym przeprowadziły grupy wojskowo-policyjne, natomiast nad Nidą grupa "Wallenstein", wydzielona ze składu IV armii Pancernej.

     Przeciwko oddziałom AK był w tym czasie najczęściej używany, pozostający w służbie niemieckiej Ukraiński Legion Samoobrony (dowódca płk Wołodymyr Herasymenko), znaczący swoje eskapady krwawymi pacyfikacjami w Książu Wielkim, Krzeszówce, Janowicach, Skalbmierzu, Szarbi i Barbarce.

     Zdekonspirowane otwartymi działaniami fazy "Czujności" oddziały partyzanckie, dywersyjno - partyzanckie i dywersyjne "spłynęły", po wkroczeniu na teren naszej wolnej enklawy silnych oddziałów Wehrmachtu do lasów sancygniowskich, pozostając między 20 VIII a 5 XI w stanie czuwania podczas wciąż aktualnych zamierzeń wykonania "Powstania" lub tylko operacji "Burza". Skupione w lasach Sancygniowa plutony partyzanckie przeprowadziły w tym okresie, w ramach najrozmaitszych akcji patrolowych i działań antypacyfikacyjnych, ponad 120 wypadów, zasadzek, potyczek, itp. Równocześnie oddziały dyspozycyjne poszczególnych kompanii i batalionów 106 DP "Dom" i Krakowskiej Brygady Kawalerii Zmot. "Bank" wykonały ponad 80 uderzeń na nieprzyjaciela. Przeciwnikiem AK był Wehrmacht, "Ostlegiony", Ukraiński Legion Samoobrony z Bukowskiej Woli i policja niemiecka.

     W ostatnim okresie okupacji, który na ziemi miechowskiej trwał od listopada 1944 do połowy stycznia 1945 (tj. do wkroczenia Armii Czerwonej) nadal trwała walka z wrogiem, następowało dalsze "zgrywanie się" zespołów dowódczych i żołnierskich oraz porządkowanie spraw politycznych i stosunków międzyorganizacyjnych. Faza ta obfitowała w wydarzenia, które region miechowski określa jako jeden z trzech terenów o najintensywniejszej działalności zbrojnej podziemia w Polsce.

     Potwierdzeniem tej tezy niech będzie fakt, że 106 DP "Dom" i Krakowska Brygada Kawalerii Zmot. "Bank" objęły swym zasięgiem 20 tysięcy żołnierzy w oddziałach bojowych i służbach zaplecza.

     Wkroczenie Armii Czerwonej i pierwsze represje NKWD i "Smierszu" oraz decyzje organizacyjne Dowódcy AK gen. bryg. Leopolda Okulickiego ps. Niedźwiadek i komendanta Okręgu Krakowskiego AK płk. Przemysława Nakoniecznikoff-Klukowskiego ps. Kruk II o rozwiązaniu Sił Zbrojnych w Kraju położyły kres istnieniu organizacji, a żołnierzy zwolniono z przysięgi.

     Ideową i organizacyjną kontynuacją AK stała się: początkowo Organizacja "Nie", potem Delegatura Sił Zbrojnych i wreszcie Zrzeszenie "Wolność i Niezawisłość". Były one bezwzględnie zwalczane przez bezpiekę i rodzimą beriowszczyznę.

     Na ziemi miechowskiej i w całym kraju rozpoczął się trwający z górą 10 lat wielki dramat co najmniej 4 tysięcy żołnierzy Inspektoratu Miechowskiego, w tym legendarnego "Tysiąca" z najbliższymi swymi współpracownikami. Fakty te dopiero dziś, po ujawnieniu wielu dokumentów przez Instytut Pamięci Narodowej, stają się znane całemu społeczeństwu. Dotąd wiedzę o nich posiadały ofiary i ich rodziny. Bezmiar cierpień fizycznych i psychicznych żołnierzy i partyzantów 106 DP "Dom" i Krakowskiej Brygady Kawalerii Zmot. "Bank" w sowieckich łagrach, peerelowskich więzieniach i obozach oraz w codziennym życiu, jako obywateli II kategorii w totalitarnym państwie, oczekuje na dalsze opracowanie historyczne.

SŻAK Insp. MARIA   

Artykuł pochodzi ze strony: Internetowego Kuriera Proszowskiego
Zapraszamy: https://www.24ikp.pl/skarby/rp44/art/20190708referat/art.php