facebook
Partyzant baonu "Skała", doktor honoris causa AGH

    Dzisiaj jest niedziela, 25 października 2020 r.   (299 dzień roku) ; imieniny: Ingi, Maurycego, Sambora Zmiana czasu z letniego na zimowy, Dzień Kundelka    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   |   praca   | 
 |   ludzie ZP   |   miejsca, obiekty itp.   |   felietony, opracowania   |   kącik twórców   |   miejscowości ZP   |   ulice Proszowic   |   pożółkłe łamy...   |   RP 1944   | 
 |   lista postaci   |   przyjaciele regionu   |   stąd pochodzili   |   "zwykli - niezwykli"   | 
 ludzie Rzeczpospolitej Partyzanckiej 1944 
 |   "katyńczycy"   | 

serwis IKP / Skarby Ziemi Proszowskiej / ludzie ZP / rp1944 / Partyzant baonu "Skała", doktor honoris causa AGH
O G Ł O S Z E N I A


Partyzant baonu "Skała", doktor honoris causa AGH
Zygmunt Kawecki ps. Mars
(ur.: 11.04.1919 - zm.: 10.11.2003)

biogram

Zygmunt Kawecki ps. Mars
(fot. naszemiasto.pl)
prof. dr hab. inż. Zygmunt Kawecki
(fot. ktl.imir.agh.edu.pl)

Proszowice, 30-10-2019

Podpułkownik Zygmunt Kawecki ps. Mars, profesor zwyczajny dr hab. inż.; urodził się 11 kwietnia 1919 roku w Wieliczce w rodzinie od pokoleń związanej z górnictwem. Dziadek Wilhelm Kawecki był maszynistą wyciągowym w kopalni w Jaworznie. Ojciec Franciszek, absolwent Szkoły Górniczej w Wieliczce i Akademii Górniczej w Leoben, pracował w kopalniach soli w Lacku i Kałuszu. Tam poznał babcię Leokadię Serafińską ze Stanisławowa. W czasie I wojny światowej Kaweccy zamieszkali w Wieliczce, gdzie ojciec (inżynier górniczy i hutniczy), od 1917 r. był radcą górniczym w Salinie wielickiej, kierownikiem Warzelni i równocześnie Działu Elektromechanicznego kopalni do 1926 r. Uczył także w wielickiej Szkole Górniczej.

     Zygmunt w Wieliczce ukończył szkołę powszechnej i 8-klasowe gimnazjum (im. Jana Matejki) gdzie działał w Związku Harcerstwa Polskiego, po maturze w 1938 r. chciał studiować w Akademii Górniczej w Krakowie, jednak po jednorocznym pobycie w Szkole Podchorążych Saperów w Modlinie, po ogłoszeniu powszechnej mobilizacji 3 września 1939 r. otrzymał powołanie do batalionu w Przemyślu w stopniu plutonowego-podchorążego saperów. 4 września w został ciężko ranny w zbombardowanym pociągu pod Trzcianą koło Rzeszowa.

     Po odzyskaniu zdrowia, w lutym 1940 roku wstąpił w Wieliczce do Związku Walki Zbrojnej (później AK) przyjmując pseudonim "Mars". Do roku 1943 pełnił funkcję dowódcy plutonu. Od kwietnia do marca 1944 r. zorganizował i był dowódcą plutonu dywersyjnego Kedywu w Wieliczce. Od marca 1944 r. był inspektorem dywersyjnym Kedywu (m.in. był specjalistą d.s. minerskich) w obwodzie Miechów, prowadził szkolenie oddziału dywersyjnego "Skała". W batalionie "Skała" był dowódcą plutonu specjalnego (minersko - dywersyjnego).

     W 1944 r. organizował koło Staniątek akcję wysadzania pociągu, wiozącego generalnego gubernatora Hansa Franka oraz pociągu ewakuacyjnego koło Kasiny Wielkiej. W czasie akcji "Burza" wraz z całym Samodzielnym Baonem Partyzanckim Skała krakowskiego "Kedywu" brał udział we wszystkich jego bitwach pod Moczydłem, Krzeszówką, Zarszynem, Sadkami, Złotym Potokiem. 6 grudnia 1944 r. kierował akcją likwidacji Baumgartena, dowódcy niemieckiego Stutzpunktu w Dalewicach. W sierpniu 1944 r. żołnierze Baonu "Skała" ruszyli na odsiecz walczącej Warszawie; powrotem batalionu w okolice Krakowa dowodził Kawecki.

     Tak Zygmunt wspomina jedno z dramatyczniejszych wydarzeń z okresu konspiracji: [...] Z wiosną 1944 r. Dowódca Okręgu "Kedywu" w Krakowie mjr Jan Pańczakiewicz "Skała" urządził w Luborzycy koło Kocmyrzowa odprawę inspektorów okręgowych. Po odprawie, w której uczestniczyli "Skała", Mieczysław Cieślik - "Koral", Ryszard Nuszkiewicz - "Powolny", Henryk Januszkiewicz - "Spokojny", Czesław Skrobecki - "Czesław" i ja - mieliśmy obaj z "Powolnym" zatrzymać się w terenie do następnego dnia. Postanowiliśmy spędzić noc w willi por. Stanisława Goszczyńskiego, ps. "R". Willa ta znajdowała się w otwartych polach, ok. 2 kilometry na wschód od Kocmyrzowa. Porucznik "R" był członkiem naszej dywersji w Miechowskiem i u niego kwaterował również nasz podkomendny ppor. Henryk Pleciński - "Paradoń".

Gospodarz willi oddał "Powolnemu" i mnie do dyspozycji pokój, nie znając naszych nazwisk i danych personalnych. Około godziny 3-ej zbudziło nas dobijanie się do drzwi i okien domu oraz krzyki i wołanie:

- Hier Geheime staatspolizei - öffnen! öffnen!

Prędko zerwaliśmy się z łóżek, podaliśmy spiesznie por. "R" nasze aktualne nazwiska i uzgodniliśmy, że przyjechaliśmy do Pietrzejowic aby zakupić żywność. "Powolny" w klozecie zlikwidował obciążające pisma i notatki. Kilku żandarmów, dowodzonych przez z-cę szefa gestapo w Miechowie Petersa, przeprowadziło rewizję całej willi, znajdując jakiś flobert na strychu i kilka naboi.

W końcu Peters, wyraźnie podniecony alkoholem, przyszedł do naszego pokoju i przeprowadził ok. godzinne przesłuchanie.

Byliśmy już ubrani, przy czym "Powolny", będąc szczupłym i niskiego wzrostu, wyglądał bardzo niepozornie, wobec czego Peters uważał mnie za głównego podejrzanego, a zlekceważył wybitnego naszego "cichociemnego". W tej godzinie ocaliło nas to, że ja miałem jeszcze, prawdziwe dokumenty, mówiłem po niemiecku i mogłem mu z całym spokojem i przekonywująco odpowiedzieć na krzyżowe pytania, dotyczące mojej pracy w kopalni w Wieliczce.

Z wielką dla nas ulgą nad ranem gestapo, które w zasadzie poszukiwało ppor. "Paradonia" - nieobecnego aktualnie w willi - opuściło Pietrzejowice, a "Powolny" i ja udaliśmy się w teren [...]
.

     W swojej książce "Likwidacja Wilhelma Baumgartena" Zbigniew Pałetko przytacza kilka relacji akcji w Kątach, miedzy innymi Stanisława Maćkowskiego ps. Żnin: [...] Zawała" pierwszy wypuścił serię do najbliższego Niemca. Niemiec runął jak długi na ziemię. "Zawała" biegł dalej w podwórze, a "Lenard" strzelał równocześnie do drugiego Niemca, który uciekał do stodoły. W tym momencie bardzo wysoki Niemiec wybiegł z mieszkania. "Zawała" od razu stwierdził, że to Baumgarten. Skierował stena w jego stronę. Przerażony "Leutman" wypuścił pistolet z ręki; widać terroryzował nim kobiety i mieszkańców domu.

"Zawała" serią ze stena położył oprawcę trupem. "Mars" poprawił mu z pistoletu. Dwóch innych Niemców poczęło uciekać przez otwarte wrota stodoły. Cofnąłem się więc i okrążyłem stodołę w celu zabiegnięcia im drogi. Jeden z nich zmykał w szalonym pędzie w dół po pochyłości terenu. Posłałem za nim jedna, drugą i trzecia serię. Niemiec zachwiał się i upadł, ginąc mi jednocześnie z oczu za jakąś zasłoną. Moją myśl okrążenia Niemców odgadł "Lenard" i pobiegł za mną, prując także seriami ze swego mpi do uciekającego Niemca. W jednym ułamku sekundy ciche wiejskie gospodarstwo wypełnione zostało hukiem serii z automatów i pistoletów. Nagle uczułem, że z bliska ktoś do mnie strzelił, uczułem coś w rodzaju uderzenia w twarz; błyskawiczna myśl: czy żyję? Tak, żyję, czuję się całkiem dobrze. Instynktownie zorientowałem się, że wróg skrada się ku mnie, by oddać ponownie strzał z karabinu. Stałem na otwartej przestrzeni. Pobiegłem więc w lewo bliżej stodoły, trzymając stena z ręką na spuście. Wtem zza węgla stodoły wysunęła się lufa karabinu mignęło ramię hitlerowca. Podbiegłem dwa kroki ku niemu, naciskając równocześnie spust stena. Seria pocisków przeszyła brzuch olbrzymiego cielska, które osunęła się pod moje stopu. Pamiętam jak spadła mu czapka, z której wysypały się "kennkarty" zabrane Polakom i jak upadając wypuścił karabin z rąk.

Z przeciwnej strony nadbiegł "Mars", trzymając w ręku pistolet gotowy do strzału. "Żnin", jesteś ranny? - zapytał, przyglądając mi się z zaniepokojeniem. - "Nie, nic nie wiem! Dlaczego?" - odrzekłem, "Masz krew na twarzy i ramieniu. Jesteś ranny w ucho!" Odruchowo złapałem się za lewe ucho i istotnie zauważyłem krew na dłoni. Miałem również lewe ramię pokrwawione. Zrozumiałem wtedy, że to jest skutek strzału oddanego do mnie przed paru sekundami. Strzał ten, choć oddany z bliska i chociaż zostałem trafiony w lewe ucho i draśnięty w szyję, nie wyrządził mi żadnej krzywdy. Ma się to cudowne szczęście - pomyślałem. "Nie, nic mi nie jest - rzekłem do "Marsa" - czuję się dobrze. Czy są jeszcze gdzieś Niemcy?". "Wszyscy zlikwidowani, tylko "Zawała" ranny, biegnijmy do niego !".

Pobiegliśmy bramą od drogi na podwórko "Zawała" leżał ciężko ranny w nogę. Był pobladły z bólu. Szybko skontrolowałem jeszcze całe obejście, czy nie schował się tu jeszcze jakiś hitlerowiec. Cztery trupy niemieckie leżały w różnych miejscach obejścia gospodarskiego. Żywych Niemców nie było. Jednak w tej krótkiej strzelaninie zginął też Polak, gospodarz Ludwik Łokas, w wieku lat 41 [...]
.

autor książki "Likwidacja Wilhelma Baumgartena" Zbigniew Pałetko (z lewej) wraz z dowódcą patrolu bojowego porucznikiem Zygmuntem Kaweckim ps. Mars, późniejszym podpułkownikiem, profesorem Akademii Górniczo - Hutniczej w Krakowie
(fot. zbiory Z. Pałetko)

Za swoją działalność w konspiracji "Mars" został odznaczony: Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari (4418-protzb1), dwukrotnie Krzyżem Walecznych, Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami, Krzyżem Partyzanckim.

     Pod koniec 1945 r. Zygmunt Kawecki po ujawnieniu się przed tzw. "komisją likwidacji Armii Krajowej" kontynuował studia na Akademii Górniczej w Krakowie, równocześnie pracując jako asystent w Katedrze Części Maszyn. W 1946 r. wraz z prof. Ludgarem Szklarskim organizował Laboratorium i Zakład Urządzeń Elektrycznych w Górnictwie. Kiedy zaistniała potrzeba zbadania stanu technicznego lin nośnych kolei linowych na Kasprowy Wierch w Zakopanem, prof. L. Szklarski wraz z prof. Mieczysławem Jeżewskim i Zygmuntem Kaweckim opracowali defektoskop do badań magnetycznych lin stalowych. Defektoskopem mgr inż. Zygmunt Kawecki badał przez wiele lat liny nośne kolei linowej na Kasprowy Wierch. W latach 1948-50 pracował także w Głównym Instytucie Górnictwa nad przystosowaniem defektoskopii magnetycznej do badań bezpieczeństwa lin wyciągów szybach kopalń węgla.

W 1957 r. udział w I Międzynarodowym Kongresie Transportu Linowego - OITAF w Rzymie.

     W 1959 r. obronił pracę doktorską w AGH pt. "Zagadnienia teoretyczne i praktyczne związane z elektromagnetyczną defektoskopią lin stalowych". Nadal uczestniczy w międzynarodowych kongresach i sympozjach. Zygmunt Kawecki z najbliższym współpracownikiem prof. Juliuszem Stachurskim opracowali pierwszą w literaturze światowej książkę pt. "Defektoskopia magnetyczna lin stalowych".

     W latach 50. Zygmunt Kawecki pracował w powołanym w 1953 r. Zakładzie Urządzeń Szybowych AGH, wchodzącym w skład Katedry Maszyn i Urządzeń Górniczych, kierowanym przez prof. Oktawiana Popowicza. Równolegle był zatrudniony w Biurze Projektów Górniczych w Krakowie, gdzie zorganizował i kierował projektującą nowoczesne urządzenia wyciągowe dla kopalń węgla i soli. W 1955 r. przejął w AGH kierownictwo Zakładu Urządzeń Szybowych.

     Dr inż. Zygmunt Kawecki w 1961 r. habilituje się na Wydziale Górniczym AGH na podstawie pracy pt. "Zagadnienia poprawy ekonomiki transportu szybowego kopalń przez zastosowanie wyciągów jednonaczyniowych w nowym układzie". W latach 60. był dwukrotnie prodziekanem Wydziału Maszyn Górniczych i Hutniczych.

     Swoje bogate doświadczenie w zakresie projektowania transportu szybowego mógł wykorzystać, konsultując projektowanie nowoczesnych szybów w budowanym wtedy nowym Zagłębiu Miedziowym w kopalniach "Lubin", "Polkowice" i "Rudna", a także kopalni rudy cynku "Pomorzany" w rejonie Olkusza, gdzie miał okazję wdrożyć szereg swoich udoskonaleń i wynalazków.

     W 1967 r. Zygmunt Kawecki otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego, a w 1974 r. tytuł naukowy profesora zwyczajnego. W 1972 r. został dyrektorem Instytutu Maszyn Górniczych, Przeróbczych i Automatyki.

prof. Kawecki przy badaniu drutów stalowej liny ultradźwiękami
(fot. Express Wieczorny)

     Profesor Kawecki jest autorem lub współautorem wielu odkrywczych i oryginalnych w skali światowej hipotez naukowych, metod badawczych nie tylko z zakresu badań magnetycznych, ale również technologii urabiania skał, nowych rozwiązań konstrukcyjnych maszyn i urządzeń górniczych itp., które są chronione kilkudzięsięcioma polskimi i zagranicznymi patentami. Jest autorem i współautorem 193 publikacji oraz 43 patentów, a także kilkuset sprawozdań z prac naukowych, badawczych, raportów, opinii, ekspertyz dla przemysłu...

     W latach 70-tych przewodniczył w różnych komitetach naukowych i komisjach zawodowych w przemyśle: Komitet Naukowy Siarkopolu, Centrum Mechanizacji Górnictwa KOMAG w Gliwicach, Komitet Naukowo-Techniczny Ministerstwa Górnictwa, Komitet ds. Rozwoju Przemysłu Miedziowego itd.

profesor zwyczajny doktor habilitowany inżynier Zygmunt Kawecki doktor honoris causa AGH
(fot. biuletyn.agh.edu.pl)

     W 1982 r. z uwagi na zły stan zdrowia, zrezygnował z kierowania Instytutem i jako inwalida wojenny I grupy przeszedł na emeryturę. Na emeryturze prof. Kawecki nadal współpracował z AGH. Razem z innymi profesorami:, przyczynił się do utworzenia na AGH Konwentu Seniorów, w którym w latach 1995- -2001 pełnił funkcję prezesa. Nadal czynnie uczestniczył w życiu naukowym Uczelni, a szczególnie Katedry Transportu Linowego AGH. Był członkiem Komitetu Naukowo-Programowego Zeszytów Naukowo-Technicznych ww Katedry, członkiem komitetów naukowych różnych konferencji, w tym V konferencji pt. "Bezpieczeństwo transportu linowego w nowym prawie polskim i Unii Europejskiej", która odbyła się w 2002 roku. Należał do Sekcji Mechanizacji Górnictwa Komitetu Górnictwa Polskiej Akademii Nauk, a także był honorowym członkiem Międzynarodowej Organizacji Badania Trwałości Lin OIPEEC.

     W 1993 r. Senat AGH nadał profesorowi zaszczytny tytuł Doktora Honoris Causa Akademii Górniczo-Hutniczej im. St. Staszica w Krakowie.

     Profesor Zygmunt Kawecki posiadał wiele orderów i odznaczeń m.in.: Złoty Krzyż Zasługi (1956), Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (1972), Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (1976), Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski (1982), Medal Edukacji Narodowej (1996). W połowie 1999 r. Prezydent RP przyznał prof. Z Kaweckiemu z okazji jubileuszu 80. urodzin Gwiazdę do Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski. Tegoż roku Minister Gospodarki nadał Profesorowi stopień górniczy "Generalny Dyrektor Górniczy I stopnia.

Zmarł 10 listopada 2003 roku w Krakowie, pochowany jest na cmentarzu w Wieliczce, kwatera V.

opracowanie: red.   


ŹRÓDŁA, BIBLIOGRAFIA:
  1. Józef Hansel; Profesor zwyczajny doktor habilitowany inżynier Zygmunt Kawecki doktor honoris causa AGH; [w:] Biuletyn Informacyjny Pracowników AGH, nr 108, 2002
  2. Adam Klich; Profesor Zygmunt Kawecki. Wspomnienie; [w:] Biuletyn Informacyjny Pracowników AGH, nr 124, grudzień 2003
  3. Zbigniew Pałetko; Likwidacja Wilhelma Baumgartena; Radziemice 2002
  4. Express Wieczorny 1977 r.

  5. zbiory IKP

  6. biuletyn.agh.edu.pl
  7. akgrot.wieliczka.eu
  8. kedyw.info
  9. pl.wikipedia.org
  10. dziennikpolski24.pl
  11. mbc.malopolska.pl
  12. ktl.imir.agh.edu.pl



idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Prawdziwej wdzięczności nie można wyrazić słowami .
(Goethe)
październik  25  niedziela
październik  26  poniedziałek
październik  27  wtorek
październik  28  środa
DŁUGOTERMINOWE:


PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ