Przywódca powstań śląskich, opisany też katolickim tygodniku

(fot. źródło)

Proszowice, 31-07-2021, (2.05.2021)

     Większość czytelników Internetowego Kuriera Proszowskiego (24ikp.pl), doskonale już zna tę postać z czasów powstania śląskiego. Otóż ta osobowość, na dobre przysłużyła się nie tylko naszym terenom, ale też na tle ogólnopolskim. Tak opisano Alfonsa Zgrzebnioka, losy jego rodziny i związek z naszym regionem.

     Nie jest to artykuł z bardzo starej gazety, ale warto go odnotować w tym dziale, szczególnie w tym czasie gdy na naszym terenie w 1944 roku także mieliśmy "powstanie" - kazimiersko - Proszowicką Rzeczpospolitą Partyzancką.

opracowanie: Marcin Szwaja   

Źródło: Gość Niedzielny; nr 17, 2 maja 2021 r. Dodatek 100.rocznica powstania śląskiego...; Saga śląskiego rodu

Saga śląskiego rodu (fragmenty)

Zgrzebniokowie w komplecie, z prawej siedzi Alfons, najstarszy z rodzeństwa
(fot. źródło)
W czasie wojny niektórzy członkowie rodziny działali w Armii Krajowej. Jan Zgrzebniok, brat Alfonsa, był w AK w Radomiu. Józef Pajączek, siostrzeniec Alfonsa, a syn Marii i Leona, kolejarza, uciekł przed Niemcami z Rybnika w okolice Kazimierzy Wielkiej w Małopolsce. Tam zakochał się w dziewczynie o imieniu Helena. Pobrali się, gdy on miał 23 lat, a ona 19. Nie mówił żonie, że wraz z jej kuzynami należy do 106. Dywizji Piechoty AK, 4 sierpnia 1944 r, powiedział Helenie, że idzie zagrać w karty z jej kuzynami- i nie wrócił.

Następnego dnia Niemcy krwawo pacyfikowali niedalekie miasteczko Skalbmierz, zamordowali tam 84 cywilów. Partyzanci ruszyli z odsieczą, pokonali Niemców i wyzwolili miasto. Niestety, poległo 22 partyzantów, w tym młody kapral podchorąży ze Śląska Józef Pajączek. Na jego nocnym pogrzebie w parafii w Gorzkowie były tłumy ludzi i salwy honorowe. Zrozpaczona Helena nie wiedziała jeszcze wtedy, że jest w ciąży. Niespełna 9 miesięcy później urodziła dziewczynkę, którą nazwała po ojcu:-Józefa. Babcia mówiła, że gdy mama rano wstawała do pracy, jej poduszka codziennie była mokra od łez. A ja przez całe życie tęsknię za ojcem- mówi Józefa Miszczyk. Jest jedyną wnuczką Leona i Marii z domu Zgrzebniok, ma dwoje dzieci, czworo wnuków i dwoje prawnuków. Przed emeryturą była dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 95 w Krakowie.

Część rodziny nadal mieszka w Dziergowicach. Z tej gałęzi pochodził też zmarły w marcu 2021 r, biskup Gerard Kusz z diecezji gliwickiej. Był synem Euforyzyny, najmłodszej siostry Alfonsa Zgrzebnioka.


Przemysław Kucharczyk   

Artykuł pochodzi ze strony: Internetowego Kuriera Proszowskiego
Zapraszamy: http://www.24ikp.pl/skarby/lamy/gazety/20210731gosc_niedzielny_zgrzebniok/art.php