Niezwykła artystka z Ziemi Proszowskiej

Alina Gołdyn
malarstwo...

Alina Gołdyn (fot. Andrzej Powidzki)

Tak naprawdę potrafimy mówić tylko przez nasze obrazy
Wincent van Gogh


Proszowice, 12-04-2018

Alina Gołdyn z domu Andrzejczyk - malarka obrazów, mieszkająca i tworząca w Stogniowicach koło Proszowic, przyszła na świat w 1967 roku w Proszowicach. Absolwentka Liceum Ogólnokształcącego w Jabłonce - matura 1986. Jest malarką samoukiem, malarstwa sama uczyła się w domu. Nie uczęszczała do żadnej artystyczno - plastycznej szkoły, ale ma talent, wrażliwość i duszę artysty, które ze sobą współgrają. Jako samouk w tej dziedzinie śmiało eksperymentowała z różnymi technikami i metodami malarskimi, w ten sposób poznawała tajniki warsztatu malarza obrazów. Najbardziej lubi malować obrazy olejne na płótnie, przedstawiające pejzaż, martwą naturę, akty.

     Ta niezwykła malarka nie wymyśla czegoś nowego, bo właściwie wszystko już było, jedynie poszukuje dla siebie ważne i realne, prawdziwe motywy. Skupia się przede wszystkim na prawdzie i ważnych rzeczach otaczających nas. Sztuką jest tylko je dostrzec, a malowane obrazy przez panią Alinę pozwalają nam to zobaczyć, np.: stare młyny, strumyki i mostki na nich oraz inne motywy. Podoba mi się malarstwo, które wyszło spod ręki pani Aliny Gołdyn, obrazy są kompozycyjnie dobre i technicznie dobrze wykończone, a rozpoznanie ich sensu nie sprawia trudności.

     Alinę Gołdyn poznałem dwa lata temu, wówczas powiedziała mi o swojej pasji życia, o tym jak już od wczesnej młodości - od lat szkolnych przykuwały jej uwagę obrazy i rzeźby. Na wycieczkach szkolnych, podczas oglądania tych dzieł w muzeach i na wystawach, szukała przekazu widzianego oczami ich twórców - ...mogłam na obrazy i rzeźby patrzeć godzinami, trudno mi było od nich odejść, ale czas na to nie pozwalał... - wówczas usłyszałem to od pani Aliny.

kolaż z obrazów Aliny Gołdyn - kolaż obrazów (fot. Andrzej Powidzki)

     Jej fascynujące opowiadanie na temat dość późno zaczętej praktycznej przygody z malarstwem i poznawaniu specyfiki warsztatu malarza obrazów utkwiło w mojej pamięci, więc postanowiłem po latach wrócić do tematu i poprosiłem panią Alinę Gołdyn o wywiad na temat jej pasji.

Andrzej Powidzki: Pani Alino kiedyś słyszałem od Pani, że nie jest Pani artystką tylko malarką obrazów.
Alina Gołdyn: Zawsze można twierdzić, że jest się artystą i nikt nie może nam udowodnić, że się nim nie jest. Jednak artysta to wielkie słowa, to człowiek odznaczający się mistrzostwem w jakieś dziedzinie sztuki. Nie wiem czy można tak o mnie powiedzieć - ocenić to może tylko ten, kto zauważy wczytaną ideę moich obrazów, w jaki sposób one inspirują, skłaniają do przemyśleń, bawią i nastrajają. Dlatego wolę używać w stosunku do siebie nazwy związanej ze swoją specjalnością twórczą w dziedzinie malarstwa - po prostu malarka obrazów.

A.P.: Proszę powiedzieć, jak rozpoczęła się Pani przygoda z malarstwem?
A.G.: Byłam od dziecka wrażliwa na sztukę. Malarstwo i rzeźba to moja pasja. Nie może malować osoba, która nie jest wrażliwa. Marzę o tym by zacząć rzeźbić - stan ducha jest, ale boję się, że jestem na to zbyt słaba w sensie sprawności moich rąk. Moja przygoda z malarstwem zaczęła się dosyć dawno bo już około 25 lat temu, ale też za późno, bo wcześniej podjęłam inną życiową decyzję, a nie szkołę w tym kierunku. Źle robimy, że porzucamy swoje marzenia, wątpimy w siebie. Powiedziałam sobie, muszę spróbować i zobaczyć jak to jest z tym, co czuję w duszy. Kupiłam podstawowe kolory farb, pędzle - może dwa, może trzy, później więcej i coraz więcej i tak jest do dziś. Uwielbiam przebywać w sklepie plastycznym. Pierwszymi fanami była moja rodzina i znajomi, później inni. Uwielbiam stać przy sztaludze z pędzlem w ręce.

A.P.: Jak powstaje pomysł na obraz?
A.G.: Często mówię, że nie mam weny do pracy ani pomysłu na obraz, nawet jeśli wcześniej coś sobie wymyślę. Ale wystarczy, że zacznę malować, a wena pojawia się w trakcie malowania i tak powstaje obraz.

A.P.: Co najbardziej lubi Pani malować i czy Pani prace inspirowane są folklorem?
A.G.: Żyję na wsi dlatego chyba najbardziej lubię malować pejzaże. Widoki, które odchodzą już w zapomnienie, stare chatki pokryte strzechą w lesie i na skraju wsi, stare młyny i drewniane kościółki. Dlatego też można powiedzieć, że te prace są inspirowane polskim folklorem. Patrzę na świat i otaczające mnie miejsca pod względem malarstwa, widzę drzewo i widzę jego głębię, światło, widzę plan dalszy. Patrząc na osobę widzę światło na nosie i rumieniec na policzku, chłonę wszystkie barwy. Zastanawiam się czasem czy to nie jest obsesja, ale tak chyba mają takie osoby jak ja, nie wiem, nie rozmawiałam o tym z nikim.

Kwiaty - autor Alina Gołdyn (fot. Andrzej Powidzki)

A.P.: Jaką technikę stosuje Pani w swoim malarstwie?
A.G.: W swoim malarstwie stosuję farbę olejną i farbę akrylową, chociaż częściej akryl. Maluję stosunkowo łatwą i wdzięczną techniką zwaną klasyczną. Jest to kosztowna i czasochłonna technika, ale te wszystkie zabiegi związane z tą techniką - specjalna podmalówka i wiele warstw różnych farb - umożliwiają uzyskanie wyjątkowej głębi i niezwykłej gamy barw, co nadaje niepowtarzalny charakter obrazowi.

A.P.: Czerpie Pani inspiracje także z fotografii, czy wszystkie obrazy są odwzorowane?
A.G.: Najczęściej chcąc odwzorować dany zakątek lub miejsce, robię zdjęcie. Niestety nie planuję w plenerze, zbyt mało mam czasu, gdyż dużo czasu zajmują mi codzienne obowiązki. Oczywiście bywa tak, że wpadnie mi w ręce zdjęcie, które ma swoją tajemnicę i historię i nie mogę się temu oprzeć, by nie malować tego co jest na nim, taki obraz wychodzi najlepiej i najlepiej też się maluje. Malując zapominam o wszystkim, wyłączam się z tego co wokół mnie się dzieje. Tematyka moich obrazów jest różnorodna: pejzaże, kwiaty, akty, malowałam też portrety i tematy religijne, a nawet marynistykę.

A.P.: Czy Pani malarstwo ma charakter autobiograficzny?
A.G.: Było parę prac, które były wyłącznie kierowane moimi odczuciami i w danej chwili emocjami, ale to były też smutne chwile. Lepiej tego malarstwa nie pokazywać i nie wracać.

A.P.: Co Pani chce przekazać poprzez swoje obrazy?
A.G.: W obrazach świat przedstawiam przede wszystkim z pozycji obserwatora, który przygląda się wszystkiemu co nas otacza i pogrążam się w myślach. Chciałabym, żeby moje obrazy oddziaływały na odbiorcę, żeby odbiorca z łatwością rozpoznawał sens obrazu i jego wewnętrzny komunikat. Żeby moje obrazy inspirowały, skłaniały do przemyśleń, nastrajały, coś wniosły innym. Chciałabym, żeby ludzie rozumieli co do nich mówię, o co mi chodzi, a zarazem czerpali przyjemność w codziennym obcowaniu z moimi obrazami. Przytoczę słowa polskiego pisarza, poety, publicysty, krytyka literackiego Longina Jana Okonia, "Twórczość jest sprężeniem talentu, cierpienia i pracy".

A.P.: Jakie ma Pani plany na przyszłość?
A.G.: W dalszym ciągu poszukuję inspiracji do tego, żeby osiągnąć pożądane efekty malarskie i czerpać satysfakcję z tego, czym się zajmuję. Dlatego będę doskonalić i rozwijać swój warsztat malarski, może w przyszłości będzie to warsztat malarsko - rzeźbiarski, gdyż chcą kontynuować swoją pasję. Proszę uwierzyć, że jeżeli taka pasja powstaje w życiu człowieka, to cały czas mu towarzyszy i trudno przestać to robić - trzeba tworzyć i spełniać swoje marzenie.

A.P.: A jakie jest Pani artystyczne marzenie?
A.G.: Marzę by mieć swoją pracownię malarską. Dlaczego nie marzyć z rozmachem dobrze mieć wielkie cele i próbować je osiągnąć. Mam jeszcze wiele pomysłów na swoje obrazy i chciałabym je realizować. Jedno marzenie w tej chwili się spełniło rozmawiając z panem, że moja twórczość malarska została dostrzeżona, za co jestem wdzięczna i bardzo dziękuję.

Zachód słońca - autor Alina Gołdyn (fot. Andrzej Powidzki)

A.P.: Proszę opowiedzieć o swoim debiucie malarskim.
A.G.: Pamiętam dobrze mój debiut malarski. Pierwsza wystawa mojej twórczości malarskiej była w czerwcu 2005 roku podczas obchodów Dni Ziemi Proszowickiej, w ramach Wystawy Malarstwa i Ceramiki, która miała miejsce w Centrum Kultury i Wypoczynku w Proszowicach. W wystawie brało udział spore grono wspaniałych artystów i między innymi ja. Przeżyłam wtedy duży stres, ale nie zapomnę tego szczęścia, gdy moje prace były wspaniale oceniane. To dodaje twórcy dużego zapału, chęci i sił do następnych działań.

A.P.: Czy miała Pani jeszcze inne możliwości pokazania swojej twórczości malarskiej?
A.G.: Było jeszcze kilka wystaw gdzie byłam zaproszona, były to wystawy w ramach organizowanych innych przeglądów, między innymi takich jak: Regionalny Przegląd Rękodzieła Artystycznego Seniorów Województwa Małopolskiego (Kraków 2006 i 2007), IV Regionalny Przegląd Amatorskiego Rękodzieła Artystycznego Seniorów zrzeszonych w Polskim Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów w Proszowicach - wystawa miała miejsce w Centrum Kultury i Wypoczynku w Proszowicach w dniach 25.11 - 12.12.2012 roku i V Regionalny Przegląd Amatorskiego Rękodzieła Artystycznego Seniorów zorganizowany przez Zarząd Oddziału Okręgowego PZERiI w Krakowie w dniach 4-20 listopada 2014 roku.

A.P.: A dzisiaj gdzie można zobaczyć Pani obrazy?
A.G.: Galerię obrazów można zobaczyć na mojej witrynie w Internecie: www.alinagoldyn.wix.com/alinagoldyn oraz na moim profilu umieszczonym w Facebooku: www.facebook.com/alinagoldyn.

Andrzej Powidzki: W świetle tego co zobaczyłem i usłyszałem pozostaje jedynie wyrazić uznanie dla Pani. Jest Pani artystką o niezwykłej wrażliwości i życzę Pani jak największej satysfakcji z malowania i ciągłej motywacji twórczej. Wywiad ten to była ogromna przyjemność. Dziękuję!
Alina Gołdyn: Korzystając z okazji zapraszam i zachęcam do oglądania moich obrazów na stronach Internetowych i miejscu gdzie mieszkam i tworzę, to jest miejscowości Stogniowice, położona niedaleko Proszowic. Zainteresowani moją twórczością malarską bez trudu odszukają moje dane kontaktowe w Internecie. Zapraszam!

Andrzej Powidzki   

kilka obrazów ze stron autorki:
http://alinagoldyn.wixsite.com/alinagoldyn
https://www.facebook.com/alina.goldyn
   publikacja: 12-04-2018

Artykuł pochodzi ze strony: Internetowego Kuriera Proszowskiego
Zapraszamy: https://www.24ikp.pl/skarby/kacik/graf_goldyn/art.php