Pamiątki po obecności czołgu T-34 w Dalewicach

miejsce gdzie "tonął" czołg...
(fot. pinakoteka.zascianek.pl)
Marian Popko wówczas 15-letni chłopak
(fot. pinakoteka.zascianek.pl)

Dalewice, 6-10-2020

     Temat drugiej wojny światowej, mimo upływu prawie osiemdziesięciu lat, wciąż jest "żywy". Tam gdzie już brakuje świadków z tego okresu wojennego, zachowały się wspomnienia podparte dowodami w postaci pamiątek ruchomych, przekazane młodszym pokoleniom. Oto jedna z kilku opowieści którą chciałbym się podzielić... Przekaz ustny, mojego śp. dziadka Mariana Popka z Dalewic (tekst trochę zmodyfikowałem na potrzeby publikacji): Działo się to wiosną roku 1942 roku. Miałem wtedy 15 lat. Na terenie Dalewic, zwanej "Stara wieś" znajduję się mój dom rodzinny, wybudowany w 1927 roku. Podczas wojny przemieszczały się tutaj kolumny wojsk radzieckich i zajmowały dogodne pozycje. One to wspierały baterie katiuszy, rozmieszczone na wzniesieniu przysiółka polnego "Drodzyski". A te były skierowane na pozycje niemieckie w Koniuszy. Ukształtowanie i zróżnicowanie terenu, zapewniało dobre maskowanie tych pozycji. Jednak czasem bardzo podmokły teren, niekiedy był zdradziecki dla tych co lekceważyli ten stan natury. A w tym przypadku było to bagno. Dodatkowo wokół było pełno gliny wilgotnej z pozimowych roztopów śniegu, która nie ułatwiała przyczepności kół i gąsienic. W taką grząską pułapkę wpadł jeden z czołgów T-34.

Jak to młodzieniec, mimo zakazu rodziców zainteresowałem się głośnym harmidrem za domem. Pobiegłem tam i z ukrycia widziałem jak stalowy potwór z lufą mocuje się z żywiołem ziemi torfowej. Był ogromy ryk silnika i gęste kłęby spalin, a z każdym szarpnięciem, czołg się zapadał coraz głębiej. Jak na ruchomych piaskach. Nie pomogły krzyki, rozkazy dowódcy który nawet pistoletem w ręku, groził na wieżyczce swemu kierowcy wozu bojowego. W końcu ten kolos ważył prawie 40 ton i nie zawsze dawał sobie radę w trudnym terenie. Po półgodzinnym sparingu z bagnistym rywalem, podjęto decyzję o wezwaniu posiłków. Był nim drugi czołg T-34, połączono je grubą stalową liną. Widocznie musiała być ciężka, bo rośli sowieci mocowali się z nią okrutnie. Ślizgając i przewracając mozolnie zapinali ją do haków podwozia. A ile było przy tym wyzwisk i pustego gadania! U mnie w głowie utrwaliło się jedno: "suka blać!".

I tak zaczęło się wyrywanie pechowej załogi i sprzętu z plastelinowej brei. Było kilka prób holowania, a mocno przyssany czołg w bagnie stawiał ogromny opór. I tak zerwano jedną z lin, tuż przy uchwycie, który to wyrzucono w nerwach, daleko od miejsca akcji. To nie umknęło mej uwadze i nastawiłem celownik na to miejsce i ten ów artefakt. Druga lina wytrzymała i przy spokojniejszym, technicznie lepszym podejściu, udało się wydostać trefny- stalowy wóz. Czołgi odjechały, a ja wybrałem się tam pod osłoną zmierzchu, zabierając ze sobą ten uchwyt liny
.

zaczep liny
(fot. pinakoteka.zascianek.pl)

     Pamiątka dobrze schowana, przetrwała z różnymi perypetiami przez 8 dekad w rodzinie. Zaczep był wykorzystywany jako obciążenie na brony konne lub dociążenie przedniej osi ciągnika Zetor 4011. Popularnej i niezawodnej "40-tki" w średnioareałowym gospodarstwie. Wszyscy domownicy wiedzieli że to cenna pamiątka z ostatniej wojny i dlatego nie znalazła się na jakimś skupie złomu. Po śmierci dziadka, odziedziczyłem ten uchwyt, wyczyściłem i zakonserwowałem go należycie. Traktuję go jako "pomost między dawnymi a obecnymi czasami". Tak solidnie zakotwiczona ciekawostka jest zanotowana w kronice mojego, rodzinnego gniazda...

Opis artefaktu: Uchwyt liny holowniczej od czołgu radzieckiego T-34, stosowany od 1942 roku. Uchwyt ze stożkowym sposobem łączenia za pomocą wlewanego stopu lutowniczego.
zaczep liny
(fot. pinakoteka.zascianek.pl)


opracowanie: Marcin Szwaja   


PS
Wielkie podziękowanie dla Stowarzyszenia: "Bojowe schrony Proszowice" i ich społeczności, która potwierdziła historyczno-technologiczną autentyczność tej pamiątki z czasów II wojny światowej.

Artykuł pochodzi ze strony: Internetowego Kuriera Proszowskiego
Zapraszamy: http://www.24ikp.pl/skarby/felietony/wydarzenia/20201006dalewice_t34/art.php